banner1

Reklama Top

Modlitwa w Niedzielę Palmową. (O. Karola Antoniewicza)

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa w Niedzielę Palmową. (O. Karola Antoniewicza)

 

Bóg nam wiele daje, nawet i wtedy, kiedy nam wiele odbiera; a my poznajemy pociechy, których nam użycza i za nie dziękujemy; ale nie poznajemy boleści, któremi nas dotyka, i za takowe dziękować nie umiemy! Lub raczej, zawsześmy leniwi do dziękowania, a zawsze skorzy do szemrania!
Dał ci Bóg majątek, przyjm go z wdzięcznością z rąk Jego; ale gdy ci odbierze, o wtedy nie narzekaj, bo może więcej cię umiłował, czyniąc cię ubogim, jak gdy cię uczynił bogatym! Bogactwem pracowałeś może na potępienie, o pracuj ubóstwem na zbawienie twoje!
Dał ci Bóg żonę, męża, dziecko, coś kochał nad życie, a może i nad Boga, i odebrał ci je, bo chce ci odebrać własne serce twoje, abyś je na wieki nie stracił; przez boleść chce cię do miłości przyprowadzić; zamienił w łzy śmiech twój, aby te łzy w radość przemienił wieczną!
Dał ci Bóg sławę i znaczenie u świata, i dozwolił, aby prześladowanie i obmowa dotknęła cię; bo musi wyrwać z nas pierwej to, co świat w nas, a my w świecie kochamy, aby miłość nie ludzi, ale świata, wytępił w sercach naszych!
Zostawia nas Bóg nieraz w tęsknocie i smutku, gdzie sami dla siebie ciężarem jesteśmy; abyśmy znienawidziwszy siebie, Jego kochać poczęli; abyśmy straciwszy
siebie, Jego kochać poczęli!
O żebyśmy tylko zawsze chcieli pojąć miłość, dobroć i łaskawość Boga ku nam!
Dziękujmy Mu zawsze, bo zawsze mamy do dziękczynienia przyczynę; nie skarżmy się nigdy, bo nigdy do skarg przyczyny nie mamy!
Dziękujmy za chorobę a znajdziem w niej zdrowie duszy!
Dziękujmy za ubóstwo,a bogaci będziemy!
Dziękujmy za opuszczenie, a w niem Pana znajdziemy!
Dziękujmy za łzy, a rozraduje się dusza nasza w Panu!
Dziękujmy za krzyż, bo w krzyżu jest zbawienie!
Dziękujmy za grób, bo w grobie jest zmartwychwstanie!
Gdyby nam Bóg wszystkie dary stworzone dał, ale siebie nam nie dał, cóż nam
to wszystko pomoże!
Kiedy Jego mamy, w Nim wszystko mamy; gdybyśmy Go stracili, wszystko byśmy z nim stracili!.
Dziękujmy zawsze, dziękujmy wszędzie, dziękujmy za wszystko!

za: "Książka do nabożeństwa O. Karola Antoniewicza S.J." 1883r.

WIECEJ
  747 odsłon

Modlitwa o przemianę i nawrócenie męża za wstawiennictwem św. Moniki

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa o przemianę i nawrócenie męża za wstawiennictwem św. Moniki

 

Święta Moniko, dzięki swojej cierpliwości i modlitwom wyprosiłaś u Boga nawrócenie swego męża i łaskę życia z nim w pokoju.

Proszę Cię, wyproś dla mnie i mojego męża błogosławieństwo Boże, aby również w naszym domu zapanowały prawdziwa harmonia i pokój i aby wszyscy członkowie naszej rodziny mogli osiągnąć kiedyś życie wieczne. Amen.

WIECEJ
  753 odsłon

Droga Krzyżowa ze św. Marią Magdaleną de Pazzi

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa ze św. Marią Magdaleną de Pazzi

Wstęp

Jeżeli pragniemy w krótkim czasie dojść do wielkiej doskonałości, musimy starać się o to, aby we wszystkich sprawach swoich najlepiej spełniać wolę Bożą, albowiem ta święta intencja ma moc uświęcić wszystkie nasze sprawy.

Święta Maria Magdalena de’ Pazzi tak to wyraziła: Czuję, że Bóg mnie pociąga, nie wiem dokąd, nie wiem do czego chce mnie prowadzić. Nie wiem, co to jest ani co mi Pan chce powiedzieć, dopóki nie pójdę za tym impulsem[1]. Idźmy w tej Drodze Krzyżowej za Panem w towarzystwie Świętej mistyczki. W skupieniu rozważajmy jej myśli. Miejmy świadomość, że na tę Drogę zaprasza nas Chrystus. On sam nas chce prowadzić, chce mówić do nas. Wzbudźmy w sobie intencję, aby jak najlepiej wykorzystać dany nam teraz czas.

I. Piłat skazuje Jezusa na śmierć

Z pomiędzy wszystkich występków najbardziej trzeba się nam wystrzegać tego, żeby nie obmawiać swego bliźniego. W ten grzech tak łatwo popadamy, iż gdyby znalazł się taki, co by w całym swoim życiu nigdy nic złego nie powiedział o bliźnim, godny by był kanonizacji za życia.

Gdyby Bóg mógł doznawać cierpienia, najbardziej by cierpiał przez to, że wyrzucony został ze serca ludzkiego.

Nie za własne winy, lecz za nasze. O Jezu! Jak wielki ciężar wziąłeś nie tyle na swoje ubiczowane ramiona, co na Swoje serce, które nigdy nie poznało grzechu. Jak wiele osób przed Tobą i niezliczonych po Twoim wstąpieniu do nieba wziąłeś winy. Skazany na największą możliwą hańbę jaka była możliwa. Bóg-człowiek, nieomylny, sprawiedliwy i wszechmocny, wydany na najcięższą karę. Jezu, jak często skazujemy bliźniego ”na śmierć”. Ile okrutnych słów wychodzi z naszych ust. Ile osądów po których trudno się podnieść człowiekowi. Zbyt często wiemy lepiej i wydajemy osąd. A przecież powiedziałeś nam, że mieszkasz w każdym z nich. Jesteś obecny w duszy każdego człowieka. Nawet jeden skazany, a jest ich przecież tak wielu, to kolejny skazany Chrystus przez nas grzeszników. Przebacz nam o Jezu! Przebacz nam ilekroć skażemy kolejnego bliźniego. Przebacz jak przebaczyłeś łotrowi na krzyżu. Po grzechu pierworodnym mamy silną tendencję do tego, aby czynić zło zamiast dobra. Grzech wypacza nasz osąd samego siebie i bliźniego, przez co ranimy się wzajemnie. Błagamy Cię, nie skazuj nas na śmierć wieczną, ale w dniu ostatecznym wprowadź nas do chwały swojego Ojca.

II. Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Gdyby stworzenia rozumne poznały i głęboko rozważyły wielkość i ogrom miłości, którą Jezus ich kocha, a potem niewdzięczność swoją, którą one odpłacają: same siebie skazałyby nie na jedno, lecz na tysiąc piekieł z większą niżeli teraz liczbą szatanów.

Utrapienia i uciski są naszym czyśćcem na tym świecie i uchronią od czyśćca na tamtym.

Ludzie, wydając wyrok śmierci na Chrystusa, przybliżają sobie ratunek, sami sobie przybliżają zbawienie. Nawet człowiek obciążony największą zbrodnią jest wobec dobroci Bożej o krok od zbawienia. Śmierć Tego, którego potępili i napiętnowali, będzie również i dla nich źródłem łaski i światła, które spłynie na ich rozum i serce. Nawet wówczas, gdy się jest wrogiem Boga, można się w każdej chwili znaleźć na kolanach.

Zwróćmy uwagę na tę paradoksalną sytuację: ludzie przynoszą Chrystusowi śmierć, Chrystus ofiarowuje im życie. Wtedy, kiedy się spełnia marzenie przeciwników Chrystusa i Jego śmierć została postanowiona, wówczas spełnia się również gorące pragnienie Chrystusa, żeby każdemu, nawet najgorszemu i najbardziej zagubionemu człowiekowi pokazać drogę wyjścia ku życiu, prawdzie i szczęściu.

Nie wiadomo, jak przeżyjemy swoje własne życie, czy i nasze drogi nie poplączą się kiedyś w sposób tragiczny. Wówczas potrzebna nam będzie prawda o Bogu zbawiającym, który wyprowadza z najgłębszych przepaści i powikłań, oraz ufność, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że nawet w najgorszej i najtrudniejszej Bóg przychodzi do człowieka i z miłością pokazuje wyjście. To jest równocześnie pociecha i przestroga. Chrystusa skazano na śmierć w imię Boga. Boga zabito w imię Boga. Sędziowie Chrystusa obwarowali się argumentami z Pisma świętego po to, żeby Go zniszczyć. Fragmentu Objawienia wyrwanego z całości użyto jako podstawy do potępienia Tego, który przyniósł całe Objawienie. To się często w życiu zdarza. Kiedy patrzymy na ludzi, zwłaszcza na wielkich grzeszników, w imię wiary domagamy się sprawiedliwości i w imię tej sprawiedliwości gotowi jesteśmy — jak dwaj apostołowie, Jan i Jakub — prosić Boga, żeby ciskał gromy. Zapominamy, że Bóg jest nie tylko sprawiedliwością, ale i miłością, i dobrocią. Tak jest, kiedy myślimy o innych ludziach. Kiedy natomiast myślimy o sobie i o swojej słabości, zazwyczaj odwołujemy się przede wszystkim do dobroci i miłosierdzia Boga, a zapominamy o sprawiedliwości. W imię cząstki prawdy Bożej wydajemy wyroki: inny na bliźnich, inny na siebie.

III. Jezus upada po raz pierwszy

Nie masz tak wielkich przeciwności na świecie, ani tak ciężkiego utrapienia, którego byśmy nie mogli łatwo znieść, gdybyśmy pamiętali na to, że tak Bóg chce.

Kto ma wstręt w przełamywaniu własnej woli, nie może prawdziwie kochać Pana Boga, albowiem nie umie przełamać się w tym, co by Bogu najwięcej przyniosło czci i chwały, mianowicie w zaparciu się własnej miłości i woli.

Kiedy nasz Pan kierował swoje kroki do Jerozolimy, uczniowie byli zatrwożeni, byli przerażeni. Oni, którzy byli najbliżej Mistrza sami nie mogli pojąć co zaraz ma się wydarzyć. Pomimo, że Jezus zapowiadał im to wydarzenie, zderzenie się z tym faktem było czymś o wiele trudniejszym. Ich Nauczyciel, ich Mistrz na ich oczach odbywa najgorszą możliwą karę w najbardziej okrutny możliwy sposób. Jest ten sam ale już inny. Mój Mistrz i Nauczyciel, wziął na siebie cały ból, całe okrucieństwo, cały mój grzech. Upadek jest bolesny, a droga daleka. Ból, cierpienie, przeciwności potrafią skutecznie przysłonić Oblubieńca, przysłonić tego komu przyrzekałem wierność do końca. Droga do świętości idzie dokładnie taką samą drogą jakiej wzór daje mi Pan. Innej drogi, innej możliwości nie ma. Jednak we wszystkich przeciwnościach, z jakimi będę się mierzył, mogę mieć tę nadzieję, że na tej drodze nie jestem pozostawiony samemu sobie. On pierwszy wziął to wszystko na siebie. Patrząc na tego który mnie umiłował, na Jego rany i ból pragnę i ja ze względu na miłość do Niego, przyjąć przeciwności życia bo wiem, że Bóg tak chce. „Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). Wielkim pragnieniem mojego serca jest, aby gleba mojego życia wydała jak najobfitszy plon i aby to się stało, powinienem spojrzeć na krzyż, na Miłość, która pozwoliła się przybić do Krzyża za mnie.

IV. Jezus spotyka swoją Matkę

Podczas jednej z ekstaz Święta z Florencji ujrzy umiłowany Zakon Karmelitański jako kolumnę z przepięknego surowca, której gwiazdą przewodnią jest Maryja. To Maryja otacza Karmel swym płaszczem i prowadzi każdą karmelitankę, by można było o niej powiedzieć sancta et immaculata virginitas.

Czystość św. Józefa spotyka się w raju z czystością Maryi, tak że w tej obfitości blasku, którą sobie nawzajem przekazują, wydaje się, że tak powiem, że czystość Józefa sprawia, iż ​​czystość Dziewicy zdaje się znacznie jaśniejsza i wspanialsza. Święty Józef stoi pośród Jezusa i Maryi niczym świecąca gwiazda, i troszczy się szczególnie o nasz klasztor, aby był zawsze pod opieką Maryi Dziewicy.

Jezus jako pierwszy został otoczony płaszczem Maryi. Zaraz po narodzeniu okryła go swoim odzieniem. Także na drodze krzyżowej ma na sobie tunikę utkaną przez umiłowaną Matkę. Zanim została zdarta z jego poranionego Ciała, okrywała go na ścieżce cierpienia, wchłaniała krew i pot z Ogrójca, okryła okrutne rany biczowania, osłaniała je przed kurzem ulicy i plwocinami tłumu. Jezus szedł otoczony szatą Maryi, otoczony jej miłością i jej spojrzeniem. Wśród rozwścieczonego ludu, obojętnych gapiów, okrutnych żołnierzy była Ona jak gwiazda przewodnia, jej łzy boleści, czyste jak kryształ, lśniły, poruszały. I choć nie rozumiała, cierpiała, pozostała sama, ufała do końca.

Pod krzyżem Maryja ujrzała nagiego Syna. Odebrano mu jego szatę. W jednej stacji rozważamy spotkanie Jezusa z Matką, tymczasem była Ona z Nim nieustannie i na sam koniec nareszcie mogła wziąć Jego martwe ciało w ramiona.

Okryci szatą Maryi możemy być pewni jej nieustannej obecności i opieki. Otoczeni jej obecnością, w czasie pokoju i w wielkim cierpieniu Ona jest… Staram się być z Nią, nie tylko Ją spotykać; nie tyle modlić się do Niej, co Jej się oddać, żyć cały w Niej i dla Niej.

V. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

Aby uczynki tak duszy, jak i ciała naszego były miłe i przyjemne Bogu, najpewniejszym do tego celu środkiem jest łączyć je z czynami Jezusa na ziemi: w ten sposób i przez to nasze dobre uczynki, które same ze siebie są jakby podłym i bez żadnej ceny ołowiem, złączone z Jezusowymi, staną się szacownymi, jakby złoto najdroższe.

Nigdy nie powinieneś opuszczać dobrego uczynku, albowiem przed Bogiem masz kiedyś zdać rachunek nie tylko za złe sprawy, któreś popełnił, ale i za dobre, które mogąc uczynić, zaniedbałeś.

Ofiarowywanie Jezusowi i intencja łączenia swoich dobrych uczynków z męką i najdoskonalszą ofiarą Jezusa jest połączeniem wiary, która wyrażona jest przez ufność Bogu i współpracę Nim w dobrym działaniu. Postawa Świętej jest w istocie postawą podobną jaką miał ojciec naszej wiary Abraham. Kiedy dobro nie-doskonałe, łączy się z dobrem doskonałym, udoskonala się i przynosi większe owoce niż dobry czyn który nie z nim połączony. Należy pamiętać tutaj także o intencji, która jest kluczowa, gdyż dobro można też wykonywać z pobudek egoistycznych. Jest to jedno z niebezpieczeństw, gdyż w ten sposób odbierzemy zasługę przed ludźmi, a nie przed Bogiem.

Podobnie jak każda okazja do grzechu powinna być usunięta, tak każda okazja do zrobienie jakiegoś dobra powinna być przyjęta, gdyż musimy pamiętać, że Chrystus jest w każdym człowieku, a zwłaszcza w chorym, cierpiącym samotnym i przygnębionym. Brak pomocy, brak uśmiechu czy choćby podania kubka wody, czy kupienia posiłku osobie bezdomnej jest pominięciem Chrystusa, z czego każdy z nas zda rachunek podczas sądu szczegółowego po swojej śmierci.

VI. Weronika ociera twarz Jezusowi Chrystusowi

Kto chce sprawić przyjemność i przysługę Bogu, niech razem z Nim ma staranie o nawrócenie dusz, a kto innego ku temu środka nie ma, niech często za nie ofiaruje Ojcu Przedwiecznemu Krew Jezusową i w tym celu przyjmuje Komunię i spełnia różne pokuty i dobre uczynki.

W tamtym momencie i w tamtej chwili jedna kobieta stała się odważniejsza od wszystkich zebranych wokół ludzi, co więcej swoją odwagą przewyższyła nie tylko Apostołów, ale również żołnierzy. Nikt nie był w stanie powstrzymać jednej kobiety. Ona jedna ruszyła naprzeciw wszystkim, ponieważ jej serce, jej miłość utorowały jej drogę do ukochanego Mistrza. Zbrojne ramię żołnierza tak srogie, tak nieustępliwe, nie dające możliwości na choćby jeden fałszywy krok, stało się na jedną chwilę całkowicie bezsilne. Żaden Apostoł nie był w stanie dokonać wówczas tego czynu, który był udziałem tej jednej, a jakże wielkiej kobiety. To co pozwoliło jej dokonać tak heroicznego czynu nie wypływało ze zwykłego kaprysu, z woli przypodobania się komuś z tłumu. W tym jednym momencie nie liczyło się nic, ani nikt, tylko On. Jej Pan którego widok nie pozwalał na bezczynność. Nie dawał możliwości na bezczynne stanie i przyglądanie się. Serce rozdarte i kierowane miłością do Oblubieńca nie widzi strażników, nie widzi przeszkód, nie widzi otaczającego tłumu gapiów. Jej serce widzi przed sobą miłość zranioną, poturbowaną, opluwaną, niechcianą przez nikogo i pozostawioną samej sobie, której już nikt nie potrzebuje, nikomu nie jest potrzebna. Pan Jezus, Emmanuel ratuje nas powierzając samego siebie. Jeśli w jakikolwiek sposób chcę ulżyć Mistrzowi, powinienem tak jak On starać się o nawrócenie dusz, za które On sam się ofiarował. Niech każdy uczynek, każda praca, każde cierpienie, Msza święta, Komunia, uczynek miłosierdzia, będzie ofiarowana właśnie w tej intencji, aby choćby jedną duszę od piekła uchronić, za którą została przelana najdroższa i najczcigodniejsza krew Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

VII. Jezus upada po raz drugi

Powinniśmy ubolewać i za stracony nadaremnie uważać ten dzień, w którym nie umartwiliśmy sami siebie w jakiejkolwiek sposób.

Aż do samej śmierci nie trzeba przestawać ćwiczyć się w pokorze, albowiem pokora jest drabiną o wielu szczeblach, po których ustawicznie i prawie bez końca można chodzić.

Bardzo się myli ten, kto pragnie służyć Bogu dlatego, żeby w tym znaleźć pociechę i własne zadowolenie, albowiem Boga nie znajdzie się we własnym upodobaniu, ale tylko w prawdziwej cnocie, która zwykłe swoje miejsce ma w uciskach, utrapieniach i dolegliwościach.

Dusza, która rozpacza po upadku i pełna jest gniewu, nie zna jeszcze dostatecznie samej siebie, nie ma w sobie pokory, która zna prawdę o słabości i nędzy człowieka (por. Jan od św. Samsona O.Carm). Chociaż chcemy słuchać o Bogu, pragniemy jego bliskości, często ignorujemy drogę, która do Niego prowadzi. A drogą tą jest pokora. Tylko pokorne uznanie własnej słabości, nieufność wobec siebie i bezgraniczne zaufanie Bogu pozwoli nam uniknąć upadku lub uniknąć jego tragicznych konsekwencji. Powstawanie jest szkołą pokory- wymaga konfrontacji z sobą i wyrzeczenia się swojej wizji rzeczywistości, a uznania Bożej.

Upokorzenie jest więc szansą na nowe życie, nie musi być przykrą koniecznością, może stać się drogą, wybraną w wolności. Wchodźcie przez ciasną bramę, bo przestronna brama i szeroka ta droga, która wiedzie do zguby, a wielu jest tych, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna brama i wąska droga wiodąca do życia! Nieliczni są ci, którzy ją znajdują (Mt 7, 13-14).

VIII. Jezus napomina płaczące kobiety

Nic nie pomoże wiara temu, kto w niej uczynkami pożytku nie wydaje. Przeto wiara u wiernych winna zgadzać się z uczynkami, a uczynki z wiarą. Powinniśmy o tym pamiętać, że nigdy i nigdzie wiara nie upadła przez herezję, póki najpierw w uczynkach miłość nie zanikła. To jest znak pewny, że słońce wiary ma zginąć, kiedy ciemności grzechów zaczną się wszędzie rozpowszechniać.

O bliźnim trzeba mówić jak najmniej, albowiem jako naczynia szklane trącane o siebie łatwo się tłuką, tak też mając zawsze w ustach bliźniego, szybko się go obrazi.

Człowiek współczesny chętniej słucha świadków niż nauczycieli; a jeśli już nawet słucha nauczycieli, to dlatego że są oni równocześnie świadkami. Doznaje on coś w rodzaju instynktownej odrazy wobec wszystkiego, co wydaje się być udawaniem, fasadowością lub kompromisem. W związku z tym ceni się wartość życia prawdziwie zgodnego z Ewangelią! Szukamy kogoś, kto będzie wiarygodny, na którego patrząc zobaczymy to czym sam żyje. Krytyczne oko domaga się wiarygodności, chce aby ci sami którzy określają się jako wierzący, praktykujący swoimi własnymi uczynkami nadali wiarygodności tym deklaracjom. Słowa szumnie wypowiadane, ale w żaden sposób nie potwierdzane, stają się jak plewa przez wiatr rzucana. Przeto wiara u wiernych winna zgadzać się z uczynkami, a uczynki z wiarą. Czyje świadectwo jest bardziej pociągające? Kto jest bardziej wiarygodny i kto swoim życiem przestawia wartości z którymi i ja się utożsamiam? Nigdy i nigdzie wiara nie upadła przez herezję, póki najpierw w uczynkach miłość nie zanikła. Podczas rozmów najlepiej mówić o kimś dobrze, budująco. Jeśli rozmowa zamiast budować będzie powodowała podziały, prędzej czy później jej skutki mogą przynieść szkodę nie tylko jednej osobie, ale może dotknąć również i innych. Jesteśmy naczyniami glinianymi i tak jak naczynie kruche może łatwo uleć szkodzie, tak też mając zawsze w ustach bliźniego, szybko się go obrazi.

IX. Jezus upada po raz trzeci

Znakiem prawdziwej i najbardziej gruntownej cnoty jest znosić z cierpliwością i spokojem przykrości, utrapienia i przeciwności. Zatem nie wiele jej mają ci, co przybierają się w inną odzież i chodzą innymi drogami, a nie drogami utrapienia, którymi chodził Zbawiciel.

Nie powinniśmy prosić Boga o jakąś inną łaskę, ani też nie żądać od Niego jakiejś innej rzeczy, jak tylko tego, co zgodne jest z Jego Boskim upodobaniem i Jego Wolą.

Dłuży się ta droga krzyżowa. Choć na Golgotę nie jest daleko, upał, ciężar krzyża, płynąca krew, obelżywe gesty i słowa z każdej strony, odejmują siły i powodują kolejny upadek. Któż by to wytrzymał, gdy trzeba ponieść wszystkie grzechy świata? Ale tylko Miłość nieskończona może z taką siłą pchać naprzód i kazać się podnieść. Tylko tak wielka Tajemnica może nakazać walczyć i iść dalej. Bo przecież gdyby nie powstał i tak by zginął. Powstał jednak żeby dać nam przykład, kolejnym pokoleniom chrześcijan wezwanym przez Niego do naśladowania Go. By się nie załamywać i walczyć do samego końca, nawet kiedy wydaje się to być bez sensu. U Boga wszystko jest przecież możliwe, dlatego nigdy nie wiemy co przygotował dla nas na przyszłość. O Jezu, jak często upadamy, jak wielkie bywają nasze upadki. Pomóż nam ilekroć znów nie damy rady i zaczniemy poddawać się sile grzechu.

X. Jezus zostaje obnażony

Kto chce zachować miłość należną Bogu, każdy choćby najmniejszy grzech powinien uważać za wielki i godny wielkiej kary. A temu, co chce zachować czystość swojej duszy, najmniejsza zmaza winna się zdać bardzo brzydką.

Gdy przystępujesz do Komunii św., masz pamiętać o tym, że spełniasz największe i najświętsze w twoim życiu dzieło – przyjęcie do swego serca Wcielonego Boga […]. Jak wielka wtedy czystość powinna panować w twoim sercu, gdy masz przyjąć źródło wszelkiej czystości?

Podobną myśl można dostrzec w przypowieści św. Marii Magdaleny de’ Pazzi „O dwóch oblubienicach Słowa”. Jedna [oblubienica], ubrana w piękne szaty, została wprowadzona do chwały nieba; druga, której szatą jest nagość, a ozdobą bycie niczym, bycie lekceważoną, stoi u bram nieba nie odważając się nawet podnieść oczu. Święta pyta każdego z nas: Którą wybierasz?Święta karmelitanka bez wahania wybiera tę drugą.

Święte ciało, święte ręce, święte stopy. Święty spośród świętych został obnażony. Choć skazany na haniebną śmierć, hańbiony od samego początku. Zdarta suknia choć trochę okrywała skandal całej męki. Ubiczowane ciało ujrzeli wszyscy obecni. Ci którzy ten los zgotowali i płaczący, którzy ukochali do końca. O Jezu, Ty sam powiedziałeś, że niczego nie nauczasz w ukryciu i działałeś zawsze jawnie. Twoja miłość i nauka była znana wszystkim, którzy do Ciebie przychodzili. To nie Twoją Ewangelię teraz się obnaża, ale najczystszego człowieka jaki kiedykolwiek chodził po ziemi. Choć skazanemu na śmierć, nie oszczędzili nawet ostatniej sukni. Ogołocony do końca. Ogołocony dla nas. O Jezu, jak często jeden człowiek drugiego obnaża i wystawia na pohańbienie. Śmiech, drwiny, kpiny, obelżywy język, jak niezliczone są przykrości, gdy czyiś uczynek, myśl lub ciało zostanie obnażone. I dzisiaj dochodzi do sytuacji gdzie człowiekowi nie zostawi się krztyny godności. Prosimy Cię Chryste, przebacz nam ilekroć obnażymy bliźniego. Gdy naruszymy to co powinno być nienaruszalne. Gdy zedrzemy ”szaty niewinności” z Ciebie, obecnego w drugim człowieku.

XI. Jezus zostaje przybity do krzyża

Kto pragnie w krótkim czasie dojść do doskonałego życia, za nauczyciela niech weźmie sobie Jezusa Ukrzyżowanego i niech pilnie nadsłuchuje Jego słów, albowiem On ustawicznie przemawia do serca wówczas, gdy jest przyjęty w Najświętszym Sakramencie.

Jezus powiedział do Nikodema: Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony (J 3,13-17). Jezus ukrzyżowany, poraniony, na którego ciele nie było żadnego zdrowego miejsca, woła do wszystkich i po wszystkie czasy …”Pragnę…” Można się zastanawiać jak widok umęczonego i ukrzyżowanego człowieka, może być zbawienny. Na taką przecież karę skazywano jedynie najgorszych złoczyńców. Tymczasem największą „zbrodnią” jaką uczynił nasz Pan była miłość, którą otworzył szerokim strumieniem żołnierz, a która będzie się rozlewać aż do końca świata. Rany, którymi pokryte jest najświętsze ciało są dla nas schronieniem, które specjalnie dla swoich dzieci przygotował Pan Jezus.

Tak jak w górach są specjalne przygotowane miejsca, gdzie turysta może odpocząć, schronić się by pójść dalej, tak nasz Pan przygotował miejsca do których możemy się uciekać, aby szukać ratunku. W jednej wizji jaką doświadczyła Maria Magdalena de’ Pazzi, Pan Jezus zaprasza ją do szczególnej rany, do Jego otwartego boku, gdzie mogła zobaczyć dzieła Boże, stworzenie świata, człowieka, wcielenie, cierpienia i śmierć Chrystusa, oraz Jego codzienne działanie w ludzkich duszach. Dlatego nie wahajmy się i nie lękajmy. Lecz w grożących niebezpieczeństwach uciekajmy się do nich, do przenajświętszych ran, w których jest nasze ocalenie.

XII. Jezus umiera na krzyżu

Wiele dziś dusz goreje w piekle, nad którymi Bóg byłby się zmiłował i one nie znajdowałyby się w tych mękach, gdybyśmy się byli gorąco za nie modlili i ofiarowali za nie Bogu Ojcu Krew Jezusową – nawet i z tego przyjdzie nam zdać rachunek przed Bogiem.

Spowiedź wyzwala nas od grzechu dzięki zasługom oczyszczającej krwi Chrystusa. Aby jednak ta krew mogła oczyścić człowieka z każdego jego brudu, „tak jak słońce rozpędza chmury”, konieczne jest poznanie samego siebie, swoich grzechów i głęboki żal za nie. Żal za grzechy jest owocem miłości, który upodabnia nas do Chrystusa i nas oczyszcza. Poznanie siebie i swoich upadków jest oznaką pokory, która prowadzi nas z kolei do spowiedzi.

Cierpienie z miłości, tak obecne w życiu św. Marii Magdaleny, znajduje swoje źródło w Krzyżu Zbawiciela. Dążenie do zjednoczenia z Bogiem prowadzi przez zjednoczenie w cierpieniu. Krzyż profesyjny, jako jeden z elementów habitu karmelitańskiego, w dawnej tradycji Karmelu, nie miał na sobie pasyjki, a jedynie trzy gwoździe. Noszony pod szkaplerzem, niewidoczny dla innych, zobowiązywał do znoszenia własnego cierpienia w ukryciu, w zjednoczeniu z cierpiącym Bogiem. Krzyż niejako “wyrastał” z serca poświęconego Bogu i naznaczonego znakiem Jego miłości.

Zastanawiająca jest jednak jego pustka, jakby niedokończenie. Krzyż ten miał dokonać się w życiu duszy, która poświęciła się Bogu; przygotowany i noszony w gotowości wstąpienia na Niego, aby dokonać własnej ofiary. Trzy gwoździe wyznaczające miejsce na nasze ręce, nasze nogi, oddane do końca. I rozciągnięte ciało, jak to na Golgocie, bezradne, ogołocone mówiące: “Nie jak ja chcę, ale jak Ty”, “niech mi się stanie”…

XIII. Jezus zostaje zdjęty z krzyża

W tym życiu dusza nasza ma dwoje skrzydeł do wzlotu ku Bogu, dwoje rąk do objęcia Go: miłość Boga i nienawiść samego siebie. W tych dwóch słowach zawiera się streszczenie zasad życia duchowego i na nich polega istota wszystkiej doskonałości.

Warunkiem do przebywania z Bogiem w wieczności jest utrata swojego życia. Konieczne jest obumieranie z własnego egoizmu, z własnej pychy i z własnego ja. Jest to proces trudny i bardzo bolesny, jednak jest konieczny do tego, aby wejść do domu Ojca. W pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa wykształciła się sentencja: „Jeśli umrzesz za nim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz”. Tak samo jak po bólu porodu następuje radość i wesele, tak też bo bólu obumierania ze skłonności do grzechu nastąpi radość. Jednak bez wpatrzenia się w kochającego Boga proces ten byłby procesem bez nadziei, można było by go nazwać procesem bez celu i bez sensu. Drugim warunkiem jest miłość, bo tylko ona przemienia i przeobraża egoistyczne serce człowieka. Patrząc na Twoje martwe ciało, doznaję nie tylko bezgranicznego bólu Matki, ale także bezgranicznego pocieszenia. Kiedy ciemności wiary ogarnęły całą ziemię, Ona jedyna wierzy w Twoje bliskie już powstanie z martwych. W Niej nie zgasła nigdy wiara, że jesteś Synem Bożym, Mesjaszem, Panem życia i śmierci.

XIV. Złożenie do grobu

Jeżeli stworzenie będzie mieć zawsze przed oczyma krótkość i znikomość czasu tak teraźniejszego jak i przyszłego, nie obrazi nigdy Boga, nawet w najmniejszej rzeczy.

Gdyby dusza mogła siebie widzieć taką, jaką jest bez Boga, ze zgrozy i przerażenia nie jedną ale tysiącem śmierci by umarła, gdyby mogła umrzeć.

Kto Boga posiada, w Nim znajduje wszystkie prawdziwe dobra i doskonałe zaspokojenie wszelkiego swego pragnienia.

Wszystko stało się jak zapowiedzieli prorocy. Na krzyżu miałeś umrzeć, a Twoich kości mieli nie łamać i do grobu mięli Cię złożyć. Zapowiedziałeś, że temu pokoleniu będzie dany jedynie znak Jonasza, żaden inny. I go otrzymali. Wołali byś zszedł z krzyża, jeśli jesteś prawdziwie Mesjaszem, lecz nie ten znak miał być świadectwem. Złożenie do grobu choć jest dopełnieniem Męki Pańskiej, staje się początkiem kolejnych cudów. Zapowiedziano przecież, że trzeciego dnia zmartwychwstaniesz. Próżna byłaby nasza wiara, gdyby na tej Twojej śmierci miało się skończyć. O Jezu! Jak wielka to dla nas tajemnica, wszyscy jesteśmy wezwani do spotkania się z misterium śmierci. Widzimy jak inni umierają, a często nie pamiętamy, o czekającym na nas naszym odejściu. Wiele decyzji i planów musiałoby ulec zmianie, gdybyśmy stale nosili w sobie świadomość, że i my kiedyś umrzemy. Niestety, nie różnimy się bardzo od Apostołów. Podobnie jak Oni po Twoim złożeniu do grobu, zamykamy drzwi pokoju z obawy przed Żydami. Tyle pokoleń odeszło w Twojej obietnicy, tylu świętych witało śmierć jak przyjaciółkę. Byli oni pewni, że po zamknięciu oczu nie nastąpi żaden koniec. Jezu, pomóż nam zmartwychwstać ilekroć ”umrzemy” i nie będziemy widzieli możliwości na dalsze życie. Przygotuj nas na naszą śmierć, aby nie była ona czymś przerażającym, a jedynie łagodnym przejściem do wieczności u Twego Ojca.

Zakończenie

Katolik nie powinien opuszczać żadnego dnia, w którym by się nie pomodlił za Kościół Święty i za Ojca Świętego. Ta zaś dusza nie jest godna być oblubienicą Chrystusa, która nie modli się codziennie za Kościół Chrystusowy.

Przyprowadziła ich do grobu Chrystusa ciężko doświadczona miłość, więzy przywiązania do Mistrza i chyba jakiś cień nadziei, że może jednak nie wszystko jest do końca stracone. Przyszli tak, jak przychodzą zwyczajni ludzie na drugi, trzeci dzień na cmentarz do grobów i przynoszą ze sobą smutek rozstania, ale przyszli również jako uczniowie tego jedynego w dziejach Nauczyciela, który odważył się powiedzieć: ,,Ja jestem życie — kto we mnie uwierzy, nie umrze na wieki”.

Wydarzeniami, które najczęściej są tematem ekstatycznych przeżyć św. Magdaleny, jest Wcielenie i Męka Pańska. Święta twierdzi, iż Syn Boży stałby się człowiekiem nawet gdyby nie było grzechu pierworodnego; On bowiem skierował do niej słowa: Chciałem obdarzyć was chwałą, ale inaczej. Gdyby Adam nie zgrzeszył […] Słowo stałoby się ciałem, ale byłoby tylko gloryfikatorem, a nie triumfatorem.

Odkrycie pustego grobu wstrząsnęło uczniami i odsunęło rzeczywistość śmierci poza zasięg bezpośredniego doświadczenia. Nie znaleźli ciała Jezusa. Pod tą górą śmierci, którą życie usypało nad posłannictwem, obietnicami i samym Chrystusem, zostało przebite nowe przejście prowadzące ku chwale. Ludzie na podstawie codziennych doświadczeń przyzwyczaili się do faktu, że istnieje tylko przejście od życia do śmierci — droga nieodwracalna od życia do grobu, zawsze tylko w jednym kierunku, bez powrotu. I oto stał się fakt jedyny w całej ludzkiej historii: Chrystus – Triumfator złożony w grobie utorował sam sobie drogę powrotu do życia, i nie tylko sobie samemu, ale i nam, swoim uczniom. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto we mnie wierzy, nie umrze na wieki, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. Pierwsza część obietnicy została spełniona i stała się fundamentem nadziei, że spełni się również drugi człon obietnicy. Droga wyjścia z grobu ku życiu jest nie tylko drogą Chrystusa, ale jest również drogą uczniów, jest drogą każdego z nas.

Amen.

WIECEJ
  748 odsłon

Modlitwa za Ojczyznę do Św. Wojciecha

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa za Ojczyznę do Św. Wojciecha

Wszechmogący, Wieczny Boże, klęcząc u grobu św. Wojciecha,
który za życia swego był narodowi naszemu przykładem wiary i przyjacielem,
a teraz przed Obliczem Twego Majestatu jest naszym Orędownikiem,
błagamy Cię, wysłuchaj łaskawie modlitwy,
którą do Ciebie przez wstawiennictwo Świętego Męczennika zanosi wiemy lud Twój.

Ty zaś Matko Boża, Królowo Polski i Wniebowzięta Patronko tego świętego Kościoła Gnieźnieńskiego, okaż nam dobrotliwość Swego Niepokalanego Serca.

Św. Wojciechu, któryś w zaraniu narodu naszego utwierdzał go w wierze, uproś nam umiłowanie Prawdy Przedwiecznej.

Św. Wojciechu, któryś w duszę polską szczepił cześć i miłość ku Bogarodzicy Dziewicy, wyproś nam Jej przemożną opiekę.

Św. Wojciechu, prawa Bożego głosicielu nieugięty, wyproś kapłanom polskim ducha żarliwości i apostolstwa.

Św. Wojciechu, darem osobliwej rady obdarzony, któryś utwierdzał królów we wierze świętej, wyproś rządcom Rzeczypospolitej zrozumienie Swej woli i światło w rządach.

Św. Wojciechu, któryś życie oddał za wiarę, wyproś nam stałość i męstwo w wyznaniu Chrystusa życiem całym.

Św. Wojciechu, któryś czuwał nad narodem naszym w dniach chwały i upadku, wyproś nam trwałą wierność Kościołowi Świętemu.

Św. Wojciechu, którego wstawiennictwu zawdzięczamy odzyskanie wolności, wyproś Ojczyźnie naszej ducha jedności i zgody.

Mech Cię wielbi Panie Boże nasz. Lud Polski przy grobie Świętego Męczennika, by Jego krew ofiarna wyjednywała narodowi dalsze Twe łaski i opiekę.

Przez zasługi Świętego Wojciecha, naucz nas. Boże, odradzać się przez łaskę św. Sakramentów, żyć w pobożności i trwać w miłości Twojej.

Przez zasługi św. Wojciecha, spraw Boże, aby Polska życiem chrześcijańskim chwałę Ci oddawała.

Przez zasługi św. Wojciecha, spraw Boże, aby naród Polski swych świętych posłannictw dopełnił.

Przez zasługi św. Wojciecha, spraw Boże, abyśmy wszyscy po cnotliwym życiu, rajskiego wesela dostąpić mogli – Amen.

WIECEJ
  632 odsłon

Droga Krzyżowa dwóch serc – Jezusa i Maryi

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dwóch serc – Jezusa i Maryi

 

WSTĘP

Panie Jezu, dziś pragniemy iść Twoją Drogą Krzyżową i wpatrywać się w Twoje Najświętsze Serce oraz w Niepokalane Serce Twej Matki. Ty sam, nasz Panie, powiedziałeś w czasie objawień św. Małgorzacie Alacoque, że pragniesz, abyśmy wynagradzali Twemu Najświętszemu Sercu grzechy, którymi Cię ranimy. A potem przez Maryję Niepokalaną, która objawiła się Siostrze Łucji z Fatimy, powiedziałeś, że pragniesz, aby na świecie praktykowane było nabożeństwo wynagradzające za wszystkie grzechy i bluźnierstwa, którymi ranione jest Niepokalane Serce Twej Najczystszej Matki.

Odpowiadając na Twoje prośby, Panie, pragniemy dziś iść śladami Twej krzyżowej drogi i każdą chwilą tego rozważania wynagradzać Tobie i Maryi Niepokalanej za wszystkie grzechy, obojętność i brak miłości, którymi ranione są Wasze Serca.

Najświętsze Serce Jezusa, zmiłuj się nad nami. Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami.

STACJA I - Pan Jezus na śmierć skazany

Niesłuszny wyrok jest ciosem prosto w serce. Niesłuszne oskarżenie, niesprawiedliwe potępienie i wyrok skazujący na śmierć to nie tylko wizja męki fizycznej. To ból wewnętrzny, który niejako z natury woła o zmianę wyroku, o sprawiedliwość i opamiętanie tych, którzy skazują. Każdy grzech ciężki, jaki popełniamy, jest wyrokiem śmierci na Ciebie, Panie. Jednak Twoje Najświętsze Serce przyjmuje ból niesłusznego wyroku śmierci, przyjmuje go z miłości do mnie. By za mnie cierpieć i wynagradzać moje grzechy. Maryjo, Twoje Najczystsze Serce bije w rytm Serca Jezusa i jak On przyjmuje ból moich grzechów.

Wyproś mi u Boga łaskę nawrócenia i szczerej pokuty.

STACJA II - Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Tradycja uczy nas, że kiedy ujrzałeś, Panie Jezu, belkę krzyża, którą miałeś dźwigać, z miłością wyciągnąłeś po nią swoje ręce. I przyjąłeś, Panie, ten krzyż pokuty za nasze grzechy na siebie. Bez buntu i oskarżania Boga o to, że zsyła na Ciebie krzyż i cierpienie niesprawiedliwie i bez miłości. I tak przez wieki, począwszy od Maryi, która również przyjęła krzyż Twojej i swojej męki z miłością, ludzie święci i oddani Bogu przyjmują krzyż cierpienia i ból swego serca i ciała łączą z bólem Twego Serca i Serca Twej Niepokalanej Matki.

Panie Jezu, przemień moje serce i uczyń je gotowym do współcierpienia z Tobą i Matką Najświętszą.

STACJA III - Pan Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem

Czasem ból bywa nie do zniesienia. Dosłownie ścina z nóg. I Ty, Panie, zaznałeś takiego bólu. Upadłeś. Boleśnie. Raniąco. Na oczach tłumu, który wrzał nienawiścią i niechęcią do Ciebie. Który widział w Tobie tylko skazańca godnego pogardy. Ale w Tobie, Panie Jezu, w Twoim Sercu nie ma i nie będzie pogardy dla nikogo. Powstałeś, bo serce, które kocha, podniesie się z każdego upadku. Serce, które kocha, tak jak Niepokalane Serce Maryi, będzie jak niegdyś w Fatimie wołać o pokutę i modlitwę za biednych grzeszników, aby się podnieśli, aby nikt nie zginął.

Maryjo Niepokalana, wyproś mi łaskę szczerej pokuty za grzechy moje i innych.

STACJA IV - Pan Jezus spotyka swoją cierpiącą matkę

Co za spotkanie! Spotkanie dwóch niewinnych i cierpiących serc. Serc zjednoczonych w cierpieniu dla zbawienia świata, dla ocalenia grzesznika z ognia piekielnego! Udziel mi, Panie, łaski ciągłego trwania moim sercem przy Twoim Sercu i Sercu Twej Niepokalanej Matki. Niech to trwanie mnie przemienia, czyni czystym, wolnym i gotowym do podjęcia pokuty i modlitwy wynagrodzenia za wszystkie grzechy, którymi zostało zranione i jest nadal ranione Twoje Najświętsze Serce, Panie Jezu, którymi ranione jest Serce Niepokalanej.

Maryjo, w Twoim Sercu ukrywam moje serce, a Ty uproś mi łaskę upodobnienia do Chrystusa.

STACJA V - Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Wiemy, że Szymon został przymuszony do dźwigania krzyża z Tobą, Panie. Tradycja uczy nas, że idąc obok Ciebie, pomagając Tobie, doznał wewnętrznej przemiany. Maryja, miłością swego Niepokalanego Serca, idąc wiernie krzyżową drogą, pomagała Ci, Panie, sercem ochotnym. I nadal Jej Niepokalane Serce, pełne miłości, jest dla Ciebie, Panie, pocieszeniem i szuka tych, którzy pocieszać Cię będą. Znajduje serca czyste, tak jak przed ponad stu laty znalazła czyste serca dzieci fatimskich, które zgodziły się cierpieć dla ratowania grzeszników.

Maryjo, pobudź moje serce do przyjęcia cierpienia dla ratowania grzeszników. Święci Hiacynto i Franciszku z Fatimy, módlcie się za nami.

STACJA VI - Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Umęczona, opluta, znieważona i cierpiąca twarz Jezusa i delikatny, pełen miłości dotyk chusty Weroniki. Pełne czułości przylgnięcie do Twego zranionego i umęczonego Serca, Panie. Trzeba mieć wiele miłości i odwagi, aby móc tak służyć. Twoje umęczone Serce, Panie, pragnie pocieszenia. Pocieszenia przez wiarę, czyny miłości i modlitwę. Tak pocieszał Cię święty Franciszek z Fatimy, który po objawieniach Pani Fatimskiej godzinami klęczał w kościele przed tabernakulum, aby – jak mówił – „pocieszać Pana Ukrytego”.

Maryjo, Twe Niepokalane, współcierpiące Serce jest dla Jezusa pocieszeniem. Weź mnie do szkoły Twojego Serca i naucz, jak nauczyłaś św. Franciszka z Fatimy, pocieszać Pana Jezusa.

STACJA VII - Pan Jezus upada po raz drugi

Co czułeś, Panie, gdy upadłeś po raz drugi? Co czuło Serce Twej Niepokalanej Matki? Ból? Cierpienie? Osamotnienie? Co czujesz, Panie, teraz, gdy widzisz kogoś z nas, jak idzie na zatracenie, jak brnie z grzechu w grzech, coraz bardziej i bardziej? Jak boli zraniona miłość?

Maryjo, niech Twoje Niepokalane Serce uczy mnie odczuwać i rozumieć ból Serca Jezusa i dawać Jezusowi pocieszenie przez pokutę i modlitwę za tych, którzy się nie modlą.

STACJA VIII - Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Tak często płaczemy nad sobą i nad innymi z powodów, z których płakać nie trzeba, bo są cierpieniem, które ma nas oczyścić z grzechów. Sprowadzić z drogi, która wiedzie do zatracenia. Kto z nas naprawdę płacze z powodu grzechów, którymi co dnia rani Najświętsze Serce Jezusa, którymi zadaje ból Niepokalanemu Sercu Maryi?

Maryjo Niepokalana, uproś mi szczere łzy żalu za grzechy i czas na prawdziwą pokutę.

STACJA IX - Pan Jezus upada po raz trzeci

Nałogowi grzesznicy. Wielcy zbrodniarze. Gorszyciele i oprawcy. Oni nie mają szans na zbawienie – myślą niektórzy z nas. Ale Ty, Panie Jezu, tak nie myślisz. W Twoim Miłosiernym, cierpiącym Sercu jest miejsce dla każdego. I o każdą duszę walczysz, płacąc za nią ogromną cenę swojej męki. A Maryja w tym uczestniczy. Uczestniczy, współodczuwając z Twoim Najświętszym Sercem.

Maryjo, niech Twoje Niepokalane Serce, otoczone raniącymi cierniami naszych grzechów, będzie naszym ratunkiem.

STACJA X - Pan Jezus z szat obnażony

Odarcie ze wszystkiego. Obnażenie. Nie tylko ciała. To odarcie z szat pokazuje, jak delikatna i wielka jest miłość Twojego Najświętszego Serca, Panie. Maryja, która widzi Ciebie, Panie, odartego z szat, tak jak Ty pozwala odebrać sobie wszystko, byle tylko mieć udział w miłości Twego Najświętszego Serca. A z czego ja zrezygnuję, co oddam Tobie, Panie, co oddam Niepokalanej, aby mieć swój udział w ratowaniu biednych grzeszników przed ogniem potępienia?

Maryjo, uproś mi łaskę gorliwości w pokucie i modlitwie za biednych grzeszników.

STACJA XI - Pan Jezus przybity do krzyża

Krzyż. Godziny konania w okrutnej męce. Jezus, krwawa Ofiara grzeszników! Panie Jezu, nawet w godzinie konania Twoje Serce przepełnione jest miłością, ponieważ modlisz się za tych, którzy Cię ukrzyżowali. Modlisz się za mnie, grzesznika.

Maryjo, stojąca pod krzyżem z Sercem przeszytym mieczem bólu, ale nadal kochającym, ucz mnie kochać i przebaczać z miłości do Jezusa.

STACJA XII - Pan Jezus umiera na krzyżu

Oto Matka twoja! I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Panie mój, pragnę przyjąć w mieszkaniu mego serca Maryję z miłością i kochać Ją tak, jak Ty pragniesz, aby była kochana. Dlatego pragnę wynagradzać Twemu Sercu za wszystkie grzechy, którymi jesteś, Panie, raniony, i wynagradzać za wszystkie grzechy i bluźnierstwa względem Niepokalanego Serca Maryi.

Maryjo Niepokalana, przemieniaj mnie wewnętrznie i spraw, abym z miłością praktykował nabożeństwo pierwszych piątków i nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca.

STACJA XIII - Pan Jezus zdjęty z krzyża

Martwe Ciało Syna na łonie Matki. Kto zgłębi i wypowie ten ból? Nikt! Ale mogę pocieszać Niepokalane Serce Maryi przez to, że będę wiernie żyć łaską, którą Pan Jezus wybłagał mi u Ojca, przez śmierć na krzyżu. Że przez spowiedź świętą i prawdziwy żal za grzechy będę przyjmować strumienie miłosierdzia, które wypłynęły z przebitego Serca Pana Jezusa.

Maryjo, Matko Bolesna, uproś mi łaskę prawdziwego nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa i do Twego Niepokalanego Serca.

STACJA XIV - Ciało Pana Jezusa złożone w grobie

Umęczone Ciało Pana złożono w grobie. Uczniowie ukryli się pogrążeni w smutku i lęku w wieczerniku. Nie mogli zapomnieć widoku martwego Ciała ich Mistrza, rany, która została po przebiciu Twego Najświętszego Serca. Myśleli, że wszystko stracone, a ich życie jest przegrane. Jednak Maryja z sercem przebitym mieczem bólu Twej Męki nie przestała wierzyć. Jej Niepokalane Serce zachowało nadzieję. Nadzieję na Zmartwychwstanie! I ta nadzieja została spełniona.

Maryjo Niepokalana, zamknij mnie w Twoim Sercu i nie pozwól mi nigdy stracić nadziei, nadziei na zbawienie wszystkich biednych grzeszników, a wśród nich na moje zbawienie.

ZAKOŃCZENIE

Panie Jezu, przez wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi, Twojej i naszej Matki, prosimy Cię, zachowaj nas w łasce, pomnażaj w nas miłość Twojego Najświętszego Serca, ucz nas prawdziwej pokuty i wynagradzania i uczyń nasze życie owocnym, abyś mógł cieszyć się zbawieniem wszystkich biednych grzeszników.

Najświętsze Serce Jezusa, zmiłuj się nad nami. Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami.

WIECEJ
  1508 odsłon

Rozważania Drogi Krzyżowej ze świętymi dla dzieci i młodzieży

MAŁY MODLITEWNIK 

Rozważania Drogi Krzyżowej ze świętymi dla dzieci i młodzieży

Wprowadzenie
Historia Kościoła pokazuje, że świętym może zostać każdy bez względu na wiek. Chcemy dzisiaj rozważając mękę Pana Jezusa wspominać świętych, którzy jako dzieci i ludzie młodzi poświęcili swoje życie Chrystusowi. Ich postawa uczy nas miłości, wierności i odwagi, które są tak bardzo potrzebne w pójściu za Jezusem. Tobie, Panie Jezu, poświęcamy ten czas i pragniemy zmieniać nasze życie na wzór świętych, których nam dałeś do naśladowania.

Stacja I Pan Jezus na śmierć skazany
św. Franciszek Marto (11 lat)
Franciszek był jednym z rodzeństwa z Fatimy, któremu objawiła się Matka Boża. Wspominano go jako chłopca bardzo religijnego, spokojnego i oddanego modlitwie. Troszczył się o innych i lubił w samotności spędzać czas przed Bogiem. W swoim krótkim życiu pokazał jak mamy kochać Jezusa i Jego Matkę.

Panie Jezu, skazany na śmierć, naucz mnie życia religijnego i pełnego modlitwy.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja II Pan Jezus bierze krzyż
św. Hiacynta Marto (10 lat)
Hiacynta była siostrą Franciszka i podejmowała pokutę jako wynagrodzenie za grzechy swoje i całego świata. Gdy Matka Boża objawiła się dzieciom dzielnie znosiła wszelkie przeciwności i nie zrażała się opinią innych ludzi. Przez post i modlitwę uświęciła swoje życie.

Panie Jezu z krzyżem na ramionach, naucz mnie mężnego znoszenia wszystkich trudności.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja III Pierwszy upadek Pana Jezusa
św. Piotr Frassati (24 lata)
Piotr Frassati może być wzorem dla młodzieży. Był człowiekiem, który kochał świat i życie. Nie wstydził się swojej wiary, mimo iż w domu jej nie praktykowano. Z miłości do Pana Jezusa angażował się w wiele dzieł, które pomagały ubogim i odrzuconym. Nigdy nie stracił Bożego zapału.

Panie Jezu upadający pod krzyżem, naucz mnie miłości do moich najbliższych.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja IV Pan Jezus spotyka swą Matkę
bł. Karolina Kózkówna (16 lat)
Życie Karoliny poświęcone było katechizowaniu dzieci. Była opiekuńcza, troskliwa i miła. Gromadziła wokół siebie małe dzieci, które chętnie słuchały jej opowiadań o Jezusie i apostołach. W obronie przed złem oddała swoje własne życie, aby móc spotkać w niebie samego Jezusa.

Panie Jezu spotykający na drodze swoją mamę, naucz mnie szacunku do moich rodziców.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja V Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
św. Tarsycjusz (12 lat)
Tarsycjusz zasłynął głównie z tego, że nie pozwolił znieważyć Najświętszego Sakramentu, który niósł potrzebującym do więzienia. Wolał oddać swoje życie niż żyć ze świadomością, że ktoś mógłby obrazić Boga. Przez swoją męczeńską śmierć dał świadectwo miłości do Chrystusa i Jego Krzyża.

Panie Jezu niosący krzyż z Szymonem, naucz mnie wdzięczności i doceniania pomocy, którą otrzymuję od innych.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VI Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa
św. Pankracy (14 lat)
Po przyjęciu chrztu Pankracy pomagał chrześcijanom, którzy byli poddawani prześladowaniom. Pochodził z bogatej rodziny, ale szybko zorientował się, że majątek powinien rozdać ubogim. Pomagał tym, którzy cierpieli głód i niedostatek. Umacniał ich na duchu i budził nadzieję płynącą z wiary. Za dobro, które szerzył oddał życie w czasie prześladowań w Rzymie.

Panie Jezu spotykający Weronikę, naucz mnie hojności i gorliwości w wypełnianiu moich obowiązków.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VII Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
św. Stanisław Kostka
Ten polski młodzieniec szybko zrozumiał, że jego powołaniem jest zjednoczenie z Panem Jezusem. Przebył długą drogę z Polski do Wiednia, a następnie do Rzymu, aby zostać zakonnikiem. Poświęcił swoje życie dla Boga i zawsze chciał być jak najbliżej Niego. Jego rówieśnicy już za życia widzieli w nim świętego. Został patronem polskiej młodzieży.

Panie Jezu upadający pod krzyżem, naucz mnie wybierania tego, co najlepsze i odrzucania tego, co oddala mnie od Ciebie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VIII Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty
św. Alojzy Gonzaga (23 lata)
Alojzy pochodził z książęcej rodziny. Mógł sobie pozwolić na wiele. On jednak wybrał pokorną i ubogą drogę opieki nad najciężej chorymi. Zrezygnował z zaszczytów i wygodnego życia, bo w chorych i cierpiących widział samego Chrystusa. Bogu oddał to, co miał najcenniejsze – własne życie.

Panie Jezu pocieszający niewiasty, naucz mnie wrażliwości na cierpienie innych.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja IX Trzeci upadek Pana Jezusa
św. Dominik Savio (15 lat)
Dominik postanowił w swoim życiu kierować się zasadami, które podał mu Kościół. Często uczestniczył we Mszy świętej i spowiedzi. Za wszelką cenę bronił się przed grzechami, które mogły splamić jego sumienie. Nie wstydził się swojego nabożeństwa do Matki Najświętszej i rzetelnie wypełniał swoje obowiązki. Został patronem ministrantów.

Panie Jezu upadający pod krzyżem, naucz mnie walczyć z moimi grzechami i słabościami.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja X Pan Jezus z szat obnażony
św. Józef Sanchez del Rio (15 lat)
Przed śmiercią Józef miał zawołać: „Niech żyje Chrystus Król!”. Przez całe swoje życie nie bał się zła, ale odważnie stawiał mu czoła i bronił swojej wiary. Miłość do Pana Jezusa pokonała w nim strach i przekonała wielu, że wiara potrafi czynić cuda. Przez swoje męczeństwo pokazał, że z Bogiem mogę znieść wszelkie przeciwności.

Panie Jezu obnażony z szat, naucz mnie takiej wiary, która nigdy się Ciebie nie zaprze.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XI Pan Jezus przybity do krzyża
św. Maria Goretti (11 lat)
Maria zasłynęła z przebaczenia dla człowieka, który bardzo ją skrzywdził. Wiedziała, że nie może obrazić Boga niczym, co mogłoby zranić Jego miłość. Oddana całkowicie Jezusowi broniła tego, co święte i czyste. Zakochana w Bogu spokojnie wyszła mu na spotkanie w niebie.

Panie Jezu przybity do krzyża, naucz mnie przebaczać moim nieprzyjaciołom.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XII Pan Jezus umiera na krzyżu
św. Agnieszka (13 lat)
Agnieszka postanowiła dotrzymać złożonej obietnicy. Jako chrześcijanka nie pozwoliła, aby sprzeciwić się Bogu. Mimo młodego wieku nie bała się śmierci i cierpienia. Wiedziała, że czeka na nią nagroda, którą przygotował dla niej Jezus mówiąc: „W domu mego Ojca jest mieszkań wiele. Gdyby było inaczej, to bym wam powiedział”.

Panie Jezu umierający na krzyżu, naucz mnie ufności w Twoje obietnice.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XIII Pan Jezus zdjęty z krzyża
św. Piotr Yu (12 lat)
Ten najmłodszy męczennik z Korei zachował pogodę ducha do samego końca. Stał się przykładem na to, że kto uwierzy w słowa Jezusa jest naprawdę wolny i szczęśliwy. Radość Ewangelii nie pozwoliła mu wątpić nawet w czasie tortur i prześladowania.

Panie Jezu zdjęty z krzyża, naucz mnie radości płynącej z Twojej nauki.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XIV Pan Jezus złożony do grobu
św. Krystyna z Bolseny (12 lat)
Gdy Krystyna przyjęła wiarę rozbiła wszystkie złote figurki innych bożków, które miała w swoim domu. Nie chciała, aby w jej życiu królował ktoś inny niż Jezus. Była stanowcza i pełna zapału. Nie chciała porzucić miłości do Boga i złożyła w ofierze własne życie.

Jezu złożony do grobu, naucz mnie składania własnego życia w ofierze dla Ciebie i innych.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Modlitwa na zakończenie
Jezu, dziękujemy Ci za Twoją mękę i świadectwo dzieci i młodzieży, którzy poszli Twoim śladem. Daj nam siłę, abyśmy potrafili naśladować ich wiarę i zaufanie. Niech rozważanie Drogi Krzyżowej przyczyni się do naszego uświęcenia i pomoże nam na prowadzenie lepszego życia.

WIECEJ
  2818 odsłon

Uratuj Świętego! - Droga Krzyżowa w intencji dzieci zagrożonych aborcją

MAŁY MODLITEWNIK 

Uratuj Świętego! - Droga Krzyżowa w intencji dzieci zagrożonych aborcją

 

WPROWADZENIE
„Wiele razy powtarzam - i jestem tego pewny - że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja... Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd. (...) Przeraża mnie myśl o tych wszystkich, którzy zabijają własne sumienie, aby móc dokonać aborcji. Po śmierci staniemy twarzą w twarz z Bogiem, Dawcą życia. Kto weźmie odpowiedzialność przed Bogiem za miliony i miliony dzieci, którym nie dano szansy na to, by żyły, kochały i były kochane? (...) Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego (...) Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” słowa te wypowiedział Jan Paweł II wielki obrońca godności i praw dziecka.
Niestety, niektóre nienarodzone dzieci są zagrożone utratą tego świętego daru. Pragniemy swoją modlitwą poprzez rozważania drogi Krzyżowej wesprzeć te dzieci, a także ich rodziców, aby świętość życia ich dziecka nie została zniszczona. Aby to dziecko nie zostało pozbawione tego świętego daru. URATUJ ŚWIĘTEGO! Poprzez modlitwę możemy ocalić życie bezbronnemu – „Bądź bohaterem życia!”.

Stacja I - Jezus na śmierć skazany
Wraz z Jezusem, staję przed sądem Piłata. Stojąc na dziedzińcu tłum krzyczy:
Na śmierć! Ukrzyżuj! Piłat wydaje wyrok – raczej ze strachu niż z przekonania, obmywając ręce.
Ja nie umiem mówić, żyję pod sercem mojej mamy. Niestety nie ucieszyła się mną. Tata również! Słowa wypowiedziane kilka sekund temu nadal słyszę bardzo wyraźnie. Mój ukochany Tata bardzo głośno krzyczał do mamy: „Ty chyba kompletnie zwariowałaś?! Jak Ty to sobie wyobrażasz?! Zaczynamy studia, wszystko zaczynało się powoli układać a Ty teraz z ciążą wyskakujesz?! Jesteś kompletnie nieodpowiedzialna! To twój problem, mnie, to nic nie obchodzi! Dopóki się TEGO nie pozbędziesz, nie mamy, o czym rozmawiać!”
Jak poradzę sobie z myślą że najbliżsi ludzie na świecie chcą mnie zabić?!

Stacja II - Jezus bierze krzyż na Swoje ramiona
Jak trudno żyć po wyroku. Jezus otoczony całą kohortą w spokoju przyjmuje krzyż, ten szczególny dar. On krzyża nie zrzuca na cudze ramiona, lecz w milczeniu bierze go na siebie.
Ja tak nie potrafię. Wszystko we mnie krzyczy i protestuje. Chcę żyć! Przekreśliliście Boże plany, co do mnie. Mieć tę świadomość, że idzie się na śmierć skazanym przez własnych rodziców. Wziąć taki ciężki krzyż, gdy ma się tak mało sił – to jest strasznie bolesne.
Mamo! Tato! Czy wiecie, że ten krzyż, który mi daliście w tej chwili jest za ciężki i niesprawiedliwy? Chcę się rozwijać, a wy nie daliście mi tej szansy.
Jak poradzę sobie z myślą, że oni mnie po prostu nie kochają? Bez miłości będę niczym...

Stacja III - Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem
Jezus powstający z pierwszego upadku udziela nam nauki – co znaczy kochać i przebaczać. Trzeba tylko dobrze posłuchać Jezusa: zło umiera – a miłość wszystkim przebacza.
Mój krzyż, tak jak Twój Jezu, jest bardzo ciężki, przekraczający moje zbyt małe siły. Nic dziwnego, że upadam i załamuję się. Najbliżsi wyrzekli się mnie. Nie kochają mnie i nie oczekują mnie. Jezu, Ty też byłeś sam ze swoim krzyżem. Też upadłeś, ale powstałeś i szedłeś dalej. Czuję, że i ja mam w sobie tyle dynamizmu i tyle sił do życia! Próbuję, więc poderwać się, aby dalej się rozwijać. Tylko proszę dajcie mi szansę!
Jak poradzę sobie ze swoim krzyżem?

Stacja IV - Jezus spotyka Swoją Matkę
Maryja powierzyła Bogu to, co dla Niej jako Matki było najważniejsze – życie własnego dziecka. Teraz patrzy na Jego ból, godzi się na Jego cierpienie. Taki syn i taka Matka, wielka miłość i wielka pokora spotkały się ze sobą.
Mamo moja kochana, czy spotykasz się z Matką Bolesną? Czy możesz wtedy spokojnie spojrzeć w Jej przeczyste oczy widząc, że na dnie twego serca kryje się wyrzut, że chcesz odebrać życie Jezusowi przez aborcję nie pozwalając mi przyjść do naszej rodziny? Mamo poradzimy sobie. Maryja wyprosi ci męstwo do odważnego dawania życia – radość z macierzyństwa.
Mamo Uratuj Świętego!

Stacja V - Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
Szymon był dobrym człowiekiem. Wprawdzie niechętnie, ale pomógł Jezusowi nieść krzyż. Zrozumiał wreszcie tajemnicę krzyża.
Mama nie spała całą noc. Płakała. Lekarz mówi, że '”szybciutko” może się pozbyć tego problemu. Tania - opłata za śmierć, tylko „zabieg” jest niebezpieczny, że powinna się dobrze zastanowić nad decyzją. Ta okrutna rozpacz. Ta gorycz ... Co to znaczy? Czy moja Mama chce mnie zabić? Mamo błagam, chcę żyć!!! BŁAGAM! Mama zawahała się w swoim postanowieniu – nie z miłości do mnie, lecz z obawy o siebie. Och Mamo! Gdybyś Ty wiedziała, jaką ulgę sprawiło mi twoje dobre, choć egoistyczne myślenie.
Mamo nie bój się...!

Stacja VI - Święta Weronika ociera twarz Jezusowi
Weronika nie dbając o własne bezpieczeństwo, chustą odważnej miłości otarła twarz Jezusowi. Dla niej liczy się człowiek.
Moja mama zwierzyła się przyjaciółce ze swojej tajemnicy. Ona już chciała jej gratulować i życzyć szczęśliwego rozwiązania, gdy dowiedziała się, że ja się nie urodzę. Jej radość zmieniła się w smutek. Tłumaczyła mojej mamie: „Jak możesz odebrać życie temu dziecku, nie dając nawet szansy poznania świata? Nie poznaję Cię!!! Zawsze byłaś przeciwna aborcji! Nie masz prawa decydować o życiu i śmierci, od tego jest Bóg! Żaden człowiek nie ma prawa odbierać drugiemu człowiekowi życia! Chcesz zamordować małą bezbronną istotkę!”
Mamo! Jestem prawdziwym człowiekiem, tak jak kruszyna chleba jest prawdziwym chlebem. Jesteś Ty – moja mama i jestem ja. Mamo poradzimy sobie! Popatrz są wokół nas ludzie, którzy nam pomogą, otoczą miłością, pomocą i swoją modlitwą.

Stacja VII - Drugi upadek pod krzyżem
Jezus upadł pod ciężarem krzyża, aby podnieść z ziemi wszystkie miłości leżące na bruku. Chce je obmyć i uzdrowić; chce je zanurzyć w źródle, które tryska z Jego serca.
Dobra Przyjaciółka mojej mamy odeszła.
Na moich malutkich, słabych ramionkach został tylko krzyż, jeszcze cięższy. I choć się rozwijam,
rosnę z każdym dniem tak bardzo się zmieniam, nie umiem sobie poradzić z tym krzyżem, który rośnie wraz ze mną. Przytłacza mnie, więc znów upadam.
Jak poradzę sobie? – Przecież chcę żyć!
Jezu proszę Cię pomóż też mojej mamie przezwyciężyć wszystkie trudności niech uratuje życie Świętego – moje życie!

Stacja VIII - Jezus pociesza płaczące niewiasty
Niewiasty, stały na tej samej drodze, którą szedł Jezus i płakały. Jednak Jezus podczas swej męki wyjaśnia, że samo współczucie nie jest jeszcze miłością. Nie ten kocha prawdziwi, kto tylko łzy wylewa.
Wiele jest dobrych kobiet i takich, które płaczą nad losem moim i moich braciszków i siostrzyczek, bezbronnych i niewinnych. Te kobiety płaczące zwykle nic nie robią, aby ten nasz – nienarodzonych dzieci – tragiczny los zmienić. Grzeszą zaniedbaniem, gorszą się: nieślubne dziecko w małym miasteczku. A mogłyby jeszcze pomóc – okazać trochę ciepła, wesprzeć. Moja mama potrzebuje miłości!
Jezu, Ty upomniałeś i pouczyłeś płaczące niewiasty, aby płakały raczej nad sobą, swoimi dziećmi i nad grzechami. A więc płaczące niewiasty na wasz ratunek, na wasz protest, na waszą miłość czekają nienarodzone dzieci...Uratujcie Świętego!

Stacja IX - Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem
Jezus już trzeci raz się przewrócił i powstał. Jego cierpienie nie było skutkiem Jego grzechów. Było jarzmem, które dobrowolnie wziął na siebie, aby ludzie w upadkach, które są ich grzechami nie byli sami.
Mój tata po długiej nieobecności odwiedził mamę nadal bardzo głośno krzyczał. Mama cicho powiedziała: To jest NASZE dziecko! Ono stanowi dla Ciebie problem?! Sama jestem pełna niepokoju, nie wiem co robić. Oczekiwałam, że podtrzymasz mnie na duchu, powiesz że sobie poradzimy, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułoży ... Teraz jestem pewna, że nie mogę na Ciebie liczyć. Zawsze byłeś nieodpowiedzialnym człowiekiem! Ja chcę urodzić to dziecko!
Już podjęłam decyzję!” Tata wysłuchał mamy a potem bardzo niewyraźnie rzucił: „jeśli nie pozbędziesz się TEGO to, z nami koniec!'”
Jezu, tylko Ty jeden wiesz, co dzieje się w mym sercu. Ty jeden rozumiesz moje położenie. Ty Boże, dałeś ludziom wolną wolę, a oni wykorzystują ją, nadużywają najświętszego daru Bożego do czynienia zła ...

Stacja X - Jezus z szat obnażony
Stali i przypatrywali się jak Jezusa pozbawiono szat. Odarto z godności. On pozwolił się obnażyć, aby dać siłę do odwrotu wszystkim, którzy są słabi, którzy boją się, matkom które się lękają, że nie dadzą rady, że stracą piękny kształt sylwetki nosząc pod swoim sercem dziecko, że kochanek je rzuci lub mąż zostawi, że skończy się wygodny świat i życie dotychczasowe się zmieni. Jezus – On jeden daje siłę!
Mamo, gdybyś wiedziała jak bardzo pragnę żyć, gdybyś chciała mnie zobaczyć, gdybyś, choć trochę mnie kochała ... Umiałabyś poczekać jeszcze i mogłabyś przeżywać niepojętą radość mojego narodzenia.
Mamo! Tato! Dlaczego nie chcecie przeżyć moich narodzin?

Stacja XI - Jezus przybity do krzyża
Jezus pozwala się przybić do krzyża. Miłość pozwala się ukrzyżować, bo wierzy w swoje ostateczne zwycięstwo.
Myślałem, że nadeszła moja ostatnia godzina. Mamo, tato: nawet nie wiem jak wyglądacie. Nie pozwólcie, żebym został zamordowany. Pozwólcie mi żyć! Mamo! – Wyobrażasz sobie, że usuniesz tę ciążę i na drugi dzień o wszystkim zapomnisz?! Nie łudź się! Każdego dnia, każdej minuty, będziesz myślała, czy byłby to chłopiec czy dziewczynka. Będziesz się zastanawiać: do kogo byłoby podobne? Ile by teraz miało lat? Jaki kolor miałyby jego oczy?! A kiedy przechodząc, w drodze do pracy, w pobliżu placu zabaw, będziesz widziała inne, wesoło bawiące się dzieci- będziesz myślała o tym które zabiłaś! Tak! ZABIŁAŚ!!!
Moja mama dała mi szansę – ja żyję dzięki modlitwie tych, którzy bardzo pokochali moje życie i ludziom, którzy podejmują Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, ale tysiące nienarodzonych dzieci pozbawionych są życia. Ich mękę rozumie tylko Jezus, który przeżył przybijanie tępymi gwoździami rąk i nóg do krzyża na Golgocie. On dodaje im sił w ich jakże okrutnym zabijaniu przez lekarza.

Stacja XII - Jezus umiera na krzyżu
Pod krzyżem Chrystusa stała Matka.
Ona kochała, współcierpiała, bo przez krzyż dokonywało się zbawienie świata.
Dla wielu dzieci ciało ich matek miało być mieszkaniem .... a stało się Krzyżem.
Mimo, że już nie żyją one jednak są ich matkami. Matkami, które nie kochają, które odrzuciły
najcenniejszy dar Boży – życie ...
Wraz z dobrymi ludźmi modlę się za tych, którzy je zabili: „ Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”

Stacja XIII - Jezus zdjęty z krzyża
Jezusa, po zdjęciu z krzyża położono na kolanach Matki. Ona, patrząc na Jego rany konała w swoim sercu i współzbawiała świat.
Matki, które zabiły swoje dzieci nie chcą na nie patrzeć! Ich ciało porozrywane na kawałki wrzucono do kubła. Odczuły ulgę, bo pozbyły się już ciężaru, choć zostało im brzemię wyrzutów sumienia.
Matko Bolesna, czuwaj nad ziemskimi matkami i wlewaj w ich serca odwagę i siłę do przyjęcia każdego budzącego się życia. Ucz je odpowiedzialności i miłości za życie, które jest darem Bożym i owocem miłości rodziców.

Stacja XIV - Jezus złożony do grobu
Matka i najwierniejsi przyjaciele złożyli ciało Jezusa do grobu.
Dla dzieci zabitych przez rodziców grobem jest kubeł na śmieci i odpady. Jest to nasz wspólny grób, bo w nich zamordowano Jezusa. Wszak On powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
Cieszę się Mamo, że wspólnie z kochającymi Cię ludźmi uratowaliście moje życie. Uratowaliście życie Świętego dzięki modlitwie, poświęceniu, duchowej adopcji. Tak się cieszę Mamo, że będę twoim skarbem, będę cię zawsze kochał, bo jestem miłością Boga dla Ciebie, On naprawdę chce nas mieć w niebie.
Zwycięzco śmierci, w Tobie mamy nadzieję ...mocną i niezawodną ... na ZMARTWYCHWSTANIE ... ale zanim to się stanie – przyrzekamy stać na straży budzącego się życia, by w ten sposób URATOWAĆ ŚWIĘTEGO!

WIECEJ
  562 odsłon

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie