banner1

Reklama Top

Droga Krzyżowa dla dzieci

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dla dzieci

 

STACJA I. - Jezus na śmierć skazany

Poncjusz Piłat namiestnik Rzymu w Palestynie był przymuszony do wydania wyroku skazującego Ciebie. Tłum chciał od niego, by Cię skazał, a jednak oburzam się na Piłata. Przecież miał wojsko, mógł rozpędzić wrogów. Jego wyrok mógł być inny. Oburzam się na Piłata, ale sam jakże łatwo wydaję wyrok na innych. Młodsza siostrzyczka jest głupia, kolega niezdolny lub koleżanki tumany. Słabszy fizycznie - fajtłapa.

Jezu! Boże mój! Powstrzymaj mnie przed pochopnym wyrokiem, który wydaję codziennie. Niechaj nie będę jak Piłat, na którego się oburzam.

STACJA II. - Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

Na pewno nie było Ci lekko wziąć twardy, ciężki krzyż i nieść go pod stromą górę. Ja też mam swoje małe krzyżyki, swoje małe obowiązki i cierpienia. Ty wiesz jak ciężko wstać rano do szkoły, jak nieraz chętnie pobawiłbym się zamiast pomagać mamie lub tatusiowi. To są drobne przykrości. Ty wiesz, że są dla mnie ciężarem.

Naucz mnie wziąć na moje ramiona małe ciężary, abym kiedyś nauczył się dźwigać krzyż obowiązków.

STACJA III. - Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Nie masz sił iść dalej. Upadasz pod ciężarem krzyża. Dorośli mówią, że to grzechy ludzkie zaciążyły Tobie, ale Ty wiesz, że nikt z nas nie jest aniołem, i nawet kiedy chcemy być dobrzy, to upadamy. Kto nie woli pochwał od krzyku i kar, a jednak codziennie upadamy w te same błędy.

Jezu, który upadłeś po raz pierwszy, odróżnij dobrowolną winę od słabości charakteru. Ty wiesz, że chcę być dobry i pomóż mi zrealizować to pragnienie.

STACJA IV. - Jezus spotyka Matkę swoją.

Jakże Ci było ciężko oglądać smutek i łzy Twej Matki. Nie chciałeś przecież sprawić Jej bólu. Ja niestety jestem przyczyną troski mych rodziców. Gdy choruję - jest to zmartwienie wbrew mojej woli, ale gdy jestem niegrzeczny - to już całkiem co innego.

Pomóż mi Jezu, abym dobrowolnie nie martwił moich najbliższych.

STACJA V. - Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Ten Szymon nie był tak dobry, jak niektórzy mówią, nie miał wcale ochoty Ci pomóc, dopiero rozkaz żołnierzy, groźba nawet - zmusiła go do pomocy. Czy jestem lepszy od tego Szymona? Czy zawsze dobrowolnie śpieszę z pomocą ludziom starszym lub chorym? Ba, kolegom i rodzeństwu? Czy nie uważam tego za krzywdę i stratę czasu? Nie mogę potępić Szymona, że nie chętnie pomógł Tobie.

Jezus, daj mi zawsze chęć i siły do pomocy potrzebującym.

STACJA VI. - Weronika ociera twarz Jezusowi

Piękna legenda mówi, że kobieta imieniem Weronika obtarła Twą twarz z potu i krwi. Jakże zazdroszczę tej kobiecie. A przecież nie ma powodu do zazdrości. Przecież wyglądałeś wtedy tak, jak każdy umęczony człowiek. Nie było koło Ciebie aniołów, a zamiast świetlistej aureoli miałeś koronę cierniową. Ja na ulicy, w szkole, na podwórku widuję potrzebujących pomocy.

Powiedziałeś: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili". Ufam Twoim słowom, nie będę teraz zazdrościł Weronice. Będę Cię widział w każdym potrzebującym pomocy.

STACJA VII. - Jezus po raz drugi upada pod krzyżem.

Upadasz ze zmęczenia, ale żołnierze i ludzie nie mają nad Tobą litości. Żołnierze krzyczą: "wstawaj", ludzie śmieją się z Ciebie. Ja też pogardzam słabszymi kolegami. Jakież to śmieszne, gdy ktoś szybko się męczy przy bieganiu lub nie może złapać piłki przy grze.

O Jezu! Dałeś mi siły i zdrowie po to, abym je używał dla dobrych celów. Teraz to dopiero rozumiem, ale pomóż mi, bym nigdy o tym nie zapomniał.

STACJA VIII. - Jezus pociesza płaczące niewiasty

Jakże często płaczę z błahych powodów. Rodzice nie chcą mnie wziąć do kina, lekcja wydaje się zbyt trudna. Już łzy mam w pogotowiu, jako protest przeciwko niesprawiedliwości świata. Owe kobiety płakały nad Tobą nie dlatego, że Ci współczuły, lecz dlatego, bo taki był zwyczaj.

Naucz mnie płakać nad prawdziwym nieszczęściem, jak płakała Twoja Matka. Naucz odróżniać rzeczy ważne od błahych. Jezu, który powiedziałeś do kobiet jerozolimskich, by nie płakały nad Tobą.

STACJA IX. - Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Tyle razy obiecuję Tobie i sobie, że będę dobry, obowiązkowy, że będę uważał w szkole i w ogóle będę idealnym dzieckiem, ale chyba tyle razy ile obiecywałem poprawę, tyleż razy nie dotrzymywałem obietnicy, chociaż mówiłem szczerze, chociaż nie miałem zamiaru skłamać, ale Ty, który upadasz po raz trzeci też nie chciałeś upaść, też pragnąłeś uniknąć krzyku żołnierzy i śmiechu tłumu. Upadłeś, chociaż jesteś Bogiem, a ja jestem tylko człowiekiem.

Proszę Cię, pomóż mi się dźwignąć, pomóż dotrzymać słowa danego Tobie i sobie, a jeżeli mimo wysiłków znów upadnę, jeszcze raz mi pomóż i niech tak będzie przez całe życie.

STACJA X. - Jezus z szat obnażony

Zabrali Ci wszystko co miałeś, nawet ubranie. Żołnierze grają w kości o Twoje szaty, jakbyś już był trupem, a ja nie chcę się dobrowolnie rozstawać z moją własnością, ja nie chcę dać koledze ulubionej książki, rodzeństwu ukochanej zabawki, bo dla mnie one mają wartość. Ty jeden wiesz jak wielką, bo wartości nie mierzy się pieniędzmi, ale tym, czym jest ona dla mnie.

Proszę Cię Panie o to, byś mi pomógł rozstawać się z ukochanymi rzeczami, bo nie mam sił, by je oddać innym.

STACJA XI. - Jezus do krzyża przybity

Modlisz się Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią, Mówisz te słowa w czasie, gdy Cię przybijają do krzyża, gdy śmieją się z Ciebie, gdy mówią nawet, że nie jesteś Bogiem, skoro giniesz, jak złoczyńca. Ja nie potrafię tak przebaczać moich krzywd. Wiem o tym, gdy już złość minie, tak, ale w chwili krzywdy - nie.

Naucz, Jezu błagający Ojca o przebaczanie, abym umiał przebaczać.

STACJA XII. - Jezus umiera na krzyżu

Jezu ukrzyżowany, cierpisz bardzo, wiem o tym, wiem też, że ta męka krzyżowa była największą hańbą przeznaczoną dla wyrzutków. Dla mnie jednak krzyż jest znakiem zbawienia i największej miłości ku ludziom. Widzę krzyż wszędzie, w kościołach, na rozstajnych drogach. Krzyż pokazuje drogę ludziom.

Naucz mnie Panie nieść mój własny krzyż.

STACJA XIII. - Jezus z krzyża zdjęty

Wrogowie odeszli. Piłat rozkazał oddać ciało Twoje - Twej Matce. Biedna Matka, która musi wziąć na kolana martwe ciało dziecka. Biedniejsza jest jednak ta matka, która ma złe dziecko, która słyszy o wybrykach dziecka, która miała być jej pociechą.

Matko Boża trzymająca na kolanach ciało Chrystusa, pomóż mi, by moi rodzice nie płakali z powodu moich win.

STACJA XIV. - Jezus do grobu złożony

Annasz i Kajfasz są zadowoleni - zwyciężyli. To ich wysłannik uroczyście zapieczętował grób, w którym spoczywa Twoje ciało. Nie ma Chrystusa, leży w grobie - tak myślą, lecz ja wiem, że za trzy dni zmartwychwstanie.

Pozwól mi Boże, zachować tę wiarę przez całe życie. Ja, mimo że widzę grób, chcę wierzyć, że zmartwychwstałeś. Ufam obietnicom Twoim teraz, ale chcę ufność zachować na całe życie.

WIECEJ
  604 odsłon

Droga Krzyżowa dla małżonków i rodziców

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dla małżonków i rodziców


Ciągle żyjemy w biegu i często brakuje nam nawet chwili by zastanowić się nad sobą i swoim życiem. Dzisiaj podczas rozważań Drogi krzyżowej spróbujmy przyjrzeć się swoim małżeństwom i relacjom panującym w naszych rodzinach. Panie Jezu wierzymy, że te rozważania pomogą nam zbliżyć się do Ciebie i bardziej kochać ludzi najbliższych naszym sercom.

I. Jezus na śmierć skazany

Publiczna działalność Jezusa nie była łatwa. Wielokrotnie spotykał się z niezrozumieniem i próbami zamachu na swoje życie. Jednak Jego prawdziwa droga krzyżowa zaczęła się od niesprawiedliwego wyroku. Twoje życie też nie zawsze było usłane różami. Jakiś czas temu zdecydowałeś, że chcesz na zawsze połączyć się z tą drugą osobą. Dziś jesteś już żoną lub mężem. Pamiętasz dzień swojego ślubu? Wtedy na rzecz miłości postanowiłeś zrezygnować z części swojej wolności, by ofiarować się tej drugiej osobie. Byłeś wtedy szczęśliwy z dokonanego wyboru. Na twojej twarzy nie było grymasu, lecz widniał uśmiech. Czy teraz po kilku, a może kilkunastu lub kilkudziesięciu latach od tego dnia, wciąż patrzycie na siebie tak samo jak wtedy podczas wypowiadanej przysięgi ? A może wszystko się zmieniło ? Wasze życie to klęska? Żyjecie tak, jak gdybyście wtedy podpisywali na siebie wyrok? Czy nie traktujesz swojego małżeństwa jako początku swojej drogi krzyżowej ?

 II. Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Jezus bierze na swoje ramiona ciężki krzyż w imię miłości i odpowiedzialności za los każdego człowieka. Ty wypowiadając słowa przysięgi małżeńskiej wziąłeś odpowiedzialność za żonę, męża i dzieci, które miały się pojawić. To był twój wybór. A czy dzisiaj nie masz może pretensji, że Bóg obarczył cię ciężarem macierzyństwa lub ojcostwa? Czy nie narzekasz , mówiąc jak to inni mają dobrze ! Ile czasu dla siebie, na swoje zachcianki i zainteresowania. Czy każdego dnia przyjmujesz ciężar odpowiedzialności za życie swojej rodziny? Miłość to odpowiedzialność. Nie można ich rozdzielić. Czasem może być ciężko, ale kochać to znaczy poświęcać swoje życie dla drugiego człowieka. Poświęcać swój czas mężowi, żonie, waszym dzieciom, rodzicom. Ten ciężar miłości będzie lżejszy, jeśli o pomoc w jego udźwignięciu poprosisz samego Jezusa.

III. Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Jezus upada na oczach swojej matki i uczniów. Wiele razy w ich obecności czynił cuda, odpuszczał grzechy i przekonywał o tym, że jest Synem Bożym. A teraz On – Wszechmocny Bóg upada i nie wstydzi się tego. Każdy z nas jest człowiekiem słabym. Każdy z nas w swoim życiu upada wielokrotnie. Tylko, że my wstydzimy się naszych upadków, potknięć , nie przyznajemy się do nich. Jak często nie masz odwagi powiedzieć do swojego męża – pomyliłam się? Źle postąpiłam , wybacz ? Jak często unosisz się honorem i nie powiesz swojej żonie – miałaś rację? Przepraszam Cię ? Jak często w obecności twoich dzieci nie chcesz przyznać się do popełnionych błędów? Ile razy , nie masz odwagi powiedzieć swoim starszym już rodzicom Przepraszam , że tyle razy nie posłuchałam waszych rad? Tymczasem wielkość człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada, ale na tym, że ma odwagę się podnieść.

IV. Jezus spotyka Matkę swoją

Spotkanie z Maryją było spotkaniem bez słów. Ich wzajemna więź była tak głęboka, że żadne słowa nie były potrzebne. Wystarczyła wymiana spojrzeń. Jednak aby ludzie mogli porozumieć się bez słów muszą się bardzo dobrze znać. A żeby się poznać trzeba ze sobą być, rozmawiać. Często w naszych rodzinach rozmawiamy tylko o sprawach codziennych – zakupach, rachunkach, rzeczach które trzeba załatwić. Brakuje rozmów o nas , o tym tym, co ta druga osoba czuje, co myśli, co ją trapi, jak jej pomóc. Zastanów się czy patrząc na twarz swojego współmałżonka potrafisz odczytać to, co kryje się w jego sercu? Czy potrafisz rozpoznać, kiedy twoje dzieci mają problemy, choć mówią, że wszystko jest w porządku?

Uczmy się od Maryi i Jezusa budowania właściwych relacji rodzinnych.

 V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Często słychać narzekanie ludzi, że całe ich życie to dom i praca. Praca i dom, i tak w kółko. Może chciałbyś po pracy odpocząć, a tu żona mówi, że trzeba jeszcze odkurzyć, wynieść śmieci, albo zrobić zakupy. Może chciałabyś mieć wieczorem trochę czasu dla siebie, a tu jeszcze z dziećmi trzeba lekcje odrobić, zawieść na dodatkowe zajęcia. Czy czujesz się czasem w swojej rodzinie przymuszony do wykonywania codziennych obowiązków, tak jak Cyrenejczyk, który został zmuszony do dźwigania krzyża Jezusa? A przecież miłość to także służba, musisz o tym pamiętać. O ileż łatwiej będzie ci wykonywać twoje codzienne rodzinne obowiązki jeśli będziesz pamiętać, że „cokolwiek czyniąc jednemu z tych najmniejszych czynisz to także Jezusowi”.

VI. Weronika ociera twarz Jezusowi

Gest Weroniki to taki drobiazg na drodze krzyżowej Jezusa. Ale nasze życie składa się właśnie z milionów drobnych i z pozoru nic nie znaczących gestów, słów i zachowań. W żadnej z Ewangelii nie ma ani słowa o Weronice. A jednak jej gest musiał być bardzo znaczący skoro przechowała go Tradycja. W małżeństwie, w rodzinie też ważne są te drobne gesty. Nie wystarczy, że małżonkowie mówią sobie o swojej miłości tylko z okazji rocznic albo jubileuszy. Żona powinna przypominać mężowi, że jest dla niej ważny. Mąż powinien powtarzać żonie, że ciągle jest dla niego atrakcyjna, najpiękniejsza. Tak bardzo potrzebne jest, żeby codziennie rozmawiać ze swoimi dziećmi. Tak ważne jest żeby się do siebie uśmiechać. Te drobiazgi są wytchnieniem pośród trudu codziennego życia.

VII. Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Żaden upadek człowieka nie jest tylko jego sprawą. Nie ma prywatnych grzechów. Gdy ja upadam to w pewnym sensie pociągam za sobą swoich najbliższych. Gdy człowiek grzeszy to oddala się od Boga, a w konsekwencji w jego życie wkrada się smutek i trudniej mu panować nad negatywnymi emocjami. Jego sposób zachowania bardzo szybko przenosi się na relacje małżeńskie i rodzinne. Mąż nie ma ochoty rozmawiać z żoną. Żona nie ma cierpliwości do męża. Schodzą sobie z drogi, lub mijają w milczeniu. Dzieci, które widzą smutnych rodziców też zaczynają się smucić. Szukają przyjaciół w mediach , lub daleko poza domem . Dlatego właśnie w imię odpowiedzialności za swoją rodzinę musisz ciągle na nowo powstawać z kolejnych upadków. Tak jak Jezus.

VIII. Jezus pociesza płaczące niewiasty

To jest stacja przy której Jezus zachęca nas do spojrzenia na siebie, a nie na wszystkich innych wokoło. Może i dzisiaj słuchając tych rozważań pomyślałeś, że ciebie to nie dotyczy. Jest wiele rodzin z problemami, ale w twojej rodzinie nie jest jeszcze tak tak źle. Właśnie nie . Poszukaj. Może teraz nadszedł ten moment, żeby dostrzec co możesz jeszcze zrobić, co poprawić w swojej relacji do najbliższych ci ludzi. Nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej. Teraz nie płacz nad rodzinami patologicznymi, nie użalaj się nad dziećmi alkoholików, gdyż może teraz, w tym czasie zaczyna się jakaś patologia w Twojej rodzinie , lęgnie się jakieś zło , o którym jeszcze nie masz pojęcia . Zastanów się co możesz zrobić, żeby w twoim domu było więcej miłości i żeby ta miłość promieniowała na wszystkich członków twojej rodziny.

IX. Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Małżeństwo jest takim sakramentem, który wiąże ludzi na całe życie. Mąż i żona powinni przeżywać wspólnie nie tylko te dobre chwile, ale także i te złe. Upadek człowieka w grzech jest bardzo często wielką próbą małżeńskiej miłości. Są takie grzechy, które bardziej bolą . Są to zdrada, kłamstwo, brak zaufania, chorobliwa zazdrość , trudno nam wtedy wybaczyć współmałżonkowi. Pamiętajmy jednak, pomimo wielkiego cierpienia jakie przeżywamy, nie możemy się wtedy odwrócić od współmałżonka. Skoro jesteśmy jednym ciałem i jedną duszą to znaczy, że te dwie osoby są za siebie nawzajem odpowiedzialne. Czasem człowiek nie potrafi o własnych siłach powstać z grzechu. Wtedy właśnie potrzeba wielkiej miłości tej drugiej osoby. Ona powinna być wtedy mocą i siłą dźwigającą z upadku. Jezus dlatego się podniósł, bo miał w sobie tę Miłość.

X. Jezus z szat obnażony

Nie wystarczyło, że Jezus został skatowany. Poza cierpieniem fizycznym zgotowano mu także psychiczne. Jego elementem miało być upokorzenie Jezusa przez odarcie Go z szat. My także doskonale wiemy, że ból psychiczny jest trudniejszy do zniesienia niż ten fizyczny. Jakże często wykorzystujemy to przeciwko osobom nam najbliższym. Małżonkowie doskonale znają swoje upadki i w chwilach nieporozumień tak łatwo wracają do tego, co wydawało się już zapomniane. Na nowo wskrzeszają stare problemy i nieporozumienia i wypominają je sobie wzajemnie. Jak to boli ? Żona wypomina mężowi jego pomyłki, a mąż obnaża żonę z jej słabości. I nie tłumacz się, że to pod wpływem emocji i zdenerwowania, bo rana zadana drugiemu człowiekowi pozostaje.

XI. Jezus do krzyża przybity

Nawet nie zdajemy sobie sprawy ileż razy codziennie przybijamy do krzyża Jezusa obecnego w drugim człowieku. Każde kłamstwo, obmowa, złośliwość, kłótnia jest przybiciem Chrystusa do krzyża. Nie mamy czasu dla współmałżonka i dziecka, nie interesujemy się życiem swojej rodziny, odnosimy się do siebie bez należnego szacunku, nie okazujemy sobie wzajemnej życzliwości, nie potrafimy sobie wybaczyć, uchylamy się od prac domowych, niszczymy swoje zdrowie przez nałogi, dajemy zły przykład naszym dzieciom, zaniedbujemy modlitwę, szukamy swoich własnych korzyści. Jest nam tak wygodnie ? Albo musimy tak od czasu do czasu zaznaczyć swoją przewagę i wyższość w relacjach rodzinnych ? A może chodzi o coś zupełnie innego ? Dlaczego , tak często wbijamy gwoździe w serce drugiego człowieka, którego przecież kochamy. Szukaj odpowiedzi !

XII. Jezus umiera na krzyżu

Krzyż dla chrześcijan jest znakiem miłości. Bo na nim z miłości do człowieka umarł ten, który jest Miłością. Tyle krzyży spotykamy na co dzień. Stoją przy drogach, wiszą w szkołach i w naszych domach. Ale czy spojrzenie na krzyż wywołuje w tobie jakąkolwiek reakcję? Czy krzyż, który wisi u ciebie w domu pomaga ci w budowaniu relacji małżeńskich i rodzinnych? Nawet w najlepszym małżeństwie zdarzają się spory i nieporozumienia. Ciężko jest wtedy pierwszemu wyciągnąć rękę do zgody. Jezus przed śmiercią przebaczył wszystkim, mimo że nikt go o to nie prosił. A czy ty patrząc na krzyż, potrafisz zdobyć się na gest przebaczenia? Niechaj krzyż w naszych domach stanie się symbolem przebaczania. Patrząc na niego nie możemy żywić do kogoś nienawiści, zwłaszcza do najbliższych, z którymi mieszkamy i których kochamy.

XIII. Jezus z krzyża zdjęty

Matka tuli do siebie martwe ciało swego syna. Mimo że bardzo cierpi i nie rozumie tego co się wydarzyło, to nie złorzeczy na Boga i nie wpada w rozpacz. Słychać czasem, że rodzice muszą pochować swoje dziecko. Często wtedy obrażają się na Boga, bo przecież gdyby był Miłością, to nie dopuszczałby do takich sytuacji. A przecież to nie tak. Żadnego człowieka nawet męża, żony czy dziecka nie możemy kochać bardziej niż Boga. Żaden człowiek nie może stać się naszym całym światem, bo jeśli tak będzie, to po jego śmierci pogrążymy się w rozpaczy. To trudna prawda, ale sam Jezus uczył nas, że pierwszym przykazaniem jest miłość do Boga, a dopiero potem do bliźniego. Stojąc przy tej stacji uczmy się od Maryi tej właściwej hierarchii miłości. Najpierw Bóg, potem dziecko, mąż , żona, rodzic

XIV. Jezus do grobu złożony

Ziemskie życie Jezusa zakończyło się. Wiemy, że po trzech dniach zmartwychwstał. Jak zapowiedział Jezus my też zmartwychwstaniemy. I będzie to zmartwychwstanie do życia, albo zmartwychwstanie do potępienia. Sakrament małżeństwa jest drogą, na której dwoje ludzi ma wspierać się wzajemnie w dążeniu do świętości. Ktoś kiedyś powiedział, że albo i mąż i żona trafią do nieba, albo żadne z nich tam nie trafi. W małżeństwie mąż i żona powinni uświęcać nie tylko siebie, ale także współmałżonka. Jeśli zaufacie Jezusowi to On swoją miłością wypełni wasze braki i słabości, a kiedyś, gdy spotkacie się w tym lepszym świecie to nie będzie już nieporozumień, problemów i różnicy zdań, lecz tylko czysta, wzajemna, bezinteresowna miłość.

ZAKOŃCZENIE

Skończyliśmy rozważanie małżeńskich i rodzicielskich relacji w oparciu o Twoją Chryste drogę krzyżową. W czasie tego nabożeństwa wiele razy była mowa o miłości. Prosimy Cię Jezu, wspomagaj nasze małżeństwa i nasze rodziny, aby kwitła w nich miłość która cierpliwa jest i łaskawa, która nie zazdrości i nie szuka poklasku, która nie unosi się pychą ani gniewem, która nie szuka swego i złego nie pamięta. Prosimy Cię o miłość, która nie cieszy się z niesprawiedliwości ,wszystko znosi i wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieje i wszystko przetrzyma. Dążmy do niej , mając świadomość , że gdy jej zabraknie będziemy niczym. Niech więc miłość w naszych małżeństwach i rodzinach nigdy nie ustanie.

 

WIECEJ
  561 odsłon

Droga Krzyżowa dla zabieganych

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dla zabieganych

 

Stacja I: Jezus na śmierć skazany
Czy modlisz się za tych, którzy codziennie skazują cię na poniżenie, szerzą oszczerstwa na twój temat? Modlitwa ma moc przemiany nienawiści w miłość. O taką łaskę spojrzenia z miłością na człowieka, który rani, trzeba się modlić.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Strach, lęk, ból, bezradność. Znasz te emocje, prawda? Znasz ból krzyża, który spada na twoje ramiona z zaskoczenia. Jezus, któremu na ramiona nałożono belkę krzyża, nie był w tym bólu sam. Był ze swoim Ojcem w swojej modlitwie. Czy potrafisz być z Ojcem w twoim lęku?

Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem
Kiedy już pogodziłeś się z krzyżem, przychodzi pierwszy upadek. Miałeś przecież wytrzymać dłużej, poradzić sobie lepiej. Oddaj to Bogu. Niech ten upadek będzie twoją modlitwą.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi
Na pewno w ciągu ostatniego tygodnia spotkałeś Szymona, który – zmuszony lub z własnej woli – okazał ci pomoc. Pomódl się za niego.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi
Kiedy sam już brzydzisz się swoim grzechem, swoim egoizmem, falą niepowodzeń – przychodzi Ktoś, kto w tym bólu chce okazać ci czułość. Poszukaj w Internecie wizerunku przedstawiającego Twarz Chrystusa z Całunu Turyńskiego i przez kilka minut pokontempluj czułość Jego oczu.

Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem
Jak modlisz się po upadku? Prosisz Boga, by uchronił cię przed kolejnym upadkiem czy dziękujesz, że dał ci siłę, by powstać?

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty
Przemień bezsilny płacz w modlitwę. Ufaj mimo wszystko.

Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża
Podobno każdy kolejny upadek boli mniej. Gdy już nauczysz się postawy wdzięczności za kolejne powstanie z upadku, dostrzeżesz w swoim życiu ogrom łaski od Boga. Dzięki temu, nie zniechęci cię nawet pojawiająca się na horyzoncie śmierć.

Stacja X: Jezus z szat obnażony
To, w jaki sposób się modlisz, obnaża zamiary twojego serca. O co ostatnio się modliłeś? Dlaczego powierzyłeś Bogu akurat tę sprawę? Jakie są twoje intencje?

Stacja XI: Jezus do krzyża przybity
„Dać się przybić do krzyża”. Co to dla ciebie oznacza? Odmów modlitwę do pięciu ran Chrystusa.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu
Alicja Lenczewska, polska mistyczka, umierając powiedziała: „Spalamy się, Jezu! Spalamy się do końca!”. Czy potrafisz tak „wypalić” swój egoizm, by kochać oddając siebie w całości – bez warunków i rachunku zysków i strat? Poproś Boga o łaskę takiej miłości.

Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty
Przypomnij sobie sytuację, w której wydawało Ci się, że po ludzku nic już nie da się zrobić, że wszystko już stracone i że nie ma już nadziei. Jaka wtedy była twoja modlitwa? A może w ogóle z niej zrezygnowałeś? Dlaczego? Pomyśl o tym.

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony
Kiedy nie ma już bólu, kiedy jest tylko cisza i smutek – trwaj na modlitwie. Tylko ona daje perspektywę życia i wiarę w to, że wszystko skończy się zmartwychwstaniem.

WIECEJ
  458 odsłon

Małżeńska Droga Krzyżowa

MAŁY MODLITEWNIK 

Małżeńska Droga Krzyżowa

 

Stacja I – Jezus na śmierć skazany


„Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich” (Iz 53, 7).

Jezu! Cóż za pokora! Ty się nie bronisz niewinnie sądzony przez wrogów. Chociaż znasz Prawo, bo sam je dałeś. Przecież racja jest po Twojej stronie.

Ja walczę o swoje zdanie nawet wtedy, kiedy nie mam racji. I nie z wrogami. Jak często odpowiadam nienawiścią wobec moich najbliższych? Trudno mi przyjąć drobne uwagi, chociaż na nie zasłużyłem. Jak można tak rezygnować z dochodzenia sprawiedliwości? Przecież wszyscy wejdą mi na głowę. Ale Ty na to pozwoliłeś i to Ty masz rację. Na sobie zatrzymałeś ten łańcuch zła. Ja walczę o swoje i przegrywam, bo na końcu jestem smutny i cierpię ja i moi najbliżsi.

Panie, daj mi serce zdolne kochać naprawdę, zamykać usta i rezygnować z siebie dla mojej żony, męża, dla Twojej miłości.

Stacja II – Jezus bierze krzyż na swe ramiona


„Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego” (Iz 53, 4).

Jezu, cóż za miłość! Ty dźwigałeś skutki moich grzechów, moje winy zaniosłeś na Golgotę. A przecież wiedziałeś, że wiele razy będę niewdzięczny, nie będę o Tobie pamiętał, wiele spraw postawię wyżej niż Ciebie.

Ja nie chcę przyjmować nawet drobnych cierpień. Bronię się, kiedy ktoś zabiera mi czas, pieniądze, święty spokój. Odrzucam własne problemy, uciekam w głupie rozrywki, telewizję, alkohol, grzechy. A cóż dopiero problemy żony, męża, dzieci? Dlaczego mam je dźwigać? Krzyż mojego charakteru, historii życia, wielu niepowodzeń, trudnych wydarzeń, także małżeństwa, rodzicielstwa, pracy. Całuję Twój krzyż w Wielki Piątek, ale swój najchętniej bym zostawił, zmienił.

Panie, otwórz moje oczy, abym mógł odkryć sens wydarzeń, które mi dajesz, bym przyjął Drogę Zbawienia, którą Ty dla mnie przewidziałeś – mój konkretny krzyż. Bym mógł doświadczyć, że dzięki Twojej ofierze, może się on stać „słodkim jarzmem”, które trzyma mnie na drodze ku Tobie i Ojcu.

Stacja III – Pierwszy upadek pod krzyżem


„Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic” (Iz 53, 3).

Jezu! Opuszczony i przygnieciony moimi winami. Iluż gapiów drwiło z Ciebie i napawało się widokiem Twojego upadku? Jak wiele razy ja mam satysfakcję gdy ktoś upada? Ktoś, kogo nie lubię, komu zazdroszczę, kogo się boję… Kiedy moja racja jest na wierzchu i wydaję się sobie mądrzejszy, lepszy, silniejszy.

Panie, otwórz moje serce, bym raczej podnosił niż przygniatał, bym usprawiedliwiał zamiast potępiać. Ty mnie nigdy nie potępiłeś. Wstajesz za mnie, aby zniszczyć moje grzechy, moje podłości,
zazdrość, pożądliwość, pychę...

Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę


„Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34b-35).

Maryjo, jak niezwykła jest Twoja droga! Jak Abraham, ojciec wiary, prowadził Izaaka na górę Moria, Ty odprowadzasz swego Syna na ofiarę. Ta ofiara jest także Twoja. Twoją duszę przenika miecz, a jednak nie złorzeczysz Bogu, nie poddajesz się rozpaczy, bo Ty rozpoznałaś Jego drogę. Nie próbujesz odciągnąć Syna od pełnienia woli Bożej.

Jezu, naucz nas akceptować wolę Boga w naszym życiu, nawet kiedy jest trudna. Naucz nas mądrej miłości, która nie zniewala drugiego, szanuje jego wolność i jego wybory, ale potrafi także upominać.

Często małżeństwa są niszczone przez zaborczą i nadopiekuńczą miłość rodziców. Panie, pomóż mi budować prawdziwą jedność z moją żoną, moim mężem – jedno ciało według Twojej woli. Spraw by to on, ona był ważniejszy niż inne osoby na świecie – moi rodzice, także dzieci, które powierzasz nam na jakiś czas. Daj mi stawiać Boga na pierwszym miejscu, aby wszystko inne miało sens w moim życiu.

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi


„Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki, Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko, a nie ma wspomożyciela” (Ps 22, 11b-12).

Jezu, Szymona przymuszono, aby Ci pomagał. Wracał zmęczony z pola i pewnie nie miał ochoty, aby iść z jakimś skazańcem i męczyć się dla niego. I właśnie to był moment, kiedy spotkał Ciebie. Nie wiedząc o tym, brał udział w zbawianiu świata. Człowiek, który niósł krzyż razem z Tobą. Ile razy unikam okazji do takiego spotkania. Mogę pomagać i nie mam ochoty. Oceniam, komu warto pomóc, a komu nie. Albo myślę, że to nieodpowiedni moment, albo że nie potrafię lub może nie jestem godny.

Pomóż mi, Panie, widzieć w potrzebujących okazję do pomocy Tobie. W mojej rodzinie pomóż mi dawać moje siły, mój czas, moją uwagę, czułość żonie, mężowi, naszym dzieciom. Bym nie ominął Ciebie dźwigającego krzyż i nie pozostał sam

Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusowi


„O Tobie mówi moje serce: Szukaj Jego oblicza! Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną” (Ps 27, 8-9a).

Jezu, Weronika nic nie mówi. Nie stara się płytko pocieszać. Ona okazuje swoją miłość w prostym geście.

Wiele razy nie wiemy, co powiedzieć wobec cierpienia. Czasem słowa nie są zresztą potrzebne. Ważne są proste, zwykłe gesty czułości, sympatii, czasem sama obecność. Te małe gesty czułości są tak ważne w małżeństwie, także dla naszych dzieci, by czuły się kochane. Nie wymagają wiele wysiłku, ale tak często skupiamy się na swoich problemach, zajęciach, pasjach i nie zauważamy drugiego.

Podarowałeś Weronice swój wizerunek odbity na chuście, ale Twój obraz, Panie, jest w każdym człowieku, szczególnie tym słabym i cierpiącym, który potrzebuje pomocy. Daj mi nie odwracać się od Ciebie, widzieć Twój obraz w każdym z tych najmniejszych. Aby w moim sercu odcisnął się Twój obraz, bym mógł stawać się podobny do Ciebie, mojego Mistrza i Nauczyciela.

Stacja VII – Drugi upadek pod krzyżem


„Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich” (Iz 53, 6).

Jezu, jak ciężkie brzemię wziąłeś na siebie. Nieść winy wszystkich i każdego z nas. Ja ciągle upadam. Jestem słaby i niewdzięczny. Tyle spowiedzi, Eucharystii, tyle Słowa i wciąż daję się oszukiwać. Ale Ty masz dla mnie cierpliwość. Nie tak przejmujesz się moimi upadkami, jak tym, bym za każdym razem powstawał. Tak, byś zastał mnie stojącego, kiedy przyjdziesz.

Czasem boję się, czy ma sens spowiadanie się ciągle z tych samych grzechów? Czy w końcu się nie zniechęcisz? Ale Ty powiedziałeś do św. Małgorzaty Alacoque, że nie pamiętasz jej grzechów z poprzedniej spowiedzi, bo już je przebaczyłeś. Ty dajesz mi za każdym razem czystą kartę, nową nadzieję, nowe zaufanie. Ja długo pamiętam przewiny innych. Ileż razy wypominam żonie/mężowi to, co zrobiła/ł wiele lat temu. Albo gdy prosi mnie o przebaczenie, myślę sobie, że to się i tak powtórzy, bo taka/ taki już jest.

Daj mi, Panie, Twoją postawę wobec moich bliskich, bym nie wypominał i nie narzekał, ale dawał kolejną szansę, tak jak Ty dajesz ją mi.

Stacja VIII – Jezus spotyka płaczące niewiasty


„On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał” (Iz 53, 2).

Jezu, kobiety płakały nad Tobą. Nad Twoim cierpieniem, zmarnowanym życiem, straconymi szansami… Ale Ty nie zmarnowałeś życia. Ty oddałeś je dla mnie i dla nich i dla każdego człowieka, choćby najgorszego, najmniej znaczącego. To było najlepiej wykorzystane życie w całym Wszechświecie. Jak często nie rozumiem wydarzeń, nie widzę ich w perspektywie życia wiecznego, Twojej miłości. Przybijają mnie porażki, cierpienia, choroby moje i bliskich. Sukcesy przypisuję sobie i pysznię się nimi i wywyższam nad innych. Sądzę tych, którzy sobie nie radzą i myślę, że to ich wina. Zazdroszczę innym, którzy mają lepiej ode mnie. Potępiam tych, których uważam za grzeszników.

Panie, otwórz moje oczy, abym w wydarzeniach mojego życia widział Twoje działanie, Twoją Ojcowską troskę i miłość, która czasem karci, ale zawsze jest wierna i zawsze chce mojego dobra. Bym widział, że życie konkretne, które dajesz, jest najlepsze dla mnie: najlepsza żona, najlepszy mąż, najlepsze dzieci. Wszystko, co mnie spotyka, jest potrzebne, bym poznał i pokochał Ciebie. Nawet moje słabości są potrzebne, bym przestał osądzać.

Stacja IX – Trzeci upadek pod ciężarem krzyża


„Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu. Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają głową: Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje” (Ps 22, 7-9).

Jezu, Ty się nie poddałeś. Z miłości do mnie byłeś gotów wstawać. Chociaż szedłeś ku czemuś jeszcze gorszemu.

Panie, jak to możliwe, że się mną nie gorszysz, że nie masz mnie dosyć, choć ja często jestem sobą zgorszony? Czy naprawdę możesz być przy mnie, skoro znowu upadłem? Czy mogę być Twoim uczniem będąc taki słaby? Twoje drogi Panie nie są moimi drogami. „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9b). „Bóg nie nudzi się przebaczaniem”. Rzeczywiście, Panie, pycha jest moim największym wrogiem – korzeniem wszelkiego zła. Gdybym znał siebie, powinienem raczej dziwić się, kiedy udaje mi się trwać przy Tobie, niż kiedy upadam. Ale kiedy idzie dobrze, to jak łatwo mi wtedy sądzić drugiego – moją żonę, męża, szefa w pracy, mojego sąsiada, księdza, który zgrzeszył.

Pomóż mi, Panie, akceptować moje słabości, a jeszcze bardziej słabości moich bliskich. Daj mi wiarę, że one nie przeszkodzą Ci mnie kochać i zbawić. Spraw, bym ja nie nudził się przebaczaniem i proszeniem o przebaczenie.

Stacja X – Jezus z szat obnażony


„A oni się wpatrują, sycą mym widokiem; moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię” (Ps 22, 18b-19).

Jezu, święty i czysty! Także to musiałeś znieść za moje grzechy?

Ty dałeś nam ciała, byśmy mogli być darem dla drugiego. Szczególnie w małżeństwie, byśmy mogli mówić kocham ciebie w całości i oddaję się tobie w całości, bez zastrzeżeń, miłością pełną, czystą, wyłączną i płodną. Taką, która daje życie dla drugiego i która daje nowe życie naszym dzieciom. Jak wiele zła czynimy w tej sferze, jak bardzo nie słuchamy Twojej nauki! Niszczy nas pożądliwość, erotyka, pornografia, chęć egoistycznego wykorzystania drugiego człowieka. Ileż razy grzeszymy przeciw wierności myślami, oczami i w uczynkach! Ileż razy karzemy naszego małżonka, odmawiając mu czułości! Jak często zamykamy się z błahych powodów na dawanie życia i sięgamy po antykoncepcję! Jak często zabijamy w sobie wstydliwość i czystość!

Jezu, ratuj nasze małżeństwa. Wyrywaj nas z naszych uzależnień, daj dar prawdziwej czystości i wierności, byśmy mogli być naprawdę szczęśliwi. Pomóż nam wychowywać nasze dzieci ku czystości i wierności.

Stacja XI – Jezus do krzyża przybity


„Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia, kładziesz mnie w prochu śmierci. Bo sfora psów mnie opada, osacza mnie zgraja złoczyńców. Przebodli ręce i nogi moje, policzyć mogę wszystkie moje kości” (Ps 22, 16-18).

Jezu, Ty ukochałeś Boga całym sercem, które zostało przebite włócznią. Ukochałeś Go całym umysłem, bo Jego wola była ważniejsza od Twoich pragnień i pozwoliłeś, by ciernie wbiły się w Twoją głowę, krzyżując Twój rozum. Ukochałeś Go ze wszystkich sił, dając unieruchomić Twe ciało na krzyżu. Twoje ręce i nogi przebite gwoździami już nie mogą chodzić, pracować, uzdrawiać. Ty wypełniłeś to największe przykazanie w całości z miłości do Ojca i do mnie. „W Twoich ramionach otwartych jaśnieje miłość Boga”. Tak Bóg kocha grzesznika. Oto miłość Ojca, który rozkłada ramiona, by przyjąć i przytulić z czułością mnie, marnotrawnego syna.

I my mamy swoje krzyże. Choroba lub śmierć kogoś kochanego, może dziecka, problemy z mieszkaniem, z pieniędzmi, samotność, niezrozumienie, może jakieś poważne nałogi.

Daj mi, Panie, zobaczyć, że w tym moim krzyżu jesteś najbliżej mnie. Że jesteś tam ze mną, cierpiący po to, bym nie zginął, by to cierpienie mnie nie przygniotło, bym nie stracił nadziei. Aby to była dla mnie droga zbawienia.

Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu


„Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53, 5).

Jezu, Synu Boga i Synu Człowieczy, a więc to jest miejsce, gdzie mogłeś skłonić głowę? Oddałeś Ducha w ręce Ojca z ufnością dziecka, które wie, że jest kochane. Wykonało się. Miłość zwyciężyła, miłość w wymiarze krzyża, silniejsza od śmierci, miłość, której pragniemy, której szukamy i której tak bardzo nie umiemy dawać. A przecież taka jest nasza przysięga małżeńska. „Nie opuszczę cię aż do śmierci”. Do śmierci fizycznej, ale też do śmierci mojego „ja” dla współmałżonka. Raczej zrezygnuję z siebie dla jego dobra. Duch jest ochoczy, ale ciało słabe.

Ty, Panie, tę przysięgę wypełniłeś wobec mnie. Nie przypadkiem prastary hymn chrześcijański nazywa krzyż „łożem miłości, gdzie nas poślubił Pan”. Oto prawdziwy Oblubieniec, który oddaje życie za oblubienicę! Tak właśnie mnie ukochałeś. „Wziąłeś śmierć ode mnie, abym ja dostał życie od Ciebie”.

Dziękuję Panie, za Twój dar. Dotknij dziś mojego serca, przemień je. Skrusz wszelkie urazy, które chowam do innych, szczególnie tych najbliższych. Daj mi dar pojednania z żoną, mężem, może z ojcem, który mnie opuścił, z tymi, którzy mnie zawiedli lub skrzywdzili. Daj mi odpowiedzieć czynem na Twoją miłość, na Twoje przebaczenie. Niech w moim sercu zrodzi się przebaczenie dla bliźnich i niech mogą go doświadczyć ode mnie. Pozwól mi także prosić o przebaczenie moich nieprzyjaciół. Bez Twojego Świętego Ducha to jest niemożliwe, ale Ty Panie wszystko możesz uczynić.

Stacja XIII – Jezus z krzyża zdjęty

„Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć” (Iz 53, 8).

Jezu, tylko nieliczni zostali pod krzyżem. A przecież tylu za Tobą chodziło, tylu uzdrowiłeś, tylu Cię słuchało. Nawet najbliżsi uczniowie uciekli. Został najmłodszy, Twoja Matka i kilka kobiet. Jak trudno towarzyszyć drugiemu w cierpieniu? Szczególnie, gdy jesteśmy bezsilni i nie możemy nic zrobić. Kiedy to nas przerasta, nie rozumiemy, nie potrafimy wytłumaczyć, boimy się.

Twoi najbliżsi przyjęli Twoje ciało z czułością i miłością. Obmyli je i przygotowali na pogrzeb. Pomóż nam, Chryste, abyśmy nie opuszczali w umieraniu naszych bliskich. Szczególnie rodziców, którzy dali nam życie, a którzy na starość mogą być dla nas niewygodni i uciążliwi. Daj nam miłość i siły, aby ten trudny czas mogli przeżywać otoczeni kochającymi osobami, wspierani modlitwą i troską. Nawet jeśli to wydaje się niemożliwe lub bezsensowne. Ty, Panie, widziałeś sens w wyniszczeniu siebie dla mnie. Daj nam też odwagę i mądrość, by głosić im Dobrą Nowinę.

Stacja XIV – Jezus do grobu złożony

„Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami” (Iz 53, 9-12).

Jezu, to ja zasłużyłem na śmierć przez moje grzechy, a Ty zająłeś moje miejsce. Ty – Dawca Życia – zostałeś złożony do grobu zamiast mnie, aby już żaden grób nie był bezsensownym końcem, nie był bez nadziei. Twoje ciało jest martwe, ale Ty sam zstępujesz właśnie do otchłani, aby uwolnić jeńców. Wyrywasz z niej Adama i Ewę i wszystkich, którzy oczekiwali wybawienia.

Ty pierwszy mnie szukałeś. Ty schodzisz do otchłani mojego cierpienia, samotności, grzechu, beznadziei, aby mnie ratować. Ty nie patrzysz biernie na żadne cierpienie. Niech Twój grób, nad którym już błyszczy jutrzenka zmartwychwstania, da nam wiarę i wytrwałość w modlitwie, byśmy ufali, że Ty wszystko możesz i nie popadali w zniechęcenie. Szczególnie, kiedy my lub nasi znajomi przeżywają poważne kryzysy, kiedy wydaje się, że miłość umarła, że nie ma nadziei.

„A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5).

Ześlij nam Panie, swego Ducha, by odnowił oblicze ziemi i naszych rodzin

WIECEJ
  494 odsłon

Droga krzyżowa ze św. Józefem

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga krzyżowa ze św. Józefem

Wprowadzenie:

Panie Jezu Chryste, jak w każdy piątek Wielkiego Postu, także dzisiaj pragniemy stanąć na Twojej krzyżowej drodze, by rozpamiętywać Twoją zbawczą mękę i przyzywać Twojego miłosierdzia nad nami i nad całym światem. Do naszej dzisiejszej wędrówki z Tobą, dźwigającym krzyż na Golgotę, zaprosiliśmy Twojego przybranego Ojca, św. Józefa, wszak jutro przypada jego święto w dorocznym kalendarzu Twojego Kościoła. Niech on sam, Twój „żywiciel, opiekun, obrońca i sługa”, a nadto „sługa zbawienia” (por. odnowiona Litania do św. Józefa), nie tylko inspiruje naszą modlitewną refleksję, lecz także wspomaga nas w podejmowaniu stosownych postanowień, byśmy byli wierniejszymi Twojej Ewangelii w naszym codziennym życiu.

Pan Jezus skazany na śmierć.
Wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. (…) Wtedy Piłat (…) kazał Jezusa ubiczować i wydał Go na ukrzyżowanie (Mk 15, 1.15).

Panie Jezu, wyrok śmierci, jaki zapadł wobec Ciebie po Twojej działalności publicznej, podczas której czyniłeś dobro, pochylałeś się nad ludzką biedą i głosiłeś Twoją dobrą Nowinę, nie był pierwszym. Przecież wcześniej, tuż po Twoim narodzeniu, wyrok śmierci wydał na Ciebie Herod. Wówczas jednak od śmierci zachował Cię Twój przybrany Ojciec, św. Józef, który posłuszny słowom anioła, jaki objawił mu się we śnie, uszedł z Tobą i z Twoją Matką z Betlejem do Egiptu, pozostając tam na tułaczce aż do śmierci Heroda (por. Mt 2,13-15).

Panie Jezu, prosimy Cię, dopomagaj nam być – za przykładem św. Józefa – zawsze posłusznymi Bożym natchnieniom.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus bierze krzyż na ramiona.
Wtedy [Piłat] wydał Jezusa, aby Go ukrzyżowano. (…) A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota (J 19, 16-17).

Panie Jezu, zostałeś obarczony krzyżem, by ponieść go na Kalwarię i umierając na nim dokonać naszego zbawienia. Św. Józef, Twój przybrany Ojciec, wiedział, że czeka Cię ogrom cierpienia. Wszak gdy wraz z Twoją Matką przyniósł Cię na swych rękach do świątyni jerozolimskiej, aby spełnić przepis prawa mojżeszowego i przedstawić Cię Twojemu Niebieskiemu Ojcu, starzec Symeon zapowiedział, że jesteś „przeznaczony na upadek i na powstanie wielu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą”, dodając równocześnie, że duszę Twojej Matki przeniknie miecz boleści (por. Łk 2, 34-35).

Spraw Panie Jezu, abyśmy wpatrując się w przykład św. Józefa potrafili przyjmować cierpienie, zarówno swoje jak i naszych bliskich, i byśmy nadawali mu zbawczy sens, dopełniając braków Twoich udręk dla dobra Twego mistycznego Ciała, którym jest Kościół (por Kol 1, 24).

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy.
Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną (Mt 26,36).

Panie Jezu, dźwigając Twój krzyż byłeś bardzo osamotniony, zwłaszcza podczas pierwszego odcinka Twej drogi na Kalwarię. Potem, to prawda, pocieszy Cię spotkanie z Twoją Bolesną Matką, gest Weroniki, pomoc Szymona z Cyreny, współczucie niewiast jerozolimskich. Ale pierwsze kroki są bardzo przykre, bez najmniejszego wyrazu współczucia czy pomocy ze strony kogokolwiek. Nadto nie dodaje Ci otuchy wspomnienie zaśnięcia w Getsemani uczniów, których darzyłeś szczególnym zaufaniem, czy zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Upadasz więc z przygnębienia.

Panie Jezu, z pewnością próbne przygnębienia przeżywał św. Józef, gdy przybywszy do Betlejem na spis ludności, poszukiwał dla Ciebie godniejszego miejsca narodzin, aniżeli żłób w stajni ze zwierzętami. Nie buntował się jednak. Przyjął i w tym przypadku Bożą wolę i zachęca nas, byśmy czynili podobnie, nigdy się nie załamując. Udziel nam więc, o Panie, byśmy – za Twoim przykładem – potrafili nie tylko powstawać z naszych upadków, lecz także byśmy – jak św. Józef – nigdy się nie buntowali.

Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus spotyka swą Matkę.
Obok krzyża Jezusowego stała Matka Jego (…). Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 25-27).

Panie Jezu, spotkanie z Twoją Matką na krzyżowej drodze, na pewno dodało Ci otuchy. Ona zawsze była z Tobą, Ona jak głosi piękna sentencja, szła za Toba „od betlejemskiej groty, aż po szczyt Golgoty”. Dlatego w testamencie z krzyża powierzyłeś Ją opiece umiłowanego ucznia, który niezwłocznie „wziął Ją do siebie”.

Panie Jezu, dużo wcześniej, bo gdy znajdowałeś się jeszcze pod Jej sercem, wziął Twoją Matkę do siebie św. Józef (zob. Mt 1,24). Ucz nas, abyśmy tak jak on, i tak jak umiłowany uczeń, „wzięli Twą Matkę do siebie”, wszak Ona zawsze prowadzi do Ciebie i do Twego krzyża, a przezeń do chwały Zmartwychwstania.

Któryś za nas cierpiał rany…

I Ty, któraś współcierpiała…

Święty Józefie – módl się za nami

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.
Wyprowadzili Jezusa, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny (…), który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego (Mk 15,20-22).

Panie Jezu, święci i pisarze ascetyczni podkreślają, że Szymon Cyrenejczyk był przymuszony przez oprawców do wspomożenia Cię, wyczerpanego do tego stopnia, że obawiali się oni czy podołasz dojść z krzyżem na szczyt Golgoty. I Szymon, jakkolwiek początkowo był zdenerwowany i buntujący się wewnętrznie, gdy spojrzałeś na niego Twoimi miłosiernymi oczyma, stał się dla Ciebie prawdziwie bliskim i naprawdę chciał Cię wspomóc, chciał Ci ulżyć w Twoim cierpieniu.

Dobry Panie, ileż to razy w Twoim dzieciństwie, oprócz Twej Matki kimś naprawdę bliskim, kimś bardzo o Ciebie zatroskanym i we wszystkim Ci pomagającym był Twój przybrany Ojciec, św. Józef. Rozważał on na pewno słowa, jakie wypowiedziałeś po odnalezieniu Cię przez Rodziców w Jerozolimie, że musisz być w sprawach Twojego Ojca (por. Łk 2,49). Był świadomy Twojej tożsamości Syna Bożego, dlatego usługiwał Ci ze zwielokrotnioną troskliwością, której zechciej nauczyć nas wszystkich.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa.
Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego (…) bo cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,39).

Panie Jezu, w swym prostym, lecz jakże odważnym, kontrastującym z postawą innych geście współczucia i dobroci, św. Weronika wyraziła swoją miłość ku Tobie, co wynagrodziłeś jej odbiciem na chuście Twojego oblicza.

Ileż to razy, o Panie, św. Józef ocierał w dzieciństwie Twoją twarz i koił Twoje dziecięce łzy, wszak jak każde dziecko, z pewnością niejeden raz się przewróciłeś, zraniłeś czy zadrapałeś. A potem w Twojej Ewangelii uczyłeś miłości bliźniego i miłość tę uczyniłeś miarą miłości do Ciebie samego, naszego Zbawcy. Spraw, o Chryste, byśmy potrafili w podobny sposób okazywać naszą miłość ku Tobie w codziennych uczynkach miłości wobec naszych bliźnich.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi.
Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, ale Twoja niech się stanie (Łk 22,42).

Panie Jezu, oto kolejny raz, obarczony ciężarem krzyża, pomimo pomocy Szymona z Cyreny, upadłeś i dotknąłeś Twoim czołem proch ziemi. Jako Twoi wyznawcy nigdy o tym fakcie nie zapominamy i każdego roku, rozpoczynając czas Wielkiego Postu, czas szczególnego rozpamiętywania Twojej zbawczej męki, znaczymy nasze czoła prochem, znaczymy je popiołem.

Świadomi jesteśmy równocześnie, ileż to razy w Twoim dzieciństwie, by zapewnić codzienny chleb Tobie i Twojej Matce, bywał wyczerpany, zmęczony, przygarbiony i pochylony nad ziemią i niejako dotykający czołem jej prochu Twój przybrany Ojciec. Nie prosił jednak, podobnie jak później, w Getsemani uczyniłeś to Ty sam, by Bóg oddalił od niego ten kielich i wypełnił do końca Bożą wolę. Dopomóż nam, nasz Panie, czynić podobnie.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.
A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” (Łk 23, 27-28).

W Twojej wspinaczce na Golgotę użalały się nad Tobą Panie Jezu niektóre kobiety jerozolimskie. Ty jednak nie skupiłeś się na samym sobie i pomimo ogromu cierpienia także ten moment wykorzystałeś do przekazania Twojej nauki, uświadamiając im, że powinny płakać nie tyle nad Tobą, ile nad własnymi grzechami, nad niepoprawnym postępowaniem własnych dzieci, bo Ty wszystkich pragnąłeś wprowadzić na drogę zbawienia.

Panie Jezu, grzechu lękał się zawsze Twój troskliwy Opiekun, św. Józef. Ale w swym altruizmie, podobnie jak Ty, który wziąłeś na Siebie grzechy świata, będąc człowiekiem prawym, by ocalić wobec ludzkich języków dobre imię Twej Matki, chciał wziąć na siebie niesławę nawet za niepopełniony ani przez Nią, ani przez siebie grzech (por. Mt 1,19). Spraw, prosimy Cię, byśmy nie lękali się podobnego heroicznego altruizmu.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci.
O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eloi, Eloi, lema sabachthani”, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił (Mk 15,34)

Krzyk ten, o nasz Zbawicielu, rozległ się, gdy byłeś już przybity do krzyża na Golgocie i za chwilę „wyzionąłeś ducha” (Mt 27,50). W tym krzyku wyraziłeś ogrom Twojego cierpienia, którego przejawem był także kolejny, trzeci już Twój upadek na kalwaryjskiej drodze. Ty jednak, będący – po ludzku mówiąc – u kresu sił, podźwignąłeś się i aby nas odkupić podjąłeś dalszą wspinaczkę.

Panie Jezu, ileż to razy my sami doznaliśmy upadku! Upadaliśmy i kajaliśmy się w grzechu, z którego tak trudno było się nam niejednokrotnie podźwignąć. Twój przykład zachęca nas do ustawicznego dźwigania się z grzechu, do umierania dla starego człowieka i do przyoblekania człowieka nowego, odkupionego przez Twój właśnie Krzyż (por. Ef 4,22-24). Co więcej, nie tylko do powstawania z upadku grzechu, ale do niepopadania weń uczy nas św. Józef, który nigdy nie sprzeniewierzył się Twojemu Ojcu niebieskiemu, ale zawsze pełnił Jego wolę.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus z szat obnażony.
Gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego Ojciec i wzruszył się głęboko, wybiegł mu naprzeciw (…) ucałował go (…) i rzekł: „Przynieście szybko najlepszą szatę, i ubierzcie go!” (Łk 15, 20.22).

Panie Jezu, ojciec z Twojej przypowieści o synu marnotrawnym, przyodziewa go, nagiego, gdyż roztrwonił wszystko, nawet własne odzienie, w najokazalszą szatę. Tak samo czynisz z nami Ty sam, kiedy ogołoconych przez grzech, oblekasz nas szatą łaski uświęcającej. Jednak na Golgocie i Ty „najpiękniejszy spośród synów ludzkich” (Ps 45,3), sponiewierany przez mękę i „niemający wdzięku ani blasku, aby na Ciebie popatrzeć, (…) wzgardzony i za nic miany” (por. Iz 53, 2-3), musiałeś stanąć nagi, obnażony z szat, by wystawiony na drwinę i nagi w śmierci, być w niej podobny nam wszystkim. Twoje obnażenie z szat na Golgocie przypomina nam, że „ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą” (Rz 8, 8).

Panie Jezu, patrząc na Ciebie obnażonego z szat tuż przed Twoją śmiercią, uświadamiamy sobie, jak o to, byś miał się w co przyodziać, od pierwszych chwil Twojego życia troszczyli się Twoi Rodzice, jak Twoja Matka, by zapewnić Ci pieluszki „rąbek z głowy zdjęła”, jak św. Józef własnym płaszczem chronił Cię od chłodu, co potem w pewnym sensie znalazło echo w Twoim przepowiadaniu Ewangelii. Dopomagaj nam, o Panie, żyć treścią tejże Ewangelii i „nagich przyodziewać” (por. Mt 25,36), a proszącym o szatę odstąpić i płaszcz (por. Mt 5,40).

Któryś za nas cierpiał rany

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus przybity do krzyża.
Ukrzyżowano Jezusa, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” (J 19,18-19).

Panie Jezu, Piłat, jakkolwiek Żydzi protestowali przeciw temu, bo nie chcieli tego zaakceptować (por. J 19,21), swoim napisem zamieszczonym na krzyżu objawił Twoją królewską tożsamość. Dziś słusznie odbierasz od nas wszystkich cześć jako Król Wszechświata i – jak recytuje prefacja – składamy Tobie dziękczynienie, gdyż dopełniłeś tajemnicy naszego odkupienia, ofiarując siebie samego na ołtarzu krzyża jako niepokalaną ofiarę pojednania.

O Chryste, nasz ukrzyżowany, ale zwycięski Królu, to Twój przybrany Ojciec, św. Józef, pochodzący z królewskiego rodu Dawida, włączył Cię według prawa mojżeszowego do tegoż królewskiego rodu. Wszak proroctwa mówiły, że Mesjasz będzie potomkiem króla Dawida (por. 2 Sm 7,12-13; Jr 23,5; Jr 33,15) i jako takiego przedstawiali Cię ewangeliści (zob. Mt 1,1-16; Łk 3,23-28) oraz św. Paweł (zob. Rz 15,12). Św. Józef był z pewnością świadomy tego faktu, jednak w Twym dzieciństwie zwracał uwagę nie tyle na królewskie pochodzenie, tj. na „więzy krwi”, ile raczej na wezwanie do wierności wartościom religijnym tradycji mesjańskiej i tego Cię uczył. Jezu, synu Dawida, spraw byśmy za przykładem św. Józefa przekazywali wartości religijne młodszemu pokoleniu.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus umiera na Krzyżu.
„Wykonało się!” (J 19,30). Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha. A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym” (Mk 15,37-38).

Tak! Wykonało się! Wykonało się wszystko, o nasz Zbawicielu. Twoją śmiercią na krzyżu potwierdziłeś definitywnie, że po to się narodziłeś i po to przyszedłeś na świat, abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości (por. J 10,10). My wszyscy wiemy, że chodzi tu o życie wieczne, którego ceną jest dla nas Twoja męka i śmierć krzyżowa.

Panie Jezu, Twoje ofiarowanie się za nas, by nas odkupić, rozpoczęło się już w Betlejem i miało swoją kontynuację w późniejszych wydarzeniach, których świadkiem w Twoim dzieciństwie był św. Józef. Przecież już w chwili Twojego ofiarowania w świątyni, jakkolwiek wtenczas „zasłona przybytku” nie rozdarła się (por. Mt 27,51), to jednak Symeon odkrył w Tobie „Mesjasza Pańskiego, (…) zbawienie wszystkich narodów i światło na oświecenie pogan” (Łk 2, 26. 30-32). Wolno nam przypuszczać, że św. Józef, słysząc to proroctwo, jeszcze gorliwiej Ci służył i dopomagał we wzrastaniu do spełnienia tej jedynej, mesjańskiej misji zbawienia „wszystkich narodów”. Niech więc dzisiaj – prośmy go o to – wstawia się za nami, byśmy włączali się w odkupieńczą misję, jaką nadal pełnisz w Twoim Kościele, sakramencie zbawienia.

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus zdjęty z krzyża.
Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu (Łk 23,48-49)

Panie Jezu, u stóp Twojego krzyża obecna była Twoja Matka (J 19,25) i na Jej ręce zostało złożone Twoje sponiewierane, martwe ciało, które przyjęła z wielką, macierzyńską czułością. Nie mogło być inaczej. Przecież Ona najpierw, na słowo Archanioła przyjęła Cię do swego łona, nosiła pod swym sercem, porodziła w Betlejem, a następnie wraz ze św. Jozefem opiekowała się Tobą, byś w swoim ciele nie cierpiał „głodu ani chłodu”, byś wzrastał i przygotował się do spełnienia Twojej mesjańskiej, odkupieńczej misji i dał nam Twoje Ciało na pokarm do nieba, pozostając w tymże Ciele obecnym pośród nas w tabernakulach naszych kościołów.

Panie Jezu, spraw, abyśmy przyjmowali Twoje Ciało w Komunii św. z taką gorliwością i czułością, z jaką przyjęła Cię najpierw do swego łona, a następnie z drzewa krzyżowego Twoja Matka i byśmy tak troszczyli się o Twoją obecność a naszych sercach, jak w domu nazaretańskim troszczył się o Ciebie Twój przybrany Ojciec.

Któryś za nas cierpiał rany…

I Ty, któraś współcierpała…

Święty Józefie – módl się za nami

Pan Jezus złożony do grobu
Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł (Mt 27,57-60).

Panie Jezu, Twój pogrzeb odbył się bardzo cicho i skromnie, tak jak wcześniej cichym i skromnym było Twoje ukryte życie w Nazarecie, u boku św. Józefa gdzie „wzrastałeś w latach i w łasce u Boga i ludzi” (Łk 2,52). Cichą, ale jakże szczęśliwą była wcześniej śmierć Twojego przybranego oOca, wszak tradycja podaje, że byłeś wraz z Twoją Matką przy niej obecny. Dlatego też pobożność chrześcijańska czci św. Józefa jako patrona dobrej, szczęśliwej śmierci.

„Dobry Jezu, a nasz Panie” – jak śpiewamy podczas pogrzebów. Przyjmij dziś naszą modlitwę za zmarłych. Jakże zwiększyła się bowiem ich liczba, bo na całym świecie liczne osoby umierają z powodu pandemii koronawirusa, a w ostatnich trzech tygodniach żniwo śmierci zbiera złowroga wojna na Ukrainie. „Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie”. A przede wszystkim – błagamy Cię, klękając przed Twym zwycięskim krzyżem i przyzywając opieki św. Józefa – dopomóż nam w przezwyciężeniu pandemii i udziel nam pokoju za dni naszych, „abyśmy za tegoż św. Józefa przykładem i z Twoją pomocą mogli żyć, świątobliwie, umierać pobożnie i dostąpić wiecznego zbawienia w niebie” (por. Modlitwa papieża Leona XIII do św. Józefa).

Któryś za nas cierpiał rany…

Święty Józefie – módl się za nami.

Zakończenie:

Panie Jezu Chryste, w dzisiejszym rozważaniu Twojej męki towarzyszył nam szczególnie św. Józef, Twój przybrany Ojciec, któremu jutro będziemy oddawać cześć w liturgii Kościoła. Jakkolwiek nie mógł on towarzyszyć Ci na tej jedynej i niepowtarzalnej drodze, tak jak to uczyniła Ci Twoja Matka, którą z wysokości krzyża uczyniłeś także naszą Matką (por. J 19,27), to jednak kontemplowanie jego postaw uświadomiło nam szczególny jego udział w Twoim zbawczym dziele, jakiego dokonałeś właśnie przez Twoją mękę i śmierć krzyżową. Jeszcze przed Twoim narodzeniem bolał, gdy nie mógł znaleźć godnego miejsca na Twoje narodzenie, już w Twoim wczesnym dzieciństwie ocalił Cię od śmierci z rąk Heroda, jak Szymon z Cyreny i Weronika z drogi na Kalwarię wspomagał Cię, ocierał i podnosił, ilekroć jako nastolatek się przewróciłeś. Pochodzący z rodu Dawida, włączył Cię jako „Mesjasza Pańskiego” do dawidowego potomstwa i gorliwie Ci służąc dopomagał we wzrastaniu do spełnienia mesjańskiej misji zbawienia „wszystkich narodów” (Łk 2,31). Nadto swoim heroicznym posłuszeństwem woli Bożej dał Ci przykład wykonania do końca woli Ojca, który Cię posłał (por. J 6,38).

Prosimy Cię więc, o Panie, by wstawiennictwo tegoż Twojego przybranego Ojca i Twojej bolesnej Matki sprawiło, aby nastał nie tylko koniec dręczącej świat pandemii, lecz także pokój na tak bardzo bliskiej nam Ukrainie i na całym świecie, abyśmy mogli ochoczo włączać się w Twoją odkupieńczą misję zbawienia „wszystkich narodów”, jaką nadal pełnisz w Twoim Kościele. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

WIECEJ
  672 odsłon

Franciszkańska Droga Krzyżowa

MAŁY MODLITEWNIK 

Franciszkańska Droga Krzyżowa

Wprowadzenie

Już prawie dwa tysiące lat upłynęło od chwili, gdy na górze Golgocie postawiono krzyż. Na tym krzyżu umierał wówczas Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus. Od tego czasu w stronę Chrystusowego krzyża patrzą wszystkie pokolenia ludzkiej rodziny. Wpatrywał się w ten krzyż także święty Franciszek. W tym krzyżu zawarta bowiem została cała nauka ewangelicznej miłości, a on, Franciszek, jest właśnie Serafinem Bożej miłości. W ten krzyż wpatrywali się później wszyscy naśladowcy świętego Franciszka. W ten krzyż obecnie wpatrujemy się i my, ludzie dwudziestego wieku.
Tej miłości, idącej od krzyża, tak głęboko przeżytej przez świętego Franciszka, pragniemy się uczyć w czasie obecnej drogi krzyżowej, pragniemy z niej zaczerpnąć nowych sił do przeżywania serafickich ideałów życia.

Stacja I : Pan Jezus na śmierć skazany

Człowiek wydał wyrok na Miłość. Wyrok najwyższy i niesprawiedliwy. Wyrok wydał człowiek słaby i tchórzliwy pod naciskiem tłumu, który wołał: ukrzyżuj Go. Wygoda życia i zewnętrzny chwilowy spokój podpisały wyrok śmierci.
Powiedz nam, święty Franciszku, czy miłość musi być tak wiele razy nie kochana?
Od niesprawiedliwych wyroków, wybaw nas, Panie.

Stacja II : Włożenie krzyża

Krzyż to ciężar. Są ciężary fizyczne i ciężary duchowe. Są ciężary przyjmowane i ciężary odrzucane. Drzewo Chrystusowego Krzyża obciążają grzechy ludzkie. Także nasze grzechy. Taki krzyż On wkłada na swoje ramiona. Wkłada, nie odrzuca. I będzie teraz niósł ciężar krzyża brzemienny grzechami Ten, w którym nie ma grzechu.
Wytłumacz nam, święty Franciszku, dlaczego ktoś inny grzeszy, a Ktoś inny dźwiga ciężar grzechów. Czy to jest właśnie nauka miłości Chrystusowego krzyża?
Od obciążania Chrystusowego krzyża, wybaw nas, Panie.

Stacja III : Pierwszy upadek Chrystusa Pana

Bóg nigdy nie upada. Człowiek upada. Chrystus Pan dlatego upadł, gdyż dźwigał ludzkie upadki. Gdy powstał z upadku, pokazał, że nie chce śmierci grzesznika, lecz chce, aby on powstał i żył. To jest właśnie owa przedziwna nadzieja dla wszystkich ludzi: krzyż jest ciężarem, który można podnieść, który należy podnieść. Bóg chce, aby go podnieść.
Święty Franciszku, Ty naprawiałeś dom Boży. Pomóż nam naprawiać ludzkie upadki. Nasze własne i wszystkie inne w Kościele.
Od upadku bez powstania, wybaw nas, Panie.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Miłość zawsze łączy się ze współcierpieniem. Brak współcierpienia najczęściej jest brakiem miłości. Chrystus, niosący krzyż, cierpi za ludzką rodzinę i razem z nią współcierpi. Jego Matka współcierpi z Nim. Przy obecnej stacji jesteśmy świadkami najpełniejszego współcierpienia. Patrzymy na tę scenę, która jest obrazem najgłębszej miłości dwu najbliższych sobie osób i pytamy: dlaczego została ona przez ludzi tak sponiewierana, tak bardzo zhańbiona.
Franciszku, napraw mój Kościół. Pomóż naprawić braki współczującej miłości w rodzinie Chrystusowego Kościoła.
Od poniewierania cudzej miłości, wybaw nas, Panie.

Stacja V : Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Mając krzyż za narzędzie, Chrystus zbawia świat. Czy człowiek może przyłożyć swą rękę do dzieła zbawienia? Cyreneusz jest znakiem pomocy zewnętrznej. A gdzie, Kościele Chrystusowy, szukasz pomocy w dźwiganiu swego krzyża, na który złożono tyle lekkomyślności i lekceważenia spraw odwiecznych? Czy także na mnie czekasz?
Z całą franciszkańską rodziną, w radości i w pokorze, wyrażamy swą gotowość do współdźwigania Chrystusowego krzyża.
Od ospałości w służbie Kościoła, wybaw nas, Panie.

Stacja VI : Święta Weronika ociera twarz Jezusowi

Panie, kiedy otarliśmy Ci twarz? Święta Weronika uczyniła to w czasie Twej drogi krzyżowej. Otarła skutki fizycznego cierpienia. Czy jednak na Twej twarzy nie ma skutków duchowego cierpienia, spowodowanego niewdzięcznością ludzką? Czy z niej otarliśmy Twoją twarz? Czy wytarliśmy z niewdzięczności nasze twarze, stworzone na obraz Boży?
Pomóż nam, święty Franciszku, w zwalczaniu niewdzięczności, jaka ze strony człowieka zbyt często dotyka Boga.
Od nie naprawionej niewdzięczności, wybaw nas, Panie.

Stacja VII : Drugi upadek Pana Jezusa

Potrzeba głębokiej wiary, by w leżącym Chrystusie dostrzec Boga. Niekiedy równie trudno w człowieku dostrzec człowieczeństwo. Już wiele razy powstawał, a przecież sam nie umie zapewnić, że odtąd już na zawsze odzyskał wierność. Inny jest jednak obraz leżącego pod krzyżem Jezusa, a inny upadłego człowieka. Inna jest przyczyna upadku. Końcowym powstaniem Chrystusa będzie zmartwychwstanie. A moim?
Ty, który Serafinów zdobisz chór, naucz nas wierności temu, co Boskie.
Od powtarzania tych samych błędów, wybaw nas, Panie.

Stacja VIII : Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Płaczcie nad synami waszymi. Rzewne uczucia, jakkolwiek pożyteczne, nie są najważniejsze. Chrystus jako przedmiot wzruszenia musi się w naszej świadomości zmienić w podmiot zbawienia. On jest przede wszystkim naszym Odkupicielem. Teraz idzie pochylony ciężarem krzyża, ale to tylko okrutna rzeczywistość na drodze odkupienia. Jakież to inne, niż postępowanie tylu ludzi przedkładających ulgę w trudnościach nad własną duchową doskonałość.
Bracia, zacznijmy od nowa dobrze czynić – mawiał św. Franciszek.
Od lekceważenia cierpień i pokuty, wybaw nas, Panie.

Stacja IX : Trzeci upadek Pana Jezusa

Ten upadek Chrystusa, już u kresu drogi, najbardziej nas uczy mądrości. Gdy kończymy jakieś dzieło, zwykle nie jesteśmy już czujni. Opanowuje nas wówczas radość zdobytego celu i wtedy jesteśmy najsłabsi i zwykle niesumiennie kończymy swe dzieło. Taki upadek winien być szkołą mądrości, a Chrystus w nas większy.
Którzy Boga miłują, tym wszystko obróci się na dobre – oto optymizm świętego Franciszka.
Od zastępowania pracy nad sobą narzekaniem, wybaw nas, Panie.

Stacja X : Jezus z szat obnażony

Nagi Chrystus, stojący na Golgocie, nie ma już nic swojego, nie ma żadnych praw. Pozostał Mu tylko obowiązek spełnienia do końca misji, dla której przyszedł na świat. Ogołocony z szat, bezbronny Odkupiciel. Czy możliwe jest jeszcze głębsze poniżenie? A On to zrobił dla nas ludzi i dla naszego zbawienia. Dla każdego człowieka. Dla nas także.
Nawet w twoich marzeniach, święty Franciszku, nie oczekiwałeś tak zupełnego ubóstwa, jak na Golgocie.
Od niszczenia człowieka w człowieku, wybaw nas, Panie.

Stacja XI : Przybicie do krzyża

Gwoździe przybijają ciało. Przybijają także duszę. Odtąd bowiem Jezus będzie już całkowicie bierny, zdany na obcą siłę. Tak będzie aż do zmartwychwstania. Jakże się jednak mylicie wy, którzy wbijacie gwoździe: unieruchamiając ciało, wyswabadzając duszę, zabijając człowieka, rozpalacie płomień Jego Ewangelii. On płonie już dwa tysiące lat i będzie płonął do końca świata.
Niech Ci Pan błogosławi, święty Franciszku, by twoja miłość rozpaliła świat.
Od siły, zdolnej nas obezwładnić duchowo, wybaw nas, Panie.

Stacja XII : Śmierć Pana Jezusa na krzyżu

Niepojęta tajemnica krzyża! Wtedy, gdy konający Chrystus mówi: “Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”, następuje szczytowe działanie Syna w zjednoczeniu z Ojcem. “Dokonało się” wyraża zarówno śmiertelny skłon głowy, jak i wypełnienie misji Odkupienia. Odtąd jego rozpięte na krzyżu ręce wyciągnięte są nad całym światem. W sposób niemy, lecz przejmujący, wykazują jak bliski jest Bóg człowiekowi.
Nie byłaby, święty Franciszku, śmierć siostrą naszą, gdyby nie prowadziła nas do wieczności.
Od zwątpienia w ożywcze działanie tajemnicy krzyża, wybaw nas, Panie.

Stacja XIII : Pan Jezus z krzyża zdjęty

Spokojna, choć posągowo zatroskana twarz Matki Bożej, wpatrującej się w zmarłego Syna, złożonego na jej kolanach. Tak niedawno było zwiastowanie i “On będzie Synem Najwyższego”, a dziś są zakrwawione zwłoki. Ale już dziś istnieje liczna rodzina tych, co uwierzyli. To martwe ciało ma już liczne żywe członki, które się będą stale rozrastać w miarę upływu pokoleń. Nie ma śmierci tam, gdzie są sprawy Boże.
Wpatrujemy się ze świętym Franciszkiem w twarz Matki Bożej Bolesnej i pytamy czy nasze własne cierpienia nas uszlachetniają ?
Od stanu, w którym ból przesłania godność cierpienia, wybaw nas, Panie.

Stacja XIV : Pan Jezus złożony w grobie

Ziemia nasza każdego dnia coraz bardziej zapełnia się grobami. Każdego dnia ziemia spełnia Boży nakaz: “w proch się obrócisz”. Od momentu, w którym Chrystus Pan został złożony w grobie mamy prawo twierdzić, że grób nie jest klęską życia i początkiem nicości, ale jest otwarciem ku zmartwychwstaniu. Chrystusowy grób wskazuje, że nie nicość, ale przejście paschalne jest ludzkim przeznaczeniem. Jego grób jest nadzieją naszych grobów.
Wejrzyj, święty Franciszku, na nas z nieba i módl się o wzmocnienie naszej nadziei w paschalne przejście ku Bogu.
Od braku nadziei w ostateczny tryumf życia w Bogu, wybaw nas, Panie.

Podziękowanie

Prawdziwa chwała wynika z miłości. Twoja droga krzyżowa, Chryste, jest świadectwem nieograniczonej, posuniętej aż po samowyniszczenie, miłości człowieka. Jakże pragniemy wzbogacać naszą miłość, czerpiąc z takiego źródła!
Dziękujemy Ci, Panie, za każdy taki krok na drodze naszego życia, gdy idziemy razem z Tobą. Dziękujemy za każde Twe słowo, skierowane do nas, także za to słowo, które przemawia do nas od Twego krzyża – z Golgoty.

WIECEJ
  612 odsłon

Droga Krzyżowa – W intencji Chorych

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa – W intencji Chorych

Panie Jezu, przyszedłeś na świat, aby dać nam wzór życia. Na drodze krzyżowej uczysz nas przeżywać czas choroby, umierania i śmierci. Chcemy się od Ciebie uczyć, dlatego tu jesteśmy. Prowadź nas!

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany

Panie Jezu, zostaje wydany na Ciebie wyrok śmierci, od którego nie będzie już odwołania. Przyjmujesz go mężnie w chorobie, której pełno w Twoim ciele po torturach biczowania i cierniem koronowania.
Prosimy Cię, Chryste, udziel męstwa w chorobie wszystkim dotkniętym boleścią, a zwłaszcza tym, którzy uświadamiają sobie, że ich choroba zmierza ku śmierci.

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Panie Jezu, wyciągając ramiona po krzyż, sam wychodzisz naprzeciw temu wszystkiemu, co ma Cię zmiażdżyć cierpieniem. Ty podejmujesz decyzję!
Prosimy Cię, Chryste, za wszystkich, którzy mają wyrazić zgodę na czekającą ich operację, aby umieli- Twoim śladem- podjąć tę trudną dla nich decyzję.

Stacja III – Pan Jezus upada po raz pierwszy

Panie Jezu, doświadczasz na sobie słabości wynikającej z boleści i gorączki trawiącej Twoje ciało. Upadasz, ale się nie poddajesz. Idziesz dalej.
Prosimy Cię, Chryste, za tych, którzy są zaskoczeni słabością, która ich obezwładnia, by umieli- jak Ty- zmobilizować się, by uwierzyli, że jeszcze stać ich na to.

Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Panie Jezu, w tym najtrudniejszym doświadczeniu spotykasz osobę Ci najbliższą, najpełniej rozumiejącą- Matkę. To dla Was obojga ogromna rana, ale i wielkie doświadczenie wzajemnej miłości.
Prosimy cię, Chryste, za wszystkich przeżywających chorobę w samotności, by mogli doznawać pokrzepienia przez obecność osób im najbliższych.

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Panie Jezu, w widomy sposób słabniesz, chwiejesz się na nogach. Widać, że nie zdołasz sam dźwigać dalej krzyża. Dają Ci do pomocy Szymona. Przyjmujesz go z wdzięcznością.
Prosimy cię, Chryste, za tych, którzy nie są w stanie sami dźwigać dalej swojego brzemienia słabości, choroby i boleści, by umieli z wdzięcznością przyjmować przychodzącą pomoc.

Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusowi

Panie Jezu, kiedy dreszcze wstrząsały Twoim ciałem, rany krzyczały, a oczy zalane były potem i krwią, doświadczyłeś wspaniałej pomocy Weroniki, która w zdecydowany sposób przedarła się do Ciebie, by z delikatnością i umiejętnością otrzeć Twoją twarz.
Prosimy cię, Chryste, za wszystkich przeżywających bezradność w swoim cierpieniu, czasem niezdolnych nawet do wezwania pomocy, by mogli doświadczyć czujności, umiejętności i delikatności ze strony tych, którzy zostali powołani do pielęgnowania ich.

Stacja VII – Pan Jezus upada po raz drugi

Panie Jezu, ten upadek jest poważniejszy. Nie odnajdujesz w sobie żadnej siły. Zbierasz się jedynie absolutną determinacją swojej woli, by wytrwać do końca.
Prosimy cię, Chryste, za tych, którym niewiele już brakuje do tego, by z ciężarem swego życia znaleźć się w Twoich ramionach. Oby ta perspektywa wspierała ich w ostatnich chwilach.

Stacja VIII – Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Panie Jezu, w Twój horyzont wypełniony całkowicie cierpieniem wdziera się nagle inna rzeczywistość. Doświadczasz okazanego Ci współczucia i odpowiadasz na nie swoim pouczeniem.
Prosimy cię, Chryste, za wszystkich zmierzających nieuchronnie do śmierci, by dane im było przeżyć pożegnalne spotkanie z rodziną i najbliższymi, i przekazać im ostatnie pouczenia.

Stacja IX – Pan Jezus upada po raz trzeci

Panie Jezu, nie podniesiesz się już z tego upadku. Trzeba będzie Cię podźwignąć i zawlec na Golgotę. Godzisz się na wszystko, co z Tobą uczynią. Innej decyzji nie jesteś już w stanie podjąć.
Prosimy cię, Chryste, za tych, którzy w ostatnich chwilach swojego życia zdani są całkiem na lekarzy i pielęgniarki, którzy nie mogą już nic uczynić, by umieli się z tym zgodzić.

Stacja IX – Pan Jezus z szat obnażony

Panie Jezu, godząc się na wszystko, przyjmujesz również to pohańbienie, na które chcieli Cię wystawić Twoi oprawcy. Będąc nagim, czystym spojrzeniem obejmujesz tych, którzy – choć obleczeni- mają nieczyste serca.
Prosimy cię, Chryste, za tych, którzy doświadczając słabości, paraliżu i bezwładu, nawet swoją intymność powierzają oczom i dłoniom innych, żeby byli potraktowani z godnością i szacunkiem

Stacja XI – Pan Jezus do krzyża przybity

Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią. Panie Jezu, doświadczając tak okropnej fizycznej tortury i bolesnego wydrwienia, modlisz się za swoich prześladowców, wypraszając im swoją ofiarą przebaczenie.
Prosimy cię, Chryste, za wszystkich, którzy – bardzo cierpiąc – odchodzą już z tego świata, by potrafili przebaczyć wszystkim swoim prześladowcom i w ten sposób mogli uzyskać Twoje przebaczenie.

Stacja XII – Pan Jezus umiera na krzyżu

Wykonało się. Ojcze, w ręce Twoje powierzam ducha mego. Panie Jezu, umierając, oddajesz siebie Ojcu, świadom, że dzieło, które Ci powierzył, wykonałeś do samego końca.
Prosimy cię, Chryste, za wszystkich umierających, by mogli odchodzić z tego świata świadomi, że wykonali wszystko, do czego ich powołałeś i przeznaczyłeś, a jeśli jest inaczej, aby tym bardziej umieli powierzyć się Tobie w największej skrusze i zaufaniu.

Stacja XIII – Pan Jezus zdjęty z krzyża

Panie Jezu, oto kres Twoich cierpień i znów – jak kiedyś na początku- Twoje ciało znalazło się w rękach Matki. Ona przyjęła Cię od Ojca niebieskiego, a teraz Cię Jemu oddaje.
Prosimy cię, Chryste, za wszystkie matki bolejące nad śmiercią swoich dzieci, aby umiały je powierzyć Bogu, tak jak kiedyś przyjęły je od Niego, i doznały ulgi w cierpieniu.

Stacja XIV – Pan Jezus złożony w grobie

Panie Jezu, uczysz nas także przejścia przez grób, byśmy nie patrzyli na niego jak na kres, ale jako na bramę do wieczności, którą otworzyłeś swoim zmartwychwstaniem.
Prosimy cię, Chryste, za wszystkich przeżywających ból rozłąki, by ucząc się od Ciebie z radością przyjęli prawdę o Twoim przejściu przez grób i oczekiwali zmartwychwstania umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie.

Panie Jezu, dziękujemy Ci za tę wspaniałą lekcję przechodzenia przez chorobę, cierpienie, umieranie i śmierć do zmartwychwstania. Spraw, abyśmy ją sobie coraz pełniej przyswajali.

WIECEJ
  731 odsłon

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie