banner1

Reklama Top

Droga Krzyżowa dla rozeznających powołanie

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dla rozeznających powołanie

 

WPROWADZENIE:

Chce przejść przez drogę, na której Jezus został umęczony. Chcę przyjrzeć się swojej osobistej drodze krzyżowej, aby jeszcze raz docenić jej wartość, na nowo odkryć, że na tej drodze sam Bóg działa – szlifuje, rzeźbi, drąży, jak rzeźbiarz w marmurze.

Teraz nie jestem już tym, kim byłem dawniej, wkrótce nie będę już tym, kim jestem teraz. Wierzę, że Bóg wyrzeźbi piękną duchową figurę. On jest bowiem geniuszem, ma talent! Chodzi o to, by Mu na to pozwolić…..

STACJA I - Piłat wydaje wyrok

Młodość to czas wchodzenia w świat odpowiedzialności. To czas dojrzewania do podjęcia wielkich decyzji, od których zależą losy nie tylko nasze, ale i wielu innych ludzi. To także czas stawiania pytań Bogu i sobie o sens i cel życia...

Jezu Zbawicielu wskaż mi moją drogę

STACJA II – Jezus przyjmuje krzyż

Krzyż to trudne dobro. Trzeba wiele odwagi, by oprzeć się pokusie łatwego dobra, które zniewala i sięgnąć po dobro trudne, które budzi lęk. Panie Jezu wyciągający ręce po krzyż i ukryte w nim trudne dobro - naucz mnie odwagi i mądrości, które pomogą mi w sięganiu po dobro trudne. I wskaż mi moją drogę!

STACJA III - Pan Jezus upada pod ciężarem krzyża

Ciężar krzyża jest ponad siły, Panie. Oto leżysz na ziemi. Zdecydowałeś się na kroczenie drogą ofiary i chcesz nas przekonać, że tylko na niej możemy autentycznie wzrastać. Dla nas ofiara - to strata. Patrząc na Ciebie, gotowi jesteśmy powiedzieć, że Twoja droga nie ma sensu. Tylko tracisz, z kroku na krok, tracisz siły, tracisz życie. Panie, daj mi ducha zrozumienia wartości ofiary i wskaz mi moja drogę.

STACJA IV - Jezus spotyka Matkę

Maryjo, Matko Bolesna, ucz mnie codziennej miłości ukrzyżowanej, by nic, co ziemskie i przemijające nie było zdolne wpędzić mnie w rozpacz. Panie i Zbawicielu, wskaz mi moją drogę!

STACJA V - Szymon z Cyreny pomaga Chrystusowi

Naucz nas, Panie, pomagać potrzebującym pomocy, bo ubogacając ich, ubogacamy siebie. Naucz nas zwłaszcza pomagać naszym kolegom, koleżankom dotkniętym chorobą czy niepełnosprawnością – i wskaż mi, Panie, moją drogę.

STACJA VI - Święta Weronika ociera twarz Jezusa

Weronika widziała ulice pełne ludzi, widziała żołnierzy, trzech skazańców, ale w tym obrazie dostrzegła to, co najcenniejsze - Twoją twarz. Panie, chcę widzieć Twoje Oblicze zwłaszcza wtedy, gdy dotyka mnie smutek, poczucie bezsensu i zniechęcenia! Panie i Zbawicielu, wskaż mi moją drogę!

STACJA VII - Drugi upadek Chrystusa

Boję się przegrać, a najbardziej boję się zagubienia i niepewności. Dziś proszę Cię, Panie, naucz mnie równie mądrze przyjmować zwycięstwa jak i klęski, i wskaż mi moją drogę!

STACJA VIII - Jezus upomina płaczące matki

Tak niewiele trzeba, by zaistniało dobro: życzliwość, dotyk, uśmiech. Tak często nad cierpieniem użalamy się i narzekamy….Zacznijmy czynić dobro! Od dziś !

STACJA IX - Jezus ponownie upada

Nie ma dla mnie innej drogi, jak uznać swoją słabość, uznać upadek, zobaczyć cały świat w zupełnie innej perspektywie, powstać i iść dalej. I nie ma większego celu niż zbawienie, niż Ty sam! Zbawiasz mnie, Chryste, przez moje upadki, moje życie….MOJE! Nie inne! Właśnie takie jakie jest, w całości. I każdego z nas zbawiasz przez życie, w jakim bierzemy udział, z krzyżem o różnych rozmiarach. Panie i Zbawicielu, wskaż mi moją drogę!

STACJA X - Jezus odarty z szat

Jestem wędrowcem przez życie, doświadczam go coraz bardziej, odkrywam coraz pełniej, poznaję kim jestem ja – człowiek i Kim jesteś Ty – Boże. Nie mogę poznać siebie bez Ciebie. Dlatego idę za Tobą, Panie mój i Zbawicielu i proszę, wskaż mi moją drogę!

STACJA XI – Jezus przybity do krzyża

Panie, daj nam zrozumieć, że na drodze Twojej miłości zawsze się wygrywa, nawet wówczas, gdy z powodu przynależności do Ciebie trzeba ponieść śmierć. Panie i Zbawicielu, daj mi siłę, bym nie przestraszył się trudu i wskaż mi moją drogę!

STACJA XII - Pan Jezus umiera na krzyżu

„Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej (…). Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w ręce Twoje powierzam ducha mojego. I wyzionął ducha” . Panie i Zbawicielu, wskaż mi moją drogę!

STACJA XIII - Ciało Chrystusa zdjęte z krzyża

Burzysz, Panie, nasz doczesny sposób myślenia. Zadanie Twoje nie polegało na ratowaniu ludzi dla doczesności. Wiesz doskonale, że tego się nie da uczynić. Świat doczesny przemija. Ci, którzy byli przez Ciebie nakarmieni znów są głodni, a ci, których wskrzesiłeś - po pewnym czasie ponownie znaleźli się w grobie. Pokazałeś, że nie należy się obawiać śmierci, bo poza jej progiem jest nowe życie. Panie i Zbawicielu, wskaż mi moją drogę!

STACJA XIV - Pan Jezus złożony do grobu

Teraz ręce Kajfasza, Annasza, Piłata, Heroda, Judasza, żołnierzy z plutonu egzekucyjnego już Cię nie mogły dosięgnąć. Jesteś natomiast w zasięgu rąk ludzi dobrych: Matki, Piotra, Magdaleny, Jana, Tomasza, uczniów z Emaus. Umocnij mnie, Panie, przymnóż mi wiary i wskaż moją drogę!

ZAKOŃCZENIE

Gdybyś, Panie nie zmartwychwstał, moje życie chrześcijanina nie miałoby sensu. Jeśli twierdzę, że nim jestem, a moja twarz nie jaśnieje Twoim zmartwychwstaniem, to nikogo nie zdołam przekonać. Jeśli co niedzielę świętuje Twoje zmartwychwstanie, a żyję jak poganin, niczemu nie daję świadectwa.

Daj mi żyć tak, aby inni patrząc na mnie, myśleli, iż niemożliwe jest, by Bóg nie istniał.

WIECEJ
  630 odsłon

Droga Krzyżowa św. Alfonsa Liguori

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa św. Alfonsa Liguori

 

Akt żalu

Panie mój, Jezu Chryste, szedłeś tą drogą z miłością, by umrzeć za mnie, a ja tyle razy odwracałem się od Ciebie; ale teraz kocham Cię całą swą duszą, a ponieważ Cię kocham, żałuję z całego serca, że Ciebie obrażałem. Przebacz mi, pozwól mi towarzyszyć Ci w tej drodze. Idziesz, aby umrzeć z miłości ku mnie, i ja też pragnę iść z Tobą, aby umrzeć z miłości ku Tobie, ukochany mój Odkupicielu. Jezu mój, z Tobą zawsze zjednoczony pragnę żyć i umierać.

Stacja I

Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Rozważ, jak Jezus Chrystus po ubiczowaniu i ukoronowaniu cierniem został przez Piłata niesprawiedliwie skazany na śmierć na krzyżu.

Uwielbiony mój Jezu, to nie Piłat skazał Cię na śmierć, ale moje grzechy. Przez zasługi tej bolesnej drogi proszę Cię, byś mnie wspomagał, gdy moja dusza uda się w drogę do wieczności.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja II

Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważ, jak Jezus Chrystus, idąc tą drogą z krzyżem na ramionach, o tobie myślał i za ciebie ofiarował Bogu śmierć, którą miał ponieść.

Najukochańszy mój Jezu, przyjmuję wszelkie udręki, któreś mi przeznaczył aż do mojej śmierci. Błagam Cię przez zasługi męki, jaką wycierpiałeś, dźwigając krzyż, byś mnie wspomagał przy niesieniu mojego krzyża z doskonałą cierpliwością i poddaniem się.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja III

Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Zastanów się nad tym pierwszym upadkiem Jezusa pod krzyżem. Całe ciało miał już poranione biczami, głowę ukoronowaną cierniami i przelał dużo krwi, dlatego był tak słaby, że z trudem mógł iść dalej. Do tego dźwigał na ramionach wielki ciężar, żołdacy Go popychali, wskutek czego kilka razy w drodze upadał.

Ukochany mój Jezu, to nie ciężar krzyża, lecz moich grzechów kazał Ci znieść tyle męczarni. Przez zasługi tego pierwszego upadku racz mnie zachować od popadania w grzech śmiertelny.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja IV

Jezus spotyka swoją Matkę

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Zastanów się nad spotkaniem na tej drodze Syna z Matką. Jezus i Maryja patrzyli na siebie wzajemnie, a te spojrzenia stawały się jakby bolesnymi strzałami przenikającymi ich kochające serca.

Najukochańszy mój Jezu, przez ból doznany w tym spotkaniu racz mi udzielić łaski, bym był szczerym czcicielem Twej Matki Najświętszej. A Ty, Królowo moja bolesna, Twym wstawiennictwem przyczyniaj się za mną, bym ciągle i z miłością miał w pamięci mękę Twojego Syna.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja V

Jezus przyjmuje pomoc Szymona

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważ, jak Żydzi, widząc, że coraz słabszy Jezus może w każdej chwili wyzionąć ducha – a chcieli Go zobaczyć umierającego hańbiącą śmiercią na krzyżu – przymusili Szymona Cyrenejczyka, by niósł krzyż za Pana.

Najsłodszy mój Jezu, nie chcę jak Cyrenejczyk odrzucać krzyża; obejmuję go i przyjmuję całym sercem, a zwłaszcza śmierć przyjmuję, która jest mi przeznaczona, ze wszystkimi udrękami, jakie jej będą towarzyszyć. Łączę ją z Twoją śmiercią i Tobie ją ofiaruję. Ty umarłeś z miłości ku mnie; ja pragnę także umierać z miłości ku Tobie, by się Tobie podobać. Wspomóż mnie Twoją łaską.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja VI

Jezus zostawia swoje oblicze na chuście Weroniki

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważ, jak święta Weronika, widząc Jezusa tak umęczonego, z twarzą zalaną potem i krwią, podała Mu kawałek płótna, na którym, wycierając się, nasz Pan pozostawił odbite swoje oblicze.

Jezu mój ukochany, oblicze Twoje przedtem było piękne, ale w czasie tej drogi utraciło swoje piękno wskutek zadanych ran i przelanej krwi. Również moja dusza, kiedy otrzymała Twoją łaskę na chrzcie świętym, była piękna, ale to piękno zeszpeciły później moje grzechy. Jedynie Ty, mój Odkupicielu, możesz przywrócić mojej duszy to utracone piękno. Spraw to, proszę, przez zasługi Twojej męki.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja VII

Jezus upada po raz drugi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Zastanów się nad drugim upadkiem Jezusa pod krzyżem; upadkiem, przez który rozjątrzył się umęczonemu Panu ból wszystkich ran, ból Jego czcigodnej głowy i całego ciała.

Najłagodniejszy mój Jezu, ile razy mi już przebaczałeś, a ja ponawiałem swoje upadki i znieważałem Cię! Przez zasługi tego drugiego upadku wspomagaj mnie, abym wytrwał w Twojej łasce aż do śmierci. Spraw, abym we wszystkich pokusach, które mi zagrażają, Tobie zawsze się polecał.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja VIII

Jezus poucza płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważ, jak niewiasty, widząc Jezusa tak sponiewieranego i broczącego krwią po drodze, płakały ze współczucia, ale On rzekł do nich: Nie płaczcie nade Mną, ale nad dziećmi waszymi.

Zbolały mój Jezu, opłakuję zniewagi, jakie Ci wyrządzałem, cierpienia, jakie Ci sprawiałem, ale najbardziej przykrości czynione Tobie, któryś mnie tak umiłował. Nie tyle lęk przed piekłem, ile Twoja miłość pobudza mnie do opłakiwania moich grzechów.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja IX

Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozmyślaj nad trzecim upadkiem Jezusa Chrystusa. Mimo okrucieństwa oprawców, którzy Go przynaglali, zbyt wielkie było Jego osłabienie, aby przyspieszył kroku, podczas gdy mógł iść z wielką tylko trudnością.

Mój zmordowany Jezu, przez zasługę słabości, jaką przeżywałeś w drodze na Kalwarię, udziel mi siły wystarczającej do przezwyciężenia wszelkiego względu na ludzką opinię i wszystkich moich złych skłonności, które w przeszłości doprowadziły mnie do zlekceważenia Twojej przyjaźni.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja X

Jezus obnażony z szat

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważaj, jak Jezusowi, gwałtownie Go z szat obnażając, wraz z ubraniem, które przywarło do ciała, posieczonego biczami, zdarto i skórę. Współczuj z twym Panem i mów do Niego:

„Niewinny mój Jezu, przez zasługę bólu, jaki wtedy odczuwałeś, wspomóż mnie, bym się pozbył wszelkiego przywiązania do rzeczy tej ziemi, abym całą miłość moją w Tobie położył, który jedynie jesteś godzien miłości”.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja XI

Jezus przybity do krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Zastanów się nad tym, jak Jezus, rzucony brutalnie na krzyż, wyciąga ręce w ofierze dla naszego zbawienia. Przybijają Go ci okrutnicy, i podnosząc krzyż, skazują Go na śmierć w okrutnej męce na tej haniebnej szubienicy.

Znieważony mój Jezu, przybij moje serce do Twoich nóg, by tam już na zawsze pozostało, by Cię miłowało i nigdy nie opuszczało.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja XII

Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważaj, jak twój Jezus po trzech godzinach konania na krzyżu, wyczerpany do ostateczności cierpieniem, żegna się z ciałem, skłania głowę i umiera.

Zamęczony mój Jezu, ze wzruszeniem całuję ten krzyż, na którym za mnie umarłeś. Ja z powodu mych grzechów zasłużyłem na złą śmierć, lecz Twoja śmierć jest moją nadzieją. Przez zasługi Twej męki udziel mi łaski, bym umierał, obejmując Twoje stopy i płonąc miłością ku Tobie. W Twoje ręce polecam mojego ducha.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja XIII

Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważaj, jak po śmierci Jezusa dwóch uczniów – Józef i Nikodem – zdjęło Go z krzyża i złożyło w ręce Matki Bolesnej. Ona z delikatnością przyjęła Go i przycisnęła do łona.

O Matko Bolesna, przez miłość do swego Syna przyjmij mnie za Twego sługę i błagaj Go za mną. A Ty, mój Odkupicielu, ponieważ za mnie umarłeś, pozwól mi Ciebie miłować, gdyż tylko Ciebie pragnę, i niczego więcej.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany

Stacja XIV

Jezus złożony do grobu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Rozważ, jak uczniowie zanieśli do grobu zmarłego Jezusa, a towarzyszyła im też Jego święta Matka, która własnymi rękami ułożyła Go w grobie. Następnie grób zamknięto i wszyscy się rozeszli.

O Jezu mój pogrzebany, całuję ten kamień, który Cię zamknął. Ty jednak po trzech dniach powstałeś z martwych. Błagam Cię przez Twoje zmartwychwstanie: daj mi powstać w dniu ostatecznym razem z Tobą uwielbionym, bym był na zawsze zjednoczony z Tobą w niebie, bym Ciebie wysławiał i kochał na wieki.

Kocham Cię, Jezu, ma miłości; kocham Cię bardziej niż siebie samego. Z całego serca żałuję, że Ciebie obrażałem. Nie dozwól, bym się miał kiedykolwiek odłączyć od Ciebie. Spraw, bym Cię zawsze miłował, a Ty rozporządzaj mną według Twojej świętej woli. Przyjmuję wszystko, co się Tobie podoba.

Któryś za nas cierpiał rany…

WIECEJ
  534 odsłon

Droga Krzyżowa za cierpiących

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa za cierpiących

 

Najbliższe minuty poświęcimy na przejście śladami naszego Mistrza-Chrystusa, z Pretorium Piłata na wzgórze Golgoty. Prosić będziemy o łaski potrzebne dla ludzi cierpiących.

Droga Krzyżowa to droga cierpienia. Na świecie miliony ludzi cierpiących wędruje tą drogą, a wcześniej czy później i my znajdziemy się w ich gronie. Modląc się za cierpiących będziemy również prosić Zbawiciela o łaskę właściwego podejścia do cierpienia dla nas.

STACJA I Wyrok śmierci na Jezusa

Chrystus usłyszał wyrok śmierci. Od tego momentu godziny Jego życia były ściśle policzone. Wykonanie wyroku było już tylko sprawą czasu. A więc od tej chwili rozpoczęła się droga do śmierci.

W wielu wypadkach chory słyszy diagnozę lekarza, że choroba jest nieuleczalna; to jest jego „wyrok". Nowotwór, choroba psychiczna, wiele innych schorzeń, które wiodą nieuchronnie do śmierci. Rozpoczyna się dla tego człowieka droga do śmierci. Inni wędrują do życia, a on wędruje do śmierci. Trzeba wiele mocy i odwagi, aby taki "wyrok" przyjąć, aby odkryc w nim sens, aby się nie załamać.

Panie Jezu, prosimy Cię o łaskę nadziei dla wszystkich ludzi dotkniętych cierpieniem, dla tych, którzy popadają w rozpacz.

STACJA II Pan Jezus obejmuje krzyż

Cierpienie może być zbawcze. Jednych ludzi niszczy, innych zbawia, a wszystko zależy od tego, czy człowiek potrafi cierpienie dobrowolnie przyjąć. Podejmując cierpienie można zbawić siebie i można zbawić innych. Trzeba tylko odkryć wartość cierpienia. To bardzo trudna rzecz.

Panie, udziel wszystkim ludziom cierpiącym tej wielkiej łaski, aby odkryli wartość każdej godziny, każdej minuty cierpienia.

STACJA III Pan Jezus upada po raz pierwszy

Najtrudniejsze momenty na drodze cierpienia to chwile załamania, to chwile, w których człowiek cierpiący traci wiarę, traci nadzieję, kiedy jest pogrążony w rozpaczy.

Najwięcej na ziemi jest cierpiących matek. One bowiem same cierpią i cierpią równocześnie wtedy, kiedy krzyż dotyka ich dziecka. Najwięcej bólu na ziemi jest w sercach matek.

Matko Bolesna, cierpiałaś mimo, że nie przeżyłaś biczowania, nie dźwigałaś krzyża i nie wbijano w Twoje ręce gwoździ. Prosimy Cię, umocnij wszystkie matki na świecie, czuwające i cierpiące przy swoich chorych dzieciach.

STACJA IV Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Panie Jezu, prosimy Cię w intencji wszystkich nieuleczalnie chorych, którzy zmierzają do śmierci, tych, którzy znają wyrok, jaki został ma nich wydany. Dodaj im odwagi, aby te miesiące czy dni, jakie im zostały, przeżyli tak, by mogli w nich uzyskać zbawienie.

STACJA V Szymon z Cyreny pomaga Chrystusowi dźwigać krzyż

Najczęściej pomocnikiem człowieka cierpiącego jest lekarz, w wielu wypadkach również kapłan. Lekarz zajmuje się chorym ciałem, kapłan chorą duszą. Przez lekarza i przez kapłana zawsze spieszy z pomocą Bóg.

Panie, oddający krzyż Szymonowi, błagamy Cię o siłę i zdrowie potrzebne dla wszystkich lekarzy i kapłanów, którzy pomagają ludziom cierpiącym.

STACJA VI Świata Weronika ociera twarz Chrystusowi

Chory ciągle czeka na delikatne ręce, które przyjdą z pomocą, które dotkną, aby opatrzyć, aby pomóc. Tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi opiekujących się chorymi, spełnia posługę Weroniki. To bardzo trudna posługa, zwłaszcza jeśli przeciąga się w miesiące i lata. Taki jest zawód pielęgniarki, taki trud osoby opiekującej się na co dzień chorymi.

Panie, za wstawiennictwem św. Weroniki, prosimy Cię o cierpliwość, o zrozumienie i wielką miłość dla wszystkich, którzy spieszą z posługą, tą najprostszą i najbardziej potrzebną wszystkim ludziom chorym

STACJA VII Pan Jezus drugi raz upada

Bardzo często cierpienie fizyczne łączy sit; z cierpieniem duchowym. Duszę bowiem głęboko rani grzech. Bogu często chodzi o to, aby człowiek przez cierpienie ciała zatroszczył się o swoją duszę.

Panie, powstający z drugiego upadku, prosimy Cię o łaskę nawrócenia dla wszystkich ludzi cho rych, zwłaszcza dla tych, których godziny są już policzone. Usłysz błaganie nas, zebranych w tym kościele i udziel im łaski powrotu do Ciebie. Jeśli nie można ratować ciała, uratuj duszę.

STACJA VIII Kobiety litują się nad Chrystusem

Jednym z największych cierpień człowieka jest samotność. Żadne cierpienie fizyczne nie daje się porównać z cierpieniem człowieka absolutnie samotnego. W wielu wypadkach samotność doprowadza nawet do samobójstwa.

Panie, na krzyżowej drodze nie byłeś sam. Obok stali ludzie, którzy Cię bardzo kochali. Stali również ludzie, którzy Ci współczuli, mimo że Cię nie znali. Prosimy Cię, poślij do wszystkich samotnych człowieka, aby nie było na ziemi tych, którzy cierpią z powodu samotności. A jeśli nie masz kogo posłać, to możesz posłać nas: dziś, jutro, zawsze, ile razy uznasz to za stosowne.

STACJA IX Pan Jezus upada po raz trzeci

Starość to też cierpienie. Człowiek z tygodnia tydzień jest słabszy, bardziej bezradny, czeka licząc na pomoc z tą przerażającą świadomością, że jutro wcale nie będzie lepiej. Starość to ciężkie cierpienie.

Panie, powstający z trzeciego upadku, prosimy Cię o pomoc dla wszystkich ludzi starych. Daj im człowieka, który pomoże, a im samym udziel łaski zgody na dźwiganie krzyża, który na nich złożyłeś.

STACJA X Odarcie z szat Chrystusa

Po biczowaniu ciało było jedną wielką raną. Na tę ranę narzucono szatę, a teraz ją zdarto i znów popłynęła krew. Otwarły się rany.

Panie, przy tej stacji wspominamy wszystkich, którzy teraz noszą na swym ciele rany: po wypadku, po operacjach. Są to ludzie, którzy ciągle muszą troszczyć się o opatrunki. Trzeba im wiele cierpliwości, trzeba wiele pokory, często oddania się w cudze ręce, trzeba wiele wytrwałości.

Spraw, aby każda kropla krwi, która płynie dziś z ludzkiego ciała, miała również wartość dla zbawienia tych, którzy cierpią i tych, którzy się nimi opiekują.

STACJA XI Pan Jezus przybity do krzyża

Chrystus unieruchomiony, przybity do krzyża. Nie podniesie ręki, nie podniesie nogi. Iluż ludzi na świecie jest przykutych do łóżka, sparaliżowanych, niezdolnych do podniesienia ręki, nogi. Wielu leży w ten sposób już długie lata.

Potrzeba olbrzymiej mocy ducha, aby w takiej sytuacji się nie załamać, aby odkryć sens życia, w którym człowiek jest całkowicie bezradny.

O moc ducha, potrzebną dla wszystkich ludzi przykutych do łoża, czekających na pomoc, sparaliżowanych, prosimy Cię, przybity do krzyża Panie.

STACJA XII Pan Jezus umiera na krzyżu

Panie, wielu ludzi czeka na ten ostatni moment, na ostatnie uderzenie serca, na ukończenie własnej „drogi krzyżowej". Wiemy, jak wiele zależy od tej chwili. Ona decyduje o wieczności.

Prosimy Cię o łaskę dobrej śmierci dla wszystkich, których powołasz dziś do siebie. Prosimy Cię o łaskę dobrej śmierci dla wszystkich ludzi cierpiących. I prosimy o łaskę dobrej śmierci dla nas, uczestniczących w tej Krzyżowej Drodze.

STACJA XIII Pan Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ręce Matki

Jest ból fizyczny i równie głęboki ból duchowy. Serce Chrystusa zostało przebite włócznią. Serce Jego Matki przebił miecz duchowej boleści.

Panie, stosunkowo łatwo dostrzegamy ludzi, którzy cierpią fizycznie. Trudniej dostrzec tych, którzy cierpią duchowo, a jest ich o wiele więcej, aniżeli tamtych.

Udziel nam łaski dostrzegania ludzi cierpiących duchowo, którzy stoją na drodze naszego życia. Udziel nam łaski niesienia skutecznej pomocy tym wszystkim, którzy cierpią.

STACJA XIV Chrystus złożony w ziemi

Dopiero ziemia przyjmująca ciało przynosi ostateczną ulgę w cierpieniu. Ciało jest wzięte z ziemi i musi do niej wrócić. I w niej już nie cierpi. Taka jest tajemnica wszystkich grobów, wszystkich cmentarzy świata. Cierpią ci, którzy po nich chodzą, ci którzy płaczą, ale ci, którzy leżą w ziemi, już nie cierpią. Oni czekają na nowe życie.

Panie, prosimy Cię o ciało chwalebne, podobne do Twojego zmartwychwstałego. Prosimy o uwielbione ciało dla wszystkich, którzy już spoczywają w grobach, dla wszystkich, którzy dziś cierpią, i dla nas, którzy mieliśmy łaskę przejść Twoimi śladami po tej Drodze Krzyżowej.

WIECEJ
  516 odsłon

Droga krzyżowa dla młodzieży

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga krzyżowa dla młodzieży

 

Wstęp
Już za chwilę wyruszę z Tobą, Panie Jezu w Drodze Krzyżowej. Nie chcę być na niej jedynie niemym świadkiem. Pragnę w niej w pełni uczestniczyć, to znaczy wziąć wraz z Tobą krzyż. Ten krzyż towarzyszy mi przecież każdego dnia. Czasem przed nim uciekam, czasem próbuję go nie widzieć. Tymczasem w krzyżu cierpienie, ale i w krzyżu zbawienie!!!

Stacja I
Pan Jezus na śmierć skazany
Obmowa, wyśmianie, oszczerstwo ... Tak łatwo skazać kogoś językiem, pozbawić go dobrego imienia. Dziś bardzo często się zdarza, że człowiek szydzi z drugiego człowieka, rzuca bezpodstawne oskarżenia, godzi w dobre imię drugiej osoby. Może się zdarzyć, że i nas ktoś fałszywie oceni. Co wtedy? Czy się kłócić? Czy za wszelką cenę walczyć o prawdę? Prawda się obroni sama. Tak jak było to w przypadku Jezusa, którego również bezpodstawnie oskarżono.

Panie Jezu, pomóż mi tak jak Ty cierpliwie i z pokorą serca znosić fałszywe oskarżenia i ośmieszenia. Któryś za nas cierpiał rany ...

Stacja II
Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Trudna klasówka, choroba mamy lub taty, nieznośny kolega w ławce obok itd. itd. W życiu nie uniknie się trudnych sytuacji. Można się na nie złościć, można przeklinać, można wreszcie szukać ratunku w alkoholu czy narkotykach... Można jednak inaczej. Można powiedzie sobie w sercu: „Jezu, ufam Tobie” i wraz z Nim wziąć ciężar problemów. Może one nie znikną, ale w ich dźwiganiu nie będziesz sam!

Panie Jezu, pomóż mi brać na siebie wraz z Tobą krzyż moich problemów i trudności!!! Któryś za nas cierpiał rany ...

Stacja III
Jezus upada po raz pierwszy pod krzyżem
Upadki się zdarzają. Nerwy, złości, wybuch gniewu, stracony czas czy niemoralny film. To nasze ziemskie upadki. Człowiek, nawet dorosły w życiu duchowym, bywa często jak dziecko. Musi sobie nieraz nabić guza, aby wreszcie nauczyć się chodzić. Nim osiągniesz świętość nieraz zdarzy Ci się upaść. Pamiętaj jednak, że nie jesteś sam. Jest przy Tobie On — Jezus Chrystus, który pragnie Ci pomóc podnieś się z każdego upadku.

Panie Jezu, pomóż mi jak najrzadziej upadać i zawsze podnosić się z upadku zła i grzechu.

Stacja IV
Jezus spotyka swoją Matkę
Niejedna nieprzespana noc, mnóstwo troski, rozterek, a nierzadko i łez. Tak wygląda miłość matki do dziecka. Kiedy dziecku dzieje się krzywda matka biegnie mu z pomocą. Moją matką jest Maryja. Kiedy ktoś lub coś mi zagraża nie jest sam. Ona jest ze mną. Chce mi pomóc, tak samo jak bardzo pragnęła ulżyć cierpieniom swojego Syna. Niestety, tu było to niemożliwe. Pomogła Mu jednak nie jakimś gestem, ale samą obecnością.

Maryjo, bądź przy mnie w chwilach radosnych i smutnych. Wspieraj mnie i pomagaj mi, bo sam nie dam rady unieść ciężaru mojego życiowego krzyża.

Stacja V
Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Dobrze jest mieć przyjaciela. Przyjaciel to ktoś, na kogo zawsze można liczyć. Żeby jednak mieć przyjaciół, najpierw trzeba samemu stawać się przyjacielem dla ludzi. Z pewnością niektórzy z nich na naszą życzliwość odpowiedzą dobrocią i życzliwością. Czy Szymon z Cyreny był przyjacielem Jezusa? Z pewnością nie! Jednak nawet nieświadomie ulżył nieco Chrystusowi.

Panie Jezu postaw na mojej drodze życiowej jak najwięcej ludzi życzliwych i dobrych. Pomóż stawać się przyjacielem dla innych.

Stacja VI
Weronika ociera twarz Jezusa
Delikatność i wrażliwość serca. To cechy, które powinny wyróżniać dziewczynę, kobietę. Postawa Weroniki, jej odwaga i poświęcenie dla Jezusa są dowodem, że męstwo i wierność kochanej osobie to najpiękniejsze znamiona człowieczeństwa. To cechy, które może szczególnie silnie wyrażają się w życiu kobiety. Może dlatego Jan Paweł II mówił często o „geniuszu kobiety”.

Panie Jezu Chryste, spraw aby współczesne dziewczyny i kobiety coraz bardziej upodabniały się do św. Weroniki w postawie otwartości serca i poświęcenia dla drugiego człowieka.

Stacja VII
Jezus upada po raz drugi
Kiedy wydaje Ci się, że już pokonałeś jakiś grzech, jakąś słabość, nagle okazuje się, że zło powraca do Ciebie, niczym bumerang. Tak działa szatan, który widząc uporządkowane sumienie robi wszystko, by na nowo je ubrudzić i splamić grzechem. Pamiętaj jednak, że nawet drugi upadek nie musi oznaczać ostatecznej klęski. W takich chwilach wołaj o pomoc Chrystusa. On jest silniejszy niż jakiekolwiek zło. On pokona szatana i da Ci siły do podniesienia się z upadku.

Panie Jezu, pomóż mi walczyć z wszelkimi pokusami, zwłaszcza, gdy pojawiają się one po spowiedzi i modlitwie.

Stacja VIII
Jezus spotyka płaczące niewiasty
Zdarza się, ze gdy się nam coś nie powiedzie pojawiają się osoby, które próbują nas pocieszać. To dobrze, że takie osoby są. Może jednak zdarzyć się, że rzekomi pocieszyciele będą próbować znaleźć rozwiązanie na kryzys w poczęstowaniu Cię alkoholem czy inną formą ucieczki od rzeczywistości. Pamiętaj, że tak naprawdę to sam musisz znaleźć pocieszenie i nikt Ci go nie da w pełni ... nikt z wyjątkiem Jezusa.

Panie Jezu, bądź ze mną zwłaszcza w chwilach trudnych, abym w Tobie znajdował pocieszenie i umocnienie.

Stacja IX
Jezus upada po raz trzeci
Bywa, że mamy wszystkiego dość, że wszystko się wali. Ogarnia nas fala zwątpienia i żalu. Kiedy w takich chwilach jesteś sam bardzo łatwo o depresję, załamanie. Wtedy też u niektórych pojawia się straszna myśl o samobójstwie. Nie wolno jednak nigdy, ale to nigdy ulegać myślom tego typu. Nie ma takiej sytuacji, z której Jezus nie wyciągnie dobra. Pan Bóg czasem dopuszcza zło, ale po to aby przemienić je w dobro.

Panie Jezu, pomóż mi przyjmować każdą sytuację jako przejaw woli Bożej i bądź ze mną zwłaszcza wtedy, kiedy wszystko zacznie mi się dosłownie walić na głowę!

Stacja X
Jezus z szat obnażony
Wystarczy włączyć telewizor, aby zobaczyć jedną z największych chorób współczesnego świata: tą chorobą jest brak wstydu. Człowiek współczesny próbuje przyciągnąć ku sobie uwagę innych coraz bardziej roznegliżowanym wyglądem. Biedny — nie wie jednak, że w ten sposób staje się jedynie przedmiotem pożądania, a nie podmiotem miłości. Szacunek i uznanie na trwałe może wzbudzać jedynie ten, kto postawą i zachowaniem da świadectwo swojej godności jako osoby.

Panie Jezu pomóż mi fascynować innych nie wyglądem zewnętrznym, ale pięknem ducha.

Stacja XI
Pan Jezus przybity do krzyża
Każda rana boli. Zwłaszcza, kiedy boli nie ciało, ale dusza. Gdy ktoś bliski zada bolesny cios, złośliwym słowem bądź haniebnym czynem, wówczas czujemy się fatalnie. To rzeczywiście bardzo boli. Jezusa też bardzo bolało, że do drzewa krzyża przybili Go ludzie, których przecież przyszedł zbawić.

Panie Jezu, pomóż mi cierpliwie znosić ból zadawany mi przez bliskie osoby.

Stacja XII
Jezus umiera na krzyżu
Co to jest miłość? Na to pytanie próbują sobie odpowiedzieć ludzie młodzi, zwłaszcza gdy serce zaczyna mocniej bić do drugiej osoby. Jeśli szukasz odpowiedzi na to pytanie, to spójrz na krzyż. To właśnie jest miłość. Miłość to gotowość do poświęcenia się , aż po cenę własnego życia dla drugiej osoby. Miłość nie ma nic wspólnego z egoistycznym pragnieniem „posiadania” drugiej osoby. Prawdziwa miłość wolna jest od zazdrości i egoizmu. Prawdziwa miłość wyraża się w służbie, w byciu dla... drugiej osoby.

Panie Jezu naucz mnie tak kochać innych, jak Ty mnie umiłowałeś, oddając za mnie życie na drzewie krzyża.

Stacja XIII
Pan Jezus zdjęty z krzyża
Widok bliskiej osoby, która przeszła straszna mękę musi być okropny. Ten widok z pewnością przeszył bólem serce Maryi, kiedy zdejmowano z krzyża ciało Jej Syna. Ona jednak nie rozpacza, nie wyrzuca Bogu tego co się stało.

Panie Jezu, pomóż mi nawet w najtrudniejszych momentach mojego życia nie tracić nadziei i nie popadać w rozpacz.

Stacja XIV
Pan Jezus złożony do grobu
Grób. Tu spotyka się śmierć i życie. Po Wielkim Piątku przyjdzie czas na Niedzielę Zmartwychwstania. Tak jest i w naszym życiu. Po trudach i cierpieniach przyjdzie radość i pokój. Krzyż ma nas zahartować, wzmocnić naszą duszę. Kiedy jednak to się już dokona zawsze przychodzi chwała zwycięstwa, który przynosi Zwycięzca śmierci, piekła i szatana.

Zakończenie
Panie Jezu, przeszedłem wraz z Tobą kolejne stacje Drogi Krzyżowej. Już za chwilę wrócę do domu, włączę telewizor, może komputer. Wierzę jednak, że coś się zmieniło we mnie. Wierzę, że teraz będę silniejszy. Wierzę, że Ty jesteś ze mną, mój Zbawicielu! Amen

WIECEJ
  651 odsłon

Droga Krzyżowa dla kobiet - Wspólne wędrowanie z Maryją

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa dla kobiet - Wspólne wędrowanie z Maryją

 

Jezu, chcemy – idąc za Tobą w rozważaniach Drogi Krzyżowej – nauczyć się miłować krzyż. Prosimy, aby obecność Twojej Matki rozpaliła w nas pragnienie zjednoczenia z Tobą w zwykłej, nieraz szarej rzeczywistości.

Droga krzyżowa dla kobiet

Stacja I: Piłat skazuje Jezusa na śmierć

Piłat wypowiada słowa wyroku na Mojego Syna, a Mnie pęka serce. Słowa oskarżające i bolesne. I chociaż Mój Syn jest niewinny, bez słowa skargi przyjmuje niesprawiedliwy wyrok (por. Mt 27,11-26), a Ja wracam myślami do chwili, w której przyszedł do Mnie Archanioł Gabriel przynosząc dobrą wiadomość od Boga. Boży posłaniec zwiastował Mi, że będę Matką Zbawiciela. Przyjęłam Boże słowo, zamknęłam oczy i poczułam zapach wiosennych kwiatów, nieba i ziemi. Wstrzymałam oddech i na jedną krótką chwilę cały świat zatrzymał się w absolutnej ciszy, a słowo, które wypowiedział Bóg, we Mnie stało się Ciałem Jezusa Chrystusa (por. Łk 1,26-38).

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową chcę Cię zapytać: jak Ty przyjmujesz Boże słowo, które słyszysz z ust Księdza podczas Mszy świętej? Czy żyjesz tym słowem, kiedy już opuścisz mury kościoła? Czy wracasz do słowa Bożego w lekturze Pisma Świętego? A jak reagujesz na słowa innych ludzi? Bóg przecież nie krzyczy, nie podnosi głosu, więc dlaczego zamiast zachować milczenie reagujesz gniewem? Jakimi słowami zwracasz się do innych ludzi? Zastanów się: czy jesteś ich Aniołem czy Piłatem?

Stacja II: Jezus przyjmuje krzyż na swoje ramiona

Mój Syn nie przyszedł na świat po to, aby Mu służono, ale po to, aby to On mógł służyć innym ludziom (por. Mk 10,45). Jezus przyszedł po to, aby każdy człowiek mógł żyć wiecznie w niebie. Nie kręć głową myśląc: to nie dla mnie, bo grzechy, które popełniam raczej ciągną mnie w dół, niż w górę. Przecież, aby Cię zbawić Mój Syn wziął na ramiona ciężki krzyż. Nie ma większej miłości (por. J 15,13). A kochać człowieka, to zrobić wszystko, aby widzieć go uśmiechniętego w niebie.

Pamiętam, kiedy poszłam do mojej kuzynki Elżbiety. Droga nie była łatwa, ale wiedziałam, że ona potrzebuje pomocy, gdyż spodziewa się dziecka, a ciąża nigdy nie jest łatwym czasem dla kobiety. Niosąc pod Swym sercem Jezusa szłam z radością, że mogę komuś służyć i być komuś potrzebna (por. Łk 1,39-56), i również teraz wszystko co robię, czynię po to, aby Ci pomóc. Chociaż nieraz jedyne co mnie spotyka, to Twoja obojętność i lekceważenie. Nie, nie będę się skarżyła, ale nadal z miłością będę Ci służyła.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, chcę Ci wytłumaczyć, że służyć komuś nie oznacza być służącą. Służyć to znaczy kochać dobrym słowem i czynem pomagając innym w potrzebie. A czy Ty, potrafisz pomagać bezinteresownie?

Stacja III: Jezus pod ciężarem krzyża upada po raz pierwszy

Widziałam, że Mój Syn ma coraz mniej sił. W końcu Mu ich zabrakło i upadł na ziemię. Czy ktoś Mu współczuł, czy ktokolwiek podbiegł, aby pomóc Mu wstać? Moje serce pękło z bólu na ten widok, bo ile może wytrzymać serce Matki?

Jeszcze przed narodzinami Jezusa, mój mąż Józef szukał dla nas schronienia pukając do drzwi wielu domów. Jednak nikt nie zaprosił nas do środka, w żadnym z domów nie znalazło się dla nas miejsce. Nikt nie rozumiał, albo nie chciał zrozumieć trudnej sytuacji, w której się znaleźliśmy …. czy myślisz, że dlatego, że nikt nam wtedy nie okazał serca Ja odwrócę się od ludzi plecami i przestanę reagować na ich prośby i błagania? Myślisz, że Bóg odwróci się od człowieka, tylko dlatego, że człowiek odwraca się od Niego? Nie bój się, nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą. Ja jestem z tobą (por. Iz 41,14) – mówi Bóg.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową wiesz dobrze, że obecność kogoś życzliwego w trudnej sytuacji jest nieraz najcenniejszą pomocą. Czy inni ludzie mogą liczyć na Twoje wsparcie i pomoc? To, co widać w Twoich oczach wypełnia też Twoje serce. Zatem co w nich widać: zimną obojętność, czy miłość bliźniego?

Stacja IV: Jezus spotyka swoją Matkę

Tak, spotkałam Go. Spotkałam Mojego Syna, kiedy niósł krzyż. Spojrzeliśmy na siebie…cierpiałam widząc Jego umęczone Ciało. To przecież Moje dziecko, Mój Syn, czy dla matki może być coś cenniejszego?!

Kiedy był jeszcze malutki zaniosłam Go do świątyni, aby ofiarować Bogu. Spotkałam tam starca o imieniu Symeon, który wpatrując się w Jezusa i nie mogąc nacieszyć oczu Jego widokiem powiedział, że Mój Syn zostanie odrzucony przez wielu ludzi (por. Łk 2,22-40). Nie rozumiałam słów tego starca, bo jak można odrzucić Boga? Jak można żyć, jakby Bóg nie istniał?

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, musisz zrozumieć, że nieraz łatwiej jest nieść własny krzyż niż patrzeć na cierpienie tych, których kochasz, a których pomóc nie możesz. Tylko silna wiara może Cię uchronić od zwątpienia, że to wszystko ma sens i tylko żywa relacja z Bogiem może dać Ci siłę, aby przejść przez trudne doświadczenia.

Pamiętaj, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, w Nim szukaj pomocy, bo moc w słabości się doskonali (por. 2 Kor 12,9).

Stacja V: Szymon pomaga nieść krzyż Jezusowi

Żołnierze przymusili Szymona, aby pomógł Mojemu Synowi biorąc Jego krzyż na swoje ramiona. Widziałam, że robi to bardzo niechętnie. Może przez cały dzień ciężko pracował, a teraz chciałby wrócić do domu i odpocząć, a nie pomagać Komuś, kogo uznali za przestępcę.

Pamiętam, jak kiedyś udaliśmy się na pielgrzymkę do Jerozolimy. W drodze powrotnej okazało się, że nie ma z nami Jezusa. Józef i Ja szukaliśmy Go przez trzy dni, aż w końcu znaleźliśmy w świątyni. Nie zrozumiałam, kiedy Jezus powiedział, że jest tam, gdzie być powinien, czyli w tym, co należy do Jego Ojca, który jest w niebie (por. Łk 2,41-52). Jednak w drodze powrotnej – dla pewności, że Mój Syn jest znowu z nami – splotłam swoje palce z palcami Jezusa i mocno zacisnęłam dłoń.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową wiem, że nieraz zadajesz pytania: dlaczego to wszystko spotyka właśnie mnie, dlaczego to mnie Bóg tak doświadcza? Wiem, że nieraz gorączkowo szukasz odpowiedzi i czujesz się zrezygnowana. Jednak czasem przed Bogiem trzeba się zatrzymać i zamilknąć, aby usłyszeć Jego głos. I czekać cierpliwie, aż Bóg objawi Ci te wszystkie cuda, które dla Ciebie przygotował. Bo On ma czas, a Tym powinnaś nauczyć się cierpliwości.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Zawsze, kiedy patrzałam na Jezusa wypełniała Mnie duma. Inne matki chlubiły się swoimi dziećmi, ale ja wiedziałam, że żadne nie dorównuje mojemu. Jezus przyglądał się, słuchał i bardzo łatwo wpadało w zachwyt nad otaczającym Go światem. Czuł smutek, kiedy widział jak niesprawiedliwi potrafią być ludzie, ale mimo to ich nie potępiał.

Teraz twarz Mojego Dziecka pokryta jest brudem, potem i krwią. Nie jest to oblicze, które budzi zachwyt, ale raczej odrazę i wstręt. Jednak nie wszyscy odwracają wzrok, bo oto z tłumu wybiega dziewczyna z chustą, podbiega do Jezusa i nim któryś z żołnierzy zorientuje się w tym, co się dzieje ona wyciera twarz Mojego Syna.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, jak często oceniasz innych ludzi? Z jaką łatwością przychodzi Ci mówić, że Ty na ich miejscu postąpiłabyś tak, a tak? Jak często powtarzasz, że byłabyś lepszą żoną, matką, przyjaciółką? Odpowiedz sobie na pytanie: czy będąc w tłumie rozwrzeszczanych ludzi postąpiłabyś jak tłum, czy jak Weronika?

Stacja VII: Jezus po raz drugi upada pod ciężarem krzyża

Jezus znowu upada, ale nie pod ciężarem krzyża, to ciężar ludzkich grzechów przygniata Go do ziemi.

Przypominam sobie wesele w Kanie Galilejskiej. Nigdy nie widziałam, aż tylu gości na przyjęciu. Od czasu do czasu przynoszono jedzenie, ale wino powoli zaczynało się już kończyć. Gdyby panu młodemu skończyło się wino przed końcem wesela, zostałby zawstydzony przed wszystkimi gośćmi, a takiej hańby na pewno by nie zniósł. Postanowiłam porozmawiać z Jezusem. On zawsze czynił dobro, również wtedy w Kanie Galilejskiej nie pozwolił, aby reputacja pana młodego legła w gruzach (por. J 2,1-11). Dlaczego więc teraz cierpi mimo, iż jest niewinny?

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową wiesz jak trudno przyjąć w milczeniu fałszywe oskarżenia? W jaki sposób reagujesz, kiedy starasz się być dobrą i pomagasz, a mimo to ludzie zauważają tylko Twoje błędy i wytykają Cię palcami?

Stacja VIII: Jezus poucza płaczące niewiasty

Płakały wszystkie kobiety, które mijał Mój Syn: żony, wdowy, matki i córki, płakały nawet dzieci. To właśnie one pamiętały jak Jezus brał je na kolana i obdarzał błogosławieństwem. One naprawdę wiedziały jak Mój Syn potrafi kochać.

Kiedy wracam myślami do czasu, gdy Jezus nauczał przypominam sobie, że wielokrotnie to właśnie dzieci stawiał innym za wzór do naśladowania, mówiąc: jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego (por. Mt 18,3).

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, czy potrafisz stać się podobną do tych najmniejszych Bożych cudów, którymi są dzieci? Czy potrafisz się od nich uczyć: bezgranicznego zaufania, całkowitej zależności od Boga i bezinteresownej miłości? Czy jesteś może zbyt dorosła i w Twoim życiu nie ma już miejsca dla Boga?

Stacja IX: Jezus po raz trzeci upada pod ciężarem krzyża

Chciałam pobiec do mojego syna, wziąć Go w ramiona i utulić. Nie zrozumie cierpienia Matki ta, która nigdy nie miała dzieci; bólu rozrywającego serce nie zrozumie ta, która karmiła swoje dzieci obojętnością zamiast miłością.

Jeszcze nie tak dawno uczniowie Jezusa widzieli Go otoczonego chwałą na Górze Tabor, a teraz nawet oni zostawili Mojego Syna samego pośród prochu ziemi (por. Mk 9,2-10).

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, w tym sponiewieraniu kryje się wielka tajemnica miłości Boga do każdego człowieka, również do Ciebie. Odpowiedz sobie w ciszy na pytania: jak Ty traktujesz Mojego Syna? Dzisiaj jesteś ze mną, ale czy będziesz również jutro? Czy może ważne sprawy tego świata zajmą całą Twoją uwagę?

Stacja X: Jezus z szat obnażony

Wokół Mojego Syna zebrał się już spory tłum – łaknących rozrywki – gapiów. Poczułam, że krew odpływa mi z twarzy. Dwóch żołnierzy zerwało z Jezusa wierzchnią szatę i odrzuciło ją na bok (por. J 19,23). Nie mogłam opanować łez, kiedy patrzyłam na umęczone Ciało Mojego Dziecka. Jezu – pomyślałam – jak Ty musisz kochać ludzi, że dajesz im Swoje Ciało, aby oni robili z nim co im się podoba. Dajesz ludziom Swoje Ciało w Eucharystii mimo iż wielu z nich przyjmuję Cię tylko na pokaz.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, żołnierze źle traktowali Ciało Mojego Syna, a jak Ty przeżywasz każdą Mszę Świętą? Czy chociaż raz podziękowałaś Bogu za ten wielki dar, jakim jest żywa obecność Jezusa, który pod postacią chleba przychodzi do Twojego serca?

Stacja XI: Jezus zostaje przybity do krzyża

Żołnierze chwycili Mojego Syna pod ręce i popchnęli Go na leżący na ziemi krzyż; za pomocą skórzanych rzemieni ciasno przywiązali Jego ramiona do belek, a w dłonie i w stopy zaczęli wbijać gwoździe (por. J 19,18). W te same dłonie, które błogosławiły i w te same stopy, które spieszyły do ludzi by nieść im pociechę.

Ludzie myśleli, że w ten sposób na zawsze unieruchomią Bożego Syna; że zamykając Jego Ciało w grobie, zamkną Bogu usta. Tymczasem Jezus pokonał krępujące Go więzy śmierci, a zmartwychwstanie dało nadzieję, że na śmierci życie się nie kończy.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, każde ludzkie cierpienie jest wielka tajemnicą. I choć nieraz trudno jest je przyjąć, to w oczach Boga ma ono ogromną wartość. Czy cierpienie, którego doświadczasz nie zamyka Cię nie życie, które jest darem od Boga? Czy nie utrzymujesz się tylko na powierzchni życia, ale potrafisz wypłynąć na głębie, bo również tam, jest z Tobą Mój Syn?

Stacja XII: Jezus na krzyżu umiera

Wzdrygnęłam się na dźwięk śmiechu tych, którzy byli wokół krzyża. Potem spojrzałam w oczy Mojego Syna i moje serce wypełnił smutek. Był niczym flakonik łez noszony na szyi przez żałobników. Usłyszałam słowo, które wypowiedział Jezus: „(…) Pragnę” (J 19, 28). Czego pragniesz moje dziecko? Umierasz, bo kochasz; umierasz, aby ludzie mogli żyć. Pragnieniem Twojego Serca jest otwarcie nieba dla wszystkich.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, jak często pragniesz takiego życia, jakie mają inni ludzie: łatwego, prostego i przyjemnego? Zastanów się: czy swoim zachowaniem pokazujesz innym Boga? Bo Twoje życie może być jedyną Ewangelią jaką przeczytają Ci, którzy są wokół Ciebie.

Stacja XIII: Jezus zdjęty z krzyża

Za pomocą młotka żołnierze usunęli mocujące kliny i krzyż upadł na ziemie. Kiedy wyjęli gwoździe z rąk i nóg Mojego Dziecka podeszłam do Jezusa. Upadłam na kolana przy Jego boku i położyłam Jego głowę na moich kolanach. Wtedy lunął deszcz. Przytuliłam Jezusa tak, jak wtedy gdy był dzieckiem. Delikatnie odgarnęłam włosy i Jego twarzy, i położyłam rękę na Jego sercu pragnąc wyczuć rytm. Na próżno. Tuląc Go i kołysząc czułam jak z Jego Ciała uchodzi ciepło. Siedziałam tak długo, aż Ciało Jezusa zupełnie ostygło. Wtedy miałam pewność. Mój Syn umarł.

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, nigdy nie wstydź się swoich łez, przecież nawet Jezus płakał po śmierci Łazarza (por. J 11,35). Nigdy też nie śmiej się z tych, którzy płaczą, bo płacz nie oznacza, że są słabi, ale że są wystarczająco silni, aby pokazać swoje prawdziwe uczucia.

Stacja XIV: Jezus do grobu złożony

Jest piątek, Jezus leży martwy w grobie – On zwycięzca śmierci, piekła i szatana! Dawno temu szatan pod postacią węża nakłonił ludzkość do nieufności i do buntu wobec Boga, a potem trzymał człowieka w niewoli paraliżując go lękiem przed śmiercią. Ale w niedzielę grób Mojego Syna będzie pusty, bo Jezus zmartwychwstanie!

Kobieto, z którą teraz idę Drogą Krzyżową, pamiętaj, że Ty również możesz zmartwychwstać. Już dziś możesz powstać ze swych grzechów, wyspowiadać się i przyjąć Komunię Świętą, aby mieć niebo w sercu.

WIECEJ
  697 odsłon

Droga Krzyżowa z rodzina Ulmów

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z rodzina Ulmów

Wstęp 

Jezus powiedział: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje (Łk 9, 23) – to zaproszenie zawsze znajduje i ochotników, i naśladowców. Trud krzyża wpisany jest w codzienność, w godziny życia od świtu aż do wieczora; obejmuje pracę, cierpienie, realizację miłości Boga i bliźniego na drodze powołania. Prawdą jest, że każdy dzień ma dość swojego utrapienia, ale jest też czas finalny, ostatnia godzina, która wiedzie drogą z Wieczernika na Golgotę… ale właśnie ten czas jest… i najboleśniejszy, i najbardziej zbawienny.

W sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego, jakimi są chrzest, bierzmowanie i Eucharystia, RODZINA ULMÓW przyjęła zaproszenie Jezusa do pełni życia i wiernie przemierzyła swoją drogę krzyżową, wpisaną w powołanie małżeńsko-rodzicielskie zakończone egzekucją. Dlatego rozważmy tę Drogę Krzyżową w łączności z Józefem, Wiktorią i ich Dziećmi, aby ich boleści i nadzieje złączone z krzyżem Jezusa, stały się dla każdego z nas szkołą prawdziwego chrześcijaństwa.

Stacja 1. Pan Jezus na śmierć skazany

 Proces i sąd nad Jezusem nawet w ludzkim rozumieniu posiada wiele niesprawiedliwości. Faryzeusze od dawna szukali powodu, aby Go zabić. Skorzystali z usług Judasza, który za 30 srebrników zdradził swojego Mistrza. Pojmanego Jezusa sądzono w nocy, przeciwko Synowi Bożemu zeznawali fałszywi świadkowie, tłum natarczywie żądał ukrzyżowania, a zastraszony Piłat, wydając wyrok – umył ręce… 

Jakże wiele podobnych sytuacji powtarza się w przypadku Rodziny Ulmów. Oni również zostali zdradzeni; niemieccy żandarmi pod osłoną nocy jechali wykonać wyrok, który z pewnością należał do kategorii wielce nie-sprawiedliwych: za pomoc bliźniemu, za miłość, za próbę ocalenia Żydów – zginęli razem z tymi, których wzięli w obronę…  

Módlmy się za tych, którzy mają władzę uwolnić albo skazać, aby nie umywali rąk, lecz szanowali życie od poczęcia do naturalnej śmierci.

Stacja 2. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

 Z grubsza ociosaną belkę, ciężar naszych win, wziął Pan Jezus na skrwawione, obolałe ramiona i niósł na Golgotę. Każdy krok zbliżał Go do śmierci, ale szedł wiernie do końca, zostawiając na drodze ślady krwi; Idziesz przez wieki, krwią znaczysz drogę, twardą od cierpień i bólu… A za Tobą, Jezu, szły i nadal idą pokolenia spod znaku krzyża. 

Józef i Wiktoria Ulmowie swą nadzieję pokładali w Bogu, dlatego wzięli swój krzyż i wyruszyli na Golgotę w dniu, w którym przyjęli w dom ośmioro Żydów. Mieli świadomość, że za jakąkolwiek pomoc, a zwłaszcza ukrywanie Żydów, niemiecki okupant groził śmiercią… Mimo to – wierni samarytanie z Markowej, dzień za dniem z niezachwianą wiarą nieśli ten ciężar miłości bliźniego. Nie wiedzieli tylko jak długo trwać będzie ich droga krzyżowa ani kiedy przyjdzie ostatnia godzina i tragiczna chwila: consummatum est – wykonało się. Modlitwa i wiara była im wsparciem, a miłość Boga i bliźniego siłą na każdy dzień krzyżowej drogi. 

Módlmy się za prześladowanych i szukających pomocy, aby spotkali życzliwych samarytan…

Stacja 3. Pan Jezus upada po raz pierwszy

 Nie jest łatwo cudzy ciężar wziąć w ramiona, zwłaszcza, gdy ma on rozmiar wszelkiej nieprawości świata. Jej ogrom przygniata. Siły nawet Boga-Człowieka słabną, więc upada, ale powstaje by iść dalej drogą zbawienia, na której realizuje się miłość: Umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował. Ludzki rozum nie pojmie ani ogromu win, a tym bardziej potęgi miłosiernej miłości Boga. Jedynie ten, kto dotknął prawdy miłowania do końca wie, co znaczy miłować, jak Ja was umiłowałem.

Józef i Wiktoria powoli dorastali do miary miłości, która oddaje życie za braci. Ich miłość rosła i poszerzała się w rodzinie, najpierw na dzieci, później na bliskich, sąsiadów, a wreszcie na prześladowanych Żydów. Z pewnością i oni też mieli chwile zwątpienia i potknięcia. Szukali światła w Ewangelii, znaleźli przykład miłosiernego Samarytanina i wezwanie do miłości… nieprzyjaciół; dlatego nie poddali się łatwym rozwiązaniom, nie zdjęli z siebie ciężaru zagrożenia, jak im doradzano, straszono, ostrzegano. Każdego dnia z wiarą brali swój krzyż i pośród modlitewnych westchnień na nowo zaczynali swoją wędrówkę ku Golgocie. 

Módlmy się o siłę ducha i wytrwałość w realizacji trudnych zadań.

Stacja 4. Pan Jezus spotyka swoją Matkę

 Relacja matka – dziecko nie ma sobie równej. Jest tak piękna i wyjątkowa, że nic jej nie zniweczy, nie zaćmi, ani nie wyruguje. Jest to jedyna, niepowtarzalna i trwała więź serca, miłość czysta jak kryształ, intuicja zdumiewająca. 

A cóż powiedzieć o relacji Syna Bożego do Tej, która Go zrodziła? Jakże bolesne i wymowne było to spotkanie Syna i Matki na krzyżowej drodze? Jakim współczuciem i miłością biły te dwa serca? Jedno drugiemu rade by nieba przychylić i zdjąć ciężar z ramion. Umysł nie pojmie. Słowo nie wypowie tego, co kryje chwila spotkanych oczu, spojrzenie tyleż miłosne ileż współodczuwające? 

Rodzina Ulmów, a zwłaszcza Wiktoria, której serce otwierało się po wielekroć na dar nowego życia, doznała radości macierzyństwa i tych wyjątkowych relacji matka-dziecko. Wstawanie w nocy nie było dla niej trudem, było wyrazem miłości. Dumą napełniała swoje serce patrząc na wzrost i duchowy rozwój Stasi, Basi, Władzia, Frania, Antosia i Marysi... Każda łza, każdy ból dziecka był w jakimś sensie jej bólem, któremu zawsze starała się zaradzić aż do ostatniej tragicznej chwili, gdy idąc na śmierć nie mogła już przytulić ani pocieszyć żadnego swojego dziecka... 

Módlmy się za współczesnych rodziców, aby ich mądra miłość pomagała w pełnym rozwoju dziecka.

Stacja 5. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Nawet Bóg-Człowiek okazał się słaby wobec ogromu cierpienia krzyżowej drogi i bezlitosnego znęcania oprawców. Szyderców nigdy nie brakowało, ale pomocników – zawsze. Dlatego przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, aby pomógł nieść krzyż Jezusowi. Jakże bliski, a równocześnie inny, jest Szymon Cyrenejczyk w zestawieniu z Józefem Ulmą. Obydwaj należą do ludzi, którzy uprawiali ziemię, by pożywać jej owoce, a zwłaszcza chleb. Każdy z nich wie, jaki trud i wysiłek jest potrzebny, żeby ziemia wydała dobry plon. Nie spotkali się, by porozmawiać o roli, spotkali się na drodze krzyżowej, Szymona zmusili, Józef sam ofiarował pomoc wielu znajomym i potrzebującym, zarówno tej, co dotyczyła roli, sadu, pasieki jak i trudniejszej, która była dla Ulmów życiowym wyzwaniem. Stanęli na wysokości zadania i realizowali polecenie: Jedni drugich brzemiona noście… byli na to gotowi! Nieśli różnoraką pomoc. Pomagali mimo zagrożenia życia i wytrwali do końca, nawet wówczas, gdy innym to przeszkadzało… 

Módlmy się o światłe oczy serca zdolne dostrzec potrzebujących i odwagę niesienia pomocy zwłaszcza w sytuacji zagrożenia życia.

Stacja 6. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Chusta Weroniki i twarz Jezusa. Twarz jest wizytówką osoby, spojrzenie na twarz to nawiązanie relacji. Kobieta miała chustę w dłoni, ale patrzyła sercem, dlatego widziała co brudzi, szpeci i zniekształca twarz Jezusa. Weronika to miłość bliźniego wcielona w życie. Patrzeć i widzieć – widzieć i działać. Niewiasta nie zważała na to, co ją spotka czy będzie odepchnięta, wyśmiana, a może nawet bita. Zobaczyła, że może uczynić gest miłości… i uczyniła, jak jej kazało serce miłujące Jezusa.

Józef i Wiktoria czynili podobnie. Pomagali jak mogli, dzielili się czasem, chlebem, radą, dobrą książką. Jak Weronika Jezusa, tak oni na drodze swojego życia spotkali znajomych Żydów-sąsiadów, którzy potrzebowali pomocy. Otworzyli dla nich dom, serce, dłonie. Nie był to jednorazowy gest, ale kilkanaście miesięcy, czyli prawie półtora roku wzajemnej, cichej pomocy. Jeśli historia pokazuje piękne odbicie Jezusa na chuście Weroniki, to w Rodzinie Ulmów widać gesty miłości bliźniego, które czynią ich dzisiaj uczestnikami chwały.

Módlmy się o uczynne i dobre dłonie, prawe serce i odwagę samarytańskiej pomocy względem ludzi potrzebujących.

7. Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem 

 Znowu upadł. Ciałem dotknął Jezus ziemi raniąc swoje i tak zbolałe ręce i nogi, a może i Oblicze. Rzeczywiście w tej słabości stał się podobny do nas – we wszystkimoprócz grzechu, który zawsze jest upadkiem. Od pierwszego – w raju, po ostatni twój i mój jeszcze niewyznany grzech. Można pytać: co wiedzie człowieka do grzechu? Dlaczego trwa w upadku, skoro Jezus z krzyżem na ramionach wstaje, by iść dalej na miejsce kaźni. Upadek zdarza się każdemu, ale powstaje tylko ten, kto jest świadomy celu i korzysta z miłosiernej pomocy Boga…

Nie znamy i nie wiemy o słabości czy upadku Ulmów. Świadkowie twierdzą, że korzystali z sakramentu pokuty podczas rekolekcji czy przygotowania do świąt. Ludzi prawego sumienia, takich jak Ulmowie, bardzo bolą upadki innych, a wojna miała sporo wypaczonych sumień, zdrajców, ludzi od nieuczciwych interesów. Każda śmierć na Okopie czy inna, jawi się jako upadek człowieczeństwa tych, którym się wydaje, że mogą wszystko. Modlitwą jak bandażem owijali rany upadających i skazanych. Sami nie dali się zwieść tymczasowej poprawie losu z zaprzedaniem bliźnich. Woleli polec niż zdradzić.

Módlmy się za ludzi z zafałszowanym sumieniem, aby mogli powstać do nowego życia. 

8. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty – 

Słyszycie! Łzy niewiast i pocieszenie Jezusa. Pomimo bólu i męki Jezus dostrzega płaczące niewiasty i koryguje ich łzy i współczucie. W tym momencie drogi krzyżowej widać jak ważne są słowa i gesty. Choć w smutnej chwili cierpienia współczucie jest jak balsam, to musi ono być szczere i odpowiadać prawdzie. Dlatego Jezus mówi do niewiast: nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i nad synami waszymi. Bo jeżeli to się dzieje z zielonym drzewem. Co będzie z uschłym?  

Ulmów, a zwłaszcza Józefa, często spotykało ludzkie upomnienie, wręcz żądanie, żeby wyrzucili ukrywających się Żydów. Było to robione, może i w dobrej intencji, w trosce o rodzinę, by uniknęła najgorszego, ale na pewno nie było spojrzeniem wiary na sytuację ośmiu osób zastraszonych i żyjących w obawie nieuchronnej śmierci. 

Oni jednak nie wyrzucili. Współczuli i pomagali – a były to czyny, gesty i słowa pociechy dla skazanych na zagładę. Los i dom Ulmowie i Żydzi – na tę chwilę – mieli wspólny. Ludziom zatroskanym, którzy okazywali fałszywe współczucie, Józef przypominał Ewangelię: nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni… Każda droga życia do Nowego Jeruzalem wiedzie przez Samarię, a tam przy drodze leży człowiek potrzebujący pomocy. Tylko Miłosierny Samarytanin pochylił się nad nim… On jeden okazał się bliźnim człowieka poranionego. Stąd rada: Idź i czyń podobnie. 

Módlmy się za naszych bliskich i przyjaciół, aby umieli patrzeć w duchu wiary na sytuacje i dostrzegali człowieka, a nie emocje. 

Stacja 9. Trzeci upadek Pana Jezusa

Skoro Zbawiciel wziął na siebie wszystkie grzechy i upadki, niech nie dziwi fizyczna słabość, bo ona ukazuje ludzką kondycję. Słowa: beze Mnie nic uczynić nie możecie – wskazują, że to Bóg daje łaskę, aby grzesznik mógł powstać. Jezus upadł trzeci raz pod ciężarem krzyża, ale również trzeci raz się podniósł. W ten sposób Zbawiciel uczy, że nie wolno trwać w upadku, lecz zmobilizować siły, powstać i iść dalej, do końca drogi, aż po najboleśniejsze wykonało się.  Fizyczna słabość przynależy do ciała, ale moralny upadek ducha jest o wiele gorszy. Doświadczyli tego Ulmowie, patrząc na dokonania niemieckich żandarmów: liczne egzekucje, grabieże, pogarda człowieka czy niewyobrażalna bezduszność okupanta. Upodleniu człowieka mogli przeciwstawić tylko swoją wierną miłość i nie bacząc na konsekwencje podać pomocną dłoń, by ocalić resztki dobra i prawdy. Łacińskie errare humanum est znaczy błądzić jest ludzką rzeczą, upadać też, ale zostać wiernym czy podnieść się z upadku może tylko ktoś, kto naśladuje Jezusa. 

Prośmy Boga o łaskę zaufania Mu w trudnych chwilach i odwagę przeciwstawiania się złu w każdej postaci.   

Stacja 10. Pan Jezus z szat obnażony

 Przygotowaniem do ukrzyżowania było ogołocenie. Jezus ogołocił samego Siebie stawszy się posłusznym aż do śmierci. Na Golgocie z poranionego ciała Jezusa oprawcy zdarli szaty i podzielili je między siebie, a o Jego suknię rzucili los, aby się wypełniło Pismo. Obnażony Jezus, mąż pełen boleści – wskutek otwartych na nowo ran, modlił się i ofiarował Ojcu całą boleść tej godziny.  

Godzina Ulmów trwała krócej. Zaskoczeni w środku nocy, zbudzeni strzałami o świcie zostali wyprowadzeni przed dom i po kolei wszyscy rozstrzelani. Józef i Wiktoria stracili wszystko. Najpierw z powodu wybuchu wojny utracili ziemię, którą nabyli za oszczędności życia. Stracili wtedy nadzieję na lepszą dolę powiększającej się rodziny. Jeśli o suknię Jezusa oprawcy rzucali los, to po egzekucji w Markowej niemieccy żandarmi załadowali dobytek Ulmów i wywieźli stamtąd aż sześć furmanek! Rodzina Ulmów została też ogołocona ze wszystkiego. Stracili życie, dobytek, a nawet u niektórych dobre imię. Kto straci dla Boga wszystko, zyskuje stokroć więcej i żywot wieczny odziedziczy. 

Módlmy się o łaskę wolności od przywiązania do dóbr materialnych… 

Stacja 11. Pan Jezus przybity do krzyża 

Na Kalwarii słychać uderzenia młota. Jezusa przyprowadzonego na górę przybijają do krzyża. Tym procederem zawsze zajmują się oprawcy, wprawni znawcy swojego fachu, a obok zgraja szyderców dopełnia kielicha goryczy. W najokrutniejszej godzinie Jezus modlił się za oprawców: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Przed świtem żandarmi wyprowadzili Ulmów przed dom. Wyrok zapadł wcześniej, był obwieszczony prawem okupanta. Nie było żadnej taryfy ulgowej, ale były szyderstwa: patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów… Zamiast uderzenia młotem, słychać było kolejne zimne strzały, których echo niosło daleko wieść o tragedii. Tylko krew z ran sączyła się podobnie, aż do skonania. Jezus był posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa. Ulmowie poddali się woli Ojca, trwali wiernie aż do śmierci, realizując największe przykazanie – przykazanie miłości, ale jakże innej niż uznaje świat. Śmierć nie ma ostatniego zdania, ono należy do życia. 

Módlmy się za konających, aby do końca wytrwali w wierze i miłości, bo po drugiej stronie życie nie ma już końca.  

Stacja 12. Pan Jezus umiera na krzyżu

Ciemności zaległy ziemię od 6-tej do 9-tej godziny dnia. W czas śmierci Ulmów ciemności nocy ustępowały przed brzaskiem nowego dnia. Świt, wstawał dzień, który dla nich był ostatnią godziną, ale jakże symboliczną – ponieważ była to wigilia dnia świętości życia.

Jezus umierając modli się: Ojcze w ręce Twoje oddaję ducha Mego. Jak modlili się Józef i Wiktoria? Jako matka słyszała płacz i wołanie każdego dziecka, wyczuwała wystraszone bicie ich serduszek. Znając tonację dziecięcych głosów wiedziała, które woła mamę krzycząc rozpaczliwie. Ból Matki stał się jeszcze większy, gdy w tak tragicznej chwili poczuła, że dziecię, które nosiła pod sercem zaczyna wydostawać się na świat, a ona idzie na śmierć… dlatego Wiktoria doskonale wie, co znaczą słowa: stała Matka boleściwa, u stóp krzyża ledwo żywa, gdy na Krzyżu wisiał Syn. W niektórych sytuacjach bóle matek są podobne…, ale nie można znaleźć odpowiedzi na pytanie: Jak można strzelać do brzemiennej kobiety? Do płaczących dzieci? Nie znajdując odpowiedzi, w ręce Ojca oddała swego ducha i to nienarodzone Dziecię… W Markowej, która tego dnia stała się Golgotą XX wieku, w ciągu kilkudziesięciu minut zginęło siedemnaście osób, w tym ośmioro dzieci.

Módlmy się za matki w błogosławionym stanie, aby nigdy śmierć nie uprzedzała narodzin…

Stacja 13. Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kolejny raz zawisło nad ziemią: wykonało się! Egzekucje skończone. Wtedy przyjaciele zdjęli z krzyża ciało Jezusa i złożyli je na kolanach Matki. Maryja w absolutnej ciszy znów pochyliła się nad Synem. Był martwy, ale dokonał zbawienia. Drżącymi palcami rozplątywała włosy, delikatnie wyjmowała z głowy kolce cierniowej korony, obmywała z krwi, ofiarując Ojcu modlitwę serca jako pierwszą koronkę do Bożego miłosierdzia. Przygotowanie do pogrzebu musiało być pośpieszne, bowiem zaczynała się Pascha. 

Ofiary egzekucji-zbrodni w Markowej milczą. Ich ciepłe krwawiące ciała leżą nieruchomo z otwartymi oczami, rozrzucone jak snopy na ściernisku w domu i wokół niego. Ostatnie krople krwi wsiąkają w ziemię i sączą się z podziurawionego strychu. Zbudzeni strzałami mieszkańcy modlą się za Ofiary. Wystraszeni pytają ze smutkiem: kto następny? Wokół przeraźliwa cisza, nawet łzy płyną w milczeniu… Tylko żandarmi krzątają się wokół rabunku. Znalezione przedmioty ładują na furmanki. Wezwano mieszkańców, aby pochować ofiary. Inne ręce znosiły ofiary ze strychu i na polecenie żandarma szukały kosztowności. Inne kopały dwa doły, żeby zakopać pomordowanych. Nowy świt obwieszczał światu śmierć niewinnych ludzi.

Módlmy się o poszanowanie życia od poczęcia do naturalnej śmierci. 

Stacja 14. Pan Jezus złożony do grobu

 Pogrzeb - owinięte w płótna martwe ciało Jezusa złożono w pożyczonym grobie Józefa z Arymatei. Wejście zamknięto ogromnym kamieniem, bo zapowiedział, że po trzech dniach zmartwychwstanie… 

Po egzekucji w Markowej nie było ani czasu, ani przyzwolenia na jakiekolwiek przygotowanie do katolickiego pogrzebu Rodziny Ulmów. Żandarmi wezwali sołtysa z kilkoma ludźmi, aby przed świtem zakopali razem wszystkie ciała Ofiar. Mieszkańcy musieli więc patrzeć, dotykać, znosić ze strychu tych, których kule dosięgły podczas snu. Targowano się jeszcze z żandarmem, żeby nie chować Polaków i Żydów w jednym dole. Ostatecznie Rodziców i Dzieci Ulmów – bez wonności, bez trumny, nawet nie zawinięte w płótna – złożono i zakopano w jednym, a Żydów obok w drugim dole. Kilka dni później w nocy ponownie odkopano i przełożono ciała Ulmów do prowizorycznych skrzyń-trumien. Dopiero 11 stycznia 1945 roku również nocą przewieziono ich doczesne szczątki na cmentarz i pochowano w grobie, gdzie spoczywają do dziś. 

Ziarno pszeniczne wprawdzie obumarło, lecz nie przestaje wydawać obfitego plonu chwały Boga i świadectwa, jakie płynie ze śmierci Rodziny Ulmów. Im dłużej świat wpatruje się w ten chwalebny wzór rodziny, tym bardziej dostrzega sens i wartość ofiary. Jeśli Jezus zmartwychwstał dnia trzeciego i tak wszedł do swojej chwały, to pierwsza w Kościele beatyfikacja całej Rodziny będzie ogłoszeniem prawdziwej chwały markowskich samarytan. 

Prośmy Boga za ich pośrednictwem o wierne realizowanie powołania do świętości bez oglądania się na warunki. 

Zakończenie 

Zbawienie przyszło przez KRZYŻ, ogromna to tajemnica. Wyraża się w niej i to, co odnosi się do cierpienia, a przede wszystkim – do miłości. Jezus nie tylko uczył, że nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół, ale sam jako pierwszy poszedł drogą krzyża jako drogą miłości i wierności woli Ojca.

Ulmowie idąc za Mistrzem przeszli podobną drogę miłości i ofiary, ale dzięki temu Bóg ukazuje ich dzisiaj jako świadków wiernych i orędowników przed Jego tronem. Słowa pieśni: Kto krzyż odgadnie ten nie upadnie w boleści sercu zadanej, są prawdziwe do bólu. Jezus zapewnia: kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Ulmowie odgadli znaczenie krzyża i wytrwali do końca, dlatego oczekujemy na tę beatyfikację jako wyniesienie do chwały ołtarzy całej RODZINY…  

WIECEJ
  612 odsłon

Droga Krzyżowa z Janem Pawłem II

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z Janem Pawłem II

WSTĘP

Każdy z nas powołany jest do świętości. Droga, która prowadzi do tego celu jest trudna, ale możliwa do przebycia. Potwierdzają to liczne beatyfikacje i kanonizacje, których jesteśmy świadkami. Przykładem może być Papież Jan Paweł II. W jego życiu nie brakowało cierpień i trudności, ale żadna z nich nie zawróciła go z drogi prowadzącej do nieba. Chciejmy w czasie tego nabożeństwa Drogi Krzyżowej czerpać przykład z Jana Pawła II i uczyć się od niego jak żyć, aby nie stracić z oczu Chrystusa.

I. Jezus na śmierć skazany

Jan Paweł II o swoim wyborze na Stolicę Piotrową powiedział, że był to „wyrok Konklawe”. Decyzję kardynałów odczytał jako wolę Bożą względem siebie i pomimo obaw przyjął ją. Chrystus w czasie rozmowy z Piłatem miał szansę na podjęcie próby uniknięcia swojego losu. Jednak On milczał, bo w wydarzeniach, które Go spotkały dostrzegł Bożą wolę i chciał być jej posłuszny. Bóg każdego z nas wielokrotnie stawia w sytuacji rozmaitych wyborów. Czasem zaprasza nas do pójścia za nim drogą, która jest trudna i wymagająca. Tylko od nas samych zależy czy właściwie odczytamy Bożą wolę i czy będziemy mieć odwagę, aby podążać za nią każdego dnia.

II. Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Przyjmując godność następcy św. Piotra – Jan Paweł II świadomie przyjął na siebie trud dźwigania krzyża odpowiedzialności za Kościół i całkowitego oddania się na służbę Bogu i ludziom. On nie tylko ten krzyż przyjął, ale i go pokochał. Tę łączność z krzyżem, to zespolenie z nim mogliśmy wielokrotnie obserwować, zwłaszcza w tych momentach braku sił, gdy papież wspierał się na nim i przytulał szukając w nim jakby umocnienia. Każdy z nas pełni w życiu wiele ról – małżonka, rodzica, sąsiada, pracownika. Za każdą z tych funkcji idą konkretne, codzienne obowiązki. To czy z należytą troską do nich podchodzimy oraz czy nie uchylamy się przed dźwiganiem trudów naszego życia jest miarą tego, na ile jesteśmy uczniami Chrystusa.

III. Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Pamiętny maj 1981 roku i zamach na Placu św. Piotra. Wkrótce potem równie pamiętna scena z więzienia, kiedy Jan Paweł II odwiedza zamachowca. Dla każdego z nas to niezwykła lekcja przebaczania. Wielokrotnie spotykają nas sytuacje, w których możemy uczyć się tej trudnej sztuki. Kto z nas nigdy nie został oszukany, upokorzony, wyśmiany, rozczarowany czyjąś postawą, albo skrzywdzony w inny sposób? Jednak krzywda, której nie potrafimy wybaczyć staje się jednocześnie naszym upadkiem. Jan Paweł II wybaczył swemu niedoszłemu mordercy. Chrystus wybaczył nam wszystko, a my? Czasem nie chcemy wybaczyć nawet drobnych przewinień. Podejmujesz walkę o to, aby nauczyć się wybaczać czy wolisz tkwić przygnieciony własnym poczuciem krzywdy?

IV. Jezus spotyka Matkę swoją

TOTUS TUUS – Cały Twój Maryjo. Doskonale znamy te słowa. Dla Jana Pawła II były one nie tylko wybraną dewizą, ale przede wszystkim wyrażeniem ogromnego zaufania i oddania Maryi. Wcześnie osierocony przez swą ziemską matkę w Maryi szukał matczynego wsparcia i opieki. Do niej nieustannie się zwracał powierzając Jej swoje radości i troski. Maryja dla każdego z nas jest matką, choć my najczęściej przypominamy sobie o tym, że jesteśmy jej dziećmi w obliczu kryzysowych sytuacji. Tymczasem Ona jako matka chce towarzyszyć nam we wszystkich chwilach życia, także tych radosnych, albo tych po prostu zwyczajnych. Ona pragnie, aby każdy z nas mógł powiedzieć – jestem cały Twój Maryjo.

V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

W trakcie pontyfikatu papieżowi pomagało wielu ludzi, bo sam nie zdołałby kierować Kościołem. Po jego śmierci wielu mówiło, że służba papieżowi prowadziła ich do osobistego uświęcenia. Jan Paweł II był wyjątkowym człowiekiem i bycie blisko niego z pewnością było bodźcem do pracy nad sobą, ale w rzeczywistości każda pomoc skierowana ku jakiejkolwiek osobie jest służbą Chrystusowi. Nie da się być chrześcijaninem, nie da się kroczyć za Chrystusem nie dostrzegając po drodze innych ludzi z ich problemami i troskami. Każdy z nas musi być codziennie gotowy do służenia innym. Nie tylko tym których lubimy, nie tylko okazjonalnie, nie tylko z przymusu, ale zawsze, bo w każdym człowieku mieszka Chrystus, a służba Chrystusowi jest drogą do świętości.

VI. Weronika ociera twarz Jezusowi

Wielokrotnie mogliśmy obserwować jak ludzie lgnęli do papieża, chcieli spojrzeć mu w oczy, dotknąć jego dłoni. Wyjątkowe były sytuacje, kiedy jakiemuś dziecku udało się dostać do Jana Pawła II, a on brał je na ręce i przytulał. Dzieci wyczuwały, że papież jest kimś bardzo bliskim. Tej spontaniczności dziecka potrzeba dziś każdemu z nas. Gdy dorastamy zaczynamy kalkulować co wypada, a co nie, co inni powiedzą, jak nas ocenią. Jednak wiary nie można przyjąć rozumowo, trzeba ją przyjąć swym sercem. Nie bójmy się postawy dziecięctwa duchowego, nie bójmy się zaufać Bogu, tak jak dziecko ufa bezgranicznie swemu ojcu i pamiętajmy, że poprzez modlitwę, Eucharystię czy spowiedź możemy przytulić się do naszego najlepszego Ojca i poczuć się bezpiecznie w Jego ramionach.

VII. Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Przekonanie o własnej wyższej wartości i chęć dominacji często prowadzą nas do życiowych upadków. Prowadzimy burzliwe rozmowy o konfliktach w innych krajach, krytykujemy walki o władzę, obawiamy się o pokój na świecie, a tymczasem ani w naszych rodzinach, ani nawet w naszych sercach tego pokoju nie ma. Papież pokazał nam, że o pokoju nie wystarczy mówić, ale swym życiem trzeba o niego zabiegać. On rozmawiał z każdym. Na nikogo nie patrzył z góry, nie wyróżniał, ani nie potępiał. Na drodze ekumenizmu dążył do jedności chrześcijan, ale i wyznawcom innych religii zawsze okazywał szacunek. My także powinniśmy przestać wreszcie budować wokół siebie mury niezgody i obarczać się nawzajem ciężarem zawziętości i fałszywej dumy. Pierwszy wyciągnij rękę do zgody, bo budowanie pokoju na świecie trzeba zacząć od samego siebie.

VIII. Jezus pociesza płaczące niewiasty

Papieskie pielgrzymki do Polski. Tłumy ludzi – głośne okrzyki i gromkie brawa. Radość i euforia. Kolejne rocznice – wyboru, śmierci, pobytu w naszym kraju. Kolorowe zdjęcia w gazetach, wspomnienia w telewizji. Wzruszenie i łzy. A na co dzień? Papież mówił do nas o Bożej miłości, o odwadze wiary, zaufaniu, moralności, przebaczeniu. My najbardziej zapamiętaliśmy zdanie o wadowickich kremówkach. On całe życie wskazywał nam na Boga – my poprzestajemy jedynie na nazywaniu jego imieniem kolejnych ulic, placów, szkół. Mówimy o sobie – pokolenie JP2, a jednocześnie nie umiemy się zdobyć po sięgnięcie do jego encyklik czy homilii choć są powszechnie dostępne. Czy oprócz emocji i wzruszeń zostało w nas cokolwiek z nauki Jana Pawła II?

IX. Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Natura ludzka jest słaba co sprawia, że ciągle popadamy w grzechy. Świadomość ta często wywołuje w nas zniechęcenie do podejmowania trudu pracy nad sobą. Jan Paweł II dał nam przykład, iż w życiu trzeba być wytrwałym w podążaniu za pierwotnie wybranym celem. W ostatnich latach jego pontyfikatu z różnych stron pojawiały się głosy, iż ze względu na stan zdrowia powinien zrezygnować z piastowanej funkcji. Mimo tych ataków nie porzucił swych obowiązków, bo uznał, że to Bóg zdecyduje kiedy jego misja dobiegnie końca. Tej wytrwałości i odwagi wiary powinniśmy uczyć się od papieża. To nic, że znowu popełnimy ten sam grzech, albo że ktoś wyśmieje nasze religijne praktyki. Trzeba zaufać Bogu, że ta nasza kamienista i pełna upadków droga prowadzi do właściwego celu i iść nią wbrew ludzkiej logice i podszeptom współczesnego świata.

X. Jezus z szat obnażony

Proces beatyfikacyjny to czas, w którym życie kandydata na ołtarze zostaje wręcz prześwietlone, aby przekonać się, jaki naprawdę był dany człowiek. Po dokładnej analizie życia i postaci Jana Pawła II zdecydowano zaliczyć go w poczet błogosławionych, bo całe jego życie było spójne i we wszystkich sytuacjach - nie tylko publicznych, starał się zachować wierność Bogu. My czasem staramy się być dobrzy wtedy, gdy ktoś nas obserwuje. Wydaje nam się, że nasze złe myśli, słowa i zachowania nigdy nie wyjdą na jaw. Jednak wszystkie one zostaną kiedyś ujawnione. Nie dowiedzą się o nich inni ludzie, ale dostrzeże je Bóg. Jednak oprócz zła zobaczy On także szczerość żalu za grzechy, wielkość doświadczonych cierpień i okazane dobro. Czy ten bilans dobra i zła doprowadzi nas do chwały nieba?

XI. Jezus do krzyża przybity

Chrystus, gdy przybito Go do krzyża choć pozornie nie mógł nic zrobić – zrobił najwięcej – zbawił człowieka. Jan Paweł II kiedy już prawie nie chodził i nie mówił dał nam jedną z najważniejszych lekcji. Tyle w naszym kraju jest ludzi chorych – starszych i niedołężnych, ale także umysłowo i niepełnosprawnie chorych dzieci. Coraz częściej pojawiają się głosy, że ich życie jest bezużyteczne i bezwartościowe i że są tylko obciążeniem dla innych. Niektórzy patrzą na ludzi chorych z obrzydzeniem, inni są zmieszani, a jeszcze inni odwracają wzrok, aby nie patrzeć wcale. A jednak Ci chorzy ludzie są nam – zdrowym - bardzo potrzebni, aby nas wyleczyć z egoizmu i wygodnictwa i nauczyć nas wrażliwości, bezinteresownej miłości i szacunku wobec każdego ludzkiego życia.

XII. Jezus umiera na krzyżu

Papież Jan Paweł II miał piękną śmierć. W ostatnich chwilach nie był sam. Otaczali go najbliżsi, a pod jego oknem zgromadził się tłum ludzi, który wraz z całym światem modlił się w jego intencji. Odchodził spokojnie, pogodzony z tym co ma nastąpić. Słowa – „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca” świadczą nawet o pewnej tęsknocie i pragnieniu wkroczenia w to lepsze życie – życie wieczne, bo przecież on cały czas zmierzał właśnie do tego momentu – spotkania z Ojcem. Śmierć do każdego przychodzi niespodziewanie. Nagle albo po długiej chorobie, ale zawsze jako niewiadoma. Jedni umierają w samotności, inni otoczeni rodziną. Na to jak będzie z nami nie mamy wpływu. Ale od tego jak żyjemy i jakimi jesteśmy ludźmi zależy czy śmierć będzie dla nas chwilą ogromnego lęku czy też chwilą radosnego spotkania z Ojcem.

XIII. Jezus z krzyża zdjęty

Każdy z nas jest przekonany, że Jan Paweł II jest święty. Już w czasie pogrzebu gromkie okrzyki i plakaty SANTO SUBITO czyli święty natychmiast wyrażały pragnienie nas wszystkich. Powstaje pytanie – i co z tego? Przez te ostatnie lata stale towarzyszyła nam modlitwa o beatyfikację Jana Pawła II. Powstawało wiele inicjatyw, które propagowały jego naukę. Czy po beatyfikacji pozostaną tylko wspomnienia i obchodzenie kolejnych rocznic? Może to jest dobry moment, aby uczynić sobie postanowienie – co ja mogę, chcę, powinienem uczynić, aby nie zapomnieć nauki Jana Pawła II, ale aby ją szerzej poznawać i może wreszcie wprowadzić ją w swoje życie.

XIV. Jezus do grobu złożony

W Kalwarii Zebrzydowskiej w 2002 roku Jan Paweł II powiedział słowa – „Nie ustawajcie w modlitwie, za życia mojego i po śmierci”. Papież wiedział, że modlitwa jest fundamentem. Jest podstawą właściwych relacji z Bogiem i z ludźmi. To ona porządkuje całe nasze życie. Choć wydaje się to oczywiste, to jednak wciąż na nowo trzeba nam o potrzebie modlitwy przypominać. Dla nas jest ona często koniecznością, obowiązkiem, rutyną a powinna być prawdziwym spotkaniem z Ojcem, rozmową dwojga przyjaciół, pragnieniem wypływającym z głębi serca. To nie rezultat modlitwy jest ważny, nie to czy my jesteśmy z niej zadowoleni, ale sam trud systematycznej modlitwy pomaga nam się uświęcić. Jan Paweł II mówił, że wezwanie do modlitwy jest jego najistotniejszym orędziem. Niech więc to wezwanie wybrzmiewające już teraz z okna domu Ojca będzie przez nas słyszalne i realizowane.

ZAKOŃCZENIE

Boże dziękujemy Ci za Jana Pawła II. Prosimy Cię, abyśmy nie zmarnowali daru, jakim było jego życie i wciąż na nowo czerpali z bogactwa jego nauki. Pomóż nam naśladować go i tak, jak on być wiernymi Chrystusowi zawsze i do końca. Daj nam siłę, wytrwałość i wiarę w to, że nawet jeśli nasze życie jest drogą krzyżową pełną cierpienia, przeciwności i trudów, to idąc nią razem z Chrystusem dojdziemy do chwały nieba.
 
 
WIECEJ
  504 odsłon

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie