banner1

Reklama Top

Droga Krzyżowa z Janem XXIII

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z Janem XXIII

Rozważania tej Drogi Krzyżowej opierają się na myślach papieża Jana XXIII, opublikowanych w książce “Dziennik duszy”, która w 2014 roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Wprowadzenie: Podjąłeś decyzję. Chcesz iść za Chrystusem. Czego możesz się spodziewać? Przede wszystkim życia wiecznego! Ale musisz być też gotowy na cierpienia, które jest nieodłącznym wyzwaniem drogi naśladowania Chrystusa. Jezus proponuje współcierpienie, które uświęca.

Myśl Jana XXIII: “Te rozdzierające słowa zarazem uzdrawiają, przez to, że uczą, do jakiego stopnia heroizmu może i powinien dojść chrześcijanin, który cierpi z Chrystusem cierpiącym, a także dają ostateczną pewność zdobycia ogromnych zasług wypływających z życia Bożego w nas, które dzisiaj jest życiem łaski, a jutro będzie życiem w chwale.” (s. 456)

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Wprowadzenie: Jezus nie przymusza nas do niesienia krzyża. Powiedział przecież swoim uczniom: “Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.” (Mt 16, 24) To zachęta, a nie rozkaz. Biada jednak temu, kto krzyża nieść nie chce. Takie człowieka czeka nieunikniony upadek.

Myśl Jana XXIII: “Życie ludzkie jest nieustannym, długim i uciążliwym pielgrzymowaniem. Trzeba ciągle piąć się w górę po stromych kamienistych ścieżkach, szlakiem przeznaczonym dla wszystkich. W tej tajemnicy Jezus jest uosobieniem całego rodzaju ludzkiego. Byłoby nieszczęściem, gdyby każdy z nas nie miał swojego krzyża: człowiek, skuszony do egoizmu, do niewrażliwości, prędzej czy później upadłby w drodze.” (s. 458-459)

Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem

Wprowadzenie: Nie da się uciec od grzechu. Jest on nierozerwalnym elementem ludzkiej natury, dlatego chrześcijańska kondycja naznaczona jest słabością. Na szczęście dzięki Chrystusowi, otrzymujemy możliwość i siłę do powstania. O, jak wielkie to łaski!

Myśl Jana XXIII: “By nie powtarzać zawsze tych samych narzekań i nie powracać do tych samych spraw, ograniczę się dzisiaj do zanotowania specyficznego charakteru tych krótkich dni rekolekcyjnych. To, co się stało, już się nie odstanie. Z przeszłości pozostało jedynie zawstydzenie moimi niewiernościami oraz wieczysta wdzięczność za szczególne łaski, jakimi Bóg mnie obdarzył.” (s. 241)

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Wprowadzenie: Matka Boża czuwała przy Jezusie aż do końca jego ziemskich dni. Teraz – jako nasza Matka – Maryja również chce być obecna w życiu każdego z nas. By prowadzić nas do Chrystusa i wiecznego szczęścia. Zaufajmy Jej!

Myśl Jana XXIII: (…) Maryja jest obecna przy męce na krzyżu, tak jak była obecna przy swym Dziecięciu w Betlejem. Prośmy tę Matkę, by modliła się za nas „teraz i w godzinę śmierci naszej” (s. 459)

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Wprowadzenie: Są takie wyzwania, które podejmujemy, mimo że tego nie chcemy. Zastanawiamy się wtedy, czy nam się to opłaca, czy może lepiej odpuścić. Warto wówczas spojrzeć na taką sytuację z perspektywy nieba., bo tam każdy trud zostanie nam wynagrodzony.

Myśl Jana XXIII: Niebo, niebo! Tam odpoczniemy, czy Wy to pojmujecie? Tam się skończą nasze troski, tam otrzymamy nagrodę za nasze czyny, za nasze bóle, jeśli znosiliśmy je z poddaniem się Bogu. Zwracajcie zawsze Wasze czyny, Wasze ofiary ku temu celowi,aby wszystko Wam posłużyło do większej radości i zadowolenia w niebie. (s. 426)

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Wprowadzenie: Biedni, bezdomni, opuszczeni – to nasi bracia, wobec których jako chrześcijanie nie możemy pozostać obojętni. Nawet jeśli miałoby się to spotkać z niezrozumieniem innych ludzi. Jak pisał Jan XIII, musimy “płakać z płaczącymi”.

Myśl Jana XXIII: Branie udziału w bólach braci, współcierpienie z tym, kto cierpi, „płakanie z płaczącymi” [por. Rz 12, 15] przynosi korzyść, zasługę całemu Kościołowi. Czyż nie na tym polega „świętych obcowanie”, że we wszystkich i w każdym z osobna płynie ta sama Krew Jezusowa, że wspólna wszystkim jest miłość ludzi świętych i dobrych, a niestety, także wspólnie nosimy nasze grzechy i słabości? (s. 456-457)

Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem

Wprowadzenie: Jezusowe powstawanie z upadków daje nam nadzieję, że nie ma takiej słabości, z której – przy pomocy Bożej – nie bylibyśmy w stanie powstać. Jest również wezwaniem, by modlić się za tych, którzy nie radzą sobie z własną grzesznością.

Myśl Jana XXIII: Tajemnica ta stawia nam przed oczy niezliczone tłumy biednych, nieszczęśliwych: sierot, chorych, więźniów, słabych, wygnanych. Prośmy dla nich wszystkich o siłę i pociechę rodzącą nadzieję. Powtarzajmy z żarliwością, pomimo łzy, która – być może – lśni w oku: „Witaj, krzyżu, jedyna nadziejo” (s. 459)

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

Wprowadzenie: Wiele jest na tym grzesznym świecie problemów, nad którymi powinniśmy gorzko zapłakać. Św. Jan XXIII radził, by nędzę własną i “globalną”, a także wszelkie obawy dotyczące przyszłych wydarzen, całkowicie poddać Bogu.

Myśl Jana XXIII: Doświadczenie tych trzech lat mej służby apostolskiej, której się podjąłem „z drżeniem i trwogą”, z czystego posłuszeństwa woli Bożej wyrażonej mi za pośrednictwem Świętego Kolegium Kardynałów, zgromadzonych na konklawe, jest wymownym i wieczystym dowodem i wyrazem mojej wierności zasadzie, że należy całkowicie oddać się Bogu, gdy chodzi o teraźniejszość, i zachować całkowity spokój wobec przyszłości. (s. 407)

Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża

Wprowadzenie: Chrystus oddał życie za każdego człowieka. Przelał swoją drogocenną Krew także za tych, którzy nie nigdy go nie poznali i tych, którzy całkowicie go odrzucili. Módlmy się, by Męka i Zmartwychwstanie naszego Pana przyczniła się do zbawienia nawet najbardziej zatwardziałych grzeszników.

Myśl Jana XXIII: Scena ukrzyżowania kryje w sobie bolesną tajemnicę tych, którzy nigdy nic nie będą wiedzieć o Krwi Syna Bożego, przelanej także za nich; tajemnicę zatwardziałych grzeszników, niewierzących i tych, którzy otrzymali światło Ewangelii, a potem nim wzgardzili. Na myśl o tym modlitwa nasza nabiera szerokiego tchnienia, pogłębia się, przechodzi wreszcie w łkanie, w bolesne zadośćuczynienie, owiane duchem apostolstwa, obejmującego cały świat: błagamy całym sercem, by drogocenna Krew, przelana za wszystkich ludzi, przyniosła w ostatecznym rozrachunku wszystkim nawrócenie i zbawienie, by stała się dla wszystkich zadatkiem i rękojmią życia wiecznego. (s. 460)

Stacja X: Jezus z szat obnażony

Wprowadzenie: Nie każdemu dane jest bycie męczennikiem w tym najbardziej popularnym znaczeniu. Nawet jeśli dosłownie nie oddajemy życia za Chrystusa, wciąż jesteśmy powołani do tego, by w codzienności wybierać życie Ewangelia zamiast podążania za pokusami.

Myśl Jana XXIII: Jeśli nie jesteśmy powołani do krwawego męczeństwa, to w każdym razie do ustawicznego trzymania siebie w karbach, do poskramiania swoich namiętności. Tylko tą drogą, prawdziwą „drogą krzyżową”, codzienną, nieuniknioną, niezbędną, czasem nawet heroiczną ze względu na wymagania, jakie stawia, dochodzi się krok za krokiem do coraz doskonalszego upodobnienia się do Jezusa, do udziału w Jego zasługach, do obmycia się w Jego Krwi niepokalanej z wszelkiej winy tkwiącej w nas i w innych. (s. 457)

Stacja XI: Jezus do krzyża przybity

Wprowadzenie: Chrześcijaństwo nie oferuje nam łatwego życia – bez bólu, frustracji czy jakiegokolwiek innego cierpienia. Pozwala nam jednak łączyć się z cierpiącym Jezusem, dzięki czemu łatwiej nam będzie wytrwać w trudach.

Myśl Jana XXIII: “Myślcie o tym, ile uczynił i wycierpiał dla nas Jezus, jaki był biedny, jak pracował od rana do wieczora, jak był oczerniany, prześladowany, deptany na wszelkie sposoby, przybity do krzyża przez tych właśnie, których tak bardzo umiłował.

Uczmy się od Niego, by się nie uskarżać, nie złościć, nie tracić wobec nikogo cierpliwości, nie żywić w sercu niechęci do tych, o których sądzimy, że wyrządzili nam krzywdę, lecz znosić siebie wzajemnie, ponieważ wszyscy mamy swoje wady, jeśli nie takie, to inne, i kochać wszystkich. Rozumiecie? Wszystkich, także tych, którzy nam czynią czy uczynili coś złego, przebaczyć im i modlić się także za nich, bo może w oczach Bożych są lepsi od nas”. (s. 426)

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

Wprowadzenie: Strach przed śmiercią jest tak bardzo ludzki. W momencie konania doświadczył go nawet Jezus. Dlatego powinniśmy się modlić o dobrą śmierć dla nas, by łagodnie i z radością przejść do życia wiecznego.

Myśl Jana XXIII: “Oczekuję i przyjmę z radością i prostotą nadejście mojej siostry śmierci, we wszystkich okolicznościach, w jakich Panu będzie się podobało mi ją przysłać.” (s. 438)

Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty

Wprowadzenie: Ziemskie matki, które przeżywają upadki moralne swoich dzieci, bardzo cierpią z tego powodu. O ileż większe jest cierpienie w takiej sytuacji Maryi – naszej Matki, która nieporównywalnie bardziej jest świadoma konsekwencji grzechu. Módlmy się za to, by nikt nie zasmucał Matki Bożej swoimi grzechami.

Myśl Jana XXIII: “Ileż to matek pragnęłoby się cieszyć moralną doskonałością swych dzieci, w które wpajały od najmłodszych lat zasady dobrego wychowania i zdrowia moralnego, a tymczasem muszą płakać, patrząc, jak rozwiewają się ich nadzieje, jak wniwecz obracają się ich wysiłki.” (s. 457)

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

Wprowadzenie: Pogrzeby przywołują do naszych umysłów rozważania o przemijaniu i tęsknoście za nieśmiertelnością. Mimo tego, że są smutnymi wydarzeniami, mogą jednak mieć dla nas pozytywne konsekwencje. Pamięć o zmarłych może bowiem pomóc nam utrzymywać żywą nadzieję na życie wieczne i prowadzić do prawdziwego nawrócenia.

Myśl Jana XXIII: “W blaskach tej tajemnicy oglądamy oczyma wiary dusze naszych najdroższych, najbliższych, z którymi dzieliliśmy radości i smutki, a które teraz złączone już są z Chrystusem zmartwychwstałym. W tym świetle odżywa w naszych sercach pamięć o zmarłych! Gdy o nich pamiętamy w ofierze Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, biorą udział w naszym życiu modlitwy i łaski.” (s. 460)

WIECEJ
  487 odsłon

Droga Krzyżowa z dzieckiem nieuleczalnie chorym i jego rodziną

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z dzieckiem nieuleczalnie chorym i jego rodziną

Panie Jezu, mój Zbawicielu. Pragnę w osobistej modlitwie przeżywać i kontemplować Twoją mękę i śmierć na Krzyżu. Ten Krzyż jest znakiem Miłości Boga do człowieka, znakiem zwycięstwa nad grzechem i ludzkimi słabościami, znakiem pojednania i przemienienia ludzkich serc. W duchu tej prawdy pozwól mi przeżywać te rozważania.

Tę Drogę Krzyżową ofiaruję za wszystkie dzieci nieuleczalnie chore, za ich rodziców, opiekunów, oraz wszystkich, którzy im towarzyszą. Te rozważania są świadectwem życia i doświadczeniem wyjątkowego jednoczenia się z Twoją ofiarą poprzez krzyż cierpienia i choroby ukochanego dziecka, ale są również prośbą o modlitwę do Kościoła Powszechnego.

Stacja I - Pan Jezus na śmierć skazany
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Jeszcze czujemy na sobie zapach szpitalnych detergentów. Milczymy. W głowach kołują się szalone myśli i jak echo odbijają się słowa lekarza: „Dziecko nieuleczalnie chore, medycznie nic nie da się zrobić, choroba postępująca, rokowania pesymistyczne, proszę przygotować się na najgorsze…”. Wyrok śmierci?! Patrzymy na nasze dziecko, takie niewinne, bezbronne, dziwnie spokojne… łzy płyną po policzku… Sprzeciw! Chcemy zaprotestować! Ale odpowiada tylko cisza, zagłuszana lekkim, spokojnym sapaniem śpiącego dziecka.

Panie Jezu, pomóż nam przyjąć to, co trudne, co niesprawiedliwe… Ty dobrze znasz uczucia ludzi niesłusznie skazanych na śmierć, na cierpienie, na pogardę, na samotność, na odrzucenie… choć wiesz, że na to nie zasłużyli… Niech przez nasze ręce również dzieje się cud zbawienia.

Stacja II - Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Opieka nad ciężko chorym dzieckiem jest szczególnie trudna i wyczerpująca. Każdy dzień to rytuał: leki, jedzenie, zabiegi medyczne, rehabilitacyjne, pielęgnacyjne. RUTYNA – dla jednych nuda, a dla nas możliwość uporządkowania spraw, bezpieczeństwo dla dziecka. Nie ma czasu na „spontaniczność”. Czuwające noce, wielki niepokój przy infekcjach, włączona aparatura. Wszystko, aby pomóc, aby ulżyć, aby zabezpieczyć. Czuwanie przy chorym dziecku – to nasz codzienny krzyż, który usilnie i z determinacją niesiemy.

Panie Jezu, Ty wziąłeś bez szemrania na siebie ciężar krzyża z miłości do człowieka. My bierzemy na swoje ramiona ciężar naszego krzyża z miłości do naszego dziecka. Daj nam Panie czuć Twoją obecność w naszym zmaganiu i dodaj sił.

Stacja III - Pan Jezus upada po raz pierwszy
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Ostatnia noc była krytyczna. Organizm dziecka odmówił chęci współpracy. Przewieziono je na oddział intensywnej terapii, wykonano zabieg tracheotomii, zaintubowano… Żarliwie modliliśmy się w szpitalnej kaplicy, aby dobry Bóg uratował nasze dziecko… Czas wlókł się niemiłosiernie, staliśmy przed wejściem na oddział oczekując wiadomości o stanie zdrowia naszego maleństwa. Na widok lekarza stanęliśmy na baczność: „Stan bardzo ciężki, ale stabilny, duże zmiany neurologiczne, wypiszemy do domu, ale musicie znaleźć hospicjum, które przejmie opiekę nad dzieckiem”. Ścisk w żołądku, przyspieszone bicie serca…. Co to naprawdę znaczy? Co teraz? Boże, dopomóż!

Panie Jezu, upadek bardzo boli. Traci się jakąś kontrolę, równowagę, pojawiają się pierwsze rany – piekące okropnie. Postęp choroby – to nasz wielki upadek, ale Ty Jezu pokazałeś, że trzeba wstać, otrząsnąć się i iść dalej. Znaleźliśmy opiekę hospicyjną dla naszego dziecka. Idziemy z Tobą dalej drogą zbawienia.

Stacja IV - Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

W szpitalnej sali panuje ogólne, poranne ożywienie. Grupa ubranych na biało osób podchodzi do łóżeczka chorego dziecka. Wymieniają wzajemnie mądre, medyczne określenia, po mimice ich twarzy widać ogólny niepokój. Przysłuchuje się temu, przyciśnięta do kąta matka, zlękniona, pełna niepokoju i trwogi o swoje dziecko, chce o coś zapytać, wyjaśnić, ale nikt jej nie słucha „przecież nie zna się na medycynie…”, ale zna swoje dziecko. Matka jest zawsze blisko, ona intuicyjnie wyczuwa niebezpieczeństwo, z doskonałą precyzją umie opisać objawy pojawiające się u jej dziecka. Tylko niestety nikt jej nie pyta o zdanie, nikt nie słucha…

Matko, która byłaś blisko swego Syna i szłaś wraz z Nim na Golgotę, pociesz matki
i ojców, którzy uczestniczą w cierpieniu swojego dziecka, którzy współcierpią, usłysz ich wołanie o pomoc w gąszczu przepisów, biurokracji, obojętności.

Stacja V - Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Chciałam wejść do autobusu. Wózek inwalidzki jest ciężki. Przed chwilą stali obok mnie ludzie, ale teraz gdzieś się rozpierzchli. W ostatniej chwili odnalazłam wzrok młodego mężczyzny, zapytałam grzecznie, czy może mi pomóc. Chyba się trochę zmieszał, ale bez słowa uniósł wózek do pojazdu. Z uśmiechem podziękowałam, odwzajemnił mój uśmiech. Postawa Szymona wiąże się z prośbą o pomoc. Takich próśb w chorobie dziecka jest bardzo dużo. Stajemy się zależni od innych, potrzebujemy pomocy i wsparcia od rodziców, braci i sióstr, od sąsiadów, koleżanek i kolegów, od przełożonych w pracy, od kapłanów. Ciężar krzyża stawia nas w pozycji uniżenia, wyzbycia się własnej dumy, uczy pokory.

Panie Jezu, Ty z wdzięcznością przyjąłeś pomoc Szymona z Cyreny, pokazałeś tym samym, że jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni w dźwiganiu krzyży naszej codzienności. Za wszystkich Szymonów postawionych na naszej krzyżowej drodze – dziękujemy Ci Panie.

Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusowi
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Odważne Weroniki, gotowe, aby służyć w cierpieniu, aby nieść ulgę i ukojenie ran, aby wspierać i pomagać. Przy łóżku naszego chorego dziecka zgromadzili się niezwykli ludzie – kochające babcie, oddani lekarze i pielęgniarki, sympatyczna rehabilitantka, nauczycielka z nowymi szalonymi pomysłami zabaw. Są dla nas jak oaza na pustyni. Ich obecność jest jak słońce po długich pochmurnych dniach. Dobro objawia się w ludzkich gestach, słowach i czynach. Bezinteresowność, spontaniczność, wrażliwość – to cechy, które posiada odważna Weronika. W hospicjum są osoby, którym nie trzeba mówić, co mają robić, z miłością pochylają się nad naszymi dziećmi.

Panie Jezu, Ty wynagrodziłeś odwagę Weroniki pozostawiając odbicie swojej twarzy na jej chuście. Prosimy Cię, wynagradzaj tym, którzy z takim oddaniem towarzyszą nam w zmaganiach z chorobą, niech ich praca zostanie dowartościowana poprzez ludzką wdzięczność i życzliwość.

Stacja VII - Drugi upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Nieprzespane noce, problemy z jedzeniem, kolejne zapalenie płuc, wysoka temperatura, duszności… do tego dochodzą zwyczajne problemy dnia codziennego, które nas nie omijają. Stres, wyczerpanie, depresja. Wystarczy drobiazg, żeby wybuchła kłótnia, pojawiają się łzy rozpaczy i bezradności, wzajemne obwinianie się, osądzanie. Wydaje się, że już dalej iść nie zdołamy, ciężar jest zbyt dotkliwy a upadek bolesny. A przecież to tylko oznaka wielkiego wyczerpania psychicznego i fizycznego… gdyby nie Ty Boże, nie poradzilibyśmy sobie z tym wszystkim.

Panie Jezu, który podnosisz się z tego upadku, dodaj nam sił, abyśmy idąc za Tobą nie zwątpili w Twoją obecność w naszym życiu.

Stacja VIII - Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Wyszłam z moim dzieckiem na spacer. Córka ciężko oddychała, kilka razy musiałam użyć ssaka, żeby odessać zalegającą ślinę utrudniającą oddychanie. Przechodząca kobieta zaczęła użalać się nad nami, jacy to jesteśmy nieszczęśliwi, jaka ta mała biedna, jaki to dla mnie kłopot. Litość, użalanie się, roztkliwianie – nie o to chodzi Jezusowi. Młode dziewczyny, zobaczywszy niepełnosprawnego chłopaka na wózku zagadnęły; „po co to żyje”. Mistrz z Nazaretu odpowiada: „żebyś mógł doskonalić się w miłości”. Paradoks jest taki, że osoby chore, niepełnosprawne są potrzebne światu, mogą go nawet przemieniać na lepszy i piękniejszy…. „Płaczcie raczej nad sobą i waszymi dziećmi” – mówi Jezus, a dla mnie: przemieniajcie swoje serca i nawracajcie się.

Panie Jezu, nawet na trudnej Drodze Krzyżowej znajdziesz czas, żeby powiedzieć, jak żyć, aby być szczęśliwym, co w życiu jest ważne, a co jest tylko marnością. Uczysz mądrości krzyża w której najważniejsza jest Miłość. Bądź dla nas źródłem tej miłości w naszych rodzinach, szczególnie w wypełnianiu naszego powołania do opieki nad nieuleczalnie chorym dzieckiem.

Stacja IX - Trzeci upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Był to okres przedświąteczny. W sklepach panował ogólny szał zakupów. Zostawiłam chore dziecko pod opieką babci, miałam zrobić szybkie zakupy w sklepie z wędlinami. Kolejka była długa, jak to w tym okresie. Starałam się zachować spokój, ale po godzinie już byłam zdenerwowana, trzeba podać dziecku jedzenie, lekarstwa… Ekspedientka, która znała naszą sytuację (kiedyś na spacerze wstąpiłam z dzieckiem do tego sklepu) zobaczyła mnie w kolejce i poprosiła żebym podeszła. Czułam się zażenowana, ale byłam jej ogromnie wdzięczna za jej gest życzliwości i zrozumienia. Przez chwilę się wahałam, ale tak naprawdę nie miałam innego wyjścia, musiałam skorzystać z jej propozycji. Rozgniewani ludzie zaczęli krzyczeć i szemrać… Ekspedientka zaczęła tłumaczyć, że mam chore dziecko, zrobiło mi się słabo, i okropnie przykro, przez ramię usłyszałam drwiny, na swoim ciele poczułam spojrzenia pogardy…. A wszystko o kawałek wędliny. Brak zrozumienia boli okrutnie, przegrywamy z ludzkim egoizmem. „Co nas obchodzi, że ma pani chore dziecko?!”…. faktycznie, nikogo nie obchodzi – oprócz Ciebie Panie Jezu. Upadłeś ze zmęczenia, a może ktoś Cię popchnął, chciał Ci dokuczyć. Problemy w kolejce, u lekarza, w aptece, w urzędzie… Każdy widzi chore dziecko, słyszy jego ciężki oddech, ale odwraca wzrok i udaje, że wszystko w porządku. Ludzka obojętność, oziębłość powoduje, że brakuje sił, upadek jest bolesny i dotkliwy, bo tracimy wiarę w drugiego człowieka.

Panie, pomimo wielkiego zmęczenia wstajesz z tego upadku. Prosimy Cię, pomóż wybaczyć i uwierzyć na nowo w dobroć ludzkich serc.

Stacja X - Pan Jezus z szat obnażony
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Dziecko nieuleczalnie chore w niczym nie przypomina uroczego bobasa z telewizyjnych reklam. Nierzadko jest to zniekształcone, zdeformowane ciało, okaleczone – rurka w krtani, w brzuchu, zmiany neurologiczne wywołują niekontrolowane ruchy, dystonie, drgawki, z kącika ust cieknie ślinka. Obnażony człowiek! Są ludzie, którzy na widok chorego dziecka odwracają wzrok, mówiąc, że to z wrażliwości… Patrzeć oczami miłości to znaczy unieść się ponad tę ulotną warstwę ludzkiej cielesności, pięknej zawsze do czasu i zobaczyć osobę, głębię człowieka, dziecko Boże, Świątynię Ducha Świętego. Codziennie rodzice z wielką czułością pochylają się nad tym poranionym ciałem – codzienna toaleta, zabiegi rehabilitacyjne, pielęgnacyjne, masaże… Wszystko po to, by zapewnić małemu pacjentowi najlepszy komfort, ulżyć w cierpieniu, sprawić przyjemność.

Panie Jezu, z szat obnażony – adorujemy Twoje święte poranione ciało. Jest piękne!

Stacja XI - Pan Jezus do krzyża przybity
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Przybici do łóżek, do wózków inwalidzkich, do respiratora…. słabi, bezbronni, zdani na łaskę najbliższych. Patrzę Panie na Twój krzyż i na moje dziecko i dostrzegam niezwykłe podobieństwo – niewinność poddana torturom cierpienia i bólu. Najbardziej cierpi serce rodzica, kiedy nic nie może już zrobić. Bezradność jest przytłaczająca i bolesna jak te gwoździe wbijane w Twoje ręce. Patrzę na ból mojego dziecka i nie mogę nic zrobić, wycieram łzy spływające kącikiem oka, delikatnie głaszczę obolałe ciało i z żalem widzę, że nawet ten dotyk sprawia mu ból. Dotyk miłości boli, bo przelała się czara cierpienia.

Jezu przybity do krzyża, pozwól mi się ukrzyżować z Tobą. Nie mogę bezczynnie stać i patrzeć, jak moje dziecko cierpi…. Zmiłuj się nad nami w godzinie próby.

Stacja XII - Pan Jezus umiera na krzyżu
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

W hospicjum walczą o życie dziecka do końca, pomimo beznadziejności, bezradności medycyny, „wyrywają” ze szponów śmierci, aby w końcu pozwolić mu odejść – z godnością Dziecka Bożego. Dla jednych śmierć przychodzi znienacka, z zaskoczenia, dla innych są to długie godziny, a nawet dni konania. Tajemnica śmierci. Dla matki i ojca żegnających swoje dziecko to rozdzierający ból fizyczny i psychiczny. Łzy spływają po policzkach, cisza.. .ktoś odmawia głośnym szeptem słowa modlitwy „módl się za nami, teraz i w godzinę śmierci naszej”…. Jeszcze inny zaczyna śpiewać religijną pieśń albo ulubioną kołysankę dziecka… chce utulić go do snu wiecznego. Jest i tak, że trzeba pogłośnić aparaturę, żeby zagłuszyć wydobywający się z małego ciałka chrapiący oddech ostatniego tchnienia….

Jezu umierający na krzyżu dla naszego zbawienia, przyjmij do swego królestwa nasze umierające dzieci. Panie wspomnij na nas, którzy opłakujemy ich odejście, razem z nimi umiera część nas samych…

 Stacja XIII - Ciało Jezusa oddane w ręce Matki
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Ostatnie utulenie… Moje dziecko dziwnie blade, nie reaguje już na moje czułości… jego ciało bezwiednie poddaje się wszelkim zabiegom – ostatnie ubranie, uczesanie, pogłaskanie, ostatni uścisk… zimy taki… jeszcze ulubiony kocyk i zabawka… przygotowanie do rozstania… ostatecznego… Strasznie to trudne… i bolesne…

Matko żegnająca się ze swoim ukochanym Synem, pociesz serca matek i ojców, którzy cierpią po stracie swojego dziecka…

Stacja XIV - Złożenie Jezusa do grobu
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Uczynek miłosierdzia względem ciała – umarłych grzebać. Wokół białej trumny zgromadziła się najbliższa rodzina, przyjaciele, personel medyczny, znajomi. Rodzice stoją najbliżej. To ich ostatnie pożegnanie z dzieckiem, które wypełniało cały ich świat, które dało więcej niźli mogło otrzymać. Jest cicho, dostojnie, ale dla człowieka wierzącego nie beznadziejnie. Modlitwa księdza przypomina o nadziei zmartwychwstania. Wykonało się… Boży Plan Zbawienia spełnia się na naszych oczach. Przy tej białej trumnie widzimy trochę wyraźniej co jest naszym przeznaczeniem, co naszym celem – ZBAWIENIE. Nasze dziecko jest już z Tobą Panie….

Prosimy Cię bardziej niż kiedykolwiek – przymnóż nam wiary w Twoje Zmartwychwstanie, obdarz Nadzieją na spotkanie z Tobą i z tymi, których musimy teraz pożegnać.

WIECEJ
  451 odsłon

Droga Krzyżowa. Rozważania księdza Piotra Pawlukiewicza

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa. Rozważania księdza Piotra Pawlukiewicza

Krzyż jest zgorszeniem, głupstwem, porażką. Na pewno chcesz iść za zgorszeniem, głupstwem i porażką? Uczniowie dostąpią uczestnictwa w tajemnicy krzyża. Tylko uczniowie. Idźmy więc, za krzyżem. Pokorni, uważni, skupieni. Idźmy na kolejną lekcję miłości.

WSTĘP

Przyjacielu, po coś przyszedł?…
Przyjacielu, po coś przyszedł?…
Przyjacielu, po coś przyszedł?…

To Chrystusowe pytanie skierowane do Judasza było ostatnimi słowami Zbawiciela, jakie wypowiedział przed swoim pojmaniem i uwięzieniem. Zanim rozpoczniemy Drogę Krzyżową w tym uświęconym miejscu, stańmy wobec tych słów: Przyjacielu, po coś przyszedł? Dlaczego podjąłeś trud podróży? Krzyż jest zgorszeniem, głupstwem, porażką. Na pewno chcesz iść za zgorszeniem, głupstwem i porażką? Nosimy krzyżyki na łańcuszkach, wieszamy je w domach, szkołach, szpitalach i nierzadko potem pod tymi krzyżami przeklinamy, że coś się nam nie powiodło, że nie poszło po naszej myśli, że ktoś nas odrzucił. Mówimy o krzyżu, śpiewamy o krzyżu, a kiedy przychodzi, często jesteśmy zaskoczeni i oburzeni.

Przyjacielu, po coś przyszedł?
Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu…?
Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu….?
Czy mamy wrócić do domów?

Jezus zapytał kiedyś swoich uczniów: Czy możecie pić kielich, który ja mam pić? I sam odpowiedział: Kielich mój pić będziecie. Tak powiedział swoim uczniom. Uczniowie dostąpią uczestnictwa w tajemnicy krzyża. Tylko uczniowie. Idźmy więc, za krzyżem. Pokorni, uważni, skupieni. Idźmy na kolejną lekcję miłości.

STACJA I - PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

Przekonywano kiedyś, że wśród nas najwięcej lekarzy, bo każdy zna się po swojemu na chorobach i ich leczeniu. Ale to błąd. Stokroć więcej wśród nas sędziów. Ktoś zajechał samochodem drogę – to prymityw. Ktoś źle załatwił sprawę – jest beznadziejny. Ktoś ma inne poglądy – jest całkiem bezsensowny. To już nie sądy dwudziestoczterogodzinne. To sądy dwudziestoczterosekundowe. Spojrzenie. Odruch. Wyrok. A Chrystus tak mocno podkreślał: Nie sądźcie! Bo tylko Bóg przenika i zna człowieka. Każde sądzenie brata jest pychą. A pycha ludzka jest tak wielka, że człowiek porwał się, by sądzić Boga. Ślepy Piłat osądzał Syna Bożego. Ten człowieczek chciał sądzić „światłość ze światłości”. Ziarno piasku z dna morza chciało ogarnąć ocean.

Piłat może i starał się uwolnić Jezusa, ale ten tłum tak bardzo domagał się wyroku. Może ktoś mówić: w zasadzie to staram się być chrześcijaninem, ale ten tłum wokół mnie tak głośno krzyczy o antykoncepcji, o eutanazji, o aborcji, o in vitro. Oni tak głośno krzyczą u mnie w biurze, na uczelni, w firmie, że ja milczę i dyskretnie umywam ręce.

Nie umyli rąk, liczni w dziejach ludzkości, uczniowie Jezusa. Od wieków poznaje się ich po czystych dłoniach. Oni, tak jak Chrystus, nie wydali wyroku. Oni go przyjęli.

STACJA II - PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

Jezus w swoim nauczaniu wyjaśniał ludziom wiele kwestii, ale nie udzielił odpowiedzi na najbardziej nurtujące człowieka pytanie: dlaczego krzyż, dlaczego cierpienie?

Ks. Jan Twardowski napisał kiedyś taki krótki wiersz:

Dlaczego krzyż?
Uśmiech.
Rana głęboka
Widzisz,
to takie proste
kiedy się kocha.

Nie zrozumie krzyża egoista, człowiek szukający tylko swoich spraw. Będzie krzyż przeklinał i odrzucał. Zamknięte pozostaną dla niego słowa Zbawiciela mówiące o słodkim jarzmie i lekkim brzemieniu. Nazwie je nielogicznymi.

Dawno temu naukowcy zauważyli, jak małe ptaszki wyruszając w drogę przez morze chwytają w dziób niewielkie gałązki. Dlaczego to czynią? – zastanawiano się. Przecież to utrudnia im lot. Przecież to dla nich poważne obciążenie. Zagadka się rozwiązała, kiedy spostrzeżono, iż te Boże stworzenia, znużone wielogodzinną podróżą rzucają gałązkę na powierzchnię morza, siadają na niej, odpoczywają, a potem kontynuują swoją wędrówkę.

A może nam w życiu bywa tak ciężko, ponieważ nieustannie zabiegamy o to, by było nam lekko?
Ks. Jan Twadrowski napisał jeszcze kiedyś, że krzyż to takie szczęście, że wszystko inaczej…

STACJA III - PAN JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA

Są trzy takie stacje na drodze krzyżowej, które nazywają się upadek Jezusa. Ale one powinny się nazywać powstanie Jezusa. Bo to, że upadał, to tylko wyczerpanie, zmęczenie mięśni, utrata równowagi. To, że powstał, to czysta miłość.

Dziś świat fascynuje się upadkami człowieka. Ludzie chcą podejrzeć grzech, pokazać grzech. Z detalami, z różnych ujęć. A wszystko w imię przekonania: taka jest prawda, tacy jesteśmy. Księga Apokalipsy mówi, że imię szatana to oskarżyciel, bo on dzień i noc oskarża braci naszych. To on tak mocno koncentruje uwagę ludzi na grzechach i ukazuje je jako mur nie do pokonania. A wszystkie upadki świata, grzech Ewy, Adama, Kaina, wszystkie zdrady, zabójstwa, bluźnierstwa, zbrodnie wszystkich totalitaryzmów, cała obrzydliwość ludzkiej grzeszności jest obmyta jedną kroplą krwi Chrystusa.

To dlatego, że Chrystus wtedy powstał i dźwignął krzyż, dźwignął nasze grzechy, dziś każdy z nas może usłyszeć te najpiękniejsze na świecie słowa: i ja odpuszczam tobie grzechy.

STACJA IV - PAN JEZUS SPOTYKA MATKĘ SWOJĄ

Do Maryi zapewne docierały słowa, które dla każdej matki są najboleśniejsze: twój Syn odszedł od zmysłów. Szatan chciał przeniknąć jej duszę mieczem bolesnego oszczerstwa, że jej Syn oszalał. Ale Ona mocno rozpamiętywała słowa Elżbiety napełnionej Duchem Świętym wypowiedziane przed laty: błogosławiony jest owoc twojego łona. BŁOGOSŁAWIONY. Dobry, prawy, pełen światła. Ona wierzyła Bogu, nawet wtedy, kiedy jej Syn był miażdżony cierpieniem na Drodze Krzyżowej. Nie ratowała Go, nie chciała wyrwać Go z rąk oprawców, ale dała Mu coś więcej: zrozumienie i zaufanie. Ona jedna, tam, w tym tłumie wierzyła, że ta męka wpisana jest w ogrom planów Bożych.

To takie ważne widzieć swego bliźniego w perspektywie zamysłów Stwórcy. Jest tak wtedy, gdy matka zostawia dorosłe dziecko, by mogło spełnić Boże powołanie. Gdy małżonkowie nawet w kryzysie miłości modlą się za siebie. Tak naprawdę syna, córkę, męża, narzeczoną można kochać tylko na Drodze Krzyżowej oddając ukochanego człowieka Bogu.

Abrahamie z góry Moria, Matko siedmiu synów z księgi Machabejskiej, Maryjo z Golgoty uczcie nas czym różni się miłość od uzależnienia.

STACJA V - SZYMON Z CYRENY POMAGA DŹWIGAĆ KRZYŻ JEZUSOWI

W ścisłym sensie Szymon Cyrenejczyk nie niósł krzyża. Niósł tylko ciężki kawał drewna. Bo żeby nieść krzyż, trzeba tego gorąco pragnąć, trzeba tego chcieć. Jezus zawsze mówił: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż. A jarzmo Jezusa nie było jarzmem Szymona. To nie była jego sprawa. Żołnierze zmusili go, by je dźwigał. Fundamentem niesienia Chrystusowego krzyża jest nasza zgoda, nasze „tak”. Dlatego każda droga krzyżowa rozpoczyna się od pytania: czy chcesz?

Kiedyś bardzo ciężko chory chłopiec zapytał swoją mamę: Mamusiu, dlaczego mnie tak boli? Kobieta odpowiedziała pytaniem: a gdyby Pan Jezus poprosił cię, byś cierpiał dla Niego, czy zgodziłbyś się? Tak – odpowiedział chłopczyk. No to Cię poprosił.

Bracie i siostro, a gdyby ciebie Chrystus poprosił?

STACJA VI - WERONIKA OCIERA TWARZ PANU JEZUSOWI

Wielu użalało się nad Chrystusem, ale tylko Weronika podeszła, by obetrzeć Mu twarz. Może to ją wspomniał po latach św. Jan, kiedy pisał w swoim liście, byśmy nie miłowali słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Jak łatwo można zagubić chrześcijaństwo we wzniosłej teorii i pięknych sformułowaniach. I to chyba grozi szczególnie ludziom mocno związanym z religią. Charles Peguy napisał kiedyś: Są tacy, którzy ponieważ nie należą do człowieka, myślą, że należą do Boga. Sądzą, że kochają Boga, ponieważ niczego nie kochają. Ewangelia domaga się konkretu. Bo można kochać świat, ludzkość, Kościół i nie kochać nikogo. A gdyby tak usiąść i napisać imiona i nazwiska tych, których kochamy. A potem skreślić matkę, ojca, brata, dziecko, przyjaciela, bo przecież poganie też kochają najbliższych. Ile osób by na tej kartce pozostało? A byłoby tam imię skazańca z Golgoty?

Przed laty w jednej z gazet ukazało się niecodzienne ogłoszenie. Pewien żołnierz, trzymający wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza dziękował w nim nieznanej kobiecie, która w upalny, letni dzień otarła mu pot z twarzy. Wtedy, stojąc na baczność, nie mógł powiedzieć ani słowa. Teraz chciał okazać jej wdzięczność. Ile miłości jest w geście otarcia twarzy bezradnemu człowiekowi. Jezus odnajdzie wszystkich, którzy kiedykolwiek Mu to uczynili.

STACJA VII - DRUGI UPADEK PANA JEZUSA

Nie lubimy, gdy ktoś upada. Wtedy zakłóca ruch, wybija z rytmu innych, trzeba się zatrzymać i go podnosić. Przez takiego kogoś są tylko opóźnienia i brak porządku. Najczęściej przewracają się dzieci, starzy i chorzy. I świat znalazł na nich sposób: aborcję i eutanazję. Świat nie ma czasu dla upadających, guzdrzących się, marudzących, zadumanych. Świat się spieszy. Ma napięty harmonogram. Pędzi do nowego telewizora, zakupu nowej komórki i nowej promocji. Świat kocha postęp i chce, by Kościół też był postępowy i nadążał za szaloną gonitwą. Chce, by Kościół pobłogosławił wszystkie pragnienia i uczynki ludzi, bo skoro czegoś mocno pragną, to na pewno jest to dobre. Niech Kościół nie utrudnia ludziom, nie komplikuje, niech się nie czepia.

Ks. Janusz Pasierb napisał kiedyś: „Każde chrześcijaństwo, zgodne z rozumem, zgodne z naturą, bezbłędne pod względem taktycznym, niewymagające zbyt wiele, będzie musiało się potykać o zesztywniałe zwłoki Skazańca z Golgoty po wszystkie czasy”.

STACJA VIII - PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Niektórzy płaczą, gdy ich drużyna przegra mecz. Inni płaczą, gdy nie zdadzą jakiegoś egzaminu. Dla kogoś dramatem jest przybrać na wadze, dla innego zarysowany lakier na samochodzie. Wiele mamy problemów i ciągle przybywają nowe. Często nie pamiętamy tego, co opłakiwaliśmy przed rokiem. Jezus przypomina nam rzecz oczywistą, ale jakże często zapominaną: tak naprawdę mamy tylko jeden poważny problem: śmierć i wybór wiecznego potępienia lub szczęśliwości. Tu gdzie teraz jesteśmy, na Jasnej Górze, mnóstwo ludzi wydeptało swoją ścieżkę. Gdzie oni teraz są? Gdzie ich problemy? Martwili się zgubionymi pieniędzmi, rozbitą szybą, kłótnią z sąsiadem. Gdzie są teraz te zmartwienia? Nie pamiętamy często nawet imion naszych pradziadków. Czym oni żyli? Co było ich radościami i smutkami? To samo kiedyś stanie się z nami. Tylko ktoś wyjątkowy pozostawi po sobie znaczącą pamiątkę. Po większości z nas, po latach, nie zostanie nic. I tylko jedno będzie ważne: czy liczyłeś się z Bogiem? Czy kochałeś Go? Czy żyłeś Nim na co dzień?

Czy zadajemy sobie pytania o wieczność kolegi z pracy, koleżanki ze studiów? O swoją wieczność? Ilu z nas potrafi rozpłakać się na tym jedynym ważnym problemem? Cyprian Kamil Norwid napisał:

Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie
Na dnie popiołu gwieździsty diament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

STACJA IX - TRZECI UPADEK JEZUSA

Trzeci upadek. To mogła być wielka pokusa, by się poddać, by już nie wstawać. Mogła pojawić się myśl: Niech tu już Mnie zabiją, niech się dzieje, co chce. Nie dam już rady. Do tej stacji dochodzi wielu ludzi. Kiedy upadają po raz setny, tysięczny, pogrążając się w uzależnienie od alkoholu, w pornografii, w zazdrości. Wtedy pojawia się myśl: już nie dam rady. Już nie powstanę. Po co się z tego spowiadać, skoro grzech i tak powróci. A przecież się starałem. Odprawiałem rekolekcje i pielgrzymki. Cisną się wtedy na usta słowa rozgoryczonego Piotra: Mistrzu, całą noc łowiliśmy i niceśmy nie ułowili.

Pismo święte mówi: serce ludzkie podobne jest do przepaści. A w tych przepastnych przestrzeniach ludzkiego wnętrza ukryte bywa sprytnie to, co dla człowieka najniebezpieczniejsze – pycha. Ks. Aleksander Fedorowicz powiedział kiedyś: Lepiej jest człowiekowi popaść w grzechy ciężkie niż w stan wszechogarniającej pychy. Dlatego niekiedy na naszej Drodze Krzyżowej przychodzi upadek, z którego już sami nie potrafimy się podnieść. Nasi bliscy już to widzą, znajomi są kurtuazyjnie zaskoczeni, a my stoimy jak nędzarze przed dwoma drogami: pychą i pokorą. Drogami Piotra i Judasza. Błogosławieni, którzy wbrew ludzkiej nadziei – spes contra spem – zdołają wtedy zakrzyknąć: Lecz na Twoje słowo zarzucę sieć. Jeszcze raz.

Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony. Do końca.

STACJA X - PAN JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Oglądali Go, podglądali, podsłuchiwali, wystawiali na próbę. W końcu zdarli z Niego szatę. I nie znaleźli tego, czego szukali. Znaleźli tylko czystą miłość. Tylko prawdę i dobroć. Czystość serca daje odwagę i wolność. Błogosławieni, szczęśliwi są ci, którzy nie lękają się prawdy do dna, do końca. Możecie czytać ich korespondencję, słuchać osobistych zwierzeń, zaglądać w sekretne notatki. Znajdziecie w tym wszystkim tylko życie Bożego dziecka.

Tak wielu ludzi się boi, że się wyda, że się coś okaże, że ktoś wyciągnie na dzienne światło. Co z tym zrobić? Trzeba to ukrzyżować. Utopić w wodzie chrztu. Oczyścić krwią Zbawiciela. Ta droga jest bardzo konkretna: spowiedź, pokuta, wolność. Kto naprawdę umarł z Jezusem, ten nie ma czego się bać. Temu nie są potrzebne szaty tytułów, osiągnięć, nieustannych sukcesów w rywalizacji. On wie, że jego skarbem jest biały kamyk, na którym wypisane jest jego nowe imię. Imię czystego człowieka.

STACJA XI - PAN JEZUS DO KRZYŻA PRZYBITY

Bóg przybity do krzyża. To szokujący, ale i wspaniały znak Jego miłości do nas. Bóg dał się przybić do naszego życia. Tak, żeby nie dało się Go oderwać. Sam mówił: Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Kiedy tylko budzi się dzień, we wszystkich kościołach kapłani wznoszą nad głowami wiernych Biały Chleb i przypominają, że to jest Ciało za nas wydane. Każdego dnia Chrystus czeka, by rozgrzeszać swoje poranione dzieci w kościołach Paulinów, Jezuitów, Kapucynów, Dominikanów, Franciszkanów, Bonifratrów, Redemptorystów. Cały dzień Chrystus jest wyniesiony w monstrancji w Sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze. Od setek lat przypomina o swojej miłości w znaku krzyża.

Od wieków Bóg, jakby przybity do tego miasta, dzieli losy z mieszkańcami Częstochowy. Bóg przybity do Polski, do całego świata. Wbity jak hak w tatrzańskiej skale, ratujący tych, którzy odpadają od życia i lecą w przepaść.

Niekiedy ktoś może prosić: Jezu, przytul mnie, obejmij mnie. Ale to dla Niego zbyt mało. On się miłością przybija do naszego życia. Na dobre i na złe. Na nasze zbawienie wieczne.

STACJA XII - PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

Gdy Jezus umierał na krzyżu, być może ktoś pomyślał, że szkoda Jego życia. Tak wiele pożytecznych rzeczy czynił, a teraz wszystko skończone. Tyle osób mógł jeszcze uzdrowić, nakarmić, wskrzesić, a jednak został powstrzymany przez intrygę złych ludzi. Wszyscy pamiętali, że kiedy wędrował z uczniami po drogach Palestyny, zawsze ich wyprzedzał, zawsze się śpieszył. A teraz bez tchnienia, bez życia, bez ruchu wisi na krzyżu. A to jednak nie była prawda. On nie dał się zatrzymać. Przekroczył próg śmierci i dalej poniósł swoją Ewangelię nadziei. Kiedy ludzie patrzyli na zmarłego Jezusa, na Jego martwe ciało, On był już w otchłaniach, zwiastując zmarłym wyzwolenie.

Musimy pamiętać, że i my najwięcej czynimy, gdy nasze ciała obumierają w postawie modlitwy, gdy splatamy nasze dłonie w geście błagania. Ludzie będą mówili, że to marnowanie życia. Tak. My musimy zmarnować życie ciągle obumierając dla świata, przekraczając go w wierze, nadziei i miłości.

STACJA XIII - PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ZŁOŻONY NA RAMIONA MATKI

Można być przy Jezusie, bo potrzebuje się zdrowia i szczęścia. Można być przy Nim, by inni to wiedzieli i podziwiali. Można szukać u Niego sensu dla swego życia lub duchowego ładu i harmonii. Jak bogaty młodzieniec z Ewangelii można prosić Go o receptę na życie wieczne.

Ale w tych wszystkich wypadkach jest się raczej z sobą samym niż z Chrystusem. Być przy Jezusie to przede wszystkim być przy Nim tak, jak Maryja na trzynastej stacji Drogi Krzyżowej. Ona tuli ciało swego Syna, choć On już nie naucza, nie karmi, nie uzdrawia. Został już tylko ból i słowa: koniec, beznadziejność, śmierć. Tu nie pocieszą żadne wspomnienia, nie pomogą żadne marzenia.

Co robić? Jezus na tę stację pozostawił nam słowa: Nie bój się. Wierz tylko. Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.

STACJA XIV - PAN JEZUS DO GROBU ZŁOŻONY

Aby wejść do świata pełni zbawienia, trzeba tu, na ziemi zostawić wszystko. Dlatego całe życie tracimy: beztroskie dzieciństwo, kolorową młodość, dzieci, które opuszczają dom rodzinny, w końcu musimy zostawić pracę, stracić zdrowie, pożegnać nad grobem przyjaciół. Anna Kamieńska napisała: Dzieje człowieka to kolejne wygnania z wielu rajów, to kolejne zamykanie się za nami bram, bezpowrotnie, na zawsze. Nie ma powrotów. Nigdy.

Ktoś powie: to przerażające. Wszystko zostaje nam zabrane. Czy zabrane? Każdy człowiek ma przed sobą dwie drogi: żebraka i siewcy. Ten pierwszy gromadzi w swoich żebraczych torbach swój nędzny majątek. Torby są wielkie, ciążą mu bardzo, a on nie rozstaje się z nimi nawet na chwilę, choć tak naprawdę to tylko same śmiecie. Ale człowiek może być, jak siewca, który idzie przez życie i hojnie rzuca na pole Królestwa Bożego ziarna swoich talentów, pracy i miłości. Pod koniec życia torba jest pusta. Ale pole zostało obficie zasiane.

Grób Chrystusa to pierwsze ziarno nowego ogrodu życia, a wszystkie cmentarze świata to zasiane pola Nowej Ziemi. Grób Chrystusa jest pierwszym, przy którym słowo koniec ustępuje miejsca słowu początek. Przy nim dziś kończymy drogę krzyżową, ale jutro, o poranku, znowu spotkamy się przy tym samym grobie. Ale będzie to już zupełnie inne miejsce.

ZAKOŃCZENIE

Stacja piętnasta – powrót do domu, spotkanie z najbliższymi, wieczorna modlitwa.
Stacja szesnasta – trudna rozmowa w rodzinie.
Stacja siedemnasta – wizyta u lekarza.
Stacja czterdziesta – śmierć kogoś bliskiego
Stacja setna.
Stacja tysięczna…
Kto nie zna drogi do morza, niech podąża za rzeką.
Niech podąża za krzyżem ten, kto szuka drogi do Boga, do zmartwychwstania, do życia. Amen

WIECEJ
  1643 odsłon

Droga Krzyżowa rozważania

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa rozważania

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany

Jezu, stałeś i patrzyłeś w oczy Piłata. Patrzyłeś na tłum i złowrogie twarze arcykapłanów i uczonych w Piśmie. Nie przeklinałeś jednak i nie wyzywałeś swoich oprawców. Twoja, Jezu, postawa pokazuje mi ilekroć jestem oprawcą. Tak łatwo skazać kogoś językiem, pozbawić go dobrego imienia. Dziś bardzo często się zdarza, że człowiek szydzi z drugiego człowieka, rzuca bezpodstawne oskarżenia, godzi w dobre imię drugiej osoby.

Obmowa, wyśmiewanie, oszczerstwo… Czasem są to drobne sprawy. Kiedy ranię innych opowiadając na ich temat niesprawdzone informacje, czasami staję się oszczercą lub kłamcą. Wolę uciec się do kłamstwa niż przyznać się do winy. Innym razem nie umiem okazać cierpliwości względem tych, którzy błądzą i sprawiają mi ból. Nie umiem mówić z miłością. A należałoby trzymać się zasady: ,,Jeśli milczysz, milcz z miłością; jeśli mówisz, mów z miłością”.

Proszę Cię, Panie, abyś przebaczył mi błędy w ocenie bliźnich. Pomóż mi tak jak Ty cierpliwie i z pokorą serca znosić fałszywe oskarżenia i ośmieszenia.

Stacja II – Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Panie, pozwalasz sobie włożyć krzyż na barki. Wiesz, że będzie ciężko, ale masz też świadomość tego, jak wiele zależy od Twojego wyboru. Jezu, z jednej strony chcę podążać Twoimi śladami, a z drugiej uchylam się od pełnienia Twojej woli. Muszę przyznać, że chcę Ci być wierny wtedy, gdy jest to łatwe i niewiele kosztuje. Natomiast na co dzień… Tak jakbym mówił: nie wtrącaj się w moje życie. Jestem z Tobą w niedzielę, a resztę tygodnia zostaw dla mnie.

Wzięcie krzyża jest trudne i bolesne, jednakże Jezus ma niezwykły plan na życie. Nie mówi, że wszystko będzie lekko, łatwo i przyjemnie. W życiu nie uniknie się trudnych sytuacji. Można się na nie złościć, można przeklinać, można wreszcie szukać ratunku w alkoholu czy narkotykach…

Chrystus mówi, że potrzeba wielu wyrzeczeń, że trzeba zaprzeć się samego siebie, aby móc w pełni zrealizować swoje człowieczeństwo. Zapewne to droga bardzo trudna i wyboista, ale jeśli zaczniesz iść nią tak na serio.. zobaczysz, że szybko okaże się, iż ,,jarzmo Jego jest słodkie, a Jego brzemię lekkie”.

Panie Jezu, pomóż mi brać na siebie wraz z Tobą krzyż moich problemów i trudności.

Stacja III – Jezus upada po raz pierwszy pod krzyżem

Podjąłeś decyzję, a tu zaledwie postawiłeś pierwsze kroki, zdarzył się upadek. Może za dużo i za szybko chciałem mieć? Może zapomniałem o umiarkowaniu, cichości, o tym, co należy do mnie, a co do Boga i innych ludzi? Ile razy pożądanie zawładnęło wieloma ludźmi? Ile razy było to nie tylko pożądanie w sferze seksualnej czy uczuciowej, ale raczej pycha, zazdrość i chęć posiadania? Rywalizacja o wszystko. W tym zapominamy o najważniejszych wartościach naszego życia. A w sercu powstaje coraz więcej jadu zawiści. Czyż nie z tych uczuć rodzą się kłótnie, bójki, wojny?

Człowiek, nawet dorosły, w życiu duchowym bywa często jak dziecko. Musi sobie nieraz nabić guza, aby wreszcie nauczyć się chodzić. Nim osiągniesz świętość, nieraz zdarzy ci się upaść. Pamiętaj jednak, że nie jesteś sam. Jest przy Tobie On – Jezus Chrystus, Który pragnie ci pomóc podnieś się z każdego upadku. Jezu, być może właśnie za te moje grzechy cierpiałeś, kiedy upadłeś po raz pierwszy pod ciężarem krzyża. Spójrz na mnie z miłością i pokaż, że moje wrodzone ambicje i ogromne pragnienia mogą znaleźć swoje spełnienie tylko w Tobie, bo inaczej moje serce nie będzie nigdy spokojne, a w jesieni życia doznam jedynie pustki i poczucia zmarnowanego czasu.

Panie Jezu, pomóż mi jak najrzadziej upadać i zawsze podnosić się z upadku zła i grzechu.

Stacja IV – Jezus spotyka swoją Matkę

Na swojej drodze spotkałeś Maryję. Nawet jeśli nie było żadnych słów, mogliście sobie popatrzeć w oczy z miłością. Ty spojrzałeś na Nią tak, że dało Jej to siłę wytrwać pod krzyżem i niewzruszoną pewność wielkanocnego poranka. Ona przekazała Ci, jak bardzo cierpi i że Ci ciągle towarzyszy.

Czy moja mama może liczyć na takie wsparcie ode mnie? Czy raczej pomiatam nią i zdaje się pełnić funkcję sprzątaczki, kucharki czy praczki? A może zasmucam ją swoim niemoralnym życiem, pijaństwem, narkotykami? A mój ojciec? Jak go traktuję? Niejedna nieprzespana noc, mnóstwo trosk, rozterek, a nierzadko łez. Tak wygląda miłość rodziców do dziecka. Kiedy dziecku dzieje się krzywda, oni jako pierwsi biegną z pomocą.

Jezu, zdarza się, że brakuje pokoju w mojej rodzinie. Chcę Cię przepraszać za to, co ten pokój burzy i prosić o siły na mojej krzyżowej drodze. Maryjo, naucz mnie kochać tak, jak Ty kochałaś Jezusa. Bądź przy mnie w chwilach radosnych i smutnych.

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Ktoś Ci pomógł. Został wprawdzie przymuszony, ale okazał Ci miłosierdzie. Bardzo trudno okazać mi miłosierdzie nawet wtedy, gdy zostaję do tego przymuszony. Sumienie wyrzuca mi brak miłosierdzia, zbyt surowe traktowanie innych ludzi przy jednoczesnym pobłażaniu sobie. Sumienie wskazuje dobrą drogę do okazywania innym nieco miłości. Czy jednak daję się prowadzić temu ,,głosowi Boga”? Czy może raczej zabijam innych słowem, zamiast wyciągnąć do nich rękę? A przecież dobrze jest mieć przyjaciela. Przyjaciel to ktoś, na kogo zawsze można liczyć. Żeby jednak mieć przyjaciół, najpierw samemu trzeba stawać się przyjacielem dla ludzi. Z pewnością większość z nich na życzliwość odpowie dobrocią i życzliwością. Czy Szymon z Cyreny był przyjacielem Jezusa? Z pewnością nie, mógł Go nawet nie znać. Był zmęczony, bo wracał z pola, ale mimo to okazał miłosierdzie. Jezu, naucz mnie prawdziwej miłości, która wszystko znosi i gotowa jest do wielkich poświęceń. Pomóż mi swoim przykładem zrozumieć, że ten, kto okazuje miłosierdzie, sam może na nie liczyć. Postaw na mojej drodze życiowej jak najwięcej ludzi życzliwych i dobrych.

Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusa

Weronika otwarła Twoje oblicze z krwi i potu. Delikatność, wrażliwość serca i odwaga. To cechy, które powinny wyróżniać ludzi. Postawa Weroniki, jej poświęcenie dla Jezusa, są dowodem, że wierność kochanej osobie to najpiękniejsze znamię człowieczeństwa.

Weronika ukazała ,,prawdzie oblicze” Chrystusa. A jakie jest moje? Bóg stwarzając mnie chciał, bym był na Jego obraz i podobieństwo. Czyli to najgłębsze i najprawdziwsze moje oblicze jest podobne do Niego. Odbija się na nim Miłość. Może jednak pokryte jest ono pyłem, krwią i potem jak Oblicze Chrystusa. Z tym, że moim brudem nie jest pył uliczek Jerozolimy, ale grzechy.

Dziękuję Ci, Panie, za tych wszystkich ludzi, którzy pokazali mi moje prawdziwe oblicze. Powiedzieli, że jestem dzieckiem Boga. Spraw również, abym upodabniając się do św. Weroniki wyrabiał w sobie postawę otwartości serca i poświęcenia dla drugiego człowieka.

Stacja VII – Jezus upada po raz drugi

Znowu upadłeś. Biegnę rozpędzony, cieszę się, bo mi się udaje, bo wszystko jest na najlepszej drodze… Wierzę, że poprzedni upadek to był ostatni raz. Jestem tak pewny siebie. Kiedy wydaje Ci się, że już pokonałeś jakiś grzech, jakąś słabość, nagle okazuje się, że zło powraca do ciebie niczym bumerang. Tak działa szatan, który widząc uporządkowane sumienie robi wszystko, by na nowo je ubrudzić i splamić grzechem. Dzieje się tak, gdy nawet na chwilę zapomnisz o Bogu.

Jezu, przepraszam za moje złe nawyki i zniewolenia, z którymi wciąż za mało walczę lub za dużo liczę na siebie. Ty powiedziałeś, że bez Ciebie sam nic nie mogę uczynić. Proszę, ulecz mnie ze zgubnej pewności siebie, a naucz patrzeć na Twoją twarz i zawsze trzymać się Ciebie.

Stacja VII – Jezus spotyka płaczące niewiasty

Ty, który płakałeś nad Jerozolimą. Ty płakałeś nad grobem Łazarza, mówisz napotkanym niewiastom: nie płaczcie! Nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą. Lituję się nad tragediami innych ludzi. Płaczę nad wydarzeniami i krzywdą drugiego człowieka, a tak rzadko potrafię płakać nad samym sobą. Czasem ,,płacz” pokazuje naszą obłudę, fałsz, zakłamanie. Okłamywanie siebie. Pokazuje, jak często to, co czynimy, pozbawione jest głębi, sprowadza się tylko do wewnętrznych gestów, odklepanych modlitw, odbębnionych spowiedzi i przestanych Mszy. Koncentrujemy się nad tym, co zewnętrzne, na ludzkiej tradycji, a zapominamy o tym, że za znakami, gestami, słowami, powinna się kryć zgodna z nimi postawa wewnętrzna. Ona jest najważniejsza.

Jezu, ulecz moją obłudę i zakłamanie. Proszę, abym dawał świadectwo Twojej Ewangelii codzienną postawą, a nie tylko pustymi, jednorazowymi gestami.

Stacja IX – Jezus upada po raz trzeci

Upadłeś. Bywa, że mam wszystkich i wszystkiego dość, że wszystko się wali. Szukam kogoś do pomocy, bezradnie wzrokiem wypatruję gestu współczucia. Bywa, że zamiast tego doświadczam przygniatającej krytyki, pogardliwych spojrzeń, braku zrozumienia. Bardzo to boli.

Szukamy swego miejsca w świecie,w grupie,chcemy coś znaczyć,być cenionymi i zauważonymi. Może w poszukiwaniu rozpychamy się łokciami. Bywa,że ktoś słabszy,bez siły przebicia upada przez nas popchnięty,dociskamy go swoim lekceważącym traktowaniem.

Panie Jezu, pomóż mi przyjmować mężnie każdą trudną sytuację i bądź ze mną zwłaszcza wtedy, kiedy wszystko zacznie mi się ,,wymykać z rąk”.

Stacja X – Jezus z szat obnażony

Rozebrali Cię publicznie i wyśmiali. Wystarczy włączyć telewizor, aby zobaczyć jedną z największych chorób współczesnego świata: tą chorobą jest brak wstydu. Człowiek współczesny próbuje przyciągnąć ku sobie uwagę innych coraz bardziej roznegliżowanym wyglądem. Biedny – nie wie jednak, że w ten sposób staje się jedynie przedmiotem pożądania, a nie podmiotem miłości. Stworzyłeś mnie Boże na swój obraz i podobieństwo. Dałeś mi godność swojego dziecka. Obdarzyłeś mnie ciałem, które jest świątynią Twojego Ducha. Dając mi siebie w Komunii św. czynisz z mojego ciała tabernakulum. Zdarza się, iż nie pamiętam o Twoich słowach z Kazania na Górze: ,,Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”.

Pragnę Cię przeprosić za każdy grzech względem ciała, za grzechy w sferze seksualnej oraz za to, że czasem wyładowuję złość na własnym ciele lub nie dbam o zdrowie. Proszę, bym patrząc na twoje Przenajświętsze Ciało w Hostii, uczył się szacunku dla swojego ciała i ciała innych ludzi. Pomóż mi fascynować innych nie wyglądem zewnętrznym, ale pięknem ducha.

Stacja XI – Pan Jezus przybity do krzyża

W chwili swojego ukrzyżowania potrafisz powiedzieć: ,,Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Każda rana boli. Zwłaszcza, kiedy boli nie ciało, ale dusza. Gdy ktoś bliski zada bolesny cios złośliwym słowem bądź haniebnym czynem, wówczas czuję się fatalnie. To rzeczywiście bardzo boli. Mam często problem z przebaczaniem. Sam czuję jego brak i nie potrafię go okazać. To zamknięty krąg. Przebaczenie potrafi bowiem złamać nawet twarde serca. Spróbuj choć raz przebaczyć, gdy zostaniesz zraniony. Przebaczyć dlatego, że Jezus przebaczył tobie. Jeśli zrobisz to od serca w złączenia z Nim na krzyżu, szybko zobaczysz, że człowiek, któremu przebaczyłeś, przestanie mieć wściekłą minę, zmieni ton.

Proszę Cię, Jezu, naucz mnie przebaczać i miłować tych, którzy mi zawinili. Pomóż mi cierpliwie znosić ból zadawany mi przez bliskie osoby.

Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu.

,,Wykonało się”.

Co to jest miłość? Na to pytanie próbują odpowiedzieć sobie ludzie, zwłaszcza, gdy serce zaczyna mocniej bić do drugiej osoby. Jeśli szukasz odpowiedzi na to pytanie, to spójrz na krzyż. To właśnie jest miłość. Miłość to gotowość do poświęcenia się, aż po cenę własnego życia dla drugiej osoby. Prawdziwa miłość wolna jest jest od zazdrości i egoizmu. Prawdziwa miłość wyraża się w służbie, w byciu dla… Na końcu życia będziemy sądzeni z miłości. A miłość Boga i ludzi wyraża się poprzez właściwe wykorzystanie darów i umiejętność własnych, umiejętności dzielenia się z nimi i ich pomnażania.

Panie Jezu, naucz mnie tak kochać innych, jak Ty mnie umiłowałeś, oddając za mnie życie na drzewie krzyża. Przepraszam Cię za zmarnowany czas i proszę, bym potrafił tak kierować życiem, aby było ono dobre, bo Ty chcesz mojego dobra.

Stacja XIII – Pan Jezus zdjęty z krzyża

Wszystko się skończyło. Tylko trochę niewiast pozostało, wśród nich Maryja, pozostał też Jan. Reszta się rozproszyła. Widok bliskiej nam osoby, która przeszła straszną mękę, musiał być okropny. Ten widok z pewnością przeszył bólem serce Maryi, kiedy zdejmowano z krzyża ciało jej Syna. Ona jednak nie rozpacza, nie wyrzuca Bogu tego, co się stało. Wielu uczniom załamało się wszystko. Ten, z którym wiązali tyle nadziei, nie żyje. Może i ja czasem przeżywam coś takiego. Kryzys wiary, noc duchowa. Wszystko wydaje się bez sensu, a jednocześnie coś we mnie woła: to niemożliwe! Jaki sens ma moje życie?

Na godziny próby wyproś mi Maryjo siły i dar dobrej modlitwy. PANIE JEZU, pomóż mi nawet w najtrudniejszych momentach mojego życia nie tracić nadziei i nie popadać w rozpacz.

Stacja XIV – Pan Jezus złożony do grobu

Koniec. Umarł.., ale Jezus powstał z martwych.

Czy i dzisiaj można doświadczyć tej prawdy o zmartwychwstaniu,, bez której nasza wiara jest daremna i droga życia byłaby bez sensu? Tak. Miejscem cudu zmartwychwstania, wyzwolenia z grzechu jest dziś Msza święta.

Dlatego nigdy jej nie opuszczaj w niedzielę i święta. Możesz też przyjść częściej, by spotkać się z żywym Bogiem. Tym samym, Który szedł z uczniami do Emaus i został z nimi w przełamanym Chlebie, Który prosili z lękiem, aby ich nie opuścił, bo zbliża się noc. Świętuj każdą nadzielę, będącą pamiątką Jego Zmartwychwstania.

Miejscem zmartwychwstania jest też konfesjonał. Spowiedź – jeśli jesteśmy spętani grzechem ciężkim – to miejsce, gdzie też możesz doświadczyć niedzielnego poranka. Jeśli tylko chcesz…

WIECEJ
  1820 odsłon

Droga Krzyżowa ze św. Pawłem

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa ze św. Pawłem

Żyjmy tak, by śmierć nie wzbudzała w nas strachu, lecz stanowiła radosny moment przejścia w ramiona kochającego Ojca.

Stacja I: Jezus na śmierć skazany
„Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą”
(1 Kor 1, 21-24).

Jezus Chrystus – Syn Boży, nie został rozpoznany przez świat i skazano Go na śmierć, gdyż ludzie nie chcieli szukać mądrości u jej źródła, którym jest Bóg. Gdy człowiek chce zobaczyć Boga według własnych oczekiwań, nigdy nie rozpozna Go w Jezusie, który postępował wbrew logice tego świata. Jest On Stwórcą całego wszechświata, a przyszedł na świat w słabym ludzkim ciele. Jest Królem, a nie zasiadał na złotym tronie. Jest samą mądrością, a został uznany za głupca. Obyśmy my – Jego uczniowie – potrafili rozpoznać Go i przyjąć takiego, jaki jest.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
„Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele – to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne”.
(Flp 1, 20-24)

Śmierć jest kresem ziemskiego życia człowieka. Dla tego, kto przywiązał się do tego życia, jest to moment najbardziej przerażający. Jednak ten, kto tęskni za Bogiem i wyczekuje spotkania Go twarzą w twarz, postrzega ją jako najbardziej upragnioną chwilę. Chrystus nie wzbraniał się przed wzięciem na swoje ramiona krzyża, na którym miał umrzeć. Wiedział, że wraca do Ojca i idzie do Niego przygotować nam miejsce. Żyjmy tak, by śmierć nie wzbudzała w nas strachu, lecz stanowiła radosny moment przejścia w ramiona kochającego Ojca.

Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem
„Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi. Chciał przez to okazać, że sprawiedliwość Jego względem grzechów popełnionych dawniej – za dni cierpliwości Bożej – wyrażała się w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość, i [aby pokazać], że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa”.
(Rz 3, 23-26)

Ten, który nigdy nie popełnił nawet najmniejszego grzechu, upada przygnieciony jego ciężarem. Na krzyż Jezusa składały się nasze grzechy. To nie waga drewna, z którego był zrobiony, stanowiła o jego ciężarze, lecz one. Chrystus powstając z upadku, chciał nam pokazać, że to nie grzech zwycięża, lecz On. Jeśli będziemy trwać przy Panu Jezusie, razem z Nim będziemy w stanie powstawać z naszych upadków.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę
„Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało. (…) Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy”
(Gal 5, 16-17.22-25)

Najlepszym przykładem postępowania według ducha jest dla nas Maryja. Słaba według ciała – mocna wedle ducha. Zawsze kierowała się duchem, który zajęty był przebywaniem z Bogiem. To dało Jej siłę do towarzyszenia Jezusowi w czasie najciemniejszych godzin Jego życia, męki i śmierci. W całości należała do Chrystusa, dlatego w Niej najdoskonalej ze wszystkich ludzi uwidoczniły się owoce życia w Duchu Świętym.

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi
„Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe. Bo kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie. Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie tylko w sobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim. Każdy bowiem poniesie własny ciężar”.
(Gal 6, 2-5)

Bóg nie stworzył człowieka do życia w samotności. Jesteśmy zależni jeden od drugiego. Tak jak Adam w raju otrzymał pomoc i towarzyszkę w osobie Ewy, tak Chrystus w czasie drogi na Kalwarię otrzymał pomoc Szymona z Cyreny. Szymon stał się wtedy uczestnikiem dzieła odkupienia, choć został do tego przymuszony.
Każdy z nas jest wezwany przez Chrystusa do niesienia swojego życiowego krzyża. Tworzymy jednak wspólnotę z braćmi i siostrami, którzy nas otaczają. Pomagając sobie nawzajem w znoszeniu trudów życia, wypełnimy Chrystusowe prawo miłości Boga i bliźniego.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi
„Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24).

Weronika była zwykłą, niepozorną kobietą. Podobną do wielu innych żyjących w okolicy. Jednak to właśnie ją zapamiętała historia i Tradycja Kościoła. Wystarczył jeden drobny gest miłości, jaki okazała umęczonemu Zbawicielowi. Ulżyła Jego cierpieniu, ocierając Mu ociekającą krwią i spoconą twarz. Chrystus sprawił, że wypełniły się dla niej już w ziemskim życiu zapowiedzi oglądania Bożego oblicza, którego dostąpią ludzie prawi. Na jej chuście zostawił odbicie swej twarzy.
My także możemy dzisiaj ocierać zmęczone twarze naszych bliźnich, przyczyniając się do większego dobra.

Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem
„Chrystus jest naszym pokojem. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i w ten sposób jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości”.
(Ef 2, 14-16)

Drugi upadek Jezusa pokazuje nam słabość ludzkiej natury, którą Bóg doskonale rozumie. Nie możemy jednak rozpaczać, że znowu coś się nam nie udaje; że ciągle popełniamy te same błędy. Chrystus przynosi nam pokój. Przeżywając z nim swoje upadki, nie zniechęcimy się na drodze do świętości.
Często tak łatwo przychodzi nam dzielić ludzi na dobrych i złych. Na tych, którzy przestrzegają prawa, i na tych, którzy w swojej słabości je łamią. Pozornie stoją oni w opozycji do siebie. Jednak w Chrystusie wszyscy stanowimy jedno. On jednych i drugich pojednał z Bogiem przez krzyż.
Patrzmy na siebie i na innych ludzi, jako na umiłowane dzieci Boga, któremu zależy na zbawieniu każdego człowieka.

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty
„Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali… (…) Przemija bowiem postać tego świata”
(1 Kor 7, 29-31)

Czas naszego ziemskiego życia jest krótki i szybko mija. Nie znaczy to, że trzeba nim pogardzać. Wręcz przeciwnie, jest on bardzo cenny. Nie możemy go zmarnować, lecz musimy dobrze wykorzystać na przygotowanie się do spotkania z Panem. Choć nie uwolnimy się od trosk i wyzwań tego życia, to powinniśmy je przeżywać tak, by nie stracić z oczu celu, do którego dążymy. Skorzystajmy z rady, jaką Chrystus dał płaczącym niewiastom. Płaczmy nad tym, co w życiu naszym i naszych bliskich oddala nas od Niego i dążmy do tego, co nas do Niego przybliża.

Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża
„Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz Pan mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 8-10)

Przy trzecim upadku Pana Jezusa zastanówmy się nad naszymi słabościami. Jeśli zatrzymamy się nad nimi, rzeczywiście mogą nas one przygnębić i powstrzymać w drodze do nieba. Lecz kiedy oddamy je Bogu i spojrzymy na nie z Jego perspektywy, staną się one dla nas pomocą. Siła nie pochodzi od nas samych, lecz od Niego. On nas doświadcza nie po to, by nas poniżyć, lecz po to, byśmy Mu zaufali, zdali się na Niego i doświadczyli, że bez Niego nic nie możemy uczynić. Powierzmy Chrystusowi nasze troski, a On nas podźwignie.

Stacja X: Jezus z szat obnażony
„Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele”.
(2 Kor 4, 8-11)

Obnażenie Jezusa z szat miało wystawić Go na pośmiewisko ludzi. Każdy, kto jest Jego uczniem, będzie dzielił Jego los. To, co w oczach ludzi ma przynieść nam hańbę, w oczach Bożych jest chlubą i zasługą, jeśli znosimy to ze względu na Chrystusa.
„Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15, 20). Nie jest łatwo zachować radość w prześladowaniach. Jednak mając świadomość, że spotyka nas to ze względu na Niego, objawiamy w swoim życiu i w naszym ciele Jego samego. Stajemy się w ten sposób znakami dla świata i prawdziwymi świadkami Bożego Syna.

Stacja XI: Jezus do krzyża przybity
„Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”.
(Gal 2, 19-20)

Dać się przybić do krzyża razem z Chrystusem to stać się Jego współpracownikiem w dziele zbawienia świata. Oznacza to umrzeć dla grzechu a narodzić się dla Boga. To dokładnie dokonuje się w sakramencie chrztu świętego. Zanurzamy się w Jego śmierci, by razem z Nim powstać do nowego życia. Od tej chwili Chrystus żyje w nas samych, Przemienia całe nasze życie i nadaje mu prawdziwy sens, zgodny z Bożym zamysłem o człowieku. Doceńmy nasz chrzest święty i żyjmy tak, by inni ludzie widzieli w nas i naszych uczynkach żyjącego Chrystusa.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu
„Pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością”.
(2 Kor 5, 20-21)

Zabicie Chrystusa to wyraz największego buntu stworzenia wobec Stwórcy. Człowiek odtrąca nieskończoną miłość Boga. Dziś dokonuje się to przez każdy grzech, jaki popełniamy. Bóg w swoim wielkim miłosierdziu daje nam jednak możliwość nawrócenia i pojednania się z Nim. Spowiedź święta jest niczym innym, jak odnowieniem naszej miłości do Boga. Odrzucając grzech, wybieramy życie w przyjaźni z Nim. Chrystus wziął na siebie nasze grzechy i ze swojej strony uczynił wszystko, by pojednać nas na nowo z Bogiem. To od nas zależy, czy skorzystamy z owoców Jego zbawczej śmierci i uchwycimy się Jego ręki, która zawsze jest wyciągnięta w naszą stronę.

Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty
„On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej”.
(Flp 2, 6-8)

Jezus Chrystus stał się podobnym do ludzi we wszystkim oprócz grzechu. Przyjął więc na siebie także śmierć, która dotyka każdego człowieka. Będąc Bogiem bogatym we wszystko, stał się ubogim człowiekiem. Oddał się dobrowolnie w ręce ludzi i odkupił nas przez swoją śmierć krzyżową, dając nam najwyższy dowód swej miłości, bo „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Naśladujmy Jezusa w Jego posłuszeństwie woli Ojca. To dzięki niemu wybawił nas od śmierci wiecznej i darował życie wieczne.

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony
„Tak bowiem jest ze zmartwychwstaniem: zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, drugi Człowiek – z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz Człowieka niebieskiego”.
(1 Kor 15, 42-49)

Ci, którzy umierają w Panu, nie pozostaną w śmierci, lecz obudzą się do nowego życia. W nim nie będzie już cierpienia, bólu i śmierci, lecz wieczna radość z przebywania z Bogiem. Ciało Chrystusa nie pozostało w grobie, lecz po zmartwychwstaniu powróciło do Niego jako przemienione. Bóg ożywi nasze ciała w dzień zmartwychwstania. Oto nasza radość i nadzieja.

WIECEJ
  479 odsłon

Droga Krzyżowa ze św. Marią od Jezusa Ukrzyżowanego (Małą Arabką)

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa ze św. Marią od Jezusa Ukrzyżowanego (Małą Arabką)

 

Modlitwa wstępna

Prosimy Cię Panie Jezu niech łaska Ducha Świętego, którego tak bardzo ukochała Mała Arabka, pozwoli nam przeżyć szlak Drogi Krzyżowej w łączności z Tobą Pobudź w naszych sercach żarliwą miłość do Ciebie. Bo Twoja wspinaczka na Golgotę jest dla nas przede wszystkim czerpaniem z życiodajnych źródeł miłosierdzia otwierającego nasze dusze na zbawienie. Jego pragniemy wpatrzeni w Ciebie Jezu Ukrzyżowany.

Stacja pierwsza – Skazanie na śmierć na Krzyżu
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Jezus pocieszyciel strapionych

Dziś rano (14 listopada 1871) cierpiałam, ponieważ nie czułam Boga. Wydawało mi się, że moje serce było jakby z żelaza. Nie mogłam myśleć o Bogu, wezwałam Ducha Świętego i powiedziałam: "To Ty dajesz nam poznać Chrystusa. Apostołowie pozostawali długo razem z Nim nie rozumiejąc Go, ale jedna kropla Ciebie wystarczyła, aby Go zrozumieli. I Ty również sprawisz, że zrozumiem Go także. Przyjdź moje pocieszenie, przyjdź moja radości, przyjdź mój pokoju, moja siło, moje światło. Przyjdź i oświeć mnie, abym znalazła źródło, z którego powinnam się napić. Kropla Ciebie wystarczy mi, byś pokazał mi Jezusa takim, jakim jest.

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Jezu skazany na śmierć. Pozbawiasz się jakiejkolwiek radości, abym mógł czerpać z obfitości duchowego pocieszenia. Niech to, co jest strapieniem w moim życiu zamienia się pod tchnieniem Ducha w pokój i wytchnienie.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja druga – Pan Jezus bierze Krzyż na swoje ramiona
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Krzyż drogą miłości

Jakiś głos mi odpowiedział: Służcie bliźniemu a będziecie Mi służyli. Powiedziałam jeszcze: Panie Jezu, co mam robić, by Cię kochać? Głos powiedział: Miłujcie bliźniego a będziecie Mnie miłowali. Służcie bliźniemu, a będziecie mi służyli; miłujcie bliźniego, a będziecie Mnie miłowali. Po tym poznam, że miłujecie Mnie prawdziwie”.

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Jezu biorący Krzyż na swoje ramiona – objawiasz w ten sposób, że jesteś sługą każdego człowieka dotkniętego chorobą grzechu. Naucz nas przezwyciężać egoizm i pychę, łaską niesienia innym pokoju i miłości. Chcemy to czynić naśladując Ciebie dźwigającego Krzyż.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja trzecia – Pierwszy upadek Pana Jezusa
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Nieść innym dobroć

Tak jak ty przygotowujesz drogę dla twojego brata, tak samo Pan przygotuje ją dla ciebie. Jeśli widzisz kamienie przed twym bliźnim, usuń je, zanim je zobaczy. Jeśli widzisz dół, zasyp go, zanim go zobaczy. Wygładź jego drogę... Jeśli tak jak potrafisz zasypiesz dół przed ślepym a nie zechce on pójść tą drogą, to ta droga będzie dla ciebie. Usuwaj, usuwaj delikatnie przeszkody. Jeśli jesteś spragniona i dają ci wody, daj tę szklankę bliźniemu, któremu chce się pić. Chociaż ty jesteś bardziej spragniona. Ale masz pewność, że Pan da ci się napić ze swej ręki...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Nikt Ci Panie Jezu nie usunął z drogi kamienia, dlatego się przewróciłeś. Daj nam Panie taką uważność na drugiego człowieka, byśmy umieli zauważyć niebezpieczeństwo, które mu grozi i usunąć je, aby mógł prostą drogą iść do celu..

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja czwarta – Spotkanie z Matką
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Bez Maryi nie ma zbawienia

Na ziemi, dzieci nie mogą się narodzić bez matki: przychodzą na świat przez kobietę. Także przez kobietę wchodzimy do nieba, a tą kobietą jest Maryja. Po grzechu pierworodnym ludzie oczekują na Owoc Maryi, tej Dziewicy cichej, pokornej i świętej. Bądź błogosławiona, Maryjo, bądź błogosławiona!...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Maryjo, zrodziłaś Jezusa, rodzisz nas. Na krzyżowej stoisz, bo Twoja obecność jest konieczna, aby się wypełniła obietnica, że Syn Niewiasty zdepcze głowę starodawnego węża. Matko Bolesna spraw niech moje życie będzie trwaniem w łasce bożych błogosławieństw.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja piąta – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść Krzyż
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Łaska bycia Cyrenejczykiem

Tam gdzie jest miłość, Bóg jest także. Jeśli myślicie o tym, by uczynić dobro bliźniemu, Bóg będzie myślał o Was. Jeśli wykopiecie dół dla bliźniego, wpadniecie do niego; będzie on dla was. Ale jeśli uczynicie niebo dla bliźniego, ono będzie dla was. Pamiętajcie o tym...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Pozwól nam Panie czynić niebo dla bliźniego. Być dobrymi jak Cyrenejczyk, który z początku przymuszony, potem już świadomie zgodził się na bycie dla Ciebie miłosiernym wspomożycielem.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja szósta – Weronika ociera twarz Panu Jezusowi
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Czyny miłosierdzia

Poganie też mówią: Boże mój, Boże mój, kocham Ciebie. To nie wystarczy. Wy pokazujecie, że kochacie Pana czynami. Nie ci, którzy mówią Panie, wejdą do Królestwa niebieskiego. Z powodu miłości źle zrozumianej brakuje nam większej miłości. Oto, na co diabeł nas łapie.

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Potrzeba czynów. Takich jak czyn Weroniki. Bycie miłosiernym oznacza, że ocieram, Panie Jezu, Twoją twarz i otwieram się na dar współcierpienia z Tobą.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja siódma – Drugi upadek
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Bronić się przed grzechem nie-miłości

Oto co mówi Pan: Jeśli upadniecie, zaraz się upokórzcie, Pan wam przebaczy. Ale oskarżać bliźniego, Bóg tego nie przebacza łatwo.

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Panie Jezu upadamy często. Każdy nas dzień to seria kolejnych upadków. Mówisz, że mamy wtedy uznać naszą nicość, a Ty okażesz nam miłosierdzie. Ale wtedy powinniśmy wystrzegać się tego, by nie oskarżać innych. Bo w ten sposób skazujemy się na czyścowy ogień bolesnego oczyszczenia.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja ósma – Spotkanie z lamentującymi kobietami
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Kobiety to znak Bożego Miłosierdzia

Mam pewne odczucie w głębi mego serca; ono tam jest dzięki łasce Boga i czuję, że to prawda. Dopuściłam się wszelkiego rodzaju zbrodni i niewierności; nie ma nikogo takiego jak ja na ziemi. Nie ma takiej siostry, nawet jednej, która by więcej zgrzeszyła i była mniej wierna niż ja. A jednak, nie mogę powstrzymać się od tego odczucia: Bóg w swoim miłosierdziu mnie zbawi...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Panie Jezu uczyniłeś kobiety depozytariuszkami prawdy o swoim miłosierdziu. Przy tej stacji dziękuję Ci za wszystkie niewiasty, które słowem, modlitwą, płaczem i uczynkiem na przestrzeni wieków niosły światu orędzie o Twojej niepojętej dobroci.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja dziewiąta – Trzeci upadek Pana Jezusa
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Zawsze powstawać dzięki ufności

Mój Boże, nikt tak bardzo nie zgrzeszył jak ja. Tak więc raduję się i bardzo ufam, ponieważ we mnie rozbłyśnie Twoje wielkie miłosierdzie. Prawie nigdy nie czuję ufności; nie mam żadnego uczucia nadziei; ale ufam mimo wszelkiej nadziei...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – JNie ma upadku, który już na zawsze stałby się klęską człowieka, jeśli wierzy się w moc Twojego Jezu miłosierdzia. Powtarzam więc za św. Arabką – ufam zawsze, nawet wtedy, gdy nikt już nie jest w stanie mi pomóc.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja dziesiąta – Obnażenie z szat Pana Jezusa
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Cała prawda o ciele

O ciele, wkrótce będziesz w ziemi! Wszystko mija dla ciebie. Popatrz na grób. Tam będziesz cieszyło się przyjemnościami, wymysłami świata! Tam pragnij pięknego ubrania, dobrego jedzenia! Pragnij wyglądać na kogoś! Popatrz, ciało, na twoją wielkość w grobie. Robaki, małe żyjątka, cię jedzą; są czymś więcej od ciebie. Kiedy żyłoś, rozdeptywałoś robaki; tutaj, robaki ciebie jedzą...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – To są mocne słowa Małej Arabki. Przypominają nam one okrutny realizm śmierci ciała. Twoje ciało Panie Jezu też umarło, ale nigdy nie uległo rozkładowi. Stało się świetlistą pochodnią życia wiecznego. Zmartwychwstało. I dzięki temu nasz śmiertelny proch odzyska życie. Dzięki Ci za to Panie.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja jedenasta – Przybicie do Krzyża
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Błogosławieństwo współcierpienia z Chrystusem

Nasz Pan powiedział mi: "Sądzisz, że tylko ty cierpisz? Cierpię więcej od ciebie; niosę cały ciężar waszych grzechów... Chcę, by nie było takiej chwili, w której byś nie cierpiała. Gdyby też nie było kogoś, kto sprawiłby ci ból, zamieniłbym kamienie, ziemię na ludzi, by sprawiały ci ból. Chcę, byś cierpiała codziennie...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Cierpieć z Tobą Jezu to wielki przywilej. Każdy krzyż coraz bardziej jednoczy nas z Tobą. Dlatego zamiast bać się cierpienia, należy dać się przybić do krzyżowej belki.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja dwunasta – Śmierć Pana Jezusa
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Potęga Jezusa Ukrzyżowanego

O Miłości, o Miłości, o Miłości! Miłość nie jest znana, Miłość nie jest miłowana!... Miłujmy Miłość, miłujmy Miłość!... Tylko On, tylko On!...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Najpełniej objawiasz swoją miłość Jezu konając na drzewie Krzyża. On staje się już na wieki znakiem Twojego zakochania w człowieku. Daj nam łaskę odwzajemnienia tej miłości. Niech Miłość będzie przez nas kochana.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja trzynasta – Zdjęcie z Krzyża
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Bóg nie umarł

Mój Umiłowany, gdzie jesteś? Kto widział mojego Umiłowanego? Szukałam Go i nie znalazłam... Umiłowany mój, ja idę, biegnę, płaczę; nie znalazłam mojego Umiłowanego. O Jezu, moja Miłości, nie mogę żyć bez Ciebie. Gdzie jesteś, Umiłowany mój? Kto widział mojego Jezusa? Kto znalazł mojego Umiłowanego? Ty wiesz, moja Miłości, cała ziemia jest niczym bez Ciebie, cała woda z morza nie wystarczyłaby, by orzeźwić moje serce...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Schroniłeś się Panie w tajemnicy śmierci. Czasami mędrcy współcześni mówią, że umarłeś i w żaden sposób nie można już odnaleźć w świecie śladu Twojej Boskiej Obecności. Wbrew ich teoriom wołam za Małą Arabką – gdzie się ukryłeś?!

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja czternasta – Złożenie do grobu
– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, – żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Przebudzenie

Matko, wszyscy śpią. A o Bogu, pełnym dobroci, wielkim, godnym uwielbienia, zapominają!... Nikt nie myśli o Nim!... Popatrz, wysławia Go przyroda; niebo, gwiazdy, drzewa, rośliny, wszystko Go wysławia, a człowiek, który zna Jego dobrodziejstwa, który winien Go wysławiać, śpi!... Szybko, szybko, obudźmy wszechświat...

Osobista rozmowa z Jezusem w milczeniu... – Obudźmy wszechświat z letargu snu zapatrzenia w siebie. Twój Jezu sen w grobie obudzi nas do życia, które pozwoli żyć zawsze blisko Ciebie. Wierzymy, że to przebudzenie już następuje jako owoc drogi, którą podążaliśmy za Tobą wraz ze św. Małą Arabką.

– Któryś za nas cierpiał rany – Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Modlitwa końcowa

Miłosierny Jezu naucz mnie sztuki życia w łasce naśladowania Ciebie. Jest to zawsze związane z kroczeniem po krzyżowym szlaku. Mała Arabka jest dla mnie przykładem na to, że ta umiejętność dana jest tym, którzy przyjaźnią się z Duchem Świętym i Twoją Matką. Proszę Cię więc niech moja osobista droga na Golgotę będzie wypełniona obecnością Ducha i Jego Oblubienicy Maryi. Amen.

WIECEJ
  461 odsłon

Droga krzyżowa dla młodzieży 2

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga krzyżowa dla młodzieży

 

Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Jak łatwo rzuca się oskarżenia. Wcale nie przeszkadza, że nie wie się na pewno. Przez głupie plotki, oszczerstwa skazujemy naszych bliskich, kolegów, sąsiadów… Zdarza się, że i my stajemy się ofiarą fałszywych pomówień. Tak dziwnie łatwo zapominamy Panie o Twoje nauce: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”. To ja i on; to – my Cię skazujemy!

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Co dla każdego z nas znaczą Twoje słowa, Panie; „wziąć krzyż na swoje ramiona”? Nasze krzyże to codzienne trudności; problemy w domu, w szkole… Nasze krzyże stają się tak niewypowiedzianie ciężkie gdy nas inni nie rozumieją, gdy kolejny raz trzeba wybaczyć, chociaż chciałoby się zgotować zemstę lub po prostu uciec od tego wszystkiego! Panie, pomagaj nam, wspieraj każdego dnia swoją łaską, bo bez Ciebie „dokąd pójdziemy”; nie damy rady oprzeć się pokusom i blichtrowi tego świata.

Stacja III: Pierwszy upadek pod krzyżem

Nasze szkolne upadki. Pierwsza jedynka. No cóż, stało się. Teraz trzeba zebrać siły, przełknąć gorycz porażki, drwiny kolegów i kazanie mamy. Rodzice, nauczyciele nawet ksiądz w kościele; wszyscy tak często powtarzają: nie wolno się poddawać, głowa do góry, musisz się poprawić! Łatwo mówić, ale trudniej wykonać. Tak ciężko powstrzymać łzy i nie płakać, bo przecież każdy upadek boli. Nieraz nawet bardzo i długo. Ciebie mój Jezu pewnie też okropnie bolało ale wytrwałeś i zwyciężyłeś. Najlepszy Nauczycielu, naucz nas wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celu.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Mama; ta od Syna Bożego i nasza. Ileż to razy widzimy Jej zatroskaną twarz! Nie musi nic mówić. Wystarczy , że spojrzy tym smutnym, kochającym wzrokiem i wszystko jasne. Nasze życie to najcenniejszy dar, który za pośrednictwem Matki otrzymaliśmy od Boga. Czy umiemy to docenić, strzec przed utratą

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Co to znaczy mieć dobry wzrok, słuch? Znam takich co to patrzą, ale nie widzą, niby słuchają, ale nie słyszą. Tak często nie dostrzegamy albo nie chcemy dostrzec ludzkiej krzywdy, wołania o pomoc. Tłumacząc się brakiem czasu, nadmiarem własnych obowiązków; nie spieszymy z pomocą. Nie wiemy dokładnie jak to było z Cyrenejczykiem, ale jedno jest pewne; jego pomocna dłoń bardzo ulżyła zmęczonemu i obolałemu Panu Jezusowi. Panie, pomóż abyśmy nie zamykali się w skorupie swojego egoizmu. Daj dobry słuch, wzrok; daj serce, które jest wrażliwe na ludzką krzywdę i chętne do ofiarnej, bezinteresownej pomocy.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Kim jest dzisiejsza Weronika? Może jest nią moja przyjaciółka?, ojciec rekolekcjonista?, Matka Teresa?, mój spowiednik?, mój nauczyciel, wychowawca?, Ojciec Święty?….. A może jeszcze i ten Ktoś, kto oficjalnie sprzeciwił się zalegalizowaniu prawa do zabijania nienarodzonych, do eutanazji….. i wielu, wielu innych, którym wcale nie zależy na tym aby ich imiona pojawiały się na pierwszych stronach gazet. Nie po to spieszą z pomocą aby otrzymać ulgę w podatku… Panie Jezu , prosimy naucz nas, abyśmy za przykładem św. Weroniki służyli pomocą nie oczekując zapłaty, abyśmy za Twoim wezwaniem „miłowali bliźniego jak siebie samego”.

Stacja VII: Drugi upadek pod krzyżem

Drugi upadek. Kolejna wpadka. Skąd czerpać siły do podźwignięcia? Jak pokonać wszechogarniający ból, zniechęcenie, strach? Ty Panie uczysz, że można pokonać, że trzeba pokonać! A więc prosimy; dopomóż abyśmy nie tracili nadziei. Nie zniechęcali się gdy przyjdą przykre doświadczenia. Daj łaskę zrozumienia, że cierpienie ma sens.

Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

Są chwile w życiu każdego z nas, kiedy wydaje się, że jest już tak ciężko, tak smutno, że gorzej być nie może. Bezsilni, bezradni chcemy krzyczeć przez łzy, że to wszystko nie ma sensu! A jednak Ty Panie Jezu zawsze wskazujesz sens; problem w tym, że nie wszyscy chcą go dostrzegać. Szukają łatwych i prostych rozwiązań. Po najmniejszej linii oporu. Ty, Lekarzu ludzkich dusz, pocieszasz, ale problem w tym, że nie wszyscy chcą słuchać Dobrej Nowiny. Pozostawiłeś nam skarb Ośmiu Błogosławieństw- osiem perełek pocieszenia; dopomóż abyśmy je głęboko w sercu zachowali.

Stacja IX: Trzeci upadek pod ciężarem krzyża

Ile razy trzeba w życiu dokonywać wyborów; szlachetnych postanowień poprawy? Ile razy ponawiać próbę bycia lepszym, bardziej życzliwym, wyrozumiałym? Nie warto prowadzić rachunków doznanych porażek, krzywd i strat. Każesz Najlepszy Nauczycielu kochać nawet nieprzyjaciół; to takie trudne, zwłaszcza dzisiaj, gdy świat kusi aby nie zwracać uwagi na tych co upadli, którym się nie udało zdobyć majątku. Pomóż nam odróżniać to co naprawdę wartościowe i piękne od wirtualnego świata pozorów.

Stacja X: Jezus z szat obnażony

Snując refleksje nad Twoim obnażeniem z szat, rozmyślajmy na czym polega poszanowanie ludzkiej godności u progu XXI wieku. W prasie, telewizji, w radiu a nawet na szkolnej dyskotece; często bez zawstydzenia i należytej skromności ludzkie ciało traktowane jest jak towar na sprzedaż. Co o nas sądzisz św. Pawle, Ty, który tak ostro krytykujesz grzechy bezwstydu i nieczystości? Coraz częściej do codziennego słownictwa wprowadzamy wulgaryzmy i mało kto się tym przejmuje. O Panie pomóż nam pielęgnować cnotę czystości.

Stacja XI: Jezus do krzyża przybity

To Żydzi skazali Pana Jezusa! To Żydzi przybili Go do krzyża! To oni są winni – nie ja! Jakże często w naszym życiu rozpaczliwie szukamy winnych wokół siebie. Koniecznie staramy się znaleźć usprawiedliwienie dla swojego postępowania. A jeśli już nie uda się poszukać usprawiedliwienia, to na pociechę tłumaczymy, że przecież inni też tak postępują. Po co się wyróżniać? W imię czego? O Boże, pomóż nam zrozumieć, że to właśnie w imię Twojego ukrzyżowanego Syna mamy się wyróżniać; bo to przecież on kazał nam być „solą ziemi”.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

Gry komputerowe. Tam jest wszystko takie proste: jedno życie, potem następne i jeszcze jedno … Tam gracz; czyli Ty i ja stajemy się Absolutnymi Panami życia i śmierci. Panie Jezu dopomóż abyśmy nie zatracili poczucia rzeczywistości. Ty umarłeś tylko raz i my umrzemy tylko raz. Pomóż zrozumieć, że Twoja ofiara krzyża to jedyna prawdziwa droga do osiągnięcia życia wiecznego. Boże choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję, nad wszystko co jest stworzone, boś Ty dobro nieskończone.

Stacja XIII: Jezus z krzyża zdjęty

Tak często zawodzą nasi koledzy, przyjaciele. Już wszystko było omówione dokładnie; nawet słowo honoru padło, że to niby na zawsze możemy na siebie liczyć. Tymczasem bzdurne nieporozumienie, konieczność stawania w obronie przyjaciela wtedy gdy inni odeszli – i już po przyjaźni; tej co to do grobu trwać miała. Dziękujemy Ci Matko Boża, św. Janie, Nikodemie, Józefie z Arymatei, dziękujemy Wam, którzy daliście lekcję wiernej przyjaźni, takiej co to wykracza poza granice śmierci.

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

Tak jak ciało zwykłego człowieka – po śmierci Ciało Boga do grobu zostało złożone. Grób – jakie to chłodne i tajemnicze słowo. Wspomnijmy groby naszych bliskich zmarłych. W dzień pogrzebu kwiaty licznie zroszone łzami i te figlarne, ogniste języki płonących zniczy. A później to bywa już różnie; straszą zeschnięte wiązanki kwiatów i wypalone lampki. Pamięć ludzka jest zawodna; także ta o obowiązku modlitwy za zmarłych. Ogarnijmy więc teraz modlitewną pamięcią bliskich nam zmarłych; tym którzy w nadziei zmartwychwstania zeszli z tego świata wieczny odpoczynek racz dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki.

WIECEJ
  433 odsłon

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie