banner1

Reklama Top

Rozważanie męki Pańskiej

MAŁY MODLITEWNIK 

Rozważanie męki Pańskiej (1883r.)

Słyszałem modlitwę twoją i widziałem łzy twoje.
4 Księga król. 20 R. 5 w.

O najdroższy Zbawicielu mój, rzuć na mnie okiem miłosierdzia Twego i złóż ze mnie ten krzyż tak dotkliwy i bolesny, że pod jego już upadam ciężarem, że nieraz niebaczny szemrzę i narzekam, żeś mnie opuścił, że niemasz żadnej nademną litości. Cóżem wykroczył, że tak boleśnie mnie nawiedzasz? — Kocham Cię i chcę kochać na wieki, a Ty wierność i miłość moją wypłacasz cierpieniem! — Duszo cierpiąca! żalisz się? czego? że Zbawiciel twój za miłość, miłością ci się wypłaca! Ach! żeby cię nie miłował, nie dotykałby cię tak boleśnie. Obieraj, czy wolisz aby cię świat ukoronował różami czy wolisz nosić koronę cierniową — która tak boleśnie skłuła najświętszą głowę Zbawcy twojego? ale pamiętaj, że te róże prędko j 0 więdną, a zostawią kolce na całą wieczność — ale pamiętaj, że te ciernie śmierć zetrze, a wieniec róż niezwiędłych, odbierzesz z rąk Oblubieńca twego. Krótkie cierpienia — wieczne rozkosze — krótkie rozkosze, wieczne cierpienia, obieraj! — Synu mój — córko moja, odzywa się głos z krzyża — czyż ci tak ciężko, pocierpieć chwilek kilka ze mną i dla mnie, który tylem wycierpiał dla ciebie! Chcesz mię kochać w szczęściu, a w boleści odemnie odstępujesz. Wiesz, że cię kocham, bo ta miłość do krzyża mnie przybiła, wiesz, żem Wszechmocny, mogę ten krzyż zdjąć z ciebie, a nie czynię tego? dlaczego; bo bez tego krzyża do nieba dostać się nie można. O gdyby była inna droga do Nieba, jak droga krzyżowa, poprowadził bym cię nią. Wszystko dla ciebie wkrótce się zakończy, śmierć może bliższa, niżeli się spodziewasz, a ty tylko się troszczyż o przyszłość. Ja jestem przy tobie, kiedy płaczesz, — ty do mnie wołasz biedne dziecię, ja ciebie słyszę przyjdzie czas, gdy będziesz wielbić miłosierdzie moje. Go teraz z tobą czynię, ty nie wiesz, ale dowiesz się później. O, ile to już razy stałeś nad przepaścią wiecznej zguby—Krzyż ciebie wyratował a kiedyś najbardziej narzekał, najwięcej miałeś do dziękczynienia przyczyny! Jeszcze tysiączne więzy, o których sam nie wiesz, trzymają serce twoje do świata przywiązane, — zerwać je muszę, nie zważając na rany serca twego, muszę to serce zatrzeć, upokorzyć — wyniszczyć — aby je uczynić takiem — abym mógł w niem założyć mieszkanie moje na wieki, bo ciebie miłuję! Czy żal ci tego? — Nie, nie Panie, czyń ze mną co chcesz, daj mi tylko siebie samego! Jeśli tyle ludzi cierpi jedynie, aby się światu przypodobać, aby od świata odebrać nagrodę — chcę cierpieć — abym się Tobie przypodobał — abyś mnie wspierał w życiu, pocieszył przy śmierci — i przyjął do chwały wiecznej. Amen.
Zdrowaś Marya.

 

WIECEJ
  1099 odsłon

Modlitwy przed i po komunii na niedzielę 4 Wielkiego Postu

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwy przed i po komunii na niedzielę 4 Wielkiego Postu.

Jezus spotyka płaczące niewiasty.

Rozmyślanie.

„I szła za nim wielka rzesza ludu i niewiast, które płakały go i lamentowały. A Jezus obróciwszy się do nich rzekł: Córki Jerozolimskie nie płaczcie nade mną,ale same nad sobą płaczcie i nad synami waszymi.“ (Łuk.. 23, 27, 28).
Patrz na Jezusa na drodze krzyżowej przemawiającego do płaczących niewiast i rozważ:
1. Czyn Chrystusa:
a) wśród tylu boleści i udręczeń, bliski męczeńskiej śmiem Jezus lituje się jeszcze nad strapieniami bliźnich, spełnia obowiązek i naucza, i pracuje nad zbawieniem ludzi;
b) ty zaś, jeśli choćby najmniejszy spotka cię smutek, lub najlżejsza uciśnie choroba, swoimi jedynie zajmujesz się wygodami, zapominasz o wszystkim, obowiązki zaniedbujesz, sądząc mylnie może, że w takim stanie zdrowia pełnić ich nie możesz.
2. Niewiasty płaczące:
a) patrz jak się smucą, jak łzy leją, jaką czują boleść widząc cierpienia Jezusa;
b) zawstydź się, że tak rzadko rozpamiętywasz mękę Zbawiciela, tak mało wzruszają cię boleści Chrystusowe, że może nad niemi ani jednej dotąd nie uroniłeś łezki. A jakże masz płakać nad cudzym cierpieniem, kiedy nad własną duszą, nad jej zgubą może wieczną płakać nie umiesz lub nie chcesz.
3. Słowa Chrystusa, które wyrzekł w tym wypadku, i ucz się z nich płakać pokutnie nad sobą samym:
a) bo grzechami twymi stałeś się dawniej powodem męki Chrystusowej, i dzisiaj ponawiasz Ja jeszcze;
b) boś drzewem uschłym, pozbawionym żywotnych soków zasługi, pracy nad sobą, poświęcenia dla drugich, umartwień i dobrych uczynków, i dla tego nie przynoszącym spodziewanych owoców;
c) jesteś w niebezpieczeństwie utraty zbawienia, i wszystkich korzyści wysłużonych nam męką Zbawiciela.

Modlitwa przed Komunią.

Jezu Chryste, Synu Boży! Panie Boże wielki i straszny w radach nad syny człowieczymi, który niosąc krzyż przepowiedziałeś kary czekające Żydów, a daleko surowszymi jeszcze zagroziłeś bezbożnym: jak ja grzesznik odważę się przystąpić do Ołtarza, i przyjąć Cię do serca mego? Smutna jest dusza moja i pochylona pod brzemieniem złego, jakie tak często powtarzałem przed oczami Twymi. Lękam zbliżyć się do Ciebie, o Panie, który odrzuconym nieszczęśliwą zapowiedziałeś wieczność. O Jezu najdroższy, który dawniej do płaczących przemawiałeś niewiast, podźwignij przerażonego ducha, umocnij chwiejące się kroki moje, a zwłaszcza w tę chwilę, kiedy ja sługa Twój własnymi i cudzymi obciążony grzechami, uczestniczę obecnością moją w Ofierze Mszy świętej, i mam Ciebie Boga mego przyjąć do grzesznej mej duszy. Niechaj będzie miłosierdzie Twoje, aby mię pocieszyło, iżbym zbytecznym przenikniony smutkiem, nie cofnął się i nie porzucił Ciebie, źródła wszelkiej pociechy. O dobry Jezu! o Drzewo żywota! czymże jestem bez Ciebie, jeśli nie drzewem suchym, zdatnym jedynie ku spaleniu? Dozwól zatem, bym przystąpił do Przybytku Twego, i zeschnięte serce ożywił Twym Chlebem żywota. Bo do przyniesienia owoców z dobrych uczynków nie skądinąd sił potrzebnych zaczerpnąć zdołam, jak tylko z tego pokarmu i napoju boskiego. Daj mi ducha pokuty, i tak żalem skruszone serce, bym mógł przy ołtarzu chleb mój oblewać łzami, a napój mieszać z płaczem.

Może byłoby właściwiej o Panie, bym leżał w ciemnym kącie domu mego, i tam gorzkimi zalewał się łzami, a nie wchodził do domu Twego, o Jezu najdroższy! Lecz ponieważ wiem dobrze-, że miłą Ci jest ufność synowska, porzucę przeto niewolniczą obawę, i zbliżę się do Ołtarza, gdzie najprzyjemniejsza dla Przedwiecznego Ojca odbywa się Ofiara, i poświęcę takową na podziękowanie za wszystkie dobrodziejstwa i łaski, i na odpokutowanie za te nieprawości, za które najsurowsze grożą nam kary. Jezu najłaskawszy, który idąc drogą krzyżową spostrzegłeś płaczące niewiasty, a odwróciwszy się do nich upominałeś je, aby nad sobą samymi łzy wylewały obfite; miłosierne oczy swe zwróć również i na nas, na nas wygnańców synów Ewy, płaczących na tym łez padole. Popraw i uzacnij smutki nasze, byśmy opłakiwali nie doczesne, dotykające nas cierpienia, ale raczej grzechy nasze, które doprowadziły Cię do śmierci na krzyżu. O Baranku Boży, który zapomniawszy o własnych boleściach, przemawiałeś przyjaźnie do płaczących niewiast, pociesz Kościół Twój. Pociesz wszystkich chrześcijan, jęczących pod jarzmem ucisku i prześladowania niewiernych. Daj to, błagamy Cię o wszechmocny Boże, byśmy zasmuceni z winy czynów naszych, odetchnęli pociechą łaski Twojej świętej. Amen. Pomnij o Panie, na dusze zmarłych Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie a światłość wiekuista niechaj im świeci.

Modlitwa po Komunii

Najszczęśliwszym teraz jestem, bo Jezusa mego, Pocieszyciela najlepszego, obecnego posiadam w duszy. Najgłębszy oddaję Ci pokłon, o najdroższy Zbawco! Uczuciem wdzięczności uwielbiam Twą cudowną dobroć, że tak łaskawie nawiedzasz mię, tak przyjaźnie obchodzisz się ze mną, tak zbawiennie karmisz, tak po ojcowsku czuwasz nade mną, i tak łagodnie pocieszać mię raczysz. Niech na wieki błogosławionym będzie miłosierdzie Twoje, z jakiem utrudzonego mnie na drodze pielgrzymki doczesnej krzepisz, wspomagasz, posilasz, wzmacniasz i do wiekuistej prowadzisz chwały. Zaprawdę dobrym jesteś Panem! Gdy wyszedłszy z miasta Jerozolimy udawałeś się na miejsce kaźni, zwróciłeś się do płaczących niewiast z upomnieniem, by nad sobą samymi wylewały łzy pokuty. I któż mógł mniemać, że wśród podobnych okoliczności zajmować Cię będą, nie boleści własne, ale sprawy i zbawienie cudze? A jednak przekonałeś wtedy wszystkich, że więcej Cię bolą cierpienia innych, niż męczarnie własne. Bo taką jest Twa miłość dla nas, i łaskawość taka, że zdajesz się nic nie mieć przed oczami jak nędze, jak potrzeby nasze, jak sprawę zbawienia naszego. Obym i ja dla siebie i dla innych podobną okazywał troskliwość! Rozpal we mnie ogień miłości swojej, bym smutki bliźnich tak czuł głęboko jakby one mnie dotykały osobiście. O Jezu najmilszy, który wzgórzystą droga krzyżową kroplami krwi swojej zrosiłeś, i kazałeś niewiastom by płakały nad sobą i nad synami swymi, daj mi prawdziwy żal w sercu, bym bezprzestannie opłakiwał grzechy swoje i cudze; bo to złe najgorętszych jest łez godne, z którego wszystkie inne pochodzą nieszczęścia. Ach! czemuż przynajmniej w tej chwili nie płyną łzy z mych oczu, gdy Krew Twoja płynie w żyłach moich?

Wzdrygam się o Panie, gdy pomyślę o sprawiedliwej karze, jaką Żydom przepowiedziałeś, i spuściłeś na nich. Bo czyż i ja za tyle popełnionych występków na podobną nie zasługuję chłostę? O mnóstwo mam powodów do bojaźni sądów Twoich! Cóż mam zrobić, o mój Jezu! Dla ułagodzenia Twego słusznego gniewu? Wiem co zrobię; czynić będę owoc godny pokuty. Jakże to już dawno mogłeś wyciąć mnie jako drzewo suche, i wrzucić w ogień wieczny. Lecz czekałeś miłosiernie poprawy, i do pokuty mię zachęcałeś. Daj mi przeto, o dobry Jezu, bym opłakiwał grzechy moje, a odżałowanych nie dopuszczał się więcej. Spraw to, błagam usilnie, bym Cię serdeczniej kochał, i dla miłości Twojej wszystkie przykrości cierpliwie znosił. Udziel mi tej łaski, bym za przykładem Twoim, zapomniawszy o własnych cierpieniach, nie tylko nikomu najmniejszego nie przyczynił zmartwienia, ale pomagał innym w trudach i pracy, wspierał w ubóstwie, i niósł pociechę i ratunek we łzach i strapieniach jęczącym. Zmiłuj się nad wszystkimi, za których mam obowiązek modlenia się do Ciebie. Udziel nam pomocy Twej Boskiej, byśmy dla Ciebie znosili chętnie wszystkie przykrości i uciski, i w smutku wedle Boga pokutę ku zbawieniu nieodmienną sprawowali. Pozostawaj zawsze z nami o Panie, i prowadź nas drogą krzyżową do błogosławionej wieczności. Który żyjesz i królujesz z Ojcem i Duchem Świętym Bóg na wieki wieków. Amen.

Rozmyślania i modlitwy na każdy dzień wielkiego, dawnego postu (1892r.)

WIECEJ
  669 odsłon

Modlitwa na piątą niedzielę Wielkiego Postu, Niedzielę Męki Pańskiej

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa na piątą niedzielę Wielkiego Postu, Niedzielę Męki Pańskiej. (1883r.)

O Panie! życie moje dotąd życiem nie było, bo nie żyłem dla Ciebie, bo nie żyłem przez Ciebie. Wola moja kierowała wszystkiemi uczynkami memi; a ta wola była zła, bo była wola moja, a nie była wola Twoja! i dlatego nie było pokoju w duszy mojej, nie było światła w rozumie moim, nie było łez w oczach moich, nie było prawdy w życiu mojem! Szukając zawsze siebie i tylko siebie, straciłem Ciebie! Żyłem dumą i próżnością, a teraz w upokorzeniu mojem nie śmiem podnieść oczów moich do Ciebie. Ale odtąd, o Panie, inaczej będzie!
Pogardziłem innymi, wynosząc się z darów Twoich, na którem nigdy nie zasłużył; a ci, któremi pogardzałem, o ile wyżsi byli nade mną!
Pogardziłem ubogim, wynosząc się z dostatków moich! a on w ubóstwie kochał Ciebie i był bogatym, a ja w bogactwie zapomniałem o Tobie i stałem się ubogim!
Pogardzałem prostakiem, wynosząc się z rozumu mego, a on w prostocie mędrszym był ode mnie, bo Ciebie znał i kochał, a ja tylkom obrażać Cię umiał!
Wstyd mnie z głębi duszy mojej przed Tobą i przed sobą, bo życie moje piętno niegodziwości nosi na sobie; ale odtąd, o Panie! przy łasce Twojej piętno krzyża na sobie nosić będzie: a com pychą zgrzeszył, pokorą chcę wynagrodzić!
Chcę pogardzać sobą, a poznawszy siebie, czyż mogę inaczej uczynić?
Nie chcę pogardzać nikim, bo czuję się, uważając wszystkie łaski i oświecenia, jakiemiś mnie obdarzył, być najnędzniejszym z ludzi!
Chcę pogardzać wzgardą mi wyrządzoną; więcej chcę ją kochać, bo to jest cząstka mnie przynależna!
O Panie! daj mi pokorę, nie w słowach, ale w sercu: daj, abym znosił; daj, abym kochał; daj, abym pragnął upokorzenia; bo wiem, że inaczej z upadków moich nie powstanę, pokąd nie poznam nędzy mojej!

"Książka do nabożeństwa O. Karola Antoniewicza S.J. Dzieło pośmiertne zebrane z pism Autora" (Kraków 1883r.)

WIECEJ
  753 odsłon

Modlitwa w czwartą Niedzielę Wielkiego Postu

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa w czwartą Niedzielę Wielkiego Postu. (1883r.)

O Panie! nie licz grzechów młodości mojej, ale policz łzy żalu i boleści mojej! Wstyd i boleść napełnia serce moje na widok tych darów i łask, któreś tak hojną użyczył mi ręką, a ja wszystko strwoniłem w zaślepieniu i nierozumie moim! Każda godzina, każda chwila, w której o Tobie nie myślałem, w której Ciebie nie kochałem, dla mnie na wieki stracona; a cóż dopiero mówić o tych godzinach, o tych chwilach, w których Ciebie obrażałem? Zmiłuj się nade mną Panie, zmiłuj nade mną!
O Panie! Tyś przeklął i na spalenie przeznaczył to drzewo, które nie złe tylko wydaje owoce, ale które żadnych owoców nic rodzi! o ja byłem tem drzewem nieurodzajnym! pokryte pustym kwiatem, dobrych na pozór uczynków, ale zepsutych próżnością i miłością własną! Wszędzie szukałem siebie, a nie szukałem Ciebie! O! co więcej, ja nie tylko żadnych, ale cierpkie i gorzkie wydawałem grzechu owoce! Czegóż mogę się spodziewać?
O Panie! Tyś wyrzekł, że z każdego niepotrzebnego słowa, zdam przed Tobą rachunek; a ja przez ciąg życia mego, ileż takich słów wymówiłem? o gdyby na tem kończyła się złość moja! bo jeśli tak surowa sprawiedliwość Twoja sądzić będzie każde niepotrzebne słowa, a jakiegoż sądu spodziewać się mogą słowa grzeszne i niegodziwe? Ileż razy splamiłem język mój obmową, kłamstwem, obłudą, a może i gorzej? Zmiłuj się nade mną Panie, zmiłuj się nade mną!
O Panie! Ty pod sąd Twój pociągniesz wszystkie myśli moje, a te myśli dziś snują się w pamięci mojej, jak rój ciemnych, obrzydliwych owadów. Zazdrość, nieczystość, nienawiść, duma, wylęgły się w sercu mojem, splamiły myśli moje, że do Ciebie już się podnieść nie umiały. O Panie! Czem ci się wypłacę za te długi myśli moich? Nie innego nie mam, tylko łzy gorzkie. O Panie, nie odrzucaj ich!
O Panie! Tyś się ulitował nad Łazarzem w grobie leżącym, ulituj się nade mną! Nie od trzech dni, ale od trzech, od trzydziestu lat trupem jestem przed Tobą! Wskrześ mnie, o Panie, do życia nowego, bo ja sam siebie wskrzesić nie zdołam. Zawołaj na mnie. a powstanę z grobu mego: bez Ciebie zabiłem duszę moją, ale bez Ciebie życia jej nie powrócę! Zmiłuj się nade mną Panie, Panie zmiłuj się nade mną!

"Książka do nabożeństwa O. Karola Antoniewicza S.J. Dzieło pośmiertne zebrane z pism Autora" (Kraków 1883r.)

WIECEJ
  693 odsłon

Modlitwa w trzecią Niedzielę Wielkiego Postu

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa w trzecią Niedzielę Wielkiego Postu. (1883r.)

Każdy ma swój skarb na ziemi, z którego czerpie ręka jego złoto i srebro, z którego czerpie serce jego pociechy i radości!
O Panie! skarbem dla duszy mojej nieprzebranym sa te święte rany Twoje, dla mnie ciągle otwarte; nie masz w tym skarbie złota i srebra, tylko krew Twoja najświętsza; bo my nie złotem i srebrem, ale tą krwią jesteśmy odkupieni; o stańmy pod krzyżem, prosząc Pana, aby te rany Jego najświętsze stały się schronieniem, przytułkiem, obroną, pociechą naszą i mówmy:
O Jezu ! Tyś dał człowiekowi to słońce i księżyc i tych gwiazd miliony; o daj mi miłość do ran Twoich, bo one jaśniej świecą!
O Jezu! Tyś dał człowiekowi to powietrze, którem oddycha i żyje; o daj mi miłość do ran Twoich, aby w nich serce miłością oddychać i żyć mogło!
O Jezu! Tyś dał człowiekowi ten ogień, który grzeje, świeci i pali; o daj mi miłość do ran Twoich, aby ta miłość zimne rozgrzała serce, ciemny oświeciła rozum i zniszczyła wszelką wolę własną, abym Ciebie i tylko Ciebie i wszystkich mógł kochać w Tobie!
O Jezu! Tyś dał człowiekowi wodę dla ugaszenia pragnienia, dla obmycia brudów ciała swego; o daj mi miłość do ran Twoich, dla ugaszenia pragnienia duszy mojej, dla obmycia brudów serca mego!
O Jezu! Tyś dał człowiekowi drzewa rozłożyste, aby pod ich cieniem znalazł schronienie w upałach dniowych; o daj mi miłość do ran Twoich, abym pod cieniem krzyża Twego znalazł schronienie w ciężkich upałach namiętności moich!
O Jezu! pozwól biednej duszy mojej, aby się zanurzyła, jako w morzu miłości, w tej otwartej serca Twego ranie!
Kocham Cię mój Jezu! ile mogę i umiem, i kocham każdy krzyżyk, każde utrapienie moje, którem Ty mnie ciągniesz do siebie!
Chcę Cię kochać mój Jezu! więcej, coraz więcej, i dlatego chcę coraz więcej
i więcej kochać każdy krzyżyk , każde utrapienie, które Ty mi ześlesz!
Muszę Cię kochać, mój Jezu! bo miłość Twoja to życie moje; bez niej żyć nie mogę, i dlatego muszę kochać i krzyż mój, bo nie kochając krzyża i Ciebie kochać nie umiem!

"Książka do nabożeństwa O. Karola Antoniewicza S.J. Dzieło pośmiertne zebrane z pism Autora" (Kraków 1883r.

WIECEJ
  683 odsłon

Modlitwa w drugą Niedzielę Wielkiego Postu

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa w drugą Niedzielę Wielkiego Postu. (1883r.)

O Panie Tyś Stwórcą moim, a ja stworzenie Twoje. Masz więc wszelkie prawo nade mną, jako nad dziełem rąk Twoich; rób wiec ze mną wedle upodobania Twego, a ja ani się skarżyć, ani szemrać nie mogę i nie chcę.
O Panie! żebyś poprzestał na jednę chwilkę opiekować się mną, wróciłbym do tego nicestwa mego, z którego wszechmocność Twoja do życia mnie wywołała, i dlatego każda godzina, każda minuta życia mego, każde
odetchnienie, każde uderzenie serca mego, do Ciebie, wyłącznie do Ciebie należy!
O Panie! Tyś mnie odkupił z niewoli szatańskiej nie złotem, ani srebrem, ale krwią Twoją najświętszą, i dla tego jestem niewolnikiem Twoim, a Ty masz nieograniczoną nade mną moc i prawo; użyj prawa Twego; choćbym mógł. nie chcę się Tobie opierać!
O Panie! Ty jesteś Ojcem moim! Tyś sam mi pozwolił, Tyś mi kazał tem Imieniem Cię nazywać; przyjąłeś na siebie prawo Ojcowstwa, a ja w radości powinność dziecka na siebie przyjmuję!
O Panie! wszystko co mam, mam od Ciebie, i nie masz we mnie cząsteczki, która by od Ciebie nie była; więc wszystkiem, co mam, czem jestem, co posiadani. wszystkimi darami przyrodzonemi i nadprzyrodzonemi Ciebie chwalić i błogosławić będę!
Ty jesteś Mądrość nieskończona; tej mądrości poddaję, rozum mój, a nie zbłądzę!
Ty jesteś Miłość nieskończona; tej miłości poddaję serce moje, a nie zaginę!
Ty jesteś Droga niemylna; tą drogą pójdę bezpieczny, że do Ciebie trafię!
Ty jesteś Prawdą; w tej prawdzie ufunduje nadzieje moje, a zawiedzione nie będą!
Ty jesteś Światło; w tem świetle żyjąc, blask świata mnie nie oćmi!
Dlatego ani na jednę chwilkę niczego innego nie pragnę, ani na ziemi, ani w niebie, jak tylko przypodobać się Tobie!
O daj mi tylko zawsze, wszędzie i we wszystkiem poznać wolę Twoją, abym ją zawsze, wszędzie i we wszystkiem mógł wypełnić!

"Książka do nabożeństwa O. Karola Antoniewicza S.J. Dzieło pośmiertne zebrane z pism Autora" (Kraków 1883r.)

WIECEJ
  662 odsłon

Modlitwa w pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa w pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu. (1883r.)

Błogosławiony ten, który milczeć umie, bo w milczeniu przemawia Bóg do duszy naszej, bo tylko umiejąc milczeć, nauczymy się mówić!
Kto milczeć umie, ten wkrótce pozyska wielki pokój dla duszy swojej i tylko w tym pokoju z Bogiem połączyć się wydoła!
Kto milczeć umie, ten wkrótce pozyska dar modlitwy, bo kiedy dusza cicha i spokojna, to jak w czystej i spokojnej wodzie światło z nieba z niej się odbije; Bóg do niej przemówi, a dusza posłyszawszy głos boży, modlitwą nań odpowie!
Kto milczeć umie, ten miłość i szacunek wszystkich od Boga wybranych i umiłowanych dusz pozyska; bo każdy kocha serce spokojne i kochające, każdy stroni od serc burzliwych i pomieszanych, jak od grzmotów i burzy !
Kto milczeć umie, ten większą osiągnie chwałę w niebie. Bo chwała, w miarę zasług, a zasługa w miarę zwycięstwa. Nie mamy większej, czystszej sposobności zwyciężenia siebie, jak zwyciężając tę wrodzoną chęć do mówienia!
Dlatego, o Panie! chcę nie tylko zachowywać milczenie, ale chcę kochać, pielęgnować, to święte milczenie, które mnie wyuczy jak mam mówić do Ciebie, w którem Ty do mnie przemawiać będziesz! I nawet kiedy z ludźmi mówić będę, nie poprzestanę milczeć w sercu, abym mógł ciągle z Tobą rozmawiać; aby, gdy ludzie do mnie mówić będą. Tyś nie poprzestał do mnie przemawiać.
Nauczywszy się kochać Ciebie, mówić się nauczę, aby każde słowo moje nosiło piętno miłości Twojej. Nigdy kłamstwem obmową, złorzeczeniem lub jakiem kolwiek innem niegodziwem słowem, nie chcę splamić języka mego, ale wszystko, co mówię, niechaj będzie na chwałę Twoją, na zbawienie moje, na pożytek i pociechę bliźniego mego!
Żyjąc w pośród świata, ciągle milczeć nie mogę, ale żyjąc nie dla świata, od Ciebie Panie mówić się nauczę!

 "Książka do nabożeństwa O. Karola Antoniewicza S.J. Dzieło pośmiertne zebrane z pism Autora" (Kraków 1883r.

WIECEJ
  757 odsłon

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie