banner1

Reklama Top

Droga Krzyżowa z Bł. ks. Jerzym Popiełuszko

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z Bł. ks. Jerzym Popiełuszko

Wstęp:

Życie nasze jest drogą krzyżową. Ledwie narodzimy się, a już umieramy, jesteśmy coraz bliżej śmierci. Idziemy od jednego zmartwienia do drugiego, upadamy, podnosimy się. Spotykamy ludzi, którzy nam pomagają - Szymonów z Cyreny, ale też tych, którzy nas smagają złością, językiem, obmową, krzywdą. Czasami jest ktoś najbliższy w domu i w pracy, i wtedy najbardziej boli.

Pójdźmy drogą krzyżową za Tym, który wziął na swoje barki cierpienia i krzywdy wszystkich ludzi.

Stacja I Wyrok:

Przyszedł na świat, aby pojednać ludzi z Bogiem, przyszedł dobrze czyniąc, uzdrawiając, nauczając, wskrzeszając, pochylając się nad człowiekiem. Ale ludzie go nie przyjęli, bo wytykał ich obłudę, fałsz i zakłamanie.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swe ramiona

W życiu często spotykamy krzyż. Mamy prawo, usuwać cierpienie, ale nie wolno zapominać o jego wartości. Przyjmując krzyż, pomagamy Chrystusowi zbawić świat. "Zbawienie przyszło przez krzyż...".

Stacja III Pierwszy upadek:

Jezus cierpi po ludzku, jak człowiek. Ciężar przewyższa Jego siły. Nasze upadki, grzechy nie mogą nas pognębić, bo ludzką rzeczą jest upaść, zgrzeszyć, ale szatańską trwać w upadku.

Stacja IV Spotkanie z Matką:

Każdy człowiek miał lub ma matkę. Matce nie wolno opuścić swojego dziecka, ani zapomnieć o nim. Przy krzyżu spotkały się dwie największe miłości, prawdziwej Matki i prawdziwego Syna.

Stacja V Pomoc Szymona z Cyreny:

Nie znalazł się nikt, aby dobrowolnie pomóc swemu Bogu. Zabrakło tych, których Jezus nauczał, wskrzeszał z martwych, uzdrawiał. A przecież on uczył: 'wszystko co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnie uczyniliście.

Stacja VI Weronika:

Ta kobieta wykazała się wielką odwagę, gdy przyznała się do życzliwości, jaką żywiła dla Chrystusa. Dzisiaj przyznanie się w pracy czy środowisku do Chrystusa wymaga często więcej odwagi niż przepychanie się między złoczyńcami.

Stacja VII Drugi Upadek:

Chrystus powstał sam. Człowiek natomiast bez pomocy drugiego człowieka często może na zawsze pozostać w upadku. Mogę pomóc, gdy wyciągnę rękę, wypowiem życzliwe słowo. Nikt nie żyje sam, nikt nie jest samotną wyspą.

Stacja VIII Spotkanie z niewiastami:

Na drodze znieważonego Boga stanął człowiek, który chciał wynagrodzić. Jezus zawsze przechodzi przez świat. On żyje w Kościele, utożsamia się z wierzącymi. Stykając się z cierpieniem czy bólem człowieka, widzimy cierpiącego Jezusa. On nas uczy wrażliwości na ludzką niedolę, uczy ofiary. Zaprasza do współudziału w swojej ofiarnej miłości.

Stacja IX Trzeci Upadek:

Zbliża się granica możliwości cierpienia. To już jest konanie. Jezus stałó się strzępem człowieka rzuconego na drogę, człowieka maltretowanego, dla którego śmierć jest niemal wyzwoleniem. A jednak wstaje, by dojść do celu.

Stacja X Zdarli z Niego szaty:

Koniec Jego drogi. Teraz czekał Go ostatni etap. Śmierć. Zdarli szaty przywarte do ran, otoczyli Go kołem, przyglądali Mu się i drwili z Jego słabości.

Stacja XI Przybicie do krzyża:

Był w historii taki dzień, w którym o godzinie trzeciej człowiek podniósł rękę, aby zadać śmierć swemu Bogu. Ewangelia mówi: A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali".

Stacja XII Śmierć:

Spotykamy się z nią na co dzień. Ty, Jezu, gdy umierałeś, oddałeś się w ręce Ojca, a przez to Twoje oddanie oddałeś nas, byśmy z nadzieją mogli żyć i umierać z nadzieją, że Ty i nasi najbliżsi, którzy odeszli przed nami, że wy na nas czekacie.

Stacja XIII Maryja trzyma martwego Syna:

Na to, że teraz trzyma martwego Syna w swoich ramionach, zgodziła się już kiedyś, gdy powiedziała słowa: Oto ja służebnica". Wybrała los matki najnieszczęśliwszej i zarazem najszczęśliwszej.

Stacja XIV Złożenie do grobu:

A jednak grób Chrystusa to zwycięstwo, ale musimy pamiętać, że nasz grób to tak samo rozpoczęcie innego żcyia, życia w wieczności, w domu Ojca. W dzień ostateczny powstaniemy jak Chrystus, bo On powiedział: kto wierzy we mnie, choćby umarł, żyć będzie".

A my przecież wierzymy..."

WIECEJ
  499 odsłon

Droga Krzyżowa dla dzieci 2

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dla dzieci

 

Panie Jezu, my Twoje dzieci, chcemy pójść razem z Tobą Drogą Krzyżową. Chcemy też przeprosić Cię za nasze grzechy i złe uczynki. Robimy to, bo bardzo Cię kochamy i nie chcemy, abyś więcej cierpiał przez nas.

 

Stacja I Pan Jezus na śmierć skazany
Jezus zostaje oskarżony przed sądem i skazany. Chociaż jest niewinny poniesie karę za rzeczy, których nie zrobił. Musi zanieść na górę ciężki krzyż.
Panie Jezu, przepraszam Cię za wszystkie moje fałszywe oskarżenia i kłamstwa.

Stacja II Pan Jezus bierze krzyż na ramiona swoje
Krzyż Jezusa był ciężki i niewygodny. Jezus jednak zakłada go na siebie, bo bardzo nas kocha. Bierze na siebie ciężar, abyśmy my nie musieli go nosić.
Panie Jezu, przepraszam Cię za to, że narzekam i niechętnie wykonuję rzeczy, o które proszą mnie rodzice i nauczyciele.

Stacja III Pierwszy upadek Pana Jezusa
Pan Jezus upadł, bo krzyż był za ciężki, a On bardzo zmęczony przebywaniem w więzieniu. Jezus jednak się nie poddaje i powoli podnosi się z ziemi.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie zawsze potrafię się przyznać do moich grzechów.

Stacja IV Pan Jezus spotyka swą Matkę
Maryja czekała na Jezusa i bardzo chciała się z nim spotkać. Kocha Jezusa, bo On jest jej dzieckiem. Chętnie pomogłaby mu w niesieniu krzyża, ale nie pozwalają na to żołnierze.
Panie Jezu, przepraszam Cię za to, że nie zawsze jestem posłuszny moim rodzicom.

Stacja V Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
Szymon na początku nie chciał pomóc Jezusowi. Jednak ze strachu przed żołnierzami zaczyna razem z Jezusem nieść krzyż. Nie jest z tego zadowolony, ale mimo wszystko udziela Jezusowi dużej pomocy.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie zawsze pomagam moim kolegom i koleżankom.

Stacja VI Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa
Weronika delikatnie ociera twarz Jezusa z krwi i potu. Chce przynieść ulgę zmęczonemu Jezusowi. Naraża się na niebezpieczeństwo, ale miłość pokonuje jej strach.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie zawsze jestem delikatny wobec innych i złoszczę się na ludzi wokół mnie.

Stacja VII Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
Jezus mimo że pomagają Mu bliscy, nie daje rady nieść krzyża. Upada i zostaje przygnieciony nie tylko przez krzyż, ale i przez moje grzechy.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że łamię obietnice, które składam Tobie i innym ludziom.

Stacja VIII Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty
Kobiety płakały nad cierpiącym Jezusem. Chciały Mu pomóc, ale nie miały na tyle siły, żeby pokonać krzyczący tłum. Jezus pociesza je i daje przestrogę na przyszłość.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że czasami inni przeze mnie płaczą.

Stacja IX Trzeci upadek Pana Jezusa
To już trzeci raz, kiedy Jezus przewraca się i nie ma siły, żeby wstać. Przypomina sobie, że cierpienie, które przeżywa ma zbawić ludzi. Wstaje i chętnie idzie dalej.
Panie Jezu, przepraszam Cię za moje lenistwo i zniechęcenie.

Stacja X Pan Jezus z szat obnażony
Jezus stoi i bardzo się wstydzi za wszystkich, którzy źle mu życzą. Kocha wszystkich ludzi, także tych, którzy wyrządzają mu krzywdę.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie szanuję innych i szukam zemsty.

Stacja XI Pan Jezus przybity do krzyża
Pan Jezus wisi na krzyżu i patrzy na cały świat. Cierpi nie tylko z powodu krzyżowania, ale także za wojny, głód i nienawiść na świecie.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie zauważam złych uczynków, które mogę zmienić na lepsze.

Stacja XII Pan Jezus umiera na krzyżu
Jezus umarł, ale zmartwychwstanie. Chwila smutku zamieni się w radość. Dzięki temu, co zrobił Jezus wszyscy możemy pójść do nieba.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie zawsze się modlę i nie dziękuję za wszystko, co mam.

Stacja XIII Pan Jezus zdjęty z krzyża
Maryja przygarnia ciało Jezusa i opiekuje się nim. Nie chce, żeby było zostawione na ziemi.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie zawsze potrafię zaopiekować się moimi najbliższymi.

Stacja XIV Pan Jezus złożony do grobu
Grób Pana Jezusa już niedługo będzie pusty. Zmartwychwstanie przyniesie radość całemu światu i da nam nadzieję na to, że z każdego upadku można zawsze powstać.
Panie Jezu, przepraszam Cię, że nie zawsze chodzę w niedzielę do Kościoła.

Modlitwa na zakończenie
Do Ciebie, Jezu, modlimy się i dziękujemy za wszystko, co dla nas zrobiłeś. Postaramy się być lepsi i przyjść do Ciebie z czystym sercem. Kochamy Cię z całej duszy i oddajemy nasze grzechy tylko Tobie.

WIECEJ
  477 odsłon

Droga Krzyżowa z bł. Karoliną Kózkówną

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z bł. Karoliną Kózkówną

Wstęp

Świat woła. Świat krzyczy. Domaga się sprawiedliwości, równości, spokoju w imię wzajemnej nienawiści. Droga, którą każdy przemierza, nie jest bynajmniej drogą smutku. Mamy nadzieję, ufamy, że… Każdy żyje, ma jakieś plany, ambicje, układa sobie życie. Jezu, nasza droga, to przyczyna Twojej krzyżowej drogi. To nasze, często kręte i zawiłe z powodu grzechów drogi, które wybieramy i którymi podążamy są przyczyną Twojego cierpienia, Twojej drogi. Pozwól o Panie, podążać za Tobą i z Tobą, tą krzyżową drogą na Kalwarię razem z bł. Karoliną, która oddała życie w obronie własnej godności.

Stacja I. Pan Jezus skazany na śmierć

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Z jaką łatwością wydajemy sądy, osądzamy, obmawiamy, nie zastanawiając się nad tym, komu jaką krzywdę wyrządzamy. W życiu człowieka, w życiu moim i twoim były sytuacje skazania człowieka… Czemu tak wtedy, gdy to się działo milczałeś? Przecież to twój sąsiad, kolega, koleżanka, przyjaciółka… Milczenie. Skazując drugiego człowieka na wyśmianie, obmowy, skazujemy Jezu Ciebie, kolejny raz, na śmierć. Karolina też była skazywana na śmierć. Nie wszystkim się podoba mówienie o prawdzie, o Bogu. To niewygodne, to staroświeckie… Bł. Karolino, nauczając, katechizując, spotykałaś się z sądem. Mamy prawo do narzucania drugiemu swoich ideałów, wzorców, pomysłów. To boli, bo krzywdzi najbardziej, krzywdzi wnętrze. Bł. Karolino wspieraj nas w mówieniu prawdy i nauczaniu o Bogu.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja II. Pan Jezus bierze krzyż na ramiona

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Cóż za cudowny widok. Skazaniec bierze krzyż na swoje ramiona i idzie. Niech sobie idzie, niech upada, jego sprawa… Cokolwiek uczyniliście jednemu… Stanie z boku i patrzenie nic nie zmieni. Trzeba nam wziąć codzienny swój krzyż, krzyż obowiązków, krzyż cierpienia i go nieść. Każde cierpienie, które nie spotyka się ze zrozumieniem, współczuciem, jeszcze bardziej się potęguje. Miłość nie wybiera, miłość proponuje. Człowiek sam wybiera. Biorąc krzyż na swoje ramiona należy liczyć się z wyśmianiem, wytykaniem palcami… Bóg patrzy inaczej, widzi głębię. Twoim krzyżem, Karolino, były codzienne obowiązki, które spełniałaś z radością i wielką miłością.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja III. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Nie wszystko zawsze nam się udaje. Tak często potykamy się na drodze życia. Upadamy i wydaje się nam, że niemożliwe jest powstanie. Tracimy nadzieję. Przestajemy być ludźmi wiary i nadziei. Krzyż był ciężki, a Jezus wyczerpany. Może On upadł dlatego, żebyś Ty nie złamał się w chwilach zbyt dużych trudności. A było i jest ich wiele. Jezus upadł, ale poprzez Swój upadek, dał nam przykład powstawania z każdego upadku. Karolino, ty nigdy nie traciłaś nadziei na zmianę, poprawę życia. Kto ma Chrystusa niesie radość i nadzieję wszystkim wokoło, mimo wielu swoich spraw i trudności.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja IV. Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Nagle ich wzrok spotkał się. Zobaczył w rozwrzeszczanym tłumie ukochaną Matkę. Z pewnością była to chwila ulgi. Matka… To słowo porusza nawet głaz. To słowo rozgrzewa zmarznięte serce. Matka jest przy swoim dziecku zawsze, a szczególnie, gdy jemu trudno, ciężko. Kiedy czuje się samotne. Karolina szanowała swoich rodziców. Traktowała bardzo poważnie i realizowała w swoim życiu Przykazanie miłości rodziców. Jak często potrzebujemy odwagi, by stanąć przy swoich rodzicach, którzy nas wychowali, obdarzyli i ofiarowali miłość, okazując im szacunek.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Nie bardzo miał ochotę pomagać jakiemuś obcemu Skazańcowi idącemu na śmierć. Zmuszono go do tego. Pomoc zawsze kojarzy się z pewnym wysiłkiem, wyrzeczeniem. Niezbyt często decydujemy się komuś w czymś konkretnym pomóc. Oczywiście oczekujemy pomocy od innych, ale sami jej nie udzielamy innym. Większa jest radość w dawaniu a nie w braniu. Miłość nie wycenia, nie oblicza, nie oczekuje zapłaty i zysku. Miłość płynie z serca, które dzieli się własną miłością. Karolina posługując pośród swoich znajomych, sąsiadów, służyła im, była chętna do pomocy i działania, a tego nam dziś tak bardzo brakuje…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja VI. Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Wiele Weronik spotykamy w swoim życiu, może każdego dnia… Odwaga miesza się z czystością. Osoba, która chce służyć, musi mieć wielką odwagę, nie liczyć się z opinią kolegów, koleżanek, pracowników. Czynić swoje nawet pod prąd, nie zgadzając się na opluwanie czyjegoś oblicza, czyjejś twarzy. Każdy ma swoją godność. Należy nam dziś, jak św. Weronika, walczyć przeciw ciemnościom, przeciw złu, które błyskawicznie się szerzy. Bł. Karolino pokaż nam jak walczyć ze złem tego świata, który kusi nas.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja VII. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Wiara bez kryzysu, nie jest wiarą pełną. Człowiek ma chwile wątpliwości, zwątpienia. Jezus upada pod ciężarem. Tym ciężarem są wszelkie zaniedbania, problemy natury słownej, brak miłości. Jeśli człowiek nie nauczy się kochać, zagubi samego siebie. Upadając, nie będzie mieć motywacji by się podnieść i iść dalej drogą swego życia. Jezus upadając pod krzyżem po raz drugi, upada pod moimi grzechami obłudy, kłamstwa, grzechami języka. Słowo może bardziej zranić niż czyn. Naszą mocą w powstawaniu jest sam Jezus. Karolina była o tym głęboko przekonana, wierzyła i realizowała swoje powołanie codziennością.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja VIII. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Jezus nie potrzebował i nie chciał litości. Bardziej zależało Mu na duszach ludzi, z którymi się spotykał. Karolino ty nie chciałaś koncentrować na swojej osobie. Pewnie niewiele mówiłaś o swoich trudnych przeżyciach. Twoje życie, Karolino, było głoszeniem prawdy, pięknej, radosnej, ukazywaniem miłości wszystkim. Z płaczu, wzruszenia jeszcze nie płynie przemiana życia. Każde twoje słowo, Karolino trafiało na dobry grunt, dotykało serca i rozwijało się we wnętrzu człowieka.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja IX. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

I znowu Pan obnaża przed nami swoją słabość. On Wszechmogący Bóg. To wszystko ku czemuś. Byśmy się nie załamywali w chwilach, gdy nam coś nie wychodzi. Nie może nam wychodzić, ponieważ wtedy nie potrzebowalibyśmy Boga i Jego łaski. Oddalalibyśmy się od Niego. Bł. Karolino wspieraj nas w tym, byśmy nigdy nie oddalali się od Boga.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja X. Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

To była chwila najtrudniejszego ogołocenia Pana. Ale miłość jest silniejsza. On nie musiał się niczego wstydzić, ale z pewnością wolałby tego uniknąć, gdyby wola Ojca była inna. Ty także, Karolino, nie musiałaś się niczego wstydzić w swoim życiu. Twoja czystość była zaraźliwa i promieniująca na innych.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XI. Pan Jezus przybity do krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

To już prawie ostatni etap męki Chrystusa. Trudno wyobrazić sobie ból, który Pan wtedy przeżywał. A nas boli lekko skaleczony palec. Teraz jeszcze bardziej widoczne jest cierpienie. Cierpienie ofiarowane za drugiego jest lżejsze, nie stanowi tak wielkiego bagażu w drodze do Ciebie, Panie. Bł. Karolino pomóż nam ofiarować cierpienie i trudy życia za tych, którzy tego potrzebują.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XII. Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

To już kulminacyjny punkt tej wydawałoby się okrutnej i bezsensownej śmierci. Ale my wiemy, że śmierć Jezusa była ceną naszego Zbawienia. Na życie inaczej patrzy się poprzez wydarzenie śmierci. Radość i smutek, dobro i zło. Sami wybieramy. Wybór wolny, który pociąga za sobą pewne konsekwencje. Bł. Karolino ucz nas dokonywać mądrych i dobrych wyborów.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XIII. Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

W końcu Ciało Jezusa znalazło się w ramionach Matki. Tak przytulała Go, gdy był Dzieckiem. I w końcu także Twoja matka znalazła się przy Tobie. Zabrała Cię, Karolino i tuliła, nie mogąc nic zmienić. Zrozumiała, że odeszłaś na Tamten Drugi Brzeg. Ale Ty już nie czułaś i nie potrzebowałaś jej miłości. Byłaś Tam, dokąd dążyłaś przez całe swoje życie. Byłaś na zawsze z Jezusem. A jej pozostał tylko ból.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XIV. Pan Jezus złożony do grobu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Twój pogrzeb był manifestacją na ulicach Zabawy. Okazało się, że każdy, chciał oddać Ci ostatnią przysługę. Uczestniczyć w ostatniej drodze tu na ziemi. Każde odejście boli. Szczególnie bolesne jest odejście dziecka. Ale mamy nadzieję, że tam, w wieczności doświadczymy prawdziwej radości. Pokój może dać tylko Jezus i Jego miłość. Bł. Karolino, pomóż nam zachować pokój i radość mimo kolei naszego życia.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Zakończenie

Każda Droga Krzyżowa jest czasem szczególnym, poświęconym Bogu. Przykład życia i męczeńskiej śmierci Bł. Karoliny pokazuje, że dla uczniów Chrystusa nie ma nic niemożliwego. Wartość ludzkiego życia mierzy się wiecznością, miłością wyświadczoną drugiemu człowiekowi. To tam jest nasze miejsce, nasz dom. Aby je osiągnąć mamy po prostu pięknie żyć, pięknie z Bogiem żyć, na wzór bł. Karoliny.

 

WIECEJ
  624 odsłon

Droga Krzyżowa dla młodzieży ze św. Stanisławem Kostką

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dla młodzieży ze św. Stanisławem Kostką

Wprowadzenie

Nie udało się znowu… Ile razy jeszcze? Żeby prawdziwie wejść wyżej, musisz jeszcze powalczyć. A nawet inaczej – musisz pozbyć się tej myśli, że ten proces ma swój koniec… przynajmniej tu, na ziemi.

Czy rozwijasz swoje ciało, czy kształtujesz charakter, czy dbasz o jakość swojej relacji z Jezusem – to wszystko wymaga wytrwałości. Co więcej – dobry rozwój dowolnej z tych płaszczyzn powinien cię pociągnąć w górę w nich wszystkich. Wybierz się w poszukiwanie w sobie pokładów wytrwałości i podejmij wyzwania tej drogi krzyżowej – przy każdej stacji jedna propozycja. Może któraś z nich zostanie w twojej codzienności na dłużej?

Stacja I. Pan Jezus skazany na śmierć

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

My, chrześcijanie, tak często zapominamy, że nie chodzi o to, żeby „być dobrym człowiekiem”. Chodzi o to, żeby być blisko Jezusa. Stanisław Kostka nie został świętym przez przyzwoitość i bycie grzecznym chłopcem, ale przez wytrwałe poszukiwanie woli Boga. Chrześcijaninem jest ten, kto robi co może, żeby być blisko Jezusa. Na łasce opiera wszystko, co robi.

Pierwszy krok, który trzeba zrobić na drodze do wytrwałości, to uzyskanie tej łaski. Jeśli coś trzyma cię przy ziemi, jeśli jesteś w stanie grzechu, nie czekaj – idź do spowiedzi. Bez Jego pomocy możesz tworzyć iluzje, ale nie uda ci się wejść wyżej.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja II. Pan Jezus bierze krzyż na ramiona

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Podejmowanie krzyża to każdy dzień. Nie wystarczy decyzja, nie wystarczy jednorazowy akt pokory. To codzienność weryfikuje to, jak z małych kroków człowiek powoli, z Bożą pomocą, buduje wielkie rzeczy. Po kilku miesiącach studiów Stanisław należał do wybijającej się wiedzą grupy uczniów – dobrze wykorzystywał czas, żeby kształtować w sobie cechę wytrwałości.

Aby wejść na drogę wytrwałości, dobrze rozliczyć się z tym, co cały czas czeka. Nie podejmuj się nowych spraw i rozwiązań, póki coś obciąża Twoje sumienie. Zrób listę swoich zaległości. Tych wobec Boga, tych wobec innych ludzi i tych wobec samego siebie. Powieś ją w widocznym miejscu i skreślaj zadania, które sobie wyznaczyłeś, aż nie zostanie nic. Zacznij walkę o wytrwałość z czystym kontem.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja III. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Najłatwiej zniechęcić się upadkiem: „Skoro mi nie wyszło, to ten wysiłek na pewno jest bez sensu.” Ale bez zrobienia drugiego, trzeciego czy dziesiątego kroku nigdy nie osiągnie się wytrwałości. Św. Stanisław Kostka już na studiach wiedział, że sukcesy same nie przyjdą – długo przed tym, zanim rozpoznał swoje powołanie, kształtował w sobie cechę wytrwałości, zapisując się w pamięci innych jako pracowity, rzetelny student. Nie znał jeszcze wtedy swojej przyszłości.

Chcesz mieć odpowiedź dotyczącą swojego życia już, teraz, dzisiaj? I co byś z nią zrobił – nagle dostosował do niej wszystko? Zanim poznasz odpowiedź, przygotuj siebie na jej dobre przyjęcie. Wykonaj dziś jak najlepiej Twoje obowiązki. I jutro, pojutrze, i tak dalej. Tylko tyle… i aż tyle. Zobaczysz, jak bardzo będzie to rozwijające.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja IV. Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Spotkanie św. Stanisława z Matką Bożą pozwoliło mu na odkrycie powołania. Nie byłoby jednak tego spotkania, gdyby nie trwał na modlitwie. Gdyby jego codzienność nie była przepełniona wsłuchiwaniem się w Boży głos, nie umiałby właściwie odczytać dawanych mu przez Boga znaków.

Zastanów się – może Twoja modlitwa jest nieregularna, zależna od zrywów serca, nastroju, zmęczenia? To piękne, że masz kontakt z Bogiem, ale to nie wystarczy. Nie wytrwasz w łasce. Miłość to wierność, a modlitwa przygotuje cię na wyzwania, gdy będzie zależna nie od okoliczności, a od Twojej woli. Jutro uklęknij do modlitwy zaraz po przebudzeniu. I taki nawyk w sobie kształtuj.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Tak jak Jezus spotkał na swojej drodze krzyżowej Szymona, tak i św. Stanisław Kostka spotkał na swojej drodze powołania ludzi, którzy mu pomogli. Doradzili, do kogo się udać, wskazali drogę, umożliwili podróż najpierw do Niemiec, potem do Rzymu. Wiedział jednak, że odpowiedzialność leży po jego stronie. Wiedział, że Pan Bóg posługuje się innymi ludźmi, aby nam pomóc, dlatego jesteśmy zobowiązani do okazania wdzięczności.

W Twoim życiu na pewno jest wielu ludzi, do których pomocy po prostu się przyzwyczaiłeś. Napisz listę osób, którym jesteś wdzięczny. I zostaw sporo miejsca na dopisanie kolejnych, bo to nie będzie łatwe. Niech ta lista będzie pod ręką na modlitwie, bo wypada regularnie dziękować za nich Bogu.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja VI. Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Oblicze Jezusa odcisnęło się na chuście Weroniki, będąc dla niej wynagrodzeniem za ciche towarzyszenie. Tak samo dobro obecne w św. Stanisławie stopniowo odciskało się w duszach jego towarzyszy. On dbał o to, aby być blisko Boga – a Bóg dbał o to, aby przez niego działać w życiu innych. Nie ma lepszej drogi zbliżenia się do innych ludzi niż przez Ducha Świętego, który buduje jedność.

Wdzięczność rodzi wdzięczność, a świadomość otrzymanego dobra buduje naszą wytrwałość. Podziękuj komuś, kto cię zainspirował. Może tym razem to on potrzebuje, żeby twoje dobre słowo go umocniło. Przez dobre słowo możesz stać się narzędziem Boga.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja VII. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Kolejny krok – kolejny upadek. Św. Stanisław Kostka zapisał w swoim dzienniku: „Choćbym całe życie miał wędrować – nie ustąpię.” Człowiek święty to nie ten, kto żyje nieskazitelnie. To ten, który swoje upadki oddaje Jezusowi, nie boi się przyznawać do błędu, wstawać i iść dalej – z większą pokorą, większą świadomością siebie, większą wytrwałością. Jak wiele grzechów uniknęlibyśmy, gdybyśmy uważniej obserwowali rzeczywistość i samych siebie. Gdybyśmy umieli rozpoznać zbliżające się zło, zanim ono pojawi się już jako konkretny czyn.

Zrób rzetelny rachunek sumienia. A najlepiej znajdź sposób na to, żeby robić go regularnie. Dzięki temu będzie jak trening, który buduje wytrwałość. Pomoże Ci wyćwiczyć sumienie na małe rzeczy, które umykają i obciążają na co dzień, ale dla niektórych latami pozostają niewidoczne.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja VIII. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Ucieczka we łzy nad innymi jest kusząca szczególnie wtedy, gdy w naszym życiu coś pozostaje niewyjaśnione. Łatwiej uciekać od prawdy, bo ona powoduje ból. Pierwsze szczęśliwe chwile św. Stanisława Kostki w nowicjacie zaburzył list od ojca, który według zapisków współbraci „Stanisław czytał ze łzami w oczach”.

A może na Twojej drodze stoi coś niewyjaśnionego? Jakaś sytuacja, która rzuca cień na relację z innymi? Zbierz się na odwagę. Powiedz prawdę. I pamiętaj, żeby mówić ją z miłością. Może coś się zburzy, ale czy naprawdę wierzysz, że przetrwa to, co jest budowane na kłamstwie?

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja IX. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Jezus upada i wstaje. Znowu upada… i znowu wstaje. To najlepszy obraz wytrwałości. Każdy potrafi podjąć postanowienie i pochwalić się szybko osiągniętymi efektami. Jak wiele osób poddaje się wtedy, gdy pierwszy zapał mija i już się nie chce… Św. Stanisław Kostka w zapiskach współbraci został porównany do „stali, która się nie gnie pod uderzeniami jakichkolwiek narzędzi”.

Pamiętasz jeszcze swoje postanowienie poprawy z ostatniej spowiedzi? Co z niego zostało? Jeśli niewiele, to wcale nie powód, żeby nie wrócić do niego teraz. Od razu. Weź się w garść i odnów swoje postanowienie poprawy, zanim zmarnujesz kolejny dzień.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja X. Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Upokorzenie Jezusa u końca Jego drogi krzyżowej wzywa nas do rachunku sumienia z szacunku do ciała innych. Bardzo łatwo potraktować człowieka przedmiotowo. Bardzo łatwo zapomnieć, że jest człowiekiem. W liście do rodziców św. Stanisław Kostka napisał, że wolałby okrutną śmierć, niż złamanie ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, które otrzymał przez wezwanie samego Boga.

Nie bądź tym, który pod wpływem jakiejkolwiek pokusy od razu staje się słaby. Podejmij post w intencji czystości. Jeżeli w swojej codzienności wchodzisz w dyskusję z pokusami przez dwuznaczne rozmowy, pornografię czy szukanie podniecenia w inny sposób, odetnij to od siebie konkretną decyzją. Igranie z grzechem nie buduje wytrwałości – zawsze kończy się zniewoleniem.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XI. Pan Jezus przybity do krzyża
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Stając pod krzyżem towarzyszymy Maryi, która na drodze krzyżowej nie wypowiada ani jednego słowa. Jest wytrwała w towarzyszeniu swojemu Synowi. Jest wytrwała w nadziei. Św. Stanisław Kostka zapisał na okładce jednej z książek słowa: „Chociażby los miał szaleć zmienny, ja trwać będę niewzruszony”.

Może znasz ten moment, gdy zapał spada, a z Twojej wytrwałości nic nie zostaje? Nie wmawiaj sobie, że tak musi być, ale bierz przykład z tych, którym to wyszło lepiej. Odmów litanię do Matki Bożej. Poproś ją szczerze, żeby choć trochę wyjaśniła Ci, jak to robić, żeby wytrwać.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XII. Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Jezus jest kimś więcej niż wzorem do naśladowania. Jest tym, który za nas umarł, żebyśmy z Jego ofiary mogli czerpać siłę. Bp Bogdan Sikorski powiedział o św. Stanisławie: „Jego przykład jest skutecznym lekarstwem na postawę konsumpcyjną, tak charakterystyczną dla czasów obecnych w skali światowej. (…) Nie cofnął się przed żadną ofiarą, by odpowiedzieć woli Bożej”.

A więc nie tylko szukanie woli Bożej, ale też odpowiedź. A nie ma lepszej odpowiedzi na ofiarę Chrystusa za Ciebie, niż w niej uczestniczyć. Idź na Mszę świętą. Tak nieobowiązkowo, w tygodniu, na spokojnie. Przeżyj ją w swojej własnej intencji. Zapatrz się w krzyż i od Niego ucz się wytrwałości.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XIII. Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Wykonało się. Każda wytrwałość ma swój kres. Nie jest rozwojem dla samego rozwoju. Sięganie wyżej musi mieć jasno określony cel – dotarcie do Nieba. Zjednoczenie z Jezusem. Wytrwałość świętego Stanisława Kostki miała konkretny fundament. Bóg go powołał, dał mu możliwości, więc wiedział, że nie może ich zmarnować, właśnie ze względu na Dawcę wszystkiego.

Ile w Tobie jest możliwości, z których z lenistwa nie korzystasz? Odkop zakopany talent, zanim całkiem go zmarnujesz. I podejmij konkretne kroki, żeby swoją wytrwałością go pomnożyć. Przyjdzie Ci zdać sprawę przed Bogiem z tego, co się z nim stało.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Stacja XIV. Pan Jezus złożony do grobu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Nawet Bóg zgodził się na to, żeby Jego bezwładne Ciało zostało wydane na łaskę i niełaskę ludzi. Byli tacy, którzy Go zranili i zabili. Byli też tacy, którzy otoczyli Jego święte Ciało najwyższą troską. Jak trudno przychodzi oddać siebie w ręce innych… powiedzieć: „Pomóż mi”, „Nie dam rady”, „Potrzebuję Cię”. Św. Stanisław Kostka pozostał wytrwały mimo słabego stanu zdrowia. Mimo tego, że musiał prosić o pomoc.

Nie budujesz wytrwałości po to, żeby być niezależny – musisz uznać, że istnieją pewne granice, do których przekroczenia potrzebujesz innych ludzi. To dzięki miłości możemy wzajemnie przekraczać swoje granice. To dzięki miłości Jezus może działać tam, gdzie ludzie gromadzą się w Jego Imię. Uklęknij do modlitwy. Oddaj Bogu to, z czym sobie nie radzisz. To nie jest porażka – to krok do zwycięstwa.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!

Zakończenie

Opcji rozwoju jest bardzo wiele – można pójść na dietę i trenować, można więcej czytać i zdobywać wiedzę albo kształtować w sobie nowe umiejętności. Można robić różne kursy i wydobywać z siebie nowe pokłady kreatywności. To wszystko buduje wytrwałość. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy to, co ma być narzędziem, staje się celem samym w sobie. Gdy człowiek dba o odżywianie, trening i wiedzę, a jego modlitwa dawno stoi w miejscu… albo poszła w odstawkę. Gdy sam siebie stawia na pierwszym miejscu.

Zauważasz, że troska o ciało, umysł czy relacje staje się dla Ciebie bożkiem i dominuje Twoją codzienność? Że bardziej dbasz o trening niż o modlitwę? Że chętnie decydujesz się na dietę, ale w Twoim słowniku już nie ma słowa „post”? Pnąc się coraz #wyżej można się też pogubić i dojść do wytrwałego pielęgnowania swojej pychy… a wtedy przychodzi moment, kiedy spada się poniżej punktu startowego. Zweryfikuj swoje cele i powtórz za św. Stanisławem Kostką: „Do wyższych rzeczy jestem stworzony”.

WIECEJ
  473 odsłon

Droga Krzyżowa – Siedem świętych znaków

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa – Siedem świętych znaków

 

Gdyby nie ta Droga, gdyby nie krzyż, gdyby nie cierpienie Syna Bożego, nie mielibyśmy sakramentów. Tych najbardziej wymownych znaków, które co najważniejsze, mają moc zmienić nasze życie. Dają umocnienie. Obdarowują łaską.

Niech ta dzisiejsza modlitwa będzie wielkim podziękowaniem za to, że Chrystus zlecił apostołom i ich następcom sprawowanie sakramentów świętych. Niech pomoże nam w świadomym i radosnym uczestnictwie w chrzcie, bierzmowaniu, Eucharystii, spowiedzi, namaszczeniu chorych, kapłaństwie i małżeństwie.

Stacja 1 – Obmycie

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Piłat obmywa ręce, by pokazać zgromadzonym, że jest niewinny Krwi człowieka Sprawiedliwego. Ale to obmycie niczego nie zmieniło. Do dzisiaj widzimy w nim tchórza, marionetkę w ręku rzymskich cesarzy, namiestnika bojącego się presji i utraty stanowiska.

To skazany na śmierć Jezus zostawił nam obmycie, które ma moc odrodzić i odnowić człowieka, dzięki działaniu w nim Ducha Świętego. Pierwszy sakrament, brama Kościoła – chrzest święty. W czasie jego celebrowania głowa dziecka zostaje polana wodą, a kapłan wypowiada słowa: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego”. Następuje wtedy pełne oczyszczenie ze zmazy grzechu pierworodnego i każdej innej nieprawości. Człowiek zostaje wyzwolony i przeniesiony do ożywczego środowiska łaski uświęcającej, w którym powinien zapuścić korzenie, by później zakwitnąć i wydać owoce.

Panie! Dziękujemy za obmycie chrzcielne, dzięki któremu możemy dumnie nazywać się dziećmi Bożymi. Dziękujemy za księdza, który udzielił nam chrztu. Dziękujemy za naszych rodziców i rodziców chrzestnych!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 2 – Krzyż

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

W historii ukrzyżowanie jest określane mianem „kary dla barbarzyńców”, dla najgorszych zbrodniarzy i szubrawców. Nie oddaje się czci nikomu, kto na taką mękę został skazany prawomocnym wyrokiem. Tylko Jezus Chrystus wyłamuje się z tego schematu. Dlaczego? Bo wszystkie dowody wskazują na to, że był niewinny. Dodatkowo – sam mówił, że przyszedł, aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. Obserwując Jego zachowanie przed Wysoką Radą, Jego milczenie, brak obrony, dochodzimy do wniosku, że krzyż wziął z własnej woli.

Dziecko w dniu chrztu świętego zostaje naznaczone krzyżem świętym. Od tej chwili ten znak zostaje wpisany w jego życie. Już wiadomo, że będzie ciężko, że będą upadki i kryzysy. Zły duch zrobi wszystko, żeby z serca człowieka ten krzyż wyrwać, żeby wmówić mu: „Na co ci ten ciężar? Wyrzuć go! Wyrzeknij się!” Jeśli chcemy dojść do zbawienia, jeśli chcemy pokonywać grzech i pokusy – nie możemy tego zrobić!

Panie Jezu! Dziękujemy Ci za krzyż i prosimy, byśmy potrafili razem z Tobą dźwigać ten słodki ciężar, przez który przychodzi dla nas ratunek.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 3 – Powstanie

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Każdy upadek ma to do siebie, że stwarza 2 możliwości. Pierwsza: zostać na ziemi i już nie ruszyć do przodu. Na początku kusząca, ale biorąc pod uwagę krwawiące rany, całkowicie bezsensowna. Mogąca się skończyć jedynie śmiercią. Druga: zmotywować się i wstać, by pójść dalej. Zdecydowanie trudniejsza opcja, ale z pomocą sakramentu bierzmowania możemy ją spokojnie wybierać.

Biskup, znacząc olejem krzyżma świętego czoło kandydata, wypowiada słowa: „Przyjmij znamię daru Ducha Świętego”. Duch zawsze podnosi. On jest Pocieszycielem gotowym, by otrzeć łzy z twoich oczu i zalać twe rany kojącym balsamem. Jest Ożywicielem – kiedy wydaje ci się, że już jesteś martwy, daje ci kolejną szansę, nowe życie. Obezwładnia przy tym wszystkich przeciwników, którzy nastają na ciebie. Duch Święty przypomina przyjaciela, który przenigdy cię nie zostawi.

Panie! Dziękujemy za posłanego do naszych serc Ducha Świętego, któremu tak bardzo zależy na prowadzeniu nas do celu.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 4 – Łzy

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Dobra matka nigdy nie zgodzi się na to, żeby jej dziecku wyrządzano krzywdę. Będzie go bronić do ostatniej kropli krwi. To czemu Maryja nic nie zrobiła na Drodze Krzyżowej? Nie panikowała? Nie krzyczała? Bo wiedziała, że Jezus – Jej Dziecko ma misję, od której odwodzić Go nie wolno! Rozumiała też, że zostanie z niej wyprowadzone dobro. Miała w sercu słowa o zmartwychwstaniu, które teraz musiały jej się przypominać ze zdwojoną siłą.

Od bierzmowania stajemy się matkami dla naszej wiary. Po to jest ten sakrament: bym umiał dawać odważne świadectwo, nawet gdy będą się ze mnie śmiali, gdy spróbują mnie zniechęcić, odrzucą, wyklną. Ja w takiej chwili nie mam prawa do wyrzeknięcia się Boga, do wywalenia Go jak śmiecia na drogę i podeptania. Nie mam prawa! Bo matka tak nie postępuje. Pan mi zaufał tak samo, jak dziecko ufa mamie. Pójdzie dokładnie tam, gdzie ja.

Panie Jezu! Dziękujemy za Maryję, która będąc napełniona Duchem Świętym, zostawiła nam wzór wyznawania i bronienia wiary.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 5 – Obowiązek i przywilej

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Nie dziwię się wcale, że Szymonowi się nie chciało, że trzeba go było przymuszać do pomocy. On nie wiedział, że Jezus to jest Syn Boży. Może nawet nigdy o Nim nie słyszał.

Ale dziwię się, że wielu chrześcijan trzeba zmuszać do pójścia na Eucharystię. Bo akurat my bardzo dobrze wiemy, że możemy tam spotkać Boga i przyjąć Go do swojego serca. Wiemy, bo uczyliśmy się tego, przygotowując się do I Komunii Świętej, bo mówili nam o tym dziadkowie i rodzice, bo spotkaliśmy wielu ludzi, którzy dawali o tym świadectwo.

Tradycja mówi, że Szymon po spotkaniu z Chrystusem na Drodze Krzyżowej stał się Jego uczniem. Widział, jak On znosi cierpienie, być może spojrzał w Jego miłosierne oczy i już nic więcej nie potrzebował. Nieplanowane spotkanie pokazało mu wszystkie blaski i cienie jego życia. Został przeniknięty miłosierdziem do szpiku kości. Obyśmy potrafili w taki sposób wychodzić z każdej Mszy świętej – jako przemieni, gotowi do czynienia dobra uczniowie Jezusa!

Panie! Dziękujemy za Twoje Ciało i Krew. Prosimy, byśmy umieli zapatrzyć się w Ciebie i znaleźli dzięki temu ulgę i pocieszenie.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 6 – Chusta

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Weronika miała zwykłą, białą chustę. Okrywała się nią, gdy było gorąco. Od chwili, gdy wytarła nią twarz Chrystusa, trzymała w swoich rękach relikwię z odbitym na niej obliczem Zbawiciela. Ona w przeciwieństwie do Szymona widziała w Jezusie kogoś więcej, niż skazańca.

Takie powinno być nasze podchodzenie do Pana w Eucharystii. Pokorne, pełne delikatności. Odważne. Kiedy nauczymy się, że Msza święta to jest spotkanie z Jezusem cierpiącym, oplutym, pobitym i kochającym nas, będziemy ją przeżywali zupełnie inaczej. Nasza godzina poświęcona Jemu będzie dlań ulgą, otarciem Jego twarzy, którą znajdziemy odbitą na swojej czystej duszy. Inaczej łaski, które moglibyśmy zabrać ze sobą, zostaną zmieszane z prochem kościelnej posadzki.

Panie Jezu! Dziękujemy Ci za każdą minutę, którą spędziliśmy na Mszy świętej. Przepraszamy za brak skupienia i myślenie o wszystkim poza Tobą!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 7 – Pokuta

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Jezus przyszedł do grzesznego świata, ale ze złem nie miał nic wspólnego. Nie dyskutował z szatanem. Nawet teraz, gdy zły duch rękami oprawców spróbował go skutecznie upodlić, wystawić na pośmiewisko, Jezus pokornie to przyjął. To między innymi mój grzech tak go skrzywdził. Sprawił, że On – ukochany, jedyny Syn Boga – tapla się w błocie i strasznie rani całe swoje Ciało o wystające kamienie.

Kiedy przychodzę do spowiedzi świętej ze swoimi grzechami, powinienem zobaczyć Jego, leżącego i walczącego o to, by wstać. W tym sakramencie składam swój ciężar na Jego barki. A On podnosi się z moim lenistwem, moją niewiernością, moją nienawiścią, moim brakiem przebaczenia i idzie w stronę Golgoty, by tam te winy zmazać. Mało tego, że sam wstaje – On dźwiga też mnie. Ja od tej pory staję się lekki jak piórko i prawdziwie wolny. Jezus podnosi mnie jak ojciec marnotrawnego syna, jak pasterz zbłąkaną owieczkę, jak kobieta zagubioną drachmę. I mówi: „Proszę, już więcej nie grzesz!”

Jezu! Dziękuję, że upadłeś, bym ja mógł wstać! Dziękuję za kolejne szanse dawane mi w sakramencie pokuty i pojednania.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 8 – Żal doskonały

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Kobiety płakały dlatego, że było im szkoda Jezusa. Wyglądem nie przypominał On człowieka. Zatroszczyli się o to kaci. Najpierw żołnierze bijący Go po twarzy i bawiący się Nim, wkładający w Jego rękę trzcinę zamiast berła i narzucający szkarłatny płaszcz na plecy. Potem ci, którzy wymierzali kolejne razy biczami wykończonymi metalowymi kulkami oraz ostrymi kośćmi. Teraz zbrodniarze, kopiący Go i co kilka kroków obalający na ziemię. Co ciekawe, Pan zauważył te kobiety i wygłosił do nich krótką katechezę: „Płaczcie nad sobą i nad waszymi dziećmi”.

Kiedy zgrzeszę – wtedy od razu, bez czekania, jest czas na żal. I to doskonały. Mam się smucić, bo obraziłem Boga, mimo że zapewniałem Go tyle razy: „Kocham Cię!” i „Jesteś dla mnie ważny”. Mam obrzydzić sobie grzech, by już więcej go nie popełniać. Taka postawa poprowadzi mnie prostą drogą do postanowienia poprawy i nawrócenia. Nie mogę z tym zwlekać do chwili spowiedzi, bo co, jeśli w nocy się nie obudzę, albo ulegnę jakiemuś nieszczęśliwemu wypadkowi?

Panie Jezu! Dziękuję za pouczenie udzielone płaczącym kobietom. Żałuję za każdy, nawet najmniejszy i zapomniany już grzech, bo wiem, że on dotkliwie w Ciebie uderzył.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 9 – Choroba

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Ten upadek był najboleśniejszy. Wymagał najwięcej sił i wsparcia, nawet ze strony żołnierzy, którzy wiedzieli, że muszą doprowadzić Jezusa do celu. Gdyby tego nie zrobili, sami zawisnęliby na szubienicy. Pan się podnosi. Pokonuje zdecydowanie te kilka kroków, które jeszcze zostały do zrobienia.

Choroba jest upadkiem niechcianym. Boimy się jej. Dbamy o siebie, by się nie przeziębić. Robimy badania kontrolne, by ją wykluczyć, albo ewentualnie podjąć leczenie w początkowym, najmniej groźnym stadium. Kiedy ktoś musi leżeć w domu lub w szpitalu, kluczowa jest służba podejmowana przez bliskich, lekarzy i pielęgniarki. Ważna jest też pamięć o tym, że Jezus pozostawił nam sakrament namaszczenia chorych, z którego możemy korzystać, gdy niedomagamy. Przyjęcie go pozwala na udźwignięcie ciężaru cierpienia. Dlatego kapłan robi znak krzyża na rękach chorego. Sakrament ten oświeca też rozum, by człowiek potrafił pojąć, że ból można ofiarować: za innych, bądź jako wynagrodzenie za własne grzechy. Dlatego kapłan naznacza krzyżem czoło chorego.

Panie Jezu! Dziękujemy za święty sakrament namaszczenia chorych! Prosimy, zgodnie z Twoją wolą udzielaj ulgi i uzdrawiaj tych, którzy cierpią.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 10 – Poranione Ciało

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Jezus nie ma już żadnych rzeczy materialnych. Zabrano mu je. Odarto z nich. Staje nago przed zgromadzonymi. Ludzie widzą Jego Ciało. Oto Ciało wyśmiane. Ciało poniżone. Ciało zranione. Nie dostrzegają jednego – że w takim Ciele mieszka Duch Święty. Nigdzie się nie wyprowadził. Nie uciekł. I ten Duch sprawia, że jest to Ciało Najświętsze. Ciało Chwalebne. Ciało Doskonałe.

Podczas namaszczenia chorych kapłan mówi: „Niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego”. Tak, działa łaska tego Ducha, który mieszka w chorym. On jest Jego świątynią. Jego mieszkaniem. Jak łatwo nam widzieć zgarbione, wynędzniałe ciało, z którego ulatują siły, a jak trudno pojąć, że w tym ciele mieszka potężny Bóg. Szanując człowieka w takim ciele, oddajemy cześć naszemu Panu.

Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowieku! Prosimy, wspieraj naszych chorych, dodawaj im otuchy. Niech w bliskości z Tobą znajdą oni motywację i siłę!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 11 – Słowo

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

To ostatnie słowo, jakie wypowiadają kaci. Przybicie rąk i nóg Jezusa do krzyża. Ostatnie wulgaryzmy, przekleństwa. Na tyle ich było stać. Ale to absolutnie nie ostatnie słowo Bożego Syna, który ostatkiem sił przebacza, zwraca się do Ojca, ukochanej Matki i umiłowanego ucznia. On w takiej dramatycznej chwili myśli o nas, o swoim Kościele.

Słowo Jezusa całkowicie pasuje do Jego życia. I dlatego prowadzi innych do nawrócenia. Setnik wyznaje: „Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym”. Dzisiaj do przepowiadania Słowa w sposób szczególny są wybrani kapłani. Oni, współpracując z Duchem Świętym, kruszą najbardziej pogańskie, bezbożne serca. Mówią przy ambonie, w konfesjonale, w szkole, w kancelarii, na ulicy. Posługują się mądrością nie swoją, ale Bożą. Wskazują drogę tym, którzy ich o to poproszą.

Panie! Spraw, by kapłani byli sługami, rozsiewającymi ziarno Twojego słowo w sercach ludzi. Niech ich posługa przyniesie obfity plon!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 12 – Ołtarz

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Baranka paschalnego zabijano w Świątyni Jerozolimskiej, a jego mięso spożywano w domu. Jezusa zabito na Golgocie, a Jego Ciało spożywa się w kościołach. Nieprzerwanie od 2000 lat możemy przystępować do ołtarza, przy którym kapłani sprawują Najświętszą Ofiarę.

To niezwykły cud i niesamowite powołanie, które swoje źródło ma w Wieczerniku. Nie przez przypadek Jezus kapłaństwo ustanowił dokładnie w tym samym miejscu i w tej samej chwili, co Eucharystię. Nie ma Mszy świętej bez słów, gestów i obecności wyświęconego kapłana, który bierze chleb w swoje ręce i mówi: „To jest Ciało moje!” Potem unosi kielich, z przejęciem wypowiadając słowa: „To jest Krew moja!”

Kapłan staje się Hostią, składaną za zbawienie świata na ołtarzu. Przychodzi on do Najświętszego Miejsca z szacunkiem i drżeniem. Nie jest uczestnikiem jakiegoś przedstawienia, w którym dobrze i dokładnie ma odegrać rolę. On daje całego siebie „na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną” (Rz 12,1).

Panie Jezu – niewinny Baranku! Dziękujemy Ci za Twoich kapłanów, których posyłasz do ludzi spragnionych i głodnych. Spraw, by Twoją mocą rozmnażali chleb i zaspokajali głód.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 13 – Bliskość

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

To scena bardzo rozczulająca. Widzimy Matkę, opłakującą swojego zmarłego Syna, trzymającą Jego bezwładne Ciało na kolanach. Przytula je, całuje z wielką czcią.

Serce przy sercu. Podobnie jak w małżeństwie. Serce żony i całe jej życie jest całkowicie oddane mężowi. Do samego końca wierni sobie. Te dwa serca biją w jednym rytmie, bo „człowiek opuści swojego ojca i matkę, i staną się dwoje jednym ciałem”. Na dobre i na złe są razem. Zespoleni, zachwycający się sobą, cieszący się swą bliskością.

Panie! Spraw, by każde małżeństwo było świadectwem, że to jest możliwe!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja 14 – Złamana pieczęć

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Przejmująca cisza, bo Król zasnął. Ten, który jest Miłością, został pogrzebany. Ale wstał, trzymając w ręku chorągiew zwycięskiego Wodza.

Miłość wielu małżonków została jakby pogrzebana. Przez alkohol, przez krzyki, awantury, spory o błahostki urastające do rangi wielkich, niedających się rozwiązać problemów. Miłość pogrzebana przez zdradę, nieuczciwość, chorobliwą zazdrość. Jest jednak nadzieja – że ich miłość się odrodzi. I na nowo rozpali się jasnym płomieniem.

Panie! Niech małżonkowie, którzy przechodzą kryzys, przypomną sobie o łasce otrzymanej w dniu swojego ślubu. I niech w końcu zaczną ją wykorzystywać. Wtedy łatwiej będzie im zrozumieć, że u swojego boku mają skarb, a nie przeszkodę.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

 

WIECEJ
  513 odsłon

Misyjna Droga Krzyżowa – dla dzieci

MAŁY MODLITEWNIK 

Misyjna Droga Krzyżowa – dla dzieci

 

Dzieci same powinny animować swoją drogę krzyżową. Dlatego należy wcześniej wybrać trójkę dzieci, które będą czytały poszczególne części rozważania, aby mogły one teksty wcześniej przeczytać i sobie przygotować. Następna trójka dzieci, ubranych w stroje misyjne lub jakieś charakterystyczne elementy stroju danego regionu czy kontynentu (np. jedno z dzieci, w związku z tym, że tegoroczna akcja kolędników misyjnych i zabrane z niej ofiary były przeznaczone dla Wietnamu, może nosić charakterystyczny dla tego kraju kapelusz; inne np. turban, a trzecie np. indiański pióropusz – wszystko zależy też od inwencji osób odpowiedzialnych za animacje grup dziecięcych), niesie krzyż i dwie zapalone świece lub lampiony, przechodząc od stacji do stacji. Pozostałe dzieci jeśli jest ich dużo pozostają na swoim miejscu, a jeśli jest to możliwe, to idą od stacji do stacji za tą trójką dzieci z krzyżem i świecami. Śpiewane w ciągu drogi krzyżowej pieśni powinny także zawierać jakiś drobny akcent misyjny.

WSTĘP

Dziecko I: Dziś będziemy szli za Panem Jezusem po drodze krzyżowej. Będziemy się przyglądali się jak On cierpiał dla zbawienia każdego człowieka, a może szczególnie tych, którzy jeszcze o nim nie słyszeli.
Dziecko II: W wielu krajach na całym świecie ludzie wierzący w Chrystusa są wyśmiewani i cierpią tak, jak cierpiał Pan Jezus na drodze krzyżowej. Pragniemy więc dziś towarzyszyć tym wszystkim osobom naszą modlitwą.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za tych ludzi, aby idąc za Twoim przykładem nawet w cierpieniu potrafili powiedzieć, że Cię bardzo kochają.

+++++

STACJA 1 - Skazany za dobro

Dziecko I: Pan Jezus został skazany na śmierć za nic, został skazany za to, że był dobry dla ludzi. Jak mógł się wtedy czuć? Czasem i nas ktoś oskarży o coś, czego nie zrobiliśmy lub zgani nas za uczynione dobro.
Dziecko II: Dziś ludzie w wielu krajach na całym świecie bardzo cierpią lub nawet umierają tylko za to, że mają w swoim domu Pismo Święte, krzyżyk lub różaniec, że chodzą do kościoła i kochają Pana Jezusa i innych ludzi.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za nich, aby mogli zawsze trzymać w swoim domu te znaki, dzięki którym widać, że wierzą w Ciebie i aby nigdy za czynione dobro nie musieli cierpieć.

+++++

STACJA 2 - Nieść krzyż jak Jezus

Dziecko I: Pan Jezus bierze na swoje ramiona ciężki krzyż. Zapewne nie było mu lekko… Chce przez to nas jednak nauczyć, że codziennie mamy nieść krzyż naszej nauki, obowiązków, że mamy pomagać rodzicom i każdemu człowiekowi.
Dziecko II: W Afryce, w Sudanie, chrześcijanie są prześladowani za to, że wierzą w Pana Jezusa. Ciągle się boją czy jutro będą żyli… Niszczone są ich domy i kościoły… Żyją w ciągłym strachu…
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za tych ludzi, aby umieli, tak jak Ty nieść krzyż swojego strachu i cierpienia.

+++++

STACJA 3 - Upadek

Dziecko I: Pan Jezus upadł. Pewnie krzyż był za ciężki lub się potknął… Przygniótł Go krzyż… Zapewne bardzo bolało… Potłukł się tak, jak my, gdy czasem spadniemy z roweru lub wywrócimy się w czasie zabawy i skaleczymy sobie rękę albo nogę.
Dziecko II: W Chinach, w Azji, katolicy, którzy kochają i modlą się za Papieża Jana Pawła II muszą się ukrywać. Często inni ludzie przychodzą na policje i mówią, gdzie się oni spotykają i modlą się. Zostają aresztowani, a jeśli nie chcą przestać kochać Papieża i modlić się za niego, to są bici lub zamykani w więzieniach.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za wierzących w Ciebie w Chinach, aby nigdy, pomimo cierpienia, nie przestali wyznawać swojej wiary oraz kochać i modlić się za Papieża Jana Pawła II.

+++++

STACJA 4 - Płacz Matki

Dziecko I: Jak bardzo musiała cierpieć Matka Boża, gdy widziała jak cierpi Pan Jezus? Nasi rodzice przecież denerwują się lub nawet może płaczą, gdy jesteśmy chorzy lub nie powiemy gdzie wyszliśmy, a długo nas nie ma w domu.
Dziecko II: Wiele mam w krajach Ameryki Południowej często boi się o swoje dzieci. Są one bowiem często porywane i zabijane. Gdy wychodzą one z domu, to mamy nie wiedzą czy jeszcze je zobaczą, czy te dzieci powrócą do domu.
Dziecko III: Prosimy Cię, Matko Boża, za wszystkie matki w krajach Ameryki Południowej, by nie musiały bać się o bezpieczeństwo swoich dzieci i płakać z powodu ich zaginięcia.

+++++

STACJA 5 - Pomoc z przymusu

Dziecko I: Szymon wracał do domu zmęczony, gdyż cały dzień pracował na polu w okropnym słońcu. Był bardzo zmęczony… A tu kazali mu nieść krzyż Pana Jezusa. I my często powracamy ze szkoły zmęczeni nauką, chcemy odpocząć i nie bardzo wtedy chcemy pomóc rodzicom w domu.
Dziecko II: W telewizji często możemy zobaczyć, że na całym świecie z powodu wojen umierają ludzie, giną misjonarze… Widzimy murzyńskie dzieci z dużymi brzuszkami, gdyż od dawna nic nie jadły. Często może nawet myślimy, że przecież my mamy co jeść… że to dzieje się tak daleko od nas…
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za wszystkich ludzi na całym świecie i za nas samych, abyśmy nigdy nie pozostawili nikogo głodnego, cierpiącego i biednego bez naszej pomocy, gdyż w tych ludziach właśnie spotykamy Ciebie.

+++++

STACJA 6 - Zdjęcie Pana Jezusa

Dziecko I: Weronika otarła białym kawałkiem materiału twarz Pana Jezusa całą od krwi i potu. Pozostał na nim ślad Jego twarzy – zdjęcie ukochanej osoby… Każdy z nas dzięki pomocy koledze lub koleżance w odrobieniu lekcji czy pożyczeniu zeszytu, pomocy mamie w sprzątaniu czy zrobieniu zakupów, może być właśnie taką Weroniką.
Dziecko II: Na misjach ludziom tam żyjącym pomagają misjonarze i misjonarki. Ich miłość jest nawet większa niż śmierć. Nawet wtedy, gdy ktoś z nich zostaje zabity, wnet znajdują się nowi na ich miejsce. I ja mogę być misjonarzem poprzez ofiarowanie za misje modlitwy i czynienie dobrych uczynków.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, aby nigdy nie zabrakło misjonarzy i misjonarek, którzy będą po całym święcie głosić Ewangelię o Tobie i pomagać ludziom potrzebującym.

+++++

STACJA 7 - Beznadziejność

Dziecko I: Pan Jezus znów leży na drodze. Nie wiadomo czy krzyż był za ciężki, czy może ktoś podłożył Mu nogę… A może jedno i drugie? Żołnierze wciąż szarpią Jezusa, aby powstał…
Dziecko II: W Afryce, w Rwandzie i Zairze, toczą się wojny pomiędzy różnymi plemionami. Wielu ludzi zginęło… Wielu musi uciekać ze swojego kraju… Nie mają co jeść, stracili wszystko: rodzinę, dom… Nie mają też nadziei, że będzie lepiej.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za kraje Afryki, w których ludzie się zabijają. Niech chrześcijanie bronią cierpiących i miłością walczą ze złem.

+++++

STACJA 8 - Pomóc innym

Dziecko I: Jezus spotyka kobiety, które płaczą nad Nim. Gdy nas coś złego spotka, też płaczemy. Pan Jezus mówi jednak, że należy coś z tym zrobić: przebaczyć koledze lub koleżance, którzy nas skrzywdzili lub pomóc tym, których spotkała krzywda.
Dziecko II: W Indiach wśród ludzi chorych i umierających pracują Siostry Matki Teresy z Kalkuty. Widzą wszelką biedę i starają się pomóc tym ludziom tak, jak potrafią. Jednak mimo ich dobroci źli ludzie prześladują chrześcijan.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za chrześcijan w Indiach, aby na spotykające ich zło i cierpienia ze strony niektórych ludzi, zawsze odpowiadali dobrem.

+++++

STACJA 9 - Bogaty i biedak

Dziecko I: Pan Jezus znowu na ziemi, w pyle drogi… Żołnierze biją bez litości, a On już nie ma sił, aby powstać. Jednak wstaje i idzie dalej… W czasie jakiejś dłuższej pieszej wycieczki też czujemy się zmęczeni i musimy odpocząć, aby móc iść dalej.
Dziecko II: Na świecie jedni ludzie mają dużo pieniędzy, a inni żyją w biedzie. Tym biednym zaś zabierane jest jeszcze to, co posiadają – zabierane jest wszystko: dom, pole… Muszą żyć na ulicach miast w domach z kartonu, folii i blachy, a jedzenie znajdować na śmietnikach.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, aby kraje, które mają pieniądze umiały się dzielić nimi z tymi, które ich nie mają.

+++++

STACJA 10 - Zabrali wszystko

Dziecko I: Pan Jezus ciężko zmęczony doszedł na sam szczyt, na Golgotę… Zabierają Mu wszystko, nawet Jego ubranie… Może ja też czasem zabieram drugiemu to, co nie jest moje?
Dziecko II: W wielu krajach świata w kopalniach i fabrykach muszą pracować małe dzieci. Nikt nie interesuje się ich zdrowiem, a gdy zachorują, to wyrzuca się je jak zepsute zabawki. Te dzieci nie mogą chodzić do szkoły i uczyć się… Nie mają też czasu na zabawę…
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, aby dzieci na całym świecie nie musiały ciężko pracować, ale mogły żyć tak jak my.

+++++

STACJA 11 - Potrzebujemy Boga

Dziecko I: Ręce i nogi Pana Jezusa przybite gwoździami do krzyża. Nie może już chodzić, nie może nic zrobić… Nie było wtedy tabletek i kropli przeciwbólowych, które dają nam nasi rodzice, gdy boli nas ząb, głowa lub brzuch.
Dziecko II: Przez wiele lat na wyspie Kubie mówiono ludziom, że Boga nie ma, że to wszystko są bajki. Każdy człowiek potrzebuje Boga… Gdy człowiek powie sobie, że Boga nie ma, to czyni wiele zła drugiemu człowiekowi.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, nasz Przyjacielu, za Kościół na Kubie, aby zawsze kochał tylko Ciebie.

+++++

STACJA 12 - Brat zabija brata

Dziecko I: Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy. Pan Jezus dał jednak przez swoją śmierć każdemu z nas bilet do nieba, byśmy byli tam, gdzie On jest. Jezus zaprasza nas do swojego domu.
Dziecko II: Na jednaj z wysp na Oceanie, przed wejściem do kościoła, gdy szedł odprawiać Mszę świętą, został zamordowany biskup Beniamin. Zastrzelono go tylko dlatego, że chciał pokoju, że chciał aby chrześcijanie i muzułmanie podali sobie dłoń do zgody.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za wszystkich chrześcijan i ludzi inaczej wierzących, abyśmy potrafili żyć w zgodzie i pokoju.

+++++

STACJA 13 - Na rękach Matki

Dziecko I: Gdy zdjęto ciało Pana Jezusa, położono je na rękach Matki Bożej. Maryja trzymała znowu Jezusa, tak jak w czasie narodzenia w grocie w Betlejem.
Dziecko II: Każdy z nas może swoją chorobę lub cierpienie ofiarować Panu Jezusowi po to, aby Ewangelia o Nim dotarła na cały świat, do każdego człowieka. Może to być ból zęba czy głowy lub choroba, w czasie której musimy leżeć w łóżku. Wtedy jesteśmy podobni do Pana Jezusa, bo swoje cierpienia ofiarujemy za innych ludzi.
Dziecko III: Prosimy Cię, Matko Boża, za ludzi samotnych i chorych, nasze babcie i naszych dziadków. Naucz nas im pomagać i razem z nimi modlić się o to, byś Ty był znany na całym świecie.

+++++

STACJA 14 - To dopiero początek

Dziecko I: Wszyscy myśleli, że to już koniec… Pan Jezus leży w grobie, którego strzegą żołnierza. To już koniec… Nawet uczniowie nie wierzyli, że może zdarzyć się cud… A to był dopiero początek…
Dziecko II: Nasza wiara jest często jak ognisko: na wierzchu popiół, jednak jak go rozgarniemy i wrzucimy kilka gałązek drewna, znów zapali się płomień… Człowiek, który wierzy zawsze mówi o Panu Jezusie i wtedy staje się misjonarzem, jak Apostołowie.
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, za wszystkich chrześcijan, aby uwierzyli, że Twój grób jest pusty i każdemu spotkanemu człowiekowi mówili o Tobie.

+++++

ZAKOŃCZENIE
Dziecko I: Kończy się nasza wędrówka z Panem Jezusem po drodze krzyżowej. Teraz każdy z nas ma wziąć Jezusa do swego serca i żyć z Panem Jezusem, jak z najlepszym Przyjacielem.
Dziecko II: Dziś byliśmy na najdłuższej wycieczce w naszym życiu. Zobaczyliśmy wiele krajów, w których ludzie nie mogą nawet powiedzieć, że wierzą w Pana Jezusa czy uczynić znaku krzyża. Nie wolno im tego… My możemy, ale czasem nie chcemy…
Dziecko III: Prosimy Cię, Panie Jezu, abyśmy nigdy nie zapomnieli o tych wszystkich ludziach, których spotkaliśmy w czasie tej drogi krzyżowej, ale stale modlili się za nich.

WIECEJ
  1750 odsłon

Droga Krzyżowa - Młodzi na drodze z Umęczonym Panem

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa - Młodzi na drodze z Umęczonym Panem

 

“Ciągle zaczynam od nowa, choć czasem w drodze upadam,wciąż jednak słyszę te słowa: kochać to znaczy powstawać.”

STACJA I - Jezus na śmierć skazany

Oddał życie, byśmy mogli cieszyć się młodością i pięknem świata. Czy potrafimy to docenić? Czy żyjemy z Bogiem i w Bogu?
A może jak tamci krzyczymy, że musi umrzeć, wyjść z naszych domów, szkół, pubów?
Może milczymy, gdy inni Go opluwają i wyszydzają? Jacy naprawdę jesteśmy?
Panie, idący na śmierć, dotknij nas swoim spojrzeniem, odnów w nas swoje oblicze i przywróć godność człowieka.
“Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci” (Mk 14,64), a On pozostał cichy i pokornego serca. Wiedział, że musi umrzeć, aby każdy z nas mógł żyć.

STACJA II - Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

A co ty o tym myślisz, młody człowieku? Czy umiesz z pokorą znosić trudy dnia codziennego? Czy nie załamujesz się z byle powodu?
A może boisz się każdego zranienia, niepowodzenia, zamykasz się w sobie? A może szukasz pociechy w sztucznych podnietach, używkach, niebezpiecznych zabawach?
Spójrz na Jezusa. Nie jesteś sam. On Bóg niesie twoje słabości. Dźwiga ciężar krzyża i patrzy na ciebie z miłością.
Odwzajemnij spojrzenie, spójrz w stronę światła i pójdź za Panem.

“Ubrali Go w purpurę, uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę i zaczęli Go pozdrawiać: “Witaj królu żydowski”; (…), a gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.” (Mk 15,17-18,20) Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. Nie wydał jednego głosu skargi. Pokazał, że trud podjęty z miłością może być słodki.

STACJA III - Pierwszy upadek Jezusa

Skoro Jezus doświadczył chwili słabości, nie możesz być wolny od niej ani ty, ani ja. Wszyscy jesteśmy słabi i ułomni. Mamy jednak pomoc z nieba umiłowanego Pana i Jego Matkę. Mamy także wokół siebie mnóstwo ludzi, którzy podobnie jak my kochają i cierpią, upadają i powstają.
Weźmy się, bracia, za ręce pomóżmy sobie i Bogu. Nie bądźmy obojętni na niewinne cierpienie Baranka upadającego pod ciężarem naszych win.
Pouczał, że “Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć, że będzie odrzucony (Mk 8, 31) i tak się stało. Upadł pod ciężarem ludzkich grzechów, by wypełnić wolę Ojca.

STACJA IV - Spotkanie z Matką

Tak mało potrzeba, byś spojrzał w oczy matki i poczuł na sobie spojrzenie miłości, byś zrozumiał, że twoje życie wpisane jest w jej życie, że twój ból jest jej bólem, a twoja radość jej radością. Nie zamykaj oczu na dobro.
Przeproś Boga za niepotrzebne matczyne łzy, za nieprzespane noce i niekończące się chwile oczekiwania na twój powrót do domu.
“Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2,35) mówił Symeon, lecz Ona wtedy nie rozumiała tych słów. Teraz wszystko stało się jasne. Cierpiała, lecz była szczęśliwa, że jednym spojrzeniem dodała Synowi sił.

STACJA V - Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż

A gdzie byli ci, którym pomógł, których uzdrowił i nakarmił? A gdzie jesteśmy dziś my młodzi, silni, energiczni? Czy dostrzegamy potrzebujących, płaczących i biednych?
A może jak tamci pozostajemy głusi i ślepi na ludzką krzywdę? Może sami nie chcemy lub nie umiemy skorzystać z pomocy?
Przypatrzmy się postawie Cyrenejczyka. Zauważmy Chrystusa w potrzebujących braciach. Nauczmy się im pomagać, współczuć i służyć. Pomóżmy samym sobie.
“Przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, (…) żeby niósł krzyż Jego” (Mk 15,21). Wracał właśnie z pola. Mimo zmęczenia nie odmówił.

STACJA VI - Weronika ociera twarz Jezusowi

Przyznać się do Jezusa w takiej chwili było wielką odwagą i wielką mądrością. Przyznać się do Niego dziś, to dać świadectwo Prawdzie.
Czy stać cię na to młody przyjacielu? Czy umiesz, jak św. Weronika, dostrzec w umęczonym człowieku Boga? Czy potrafisz otrzeć łzy zranionej dziewczynie, skrzywdzonemu chłopcu, płaczącym dzieciom i cierpiącym rodzicom? Czy jeszcze pamiętasz słowa Chrystusa: cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili?
Jeśli pamiętasz, daj świadectwo Prawdzie. Jeśli zapomniałeś, spójrz na krzyż. Proś Pana o przebaczenie i uwierz, że odkupił cię za najwyższą cenę. Uwierz, a On z miłością odbije Swój obraz w twoim odrodzonym sercu.

“Do każdego, który przyzna się do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed Ojcem, który jest w niebie”. (Mt 10,32)

STACJA VII - Jezus drugi raz upada pod krzyżem

Zdradzony przez swoich, nie przestał miłować. Upadał i powstawał, by zrozumieli, że miłość “cierpliwa jest, łaskawa jest i nigdy nie ustaje” (Kor.13,4,8).
A jak jest z twoją miłością? Czy umiesz kochać jak Jezus? Czy nie mylisz jej z pożądaniem, przelotnym flirtem, banalną grą? Czy nie bawisz się cudzą miłością, nie ranisz jej, nie zabijasz?
Przeżyj ten drugi upadek Jezusa jak umiesz najgłębiej. Poczuj moc miłosiernej miłości i wstań przemieniony wewnętrznie. Nie daj się złu zwyciężać, ale zło dobrem zwyciężaj.
Upadł po raz drugi, by jeszcze mocniej doświadczyć bólu ludzkich grzechów. Udowodnił, że “miłość wszystko przetrzyma”. (Kor.13,7)

STACJA VIII - Jezus pociesza płaczące niewiasty

Nawet w tej strasznej chwili nie myślał o sobie, tylko o innych. Wskazał na oczyszczającą moc żalu i ludzkich łez. Nie wstydź się zatem, młody człowieku, swoich łez skruchy. Płacz nad obojętnością swojego serca wobec kochających rodziców, nad niewdzięcznością wobec nauczycieli i wychowawców, nad lekkomyślnością niektórych decyzji.
Oczyść swoje serce przed Bogiem, a łatwiej dostrzeżesz tych, którzy czynią wszystko, byś się rozwijał, realizował i wzrastał w swoim człowieczeństwie.

“Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej nad sobą i nad własnymi dziećmi”. (Łk, 23,28)

STACJA IX - Jezus trzeci raz upada pod krzyżem

W naszym życiu jest wiele niepowodzeń. Są kryzysy w stosunkach rodzinnych, w życiu szkolnym, w przyjaźni, miłości.
Najtrudniejszy jest kryzys wiary. Jeśli się trzymasz Pana Boga i upadniesz, na pewno powstaniesz. Jeśli odrzucisz Boga zatracisz siebie.
Nie daj się wieść na stracenie. Proś razem z całym Kościołem – Panie Jezu, daj wytrwałość wszystkim, którzy Cię nigdy nie opuścili. Wesprzyj wątpiących i szukających. A nam, synom marnotrawnym, pukającym do Twoich drzwi, otwórz na nowo bramy nieba.

Słabość osiągnęła apogeum. Jezus upadł po raz trzeci i ostatni. Nie poddał się jednak cierpieniu. Wstał i poszedł dalej, aż na Golgotę. Tam miał się dopełnić kielich goryczy.

STACJA X - Jezus z szat obnażony

Pomyśl, co czuje człowiek obnażony przed wszystkimi ze swych najskrytszych marzeń i pragnień, co przeżywa dziewczyna odzierana z szat skromności i niewinności, co odczuwa chłopiec pozbawiony czystości i prawdziwej miłości. Zapytaj w głębi duszy kto ma prawo kaleczyć nasze serca, zaśmiecać umysły, wypaczać charaktery? Komu wolno wprowadzać dysharmonię w nasze młode życie i wyrywać z naszych serc Boga?

Niełatwo, Panie, zrozumieć młodemu człowiekowi sens świata dorosłych, jeszcze trudniej oprzeć się jego pokusom. Prosimy zatem, daj nam mądrość wybierania. Spraw, byśmy byli gotowi tylko przed Tobą, rozpiętym na krzyżu i uwielbionym w naszych rozdartych sercach, ogołocić się z własnych problemów i słabości. Tylko Tobie, Królu królów, pragniemy powierzyć to, kim jesteśmy i czym żyjemy.

“Wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części (…), wzięli także tunikę”. (J 19,23). Z godnością zniósł poniżenie, wszak nie przestał być Bogiem.

STACJA XI - Jezus do krzyża przybity

W chwili największego bólu modlił się za prześladowców. Prosił Ojca za nami, choć z naszej winy zawisł na krzyżu.

Zapomniał. Przebaczył. A ty? Co czujesz, gdy mówisz do Pana “odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”? Czy autentycznie przebaczasz, czy może wypowiadasz zwykłą formułę? Czy umiesz zapomnieć i nie wracać?

Ojcze, przebacz im… Niech ta modlitwa przeniknie dziś twoją duszę do końca, niech wypali wcześniejsze urazy i zajaśnieje pokojem w twym sercu.

“Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. (Łk 23,34)

STACJA XII - Jezus na krzyżu umiera

Pewnie nie raz czułeś lęk przed miłością i życiem. A ile razy bałeś się śmierci? Czy myślałeś już o niej? Może przyjdzie nagle, niespodziewanie, a może będzie długa i trudna, pełna cierpienia. Czy jesteś gotów ją przyjąć? Czy może będziesz prosił, by przyszła później?

Panie, Ty wiesz, że boimy się śmierci, choć wiemy, że dla nas ludzi wierzących jest ona tylko przejściem do nowego życia. Naucz nas spokojnie o niej myśleć i bądź z nami, gdy przyjdzie.

“Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,56) W chwili konania zachował spokój. Pokazał jak trzeba kochać i jak godnie umierać.

STACJA XIII - Jezus zdjęty z krzyża i oddany swojej Matce

Miłość do Jezusa okazała się silniejsza niż lęk przed Żydami, miłość do Ukrzyżowanego. A przecież my znamy Zmartwychwstałego. Czy nasza miłość jest równie silna? Czy stać nas na obronę Bożych praw i chrześcijańskich wartości? Czy potrafimy wyznać, że Panem jest Jezus?

Nie lękajmy się, bracia i siostry, trudnych słów Ewangelii. Nie lękajmy się Bożych wymagań. Stańmy się solą ziemi i światłem świata. Zanieśmy Dobrą Nowinę tym, którzy błądzą w ciemnościach. Prośmy Pana za nimi, by uwierzyli, że tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem.

“Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym w obawie przed Żydami, zabrał Jego ciało”. (J 19,38)

STACJA XIV - Jezus złożony do grobu

Próżna byłaby nasza wiara, gdyby Pan nie zmartwychwstał. Puste byłoby nasze życie nie opromienione chwałą Boga Człowieka. Ale On żyje! Jest pośród nas i modli się razem z nami do Ojca: Ojcze, spraw byśmy byli jedno.
Niech tajemnica pustego Bożego grobu rozjaśnia naszą troskę o wieczność, niech będzie pomocą w przeżywaniu śmierci najbliższych i zapowiedzią naszego zmartwychwstania.

Jezu, który jesteś Zmartwychwstaniem i Życiem, pomóż nam godnie przygotować się na spotkanie z Tobą w wieczności.
“Zdjął Jezusa, owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale” (Mk 15,46). Trzeciego dnia zmartwychwstał.

Panie Jezu! Wierzymy, że objąłeś ramionami krzyża najtrudniejsze sprawy młodości: porywcze serca, rozhuśtane myśli, wybujałe marzenia. Ufamy, że opromieniłeś je światłem swego Boskiego majestatu i powierzyłeś opiece najczulszej z Matek. Dziękujemy Ci, za każde spojrzenie, każdy gest i dotyk miłości.

Prosimy, bądź sternikiem naszych łodzi i skałą, na której zbudujemy swoje dorosłe życie. Pomóż tak żyć i pracować, byś był prawdziwie uwielbiony w naszych rodzinach.

WIECEJ
  438 odsłon

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie