banner1

Reklama Top

Modlitwa za rodziców oczekujących dziecka

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa za rodziców oczekujących dziecka

 

Boże, Ty chciałeś, aby w męczeństwie błogosławionych Józefa i Wiktorii miało udział także ich Dziecko pod sercem matki rodzone w męczeństwie. Przez wstawiennictwo tego błogosławionego Dziecka wspomóż rodziców którzy oczekują potomstwa, i spraw, aby ich dziecko szczęśliwie przyszło na świat. Pozwól im cieszyć się życiem i miłością dziecka, radować z jego rozwoju i świętego życia. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

WIECEJ
  519 odsłon

Droga Krzyżowa z bł. rodziną Ulmów 2

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z bł.rodziną Ulmów

Ulicami Jerozolimy, obarczony krzyżem na poranionych ramionach, szedł Pan Jezus na Kalwarię. Skazany został na ukrzyżowanie, chociaż Piłat nie znalazł w Nim żadnej winy. To podburzony i głośno skandujący tłum jako vox populi wymógł wyrok skazujący. Naród wyraźnie odrzucił i zaparł się Jezusa, oczekiwanego Mesjasza, o czym świadczy dialog: 

Króla waszego mam ukrzyżować? Nie mamy Króla tylko cezara… 

Ile razy człowiek albo naród dla doraźnych korzyści i przyziemnych celów rezygnuje z wymagań wiary, zapiera się lub odrzuca Boga, tyle razy aktualne stają się słowa Jezusa: kto się do Mnie przyzna przed ludźmi, do tego i Ja przyznam się przed moim Ojcem, a kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego i Ja wyprę się przed moim Ojcem. Odwaga i tchórzostwo mają źródło w sercu. Prośmy dzisiaj, podczas tej drogi krzyżowej, o taką zgodność życia z zasadami wiary, jaką zrealizowali Józef i Wiktoria Ulmowie, piękni Samarytanie z Markowej.

Stacja 1. Pan Jezus na śmierć skazany 

Ofiary ani daru nie chciałeśaleś Mi utworzył ciałocałopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże. (Hbr 10, 6n) Jezus, Bóg Człowiek dokonał odkupienia przez posłuszeństwo i miłość. W godzinie sądu Piłatowi wydawało się, że to on jest panem życia i śmierci: nie wiesz, że mam władzę uwolnić cię lub ukrzyżować? Jezus mu odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z wysoka.

Poraniony biczowaniem Jezus przyjął wyrok Piłata, tym samym zgodził się z wolą Ojca: nie jako Ja chcę, ale jako Ty, Ojcze

Rodzina Ulmów nie dostała wyroku sądu. Zostali zdradzeni, ale nikt ich nie pojmał, nie sądził, nie oskarżał, nie prowadzał od Annasza do Kajfasza. Sami podjęli decyzję zgodną z Ewangelią, kiedy jak miłosierny Samarytanin wspomogli zagrożonych Żydów.  Nie była to wina, lecz miłość, z tego powodu złamali okrutne prawo okupanta, tyle że było ono sprzeczne z prawem Boskim więc nie obowiązywało w sumieniu. 

-Módlmy się o taką wrażliwość sumienia, która każe bardziej słuchać Boga niż ludzi. 

Stacja 2. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Kiedy Piłat wyprowadził przed tłum ubiczowanego Jezusa z koroną cierniową na głowie, powiedział: OTO CZŁOWIEK, podniosła się wrzawa. Tłum skandował: na krzyż z Nim! Ukrzyżuj Go... Namiestnik widząc bezskuteczność zabiegów, umył ręce; nie jestem winien krwi Tego Sprawiedliwego. Krew Jego na nas i na syny nasze… Nadeszła godzina i Syn Człowieczy wziął krzyż na swe ramiona. W tym znaku hańby poniósł wszystkie grzechy i tak przemienił krzyż w znak zbawienia. 

Ulmowie nie mieli krzyża na ramionach jak Jezus. Jednak nieśli go wiernie przez całe życie, a był to krzyż niewoli Ojczyzny, śmierć najbliższych, ubóstwo, czasem nawet bieda, ciężka praca i zawiedziona nadzieja. Na ostatnią godzinę czekali z niepokojem. Każdego dnia mogła nadejść. Ulmowie nie szli na Golgotę, to Golgota przyszła pod ich dom, na ich własne podwórko, z zaskoczenia, o świcie. Ostatnia droga była krótka. Fizyczny ciężar niewielki, ale moralne brzemię – ogromne! W tej właśnie godzinie Rodzina Ulmów najwierniej naśladowała Jezusa – oddała życie za bliźnich i razem z nimi.

– Módlmy się o wewnętrzną zgodę na taki krzyż, jaki Bóg podaje na każdy dzień.

Stacja 3. Pan Jezus upada pierwszy raz

Nie jest łatwo wziąć w ramiona brzemię i ciężar cudzych grzechów. Ciebie, Zbawicielu, ogrom naszych win zwalił z nóg. Upadłeś pod brzemieniem krzyża, ponieważ ciału okaleczonemu przez biczowanie ciężko było iść pod górę. Zdobyłeś się na wysiłek, by wstać i z krzyżem iść dalej, znacząc jerozolimską VIA CRUCIS DOLOROSA własną krwią. 

Tamtego poranka pod stopami Ulmów też była krew. Jeszcze nie ich własna, ale Żydów, których zastrzelono pierwej. Droga na miejsce egzekucji Ulmów była bardziej podobna do chwili pojmania Jezusa w Ogrójcu, gdzie płynęły krwawe krople potu jako wyraz duchowej walki przed pojmaniem. Józef i Wiktoria zaskoczeni w środku nocy, musieli wstać z łóżka i przejść kilkadziesiąt kroków na miejsce śmierci. Obok leżały już martwe ciała Żydów. Bezbronne, wystraszone dzieci zbudzone strzelaniem, krzyczały ostatnim krzykiem rozpaczy. Jest to ból, który rodzica też zwala z nóg i żalem ściska serce ojca i rodzącej matki. 

– Módlmy się o siłę ducha do wolności od strachu i powstania z każdego upadku na drodze życia.

Stacja 4. Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Maryja wyszła na spotkanie Syna. Nikt nie wie, jakie słowa padły podczas ich spotkania? Ból przeszył serce Matki na widok Syna, krzyża, ceny zbawienia. Była tam nuta wdzięczności za to, że dokonuje się zbawienie. Maryja towarzyszyła Jezusowi miłością i współczuciem swego niepokalanego Serca. Jego droga skazańca była również jej drogą zbawienia i współcierpienia. Nie mogła nic uczynić, by ulżyć ciężkiej boleści, ale była przy swoim Synu z miłością, była za nas wszystkich jako Matka nowego życia, jako nowa Ewa, bo Ona pierwsza – uprzedzająco – doznała skutków krzyżowej ofiary. Niepokalane Poczęcie jest wpisane w krzyż Chrystusa, z którego płynie nowe życie.

Ulmowie nie mieli przy sobie bliskich im osób. Przygodni furmani byli przerażeni, a żandarmi wyzuci z ludzkich uczuć. Tylko Bóg na niebie znał ich myśli i serca doświadczone nagłą, ale w jakimś sensie spodziewaną śmiercią, do której przygotowywali się każdego dnia pod czułym okiem markowskiej Pani. 

– Módlmy się za konających, aby mieli nadzieję w Bogu i bliskich wokół. 

Stacja 5. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi    

Każdy spotyka w jakimś momencie życia krzyż. Najpierw jest zaskoczenie, bunt; potem powolne dojrzewanie do zgody na wolę Boga. Na krzyżowej drodze Jezusa przymuszono wracającego z pola niejakiego Szymona z Cyreny. Znam uczucie przymusu, nie jest komfortowe, rodzi skryty bunt, awersję i niechęć do przymusowej sytuacji. Ale prawda jest taka, że Bóg zarezerwował człowiekowi udział w drodze krzyżowej. W dźwiganiu krzyża ma dopełnić to, czego nie dostaje cierpieniom Jezusa. Kiedy łaska współudziału w dziele zbawienia będzie rozpoznana, wtedy zmienia się nastrój, gorycz staje się słodyczą, przymus – błogosławieństwem, a krzyż – okazją do wdzięczności.

Ulmowie jako ludzie błogosławieństw nie czekali na przymus, oni sami z własnej i nieprzymuszonej woli wzięli cudzy krzyż na swoje ramiona i z codziennym zagrożeniem życia nieśli go do celu. Dźwiganie krzyża i ta droga wspólna z Żydami trwała około półtora roku. Nie buntowali się, przeciwnie, nawet kiedy byli kuszeni, aby zrzucić ten ciężar, nie uczynili tego; pozostali wierni podjętej decyzji, bo reszta – jak zawsze jest w gestii dobrego Boga. On wie co jest najlepsze dla człowieka.

– Módlmy się o umiejętność wspomagania bliźnich w potrzebie.

Stacja 6. Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi.

Kiedy ręce są na usługach serca, a serce – oczu, wtedy zawsze rodzą się gesty miłości. Weronika dotknęła twarzy Jezusa, twarzy bitej, oplutej, szarpanej za brodę, pokrytej nieczystościami, która była skrwawiona, ubłocona, spuchnięta. Kobieta z tłumu posiadała współczującą spostrzegawczość i odwagę, by wziąć chustę w dłonie podejść do Skazańca, dotknąć Jego twarzy i obetrzeć to Najświętsze Oblicze z wszelkiej nieczystości. 

Czy liczyła na zapłatę. Nie. Ale Bóg zawsze za dobro wynagradza. Weronika na swojej chuście trzymała w ręku pierwsze odbicie Oblicza Zbawiciela! Mogła się w nie wpatrywać, kontemplować i mieć stale przed oczami tamto wydarzenie z drogi krzyżowej. 

Ulmowie, a zwłaszcza Wiktoria, pochylała się nieustannie nad obliczem swoich sześciorga dzieci. W ich twarzach odbijała się dobroć Boga, widziała ją. Ocierała łzy, podziwiała czystość dziecięcych oczu, umiała wyczytać radość i smutek. Jej serce było jak chusta Weroniki, wyryło się w nim wielorakie odbicie twarzy Zbawiciela, który utożsamił się z maluczkimi. Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili.

– Prośmy Boga o rozpoznanie Jego Oblicza w ubogich braciach ziemi.      

Stacja 7. Pan Jezus upada po raz drugi

Nie wiadomo, co było gorsze: ciężar krzyża na ramionach czy nieustanne urąganie, bicie, popychanie przez oprawców. Czy Synowi Bożemu zabrakło sił? A może przez trzeci upadek Zbawiciel chciał pokazać wszystkim, że potrzebne jest czuwanie i ta siła ducha, która strzeże by upadek nie stał się ulubionym stanem, nałogiem, dającym radość i satysfakcję po uprzednim zagłuszeniu sumienia. Drugi upadek w połowie drogi nie był ostatni. Pan Jezus wstał, by kontynuować dzieło zbawienia. Nie można ustać w połowie drogi, nie wolno rezygnować z wysiłku, bo czasem tylko on się liczy i jest potrzebny. Brak nadziei jest siłą destrukcyjną, która podcina skrzydła, a miłość czyni ludzi siłaczami ducha. 

Ulmowie z pewnością należeli do ludzi silnych duchem, nie załamywali się przeszkodami, niedostatkiem. Byli silni wiarą, dlatego wciąż szli do przodu i pomagali innym swoją dobrą pracą, udzielaniem fachowych porad, podnoszeniem poziomu życia na wsi przez propagowanie nowoczesnych metod produkcji, a gdy była potrzeba otworzyli dom dla prześladowanych. 

– Módlmy się za uzależnionych ludzi o siłę do powstania z różnych nałogów. 

Stacja 8. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Łzy doskonale wyrażają stan ducha od smutku, współczucia i radości po udawaną pomoc. Pan Jezus pragnie, aby łzy zawsze miały znamię prawdy, owej wewnętrznej jedności, która mówi, że co w sercu to i na języku. Płaczącym niewiastom zalecił rachunek sumienia – nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i synami waszymi. Jeśli płaczesz – niech to będą łzy szczerego żalu i nawrócenia. 

Nikt nie wie, ile łez wylali Ulmowie podczas swojego życia w oczekiwaniu na skutki samarytańskiego czynu. Czy płakali nad sobą? Może czasem. Łzy nic nie zmieniają, odsłaniają jedynie słabość i bezradność człowieka wobec sytuacji zagrożenia. Bywa jednak łza pocieszenia i współczucia, która daje komuś ulgę. 

– Módlmy się o przemianę serc tych ludzi, którzy niesprawiedliwością wyciskają innym łzy.  

Stacja 9. Pan Jezus upada po raz trzeci

Ludzka słabość daje się poznać wtedy, gdy dobre postanowienia pozostają teorią, jak zapewnienia pewnego siebie Piotra, które zweryfikowało pianie koguta. Wystarczy chwila zapomnienia, strach, jakaś niefrasobliwość i kolejny raz sumienie nas niepokoi. Upadek nie jest tragedią; jest nią trwanie w upadku. Dlatego Pan Jezus na drodze krzyżowej kolejny raz podnosi się z upadku, żeby dojść na bliskie już miejsce kaźni. A gdy wszystko wypełnił, Zmartwychwstały Pan dał apostołom władzę odpuszczania grzechów, czyli prawdziwego powstania z upadków. Konfesjonały znają pełną prawdę o słabości człowieka i mocy łaski, dzięki której powstaje do nowego życia.

W czas wojny upadek człowieka staje się normą, a wierność – wyjątkiem.  Ulmowie dość często byli świadkami śmierci zadawanej przez niemieckich żandarmów. Widziane z okna domu egzekucje na okopie, łapanki, getta, liczne wiadomości o rozstrzelaniu kolejnych ofiar były dla nich smutną nowiną i obrazem tego, jak nisko może upaść człowiek oddany fałszywej ideologii. 

– Prośmy Boga, aby ludzie mieli odwagę przeciwstawić się duchowym i moralnym zagrożeniom współczesnego świata. 

Stacja 10. Jezus z szat obnażony 

Chrystus ogołocił samego siebie przyjmując postać sługi… Na Golgocie ludzie ogołocili Boga Człowieka do końca. Zabrali Mu dobre imię, obnażyli z szat, o suknię rzucili los. Skazańcowi nic się już nie należy… co wcale nie znaczy, że nie posiada ON swojej godności. Z tej osobistej wartości żadna siła obedrzeć nie może. 

Ulmowie nie mieli wiele dobytku, a to, co posiadali, było nader skromne. Posiadali jednak poczucie osobistej godności, szacunku dla człowieka, który płynął z ich wiary i życia według Ewangelii. Dar życia był dla nich świętością, o czym świadczy liczne potomstwo, a także przyjęcie zagrożonych eksterminacją Żydów. Miara człowieczeństwa sięgnęła szczytu, gdy za tę pomoc poszli na śmierć. W środku nocy Niemcy otoczyli ich dom, otworzyli ogień do śpiących ludzi. Wyrwani ze snu, tak jak spali zostali wyprowadzeni przed dom… natomiast po egzekucji żandarmi zabrali z domu to wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Cały dobytek wywieźli na sześciu furmankach. 

– Módlmy się za ludzi, którzy za parę srebrników sprzedają własną godność, aby serce wolne od chciwości odkryło prawdę o powołaniu człowieka do wiecznego szczęścia.

Stacja 11. Pan Jezus przybity do krzyża

Ukrzyżuj Go – skandowany wyrok nabiera realnych kształtów, gdy gwoździe przebijają kolejno ręce i nogi Jezusa. Zbawiciel nawet w tej chwili nie myśli o sobie, o swoim bólu. Słysząc i czując uderzenia młota woła: Ojcze, przebacz im bo nie wiedzą co czynią. To jest wołanie i potwierdzenie największej miłości: Umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował. Bóg uczynił wszystko, by uratować człowieka przed potępieniem. Kto pozna i kto zrozumie tę niepojętą miłość, jaka zamyka się w krzyżu, męce i śmierci?

Nie zachowały się ostatnie słowa Ulmów, chociaż świadkowie tamtej nocy widzieli, jak ich wyprowadzono i rozstrzelano. Milczeli czy modlili się wzorem Jezusa tak, że tylko szept ich miłującego i wiernego serca docierał do Boga? Może to było ostatnie Ojcze nasz… bądź wola Twoja… a może prośba o przebaczenie dla zbirów Hitlera? Prawdą jest, że zachowali się z godnością, jak trzeba. Bo godność człowieka nie zależy od okoliczności, ale to ona właśnie kształtuje zachowania aż do ostatniej chwili.   

– Módlmy się za ludzi, którzy świadomie odrzucają miłość Boga pogrążając się w grzechach.

Stacja 12. Pan Jezus umiera na krzyżu

Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego – to ostatni krzyk Jezusa w chwili śmierci. Spełnia się dokładnie wszystko, co zapowiedzieli prorocy. Życie Jezusa zatoczyło krąg – wyszedł od Ojca i wraca z powrotem do chwały, jaką miał wcześniej. Odtąd już na zawsze krzyż pozostanie dla człowieka nie tyle narzędziem śmierci, co zbawienia. Kto idzie śladem Mistrza, ten dojdzie do swojej Kalwarii, do chwili, w której oddaje ducha w ręce Ojca. Nie ma innej drogi powrotu do domu Ojca jak przez Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela.

Wiedzieli o tym Ulmowie. Ich ostatnia godzina nie trwała długo, jeden celny strzał i śmierć zajrzała w oczy. Tylko nadzieja jaśniała światłem wiekuistym, ponieważ swoje życie zawierzyli Bogu. Szybkość egzekucji skracała cierpienie, nie było czasu na rozważanie ostatniej godziny, ono bywało wcześniej. Śmierć Ulmów choć nagła, nie była niespodziewana. Teraz jedno głębsze westchnienie, a wraz z nim duch opuścił ciało. Szli hurtem do nieba, mając w zanadrzu świadectwo i chrzest krwi. 

– Módlmy się za konających i za tych, którzy zabijają ciało, aby umieli cenić dar życia i nawrócili się do miłosiernego Boga.

Stacja 13. Pan Jezus zdjęty z krzyża i złożony na kolanach Matki

Bolesna Maryja wzięła Syna w ramiona jeszcze raz. Umęczone członki tuliła i przygotowywała do pogrzebu. Czas naglił. A Ona fotograficznym spojrzeniem badała każdą ranę, z szacunkiem zbierała każdą kroplę krwi. Usunęła narzędzia tortur, wyjęła kolce, obmyła i oddała Józefowi z Arymatei i Nikodemowi, aby dopełnili złożenia do grobu.

Rodzina Ulmów zginęła na swojej ziemi, najpierw zastrzelono Józefa, potem Wiktorię a na końcu sześcioro dzieci. Po zakończeniu egzekucji w Markowej ludzie sołtysa znieśli ze strychu ciała Żydów. Nikt nie miał czasu na przygotowanie do pogrzebu. Zanim wykopano doły wszystkie ofiary leżały pokotem, nikt ich nie obmył, nie namaścił, nie przebrał. Otrzymali może cichą modlitwę przerażonych serc na drogę do nieba. Dla niemieckich żandarmów byli jedynie trupami, które należało szybko zakopać. Tylko ziemia okazała się im matką. Przyjęła, otuliła ciszą i milczeniem, przechowała do dzisiaj.

– Módlmy się, aby śmierć Rodziny Ulmów stała się błogosławieństwem dla rodzin i ostrzeżeniem dla nowych okupantów.

Stacja 14. Jezus złożony w grobie

W pobliżu Golgoty był wykuty w skale grób Józefa z Arymatei, tam pośpiesznie złożono zawinięte w płótna ciało Jezusa. A ponieważ zapowiedział zmartwychwstanie, zatoczono u wejścia wielki kamień. Cisza zwiastowała koniec i spokój wzburzonego tłumu. Mogli odetchnąć, bo wszystko poszło zgodnie z planem… Niedowierzanie uśpiło czujność, a Pan po trzech dniach zmartwychwstał. 

Rodzina Ulmów spoczęła w ziemi. Nie był to grób, nie było pogrzebu, nawet jeśli kilka dni po egzekucji odkopano ciała i przełożono do przygotowanych naprędce trumien. Dopiero 11 stycznia 1945 roku przeniesiono ich doczesne szczątki na cmentarz parafialny. Współcześnie powoli zmartwychwstaje pamięć o Samarytanach z Markowej, jaśnieje ich czyn miłości, Rodzina Ulmów staje się wzorem dla innych, aby w gąszczu zawirowań umieli się odnaleźć i podążać wiernie drogą, powołania, jaką wyznaczył Zbawiciel każdemu, kto do nieba pragnie iść.   

– Módlmy się za Ojczyznę, aby mądrym prawem wspierała rodziny, a one by pielęgnując chrześcijańskie wartości rozwijały się i uświęcały. 

Zakończenie

Naturalny bieg życia idzie przez rodzinę. To ona jest wspólnotą życia i miłości, która rozciąga się na pokolenia. Tragicznie przerwany nurt życia Rodziny Ulmów nie ma kontynuacji pokoleń, opustoszały dom niczym gniazdo ptaka nie tętni życiem. Ale to tylko pozorna cisza jak ta z Wielkiego Piątku, kiedy odszedł Dobry Pasterz, bowiem Życie się zmienia, ale się nie kończy „bo gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdziemy przygotowane wieczne mieszkanie” i ten cel jest najważniejszy. Osiąga się go na krzyżowej drodze idąc wiernie za Chrystusowymi wskazaniami, wśród których najważniejsza jest miłość, która oddaje życie na wzór Zbawiciela. Rodzina Ulmów szła tą drogą wiernie, aż do końca. Módlmy się, za wszystkie polskie rodziny, aby silne Bogiem umiały żyć Ewangelią i dawać świadectwo największej miłości.

WIECEJ
  663 odsłon

Droga Krzyżowa z rodzina Ulmów

MAŁY MODLITEWNIK 

Droga Krzyżowa z rodzina Ulmów

Wstęp 

Jezus powiedział: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje (Łk 9, 23) – to zaproszenie zawsze znajduje i ochotników, i naśladowców. Trud krzyża wpisany jest w codzienność, w godziny życia od świtu aż do wieczora; obejmuje pracę, cierpienie, realizację miłości Boga i bliźniego na drodze powołania. Prawdą jest, że każdy dzień ma dość swojego utrapienia, ale jest też czas finalny, ostatnia godzina, która wiedzie drogą z Wieczernika na Golgotę… ale właśnie ten czas jest… i najboleśniejszy, i najbardziej zbawienny.

W sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego, jakimi są chrzest, bierzmowanie i Eucharystia, RODZINA ULMÓW przyjęła zaproszenie Jezusa do pełni życia i wiernie przemierzyła swoją drogę krzyżową, wpisaną w powołanie małżeńsko-rodzicielskie zakończone egzekucją. Dlatego rozważmy tę Drogę Krzyżową w łączności z Józefem, Wiktorią i ich Dziećmi, aby ich boleści i nadzieje złączone z krzyżem Jezusa, stały się dla każdego z nas szkołą prawdziwego chrześcijaństwa.

Stacja 1. Pan Jezus na śmierć skazany

 Proces i sąd nad Jezusem nawet w ludzkim rozumieniu posiada wiele niesprawiedliwości. Faryzeusze od dawna szukali powodu, aby Go zabić. Skorzystali z usług Judasza, który za 30 srebrników zdradził swojego Mistrza. Pojmanego Jezusa sądzono w nocy, przeciwko Synowi Bożemu zeznawali fałszywi świadkowie, tłum natarczywie żądał ukrzyżowania, a zastraszony Piłat, wydając wyrok – umył ręce… 

Jakże wiele podobnych sytuacji powtarza się w przypadku Rodziny Ulmów. Oni również zostali zdradzeni; niemieccy żandarmi pod osłoną nocy jechali wykonać wyrok, który z pewnością należał do kategorii wielce nie-sprawiedliwych: za pomoc bliźniemu, za miłość, za próbę ocalenia Żydów – zginęli razem z tymi, których wzięli w obronę…  

Módlmy się za tych, którzy mają władzę uwolnić albo skazać, aby nie umywali rąk, lecz szanowali życie od poczęcia do naturalnej śmierci.

Stacja 2. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

 Z grubsza ociosaną belkę, ciężar naszych win, wziął Pan Jezus na skrwawione, obolałe ramiona i niósł na Golgotę. Każdy krok zbliżał Go do śmierci, ale szedł wiernie do końca, zostawiając na drodze ślady krwi; Idziesz przez wieki, krwią znaczysz drogę, twardą od cierpień i bólu… A za Tobą, Jezu, szły i nadal idą pokolenia spod znaku krzyża. 

Józef i Wiktoria Ulmowie swą nadzieję pokładali w Bogu, dlatego wzięli swój krzyż i wyruszyli na Golgotę w dniu, w którym przyjęli w dom ośmioro Żydów. Mieli świadomość, że za jakąkolwiek pomoc, a zwłaszcza ukrywanie Żydów, niemiecki okupant groził śmiercią… Mimo to – wierni samarytanie z Markowej, dzień za dniem z niezachwianą wiarą nieśli ten ciężar miłości bliźniego. Nie wiedzieli tylko jak długo trwać będzie ich droga krzyżowa ani kiedy przyjdzie ostatnia godzina i tragiczna chwila: consummatum est – wykonało się. Modlitwa i wiara była im wsparciem, a miłość Boga i bliźniego siłą na każdy dzień krzyżowej drogi. 

Módlmy się za prześladowanych i szukających pomocy, aby spotkali życzliwych samarytan…

Stacja 3. Pan Jezus upada po raz pierwszy

 Nie jest łatwo cudzy ciężar wziąć w ramiona, zwłaszcza, gdy ma on rozmiar wszelkiej nieprawości świata. Jej ogrom przygniata. Siły nawet Boga-Człowieka słabną, więc upada, ale powstaje by iść dalej drogą zbawienia, na której realizuje się miłość: Umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował. Ludzki rozum nie pojmie ani ogromu win, a tym bardziej potęgi miłosiernej miłości Boga. Jedynie ten, kto dotknął prawdy miłowania do końca wie, co znaczy miłować, jak Ja was umiłowałem.

Józef i Wiktoria powoli dorastali do miary miłości, która oddaje życie za braci. Ich miłość rosła i poszerzała się w rodzinie, najpierw na dzieci, później na bliskich, sąsiadów, a wreszcie na prześladowanych Żydów. Z pewnością i oni też mieli chwile zwątpienia i potknięcia. Szukali światła w Ewangelii, znaleźli przykład miłosiernego Samarytanina i wezwanie do miłości… nieprzyjaciół; dlatego nie poddali się łatwym rozwiązaniom, nie zdjęli z siebie ciężaru zagrożenia, jak im doradzano, straszono, ostrzegano. Każdego dnia z wiarą brali swój krzyż i pośród modlitewnych westchnień na nowo zaczynali swoją wędrówkę ku Golgocie. 

Módlmy się o siłę ducha i wytrwałość w realizacji trudnych zadań.

Stacja 4. Pan Jezus spotyka swoją Matkę

 Relacja matka – dziecko nie ma sobie równej. Jest tak piękna i wyjątkowa, że nic jej nie zniweczy, nie zaćmi, ani nie wyruguje. Jest to jedyna, niepowtarzalna i trwała więź serca, miłość czysta jak kryształ, intuicja zdumiewająca. 

A cóż powiedzieć o relacji Syna Bożego do Tej, która Go zrodziła? Jakże bolesne i wymowne było to spotkanie Syna i Matki na krzyżowej drodze? Jakim współczuciem i miłością biły te dwa serca? Jedno drugiemu rade by nieba przychylić i zdjąć ciężar z ramion. Umysł nie pojmie. Słowo nie wypowie tego, co kryje chwila spotkanych oczu, spojrzenie tyleż miłosne ileż współodczuwające? 

Rodzina Ulmów, a zwłaszcza Wiktoria, której serce otwierało się po wielekroć na dar nowego życia, doznała radości macierzyństwa i tych wyjątkowych relacji matka-dziecko. Wstawanie w nocy nie było dla niej trudem, było wyrazem miłości. Dumą napełniała swoje serce patrząc na wzrost i duchowy rozwój Stasi, Basi, Władzia, Frania, Antosia i Marysi... Każda łza, każdy ból dziecka był w jakimś sensie jej bólem, któremu zawsze starała się zaradzić aż do ostatniej tragicznej chwili, gdy idąc na śmierć nie mogła już przytulić ani pocieszyć żadnego swojego dziecka... 

Módlmy się za współczesnych rodziców, aby ich mądra miłość pomagała w pełnym rozwoju dziecka.

Stacja 5. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Nawet Bóg-Człowiek okazał się słaby wobec ogromu cierpienia krzyżowej drogi i bezlitosnego znęcania oprawców. Szyderców nigdy nie brakowało, ale pomocników – zawsze. Dlatego przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, aby pomógł nieść krzyż Jezusowi. Jakże bliski, a równocześnie inny, jest Szymon Cyrenejczyk w zestawieniu z Józefem Ulmą. Obydwaj należą do ludzi, którzy uprawiali ziemię, by pożywać jej owoce, a zwłaszcza chleb. Każdy z nich wie, jaki trud i wysiłek jest potrzebny, żeby ziemia wydała dobry plon. Nie spotkali się, by porozmawiać o roli, spotkali się na drodze krzyżowej, Szymona zmusili, Józef sam ofiarował pomoc wielu znajomym i potrzebującym, zarówno tej, co dotyczyła roli, sadu, pasieki jak i trudniejszej, która była dla Ulmów życiowym wyzwaniem. Stanęli na wysokości zadania i realizowali polecenie: Jedni drugich brzemiona noście… byli na to gotowi! Nieśli różnoraką pomoc. Pomagali mimo zagrożenia życia i wytrwali do końca, nawet wówczas, gdy innym to przeszkadzało… 

Módlmy się o światłe oczy serca zdolne dostrzec potrzebujących i odwagę niesienia pomocy zwłaszcza w sytuacji zagrożenia życia.

Stacja 6. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Chusta Weroniki i twarz Jezusa. Twarz jest wizytówką osoby, spojrzenie na twarz to nawiązanie relacji. Kobieta miała chustę w dłoni, ale patrzyła sercem, dlatego widziała co brudzi, szpeci i zniekształca twarz Jezusa. Weronika to miłość bliźniego wcielona w życie. Patrzeć i widzieć – widzieć i działać. Niewiasta nie zważała na to, co ją spotka czy będzie odepchnięta, wyśmiana, a może nawet bita. Zobaczyła, że może uczynić gest miłości… i uczyniła, jak jej kazało serce miłujące Jezusa.

Józef i Wiktoria czynili podobnie. Pomagali jak mogli, dzielili się czasem, chlebem, radą, dobrą książką. Jak Weronika Jezusa, tak oni na drodze swojego życia spotkali znajomych Żydów-sąsiadów, którzy potrzebowali pomocy. Otworzyli dla nich dom, serce, dłonie. Nie był to jednorazowy gest, ale kilkanaście miesięcy, czyli prawie półtora roku wzajemnej, cichej pomocy. Jeśli historia pokazuje piękne odbicie Jezusa na chuście Weroniki, to w Rodzinie Ulmów widać gesty miłości bliźniego, które czynią ich dzisiaj uczestnikami chwały.

Módlmy się o uczynne i dobre dłonie, prawe serce i odwagę samarytańskiej pomocy względem ludzi potrzebujących.

7. Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem 

 Znowu upadł. Ciałem dotknął Jezus ziemi raniąc swoje i tak zbolałe ręce i nogi, a może i Oblicze. Rzeczywiście w tej słabości stał się podobny do nas – we wszystkimoprócz grzechu, który zawsze jest upadkiem. Od pierwszego – w raju, po ostatni twój i mój jeszcze niewyznany grzech. Można pytać: co wiedzie człowieka do grzechu? Dlaczego trwa w upadku, skoro Jezus z krzyżem na ramionach wstaje, by iść dalej na miejsce kaźni. Upadek zdarza się każdemu, ale powstaje tylko ten, kto jest świadomy celu i korzysta z miłosiernej pomocy Boga…

Nie znamy i nie wiemy o słabości czy upadku Ulmów. Świadkowie twierdzą, że korzystali z sakramentu pokuty podczas rekolekcji czy przygotowania do świąt. Ludzi prawego sumienia, takich jak Ulmowie, bardzo bolą upadki innych, a wojna miała sporo wypaczonych sumień, zdrajców, ludzi od nieuczciwych interesów. Każda śmierć na Okopie czy inna, jawi się jako upadek człowieczeństwa tych, którym się wydaje, że mogą wszystko. Modlitwą jak bandażem owijali rany upadających i skazanych. Sami nie dali się zwieść tymczasowej poprawie losu z zaprzedaniem bliźnich. Woleli polec niż zdradzić.

Módlmy się za ludzi z zafałszowanym sumieniem, aby mogli powstać do nowego życia. 

8. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty – 

Słyszycie! Łzy niewiast i pocieszenie Jezusa. Pomimo bólu i męki Jezus dostrzega płaczące niewiasty i koryguje ich łzy i współczucie. W tym momencie drogi krzyżowej widać jak ważne są słowa i gesty. Choć w smutnej chwili cierpienia współczucie jest jak balsam, to musi ono być szczere i odpowiadać prawdzie. Dlatego Jezus mówi do niewiast: nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i nad synami waszymi. Bo jeżeli to się dzieje z zielonym drzewem. Co będzie z uschłym?  

Ulmów, a zwłaszcza Józefa, często spotykało ludzkie upomnienie, wręcz żądanie, żeby wyrzucili ukrywających się Żydów. Było to robione, może i w dobrej intencji, w trosce o rodzinę, by uniknęła najgorszego, ale na pewno nie było spojrzeniem wiary na sytuację ośmiu osób zastraszonych i żyjących w obawie nieuchronnej śmierci. 

Oni jednak nie wyrzucili. Współczuli i pomagali – a były to czyny, gesty i słowa pociechy dla skazanych na zagładę. Los i dom Ulmowie i Żydzi – na tę chwilę – mieli wspólny. Ludziom zatroskanym, którzy okazywali fałszywe współczucie, Józef przypominał Ewangelię: nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni… Każda droga życia do Nowego Jeruzalem wiedzie przez Samarię, a tam przy drodze leży człowiek potrzebujący pomocy. Tylko Miłosierny Samarytanin pochylił się nad nim… On jeden okazał się bliźnim człowieka poranionego. Stąd rada: Idź i czyń podobnie. 

Módlmy się za naszych bliskich i przyjaciół, aby umieli patrzeć w duchu wiary na sytuacje i dostrzegali człowieka, a nie emocje. 

Stacja 9. Trzeci upadek Pana Jezusa

Skoro Zbawiciel wziął na siebie wszystkie grzechy i upadki, niech nie dziwi fizyczna słabość, bo ona ukazuje ludzką kondycję. Słowa: beze Mnie nic uczynić nie możecie – wskazują, że to Bóg daje łaskę, aby grzesznik mógł powstać. Jezus upadł trzeci raz pod ciężarem krzyża, ale również trzeci raz się podniósł. W ten sposób Zbawiciel uczy, że nie wolno trwać w upadku, lecz zmobilizować siły, powstać i iść dalej, do końca drogi, aż po najboleśniejsze wykonało się.  Fizyczna słabość przynależy do ciała, ale moralny upadek ducha jest o wiele gorszy. Doświadczyli tego Ulmowie, patrząc na dokonania niemieckich żandarmów: liczne egzekucje, grabieże, pogarda człowieka czy niewyobrażalna bezduszność okupanta. Upodleniu człowieka mogli przeciwstawić tylko swoją wierną miłość i nie bacząc na konsekwencje podać pomocną dłoń, by ocalić resztki dobra i prawdy. Łacińskie errare humanum est znaczy błądzić jest ludzką rzeczą, upadać też, ale zostać wiernym czy podnieść się z upadku może tylko ktoś, kto naśladuje Jezusa. 

Prośmy Boga o łaskę zaufania Mu w trudnych chwilach i odwagę przeciwstawiania się złu w każdej postaci.   

Stacja 10. Pan Jezus z szat obnażony

 Przygotowaniem do ukrzyżowania było ogołocenie. Jezus ogołocił samego Siebie stawszy się posłusznym aż do śmierci. Na Golgocie z poranionego ciała Jezusa oprawcy zdarli szaty i podzielili je między siebie, a o Jego suknię rzucili los, aby się wypełniło Pismo. Obnażony Jezus, mąż pełen boleści – wskutek otwartych na nowo ran, modlił się i ofiarował Ojcu całą boleść tej godziny.  

Godzina Ulmów trwała krócej. Zaskoczeni w środku nocy, zbudzeni strzałami o świcie zostali wyprowadzeni przed dom i po kolei wszyscy rozstrzelani. Józef i Wiktoria stracili wszystko. Najpierw z powodu wybuchu wojny utracili ziemię, którą nabyli za oszczędności życia. Stracili wtedy nadzieję na lepszą dolę powiększającej się rodziny. Jeśli o suknię Jezusa oprawcy rzucali los, to po egzekucji w Markowej niemieccy żandarmi załadowali dobytek Ulmów i wywieźli stamtąd aż sześć furmanek! Rodzina Ulmów została też ogołocona ze wszystkiego. Stracili życie, dobytek, a nawet u niektórych dobre imię. Kto straci dla Boga wszystko, zyskuje stokroć więcej i żywot wieczny odziedziczy. 

Módlmy się o łaskę wolności od przywiązania do dóbr materialnych… 

Stacja 11. Pan Jezus przybity do krzyża 

Na Kalwarii słychać uderzenia młota. Jezusa przyprowadzonego na górę przybijają do krzyża. Tym procederem zawsze zajmują się oprawcy, wprawni znawcy swojego fachu, a obok zgraja szyderców dopełnia kielicha goryczy. W najokrutniejszej godzinie Jezus modlił się za oprawców: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Przed świtem żandarmi wyprowadzili Ulmów przed dom. Wyrok zapadł wcześniej, był obwieszczony prawem okupanta. Nie było żadnej taryfy ulgowej, ale były szyderstwa: patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów… Zamiast uderzenia młotem, słychać było kolejne zimne strzały, których echo niosło daleko wieść o tragedii. Tylko krew z ran sączyła się podobnie, aż do skonania. Jezus był posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa. Ulmowie poddali się woli Ojca, trwali wiernie aż do śmierci, realizując największe przykazanie – przykazanie miłości, ale jakże innej niż uznaje świat. Śmierć nie ma ostatniego zdania, ono należy do życia. 

Módlmy się za konających, aby do końca wytrwali w wierze i miłości, bo po drugiej stronie życie nie ma już końca.  

Stacja 12. Pan Jezus umiera na krzyżu

Ciemności zaległy ziemię od 6-tej do 9-tej godziny dnia. W czas śmierci Ulmów ciemności nocy ustępowały przed brzaskiem nowego dnia. Świt, wstawał dzień, który dla nich był ostatnią godziną, ale jakże symboliczną – ponieważ była to wigilia dnia świętości życia.

Jezus umierając modli się: Ojcze w ręce Twoje oddaję ducha Mego. Jak modlili się Józef i Wiktoria? Jako matka słyszała płacz i wołanie każdego dziecka, wyczuwała wystraszone bicie ich serduszek. Znając tonację dziecięcych głosów wiedziała, które woła mamę krzycząc rozpaczliwie. Ból Matki stał się jeszcze większy, gdy w tak tragicznej chwili poczuła, że dziecię, które nosiła pod sercem zaczyna wydostawać się na świat, a ona idzie na śmierć… dlatego Wiktoria doskonale wie, co znaczą słowa: stała Matka boleściwa, u stóp krzyża ledwo żywa, gdy na Krzyżu wisiał Syn. W niektórych sytuacjach bóle matek są podobne…, ale nie można znaleźć odpowiedzi na pytanie: Jak można strzelać do brzemiennej kobiety? Do płaczących dzieci? Nie znajdując odpowiedzi, w ręce Ojca oddała swego ducha i to nienarodzone Dziecię… W Markowej, która tego dnia stała się Golgotą XX wieku, w ciągu kilkudziesięciu minut zginęło siedemnaście osób, w tym ośmioro dzieci.

Módlmy się za matki w błogosławionym stanie, aby nigdy śmierć nie uprzedzała narodzin…

Stacja 13. Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kolejny raz zawisło nad ziemią: wykonało się! Egzekucje skończone. Wtedy przyjaciele zdjęli z krzyża ciało Jezusa i złożyli je na kolanach Matki. Maryja w absolutnej ciszy znów pochyliła się nad Synem. Był martwy, ale dokonał zbawienia. Drżącymi palcami rozplątywała włosy, delikatnie wyjmowała z głowy kolce cierniowej korony, obmywała z krwi, ofiarując Ojcu modlitwę serca jako pierwszą koronkę do Bożego miłosierdzia. Przygotowanie do pogrzebu musiało być pośpieszne, bowiem zaczynała się Pascha. 

Ofiary egzekucji-zbrodni w Markowej milczą. Ich ciepłe krwawiące ciała leżą nieruchomo z otwartymi oczami, rozrzucone jak snopy na ściernisku w domu i wokół niego. Ostatnie krople krwi wsiąkają w ziemię i sączą się z podziurawionego strychu. Zbudzeni strzałami mieszkańcy modlą się za Ofiary. Wystraszeni pytają ze smutkiem: kto następny? Wokół przeraźliwa cisza, nawet łzy płyną w milczeniu… Tylko żandarmi krzątają się wokół rabunku. Znalezione przedmioty ładują na furmanki. Wezwano mieszkańców, aby pochować ofiary. Inne ręce znosiły ofiary ze strychu i na polecenie żandarma szukały kosztowności. Inne kopały dwa doły, żeby zakopać pomordowanych. Nowy świt obwieszczał światu śmierć niewinnych ludzi.

Módlmy się o poszanowanie życia od poczęcia do naturalnej śmierci. 

Stacja 14. Pan Jezus złożony do grobu

 Pogrzeb - owinięte w płótna martwe ciało Jezusa złożono w pożyczonym grobie Józefa z Arymatei. Wejście zamknięto ogromnym kamieniem, bo zapowiedział, że po trzech dniach zmartwychwstanie… 

Po egzekucji w Markowej nie było ani czasu, ani przyzwolenia na jakiekolwiek przygotowanie do katolickiego pogrzebu Rodziny Ulmów. Żandarmi wezwali sołtysa z kilkoma ludźmi, aby przed świtem zakopali razem wszystkie ciała Ofiar. Mieszkańcy musieli więc patrzeć, dotykać, znosić ze strychu tych, których kule dosięgły podczas snu. Targowano się jeszcze z żandarmem, żeby nie chować Polaków i Żydów w jednym dole. Ostatecznie Rodziców i Dzieci Ulmów – bez wonności, bez trumny, nawet nie zawinięte w płótna – złożono i zakopano w jednym, a Żydów obok w drugim dole. Kilka dni później w nocy ponownie odkopano i przełożono ciała Ulmów do prowizorycznych skrzyń-trumien. Dopiero 11 stycznia 1945 roku również nocą przewieziono ich doczesne szczątki na cmentarz i pochowano w grobie, gdzie spoczywają do dziś. 

Ziarno pszeniczne wprawdzie obumarło, lecz nie przestaje wydawać obfitego plonu chwały Boga i świadectwa, jakie płynie ze śmierci Rodziny Ulmów. Im dłużej świat wpatruje się w ten chwalebny wzór rodziny, tym bardziej dostrzega sens i wartość ofiary. Jeśli Jezus zmartwychwstał dnia trzeciego i tak wszedł do swojej chwały, to pierwsza w Kościele beatyfikacja całej Rodziny będzie ogłoszeniem prawdziwej chwały markowskich samarytan. 

Prośmy Boga za ich pośrednictwem o wierne realizowanie powołania do świętości bez oglądania się na warunki. 

Zakończenie 

Zbawienie przyszło przez KRZYŻ, ogromna to tajemnica. Wyraża się w niej i to, co odnosi się do cierpienia, a przede wszystkim – do miłości. Jezus nie tylko uczył, że nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół, ale sam jako pierwszy poszedł drogą krzyża jako drogą miłości i wierności woli Ojca.

Ulmowie idąc za Mistrzem przeszli podobną drogę miłości i ofiary, ale dzięki temu Bóg ukazuje ich dzisiaj jako świadków wiernych i orędowników przed Jego tronem. Słowa pieśni: Kto krzyż odgadnie ten nie upadnie w boleści sercu zadanej, są prawdziwe do bólu. Jezus zapewnia: kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Ulmowie odgadli znaczenie krzyża i wytrwali do końca, dlatego oczekujemy na tę beatyfikację jako wyniesienie do chwały ołtarzy całej RODZINY…  

WIECEJ
  563 odsłon

Różaniec z bł. rodziną Ulmów 2

MAŁY MODLITEWNIK 

Różaniec z bł. rodziną Ulmów

„Odmawiajcie codziennie różaniec” – to wołanie Matki Bożej z Fatimy – ma być podjęciem „ostatniej” deski ratunku dla świata i zbawienia człowieka. Słowo: Bóg czeka, by nam okazać łaskę to zobowiązujące zaproszenie do nawrócenia, do odnowy relacji przez wiarę, nadzieję i miłość z Tym, o którym wiem, że mnie kocha. Czy nie wiecie – mówiła Matka Boża do Łucji z Fatimy – że nie ma takiej sprawy osobistej, rodzinnej, społecznej czy narodowej, która by się nie dała rozwiązać za pomocą różańca. W różańcu jest moc i siła, ufność i nadzieja, a także prosta droga do modlitwy kontemplacji. Niech rozważania o życiu Rodziny Ulmów pomogą w zgłębianiu i umiłowaniu modlitwy różańcowej…

Część 1. Radosna 

1. Zwiastowanie NMP – Oto Ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa…

Zgodę na pełnienie woli Bożej wyraża jedno FIAT Maryi, rozciągnięte na resztę jej życia! Tym samym Matka Boża zostawiła ludziom wzór. Józef i Wiktoria Ulmowie poszli tą drogą i pełnili woli Bożą aż po kres swoich dni, mówiąc Bogu TAK i bądź wola Twoja na wszystkie wydarzenia codzienności. 

2. Nawiedzenie świętej Elżbiety – Maryja wybrała się z pośpiechem i poszła odwiedzić Elżbietę…

Nawiedzić, znaczy wyjść naprzeciw albo otworzyć dom dla gości. Maryja poszła do Elżbiety i pozostała tam około trzech miesięcy. Ulmowie przyjęli pod swój dach ośmioro Żydów, a ci przebywali u nich blisko półtora roku, do tragicznej śmierci 24 III 1944 r.

3. Narodzenie Pana Jezusa w Betlejem – Dla Maryi nadszedł czas rozwiązania…

Józef i Maryja długo szukali miejsca dla Jezusa wśród ludzi Betlejem. Znaleźli jedynie ubogą stajenkę i tym się musieli  zadowolić… bo tylko miłość wszystko znosi i wszystko przetrzyma. Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą napisał Jan apostoł. W życiu Ulmów liczne, dobre czyny wyrażały ich prostą miłość, płynącą z wiary w Boga i nadziei nieba.

4. Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni – Każde pierworodne dziecię ma być oddane Panu

Józef i Maryja, wypełniając prawo, przynieśli Dziecię do świątyni, by ofiarować je Panu. Tylko czysta ofiara, jak ta składana przez Abla, jest miła Bogu. Każdego dnia można oddać Bogu modlitwę, czas, pracę, serce i pragnienia, jako wyraz miłości. Ulmowie ofiarowali Bogu i ludziom wszystko, a na końcu oddali swoje życie.

5. Znalezienie Pana Jezusa w świątyni – Znaleźli Go dopiero po trzech dniach

Rozległe musiały być kontakty Józefa i Maryi skoro przeciągnęły szukanie zaginionego Jezusa na trzy dni. Tyleż samo trwał ból ich serca, aby po odnalezieniu eksplodowała radość! Odnaleziony Pan Jezus nam też daje prostą radość: czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mojego Ojca. Ulmowie o tym wiedzieli, bo mieli żywą wiarę w obecność Jezusa w Eucharystii.

Część 2. Tajemnice światła 

 1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie – Kto uwierzy i przyjmie chrzest, ten będzie zbawiony!

 Pan Bóg nie potrzebuje wyszukanych środków, aby odrodzić człowieka. Jak nad Jordanem woda, Duch Święty i głos Ojca objawiły Syna Bożego, tak i sakrament chrztu objawia wielką, nową godność dziecka Bożego. Pielęgnowanie godności zakłada obowiązek wiary, miłości, wierności każdego dnia. Ulmowie byli dumni z łaski i pokorni wobec Boga i Jego darów, zwłaszcza za chrzest każdego nowego życia.

2. Kana Galilejska – Taki to początek znaków uczynił Jezus… i uwierzyli w Niego Jego uczniowie

Jeśli na ślubie zabrakło wina, a zaproszono Jezusa i Maryję, to nikt nawet nie zauważył braku. Modlitwa wstawiennicza Maryi: Synu, wina nie mają; i jedno polecenie Jezusa: napełnijcie stągwie wodą, zniwelowały ów brak. Ślub Józefa i Wiktorii był jak gody w Kanie Galilejskiej, a po nim szara, prosta codzienność, niczym napełnianie stągwi wodą. Z nadzieją dobra napełniali je aż po brzegi…

3. Głoszenie Królestwa i wezwanie do nawrócenia – Przybliżyło się do was Królestwo niebieskie –

Jezus głosząc Królestwo posługiwał się słowem i ubogimi środkami. Ukazywał perspektywę nieba i proponował nowy kodeks, Osiem Błogosławieństw! Ulmowie nie posiadali bogactw, ale dobrocią serca, usłużnością, miłością, darem i wsparciem potrzebujących, wskazywali na życie pierwszych chrześcijan: patrzcie jak oni się miłują… i tak zostali męczennikami miłości!   

4. Przemienienie Pana Jezusa na Górze Tabor – Szaty Jego stały się białe jak śnieg –

Tabor zdarzył się raz i widzieli go tylko wybrani uczniowie. Natomiast przemiana wiodąca ku doskonałości, jest procesem całego życia. W świetle Ewangelii, każdego dnia przez dziewięć lat małżeństwa, Józef i Wiktoria wspierając się wzajemnie dojrzewali do największej miłości, zdolnej oddać życie. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich…

5. Ustanowienie Eucharystii – Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata –  

Obecność Boga z nami pomaga wierzyć, zachęca do świadomego udziału we Mszy świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu. Od 17 roku życia Józef działał w Związku Mszalnym Diecezji Przemyskiej. Jednym z celów Związku była formacja duchowa, która miała rozwijać pobożność eucharystyczną wśród młodzieży. Jednym z bodźców do zaangażowania serca w kult Eucharystii była budowa nowego kościoła w Markowej. Józef zostawił piękne zdjęcia z Bożego Ciała i I-szej komunii dzieci. 

Część 3. Tajemnice bolesne 

1. Ogrójec – Czuwajcie i módlcie się abyście nie ulegli pokusie

Godzina Pana Jezusa z Ogrójca, w rodzinie Ulmów rozciągnęła się na cały czas obecności Żydów w ich domu. Czuwanie stało się ich drugą naturą z prostej obawy przed odkryciem, szykan ze strony bliskich i nieznanych, czy żądania by Żydów wyrzucił z domu. „A dokąd oni mają pójść?” – pytał Józef Ulma? I dalej robił swoje... Nie jako ja chcę, ale jako, Ty, Ojcze. 

2. Biczowanie Pana Jezusa – Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować – 

Biczowanie Jezusa było bolesne i krwawe, ale zbawienne dla dusz ludzkich. Zawsze znajdą się ludzie, którzy chętnie uderzą biczem, nie koniecznie z haczykami, ale złym słowem, pogardą. Ulmowie, miłosierni samarytanie tamtego czasu, cierpliwie i z pokorą znosili bicz pomówień, gróźb, wyzwisk i ludzkiego lęku przed najgorszym. Pociechę znajdowali w słowie Bożym, które czytali, rozważali i wiernie wypełniali.

3. Ukoronowanie cierniem – Uplótłszy koronę cierniową włożyli Mu na głowę –

Korona cierniowa włożona na głowę ubiczowanego Jezusa dopełniała Jego boleści, zwłaszcza że uczyniono to, by wyszydzić Jezusa-Króla: ubrany w szkarłatny płaszcz był bity trzciną po głowie, opluwany, kuszony. Człowiek mały zawsze ucieka się do dręczenia i złośliwości, zaś mężny i mocny znosi wiele w pokorze i cierpliwości. Wśród przeciwności Józef Ulma okazał się człowiekiem mężnym. 

 4. Dźwiganie krzyża na górę Kalwarię – Kto chce iść za Mną, niech weźmie swój krzyż na każdy dzień i niech Mnie naśladuje Krzyż codzienny człowieka ma różną formę: może to być praca, niedostatek, różne dolegliwości i cierpienie.  Jezus wziął krzyż, obciążył swe poranione ramiona i szedł z nim do końca. Ulmowie mieli codzienny krzyż pracy, ubóstwa, wojny, ale wzięli też na ramiona ciężar samarytańskiej miłości bliźniego i ten krzyż nieśli aż do śmierci… 

5. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu – Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha Mego…

Ostatnia modlitwa agonii, ufne zawierzenie Ojcu. Śmierć kończy etap ziemskiej wędrówki, wykonało się... i skłoniwszy głowę oddał ducha. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu była bolesna i krwawa. Do końca towarzyszyły jej prowokacja, kpina i szyderstwa. Jezus w milczeniu wypełnił dzieło zbawienia.  Krwawa, straszna i niespodziewana była egzekucja Ulmów, ale spotkali się z Jezusem pod krzyżem, na krawędzi największej miłości! 

Część IV TAJEMNICE CHWALEBNE 

 1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa – Ja JESTEM zmartwychwstanie i życie –

Zmartwychwstały Jezus jest zwiastunem zwycięstwa nad grzechem, śmiercią i szatanem. W poranek wielkanocny wszystko stało się nowe, jasne, inne od tego, co uczniowie znali dotychczas. Zamordowana Rodzina Ulmów podobnie, poprzez beatyfikację powstaje z grobu niepamięci, aby zajaśnieć blaskiem nowego życia. Miłość nigdy nie ustaje, zawsze zwycięża, choć oczom głupców zdaje się, że pomarli, a oni żyją i żyć będą skoro wieczność trwa bez końca.

2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa – Idę przygotować wam miejsce –

Niebo, ostatnia przystań gdzie wszystko, co smutne i bolesne kończy się bezpowrotnie. Nadzieją napawa to, że Zbawiciel poszedł przygotować nam miejsce… dobroć Boga zdumiewa, troska zachwyca, a tęsknota powoli oswaja z domem Ojca. Każde Ojcze nasz uświadamia tajemnicę nieba. Wiara jest równoznaczna z zaproszeniem do nieba. Ulmowie przyjęli zaproszenie, szli przez życie dobrze czyniąc, ostatecznie oddali życie i czekają na wieniec chwały poprzez beatyfikację.

3. Zesłanie Ducha Świętego – Trwali na modlitwie z Maryją, Matką Jezusa –

Jeśli w Wieczerniku, w dniu Pięćdziesiątnicy, pojawił się Wiatr i Ogień, który oświecił i umocnił Apostołów, to w życiu Ulmów ukazywały się subtelne światła Bożego Ducha, promienie Bożego miłosierdzia i dobroci. Dzięki tej łasce mogli każdego dnia zdobywać się na drobne i wielkie czyny miłości bliźniego, Wiktoria w domu, opiekując się dziećmi, a Józef wszędzie tam, gdzie pracował i pomagał. Duch Święty był stale obecny w życiu tej rodziny, co im tylko wyszło na dobre.  

4. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny – Z ciałem i duszą wzięta do nieba –

Maryja, Przewodniczka pewna do nieba, prowadzi swoje dzieci najkrótszą drogą – drogą miłości, pokory i służby. Szlak wyznaczyła Ewangelia, Jezus i Maryja, ich proste życie w Nazarecie; słowa, które Matka Boża wiernie zachowywała i rozważała je w swoim sercu. Znajomość Słowa Bożego pomaga wieść dobre życie. Ulmowie poszli śladem Maryi w naśladowaniu Jezusa i jak Zbawiciel dotarli na Golgotę, a stamtąd droga wiedzie do nieba.

5. Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi – Jeśli kto mi służy, uczci go mój Ojciec –

Wezwanie i dary Boże są nieodwołalne, dlatego koronę chwały otrzymała Maryja za całość swojego wiernego życia miłości i służby. Za ofiarę życia, wieniec zwycięstwa otrzymali: Józef, Wiktoria, Stasia, Basia, Władzio, Franio, Antoś i ten nowy, bezimienny Człowiek w drodze na świat. Dobre czyny idą za człowiekiem na drugą stronę, a tam Bóg odda każdemu według jego uczynków, bo naprawdę tylko dobro ma znaczenie.        

WIECEJ
  568 odsłon

Różaniec z bł. rodziną Ulmów

MAŁY MODLITEWNIK 

Różaniec z bł. rodziną Ulmów

 

W rozważaniu tajemnic niech nas wspiera błogosławiona Rodzina Ulmów, gdyż Józef, Wiktoria oraz ich dzieci wiernie szli śladami Jezusa, zachowując wskazania Ewangelii, a zwłaszcza prawo miłości, będące kluczem do zrozumienia ich heroicznej postawy wobec bliźnich.

TAJEMNICE RADOSNE

Tajemnica 1 - Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie, czyli tajemnica życia

Archanioł Gabriel rzekł do Maryi Dziewicy: „Oto poczniesz i porodzisz Syna...” (Łk 1,31). Tajemnica życia objawia się w godzinie zwiastowania. W słowach „oto poczniesz” został jasno ukazany początek życia: POCZNIESZ, a dopiero później porodzisz. Maryja powiedziała życiu „tak” i porodziła Dawcę Życia. W rodzinie Ulmów poczęło się siedmioro dzieci, urodziło sześcioro. Oczekiwali na ostatnie, ale zabrakło około dwóch miesięcy – narodziny uprzedziła śmierć. Pomimo zbrodni, Ulmowie wysyłają w świat swoją afirmację życia! Siedem razy powiedzieli Bogu: „Niech mi się stanie...”. Stasia, Basia, Władzio, Franio, Antoś, Marysia i to nienarodzone – za ich pośrednictwem módlmy się o szacunek dla życia w każdej jego fazie.

Tajemnica  2 - Nawiedzenie św. Elżbiety

Maryja poszła z pośpiechem w góry i tam spotkały się dwie brzemienne niewiasty. Miały sobie wiele do powiedzenia o sprawach, które wykraczają poza ludzki błogosławiony stan. Obie doświadczyły łaski cudownego poczęcia: Elżbieta, która uchodziła za niepłodną, poczęła w starszym wieku; Maryja za sprawą Ducha Świętego poczęła Wcielone Słowo. Życie jest z Boga! On jest dawcą życia; daje, jak chce, kiedy chce i komu chce. Ze strony człowieka najważniejsza jest afirmacja poczętego życia. „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie!” (Mk 10,14). Ona rodzi pokój i radość. W domu Ulmów było dużo dzieci i dużo radości. Módlmy się za rodziny wielodzietne.

Tajemnica 3 - Boże Narodzenie

W ubogiej stajence objawiła się tajemnica życia. Narodzone Boże Dziecię, owinięte w pieluszki i złożone w żłobie, świadczy o tym, że Bóg pragnie czystego serca, bogatego miłością, a takie miała Maryja i Józef, Jej mąż. Serca przepełnione miłością mieli też Wiktoria i Józef, kiedy w swoim domu witali kolejne narodzone dziecię. Dziecko potrzebuje obojga rodziców, dlatego Bóg wybrał Józefa, męża Maryi, aby stał się dla Jezusa kimś więcej niż przybranym ojcem, bo na nim spoczęła odpowiedzialność za los Świętej Rodziny. Niech światło nocy betlejemskiej napełni miłością Tajemnica 4 - Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej

Józef i Maryja przynieśli Dziecię do Świątyni, by je ofiarować Bogu według obowiązującego prawa. Symeon, człowiek Boży inaczej patrzył na świat i na ludzi, widział to, co dla oczu jest niewidzialne i miał odwagę czekać na spełnienie obietnicy. W Jezusie rozpoznał światło na oświecenie pogan, wziął je w objęcia, odmówił kantyk Teraz o Panie, pozwól odejść słudze twemu w pokoju… Maryi zaś prorokował: Twoją duszę przeniknie miecz boleści, aby wyszły na jaw zamysły serc wielu.        Dziecko jest nadzieją rodziców, ale oczy matki widzą więcej, serce pełniej wyczuwa tajemnicę życia i towarzyszy temu modlitwa ofiarowania. W jednej z książek w bibliotece Ulmów znajduje się tekst:Matki, ratujcie dusze waszych dzieci. Jedynym ratunkiem i zabezpieczeniem im przyszłości jest ofiarowanie ich Bogu lub Matce Bożej. Prośmy za rodziców, aby pełniej zrozumieli czym jest sakrament chrztu, który gładzi grzech, daje łaskę i czyni dzieckiem Boga.

 Tajemnica  5 - Znalezienie Pana Jezusa 

 Dwunastoletni Jezus pozostał w świątyni, Maryja i Józef z bólem serca szukali Go trzy dni. Wskazówka, jaką im zostawił jest dla nas zrozumiała, Maryja zachowywała te słowa w swoim sercu. Każda rodzina doświadcza różnych problemów w wieku dorastania dzieci. Szukanie zagubionego dziecka zawsze łączy się z bólem rodziców. Nie da się dla dziecka wszystkiego przewidzieć, zabezpieczyć, ochronić. Czasem można tylko towarzyszyć drodze ku samodzielności, a niekiedy ból serca nosić do końca swoich dni. 

 Czas wojny był dla Ulmów trudny. Musieli się zmierzyć z wieloma przeciwnościami swoimi i przygarniętych w dom Żydów. Też ich serce nieraz bolało, ale mieli świadomość, że los człowieka od Boga zależy i w Nim szukali otuchy i nadziei przez modlitwę, lekturę Pisma Świętego. Módlmy się za rodziców, których dzieci się pogubiły, aby miłością i mądrze pomagali im wyjść z kryzysów.  

TAJEMNICE ŚWIATŁA

Tajemnica 1 - Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

Jan Chrzciciel wzywał do nawrócenia i udzielał chrztu pokuty nad Jordanem. Zapowiadał, że idzie Ktoś mocniejszy, Kto będzie was chrzcił Duchem Świętym. Jezus przyjął chrzest od Jana, wszedł w wody Jordanu by je uświęcić, a po chrzcie zstąpił na Niego Duch Święty w postaci Gołębicy, a z nieba odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. 

Tajemnica nowego życia zaczyna się w Chrystusie, bo chrzest gładzi grzech i czyni dzieckiem Boga! Głos Ojca z nad Jordanu zapewnia człowieka o usynowieniu przez łaskę. Józef i Wiktoria Ulmowie chrzcili swoje dzieci najwcześniej jak mogli, skoro sami – jak pokazują księgi parafialne – zostali ochrzczeni już trzeciego dnia po narodzinach. Chrzest, początek i dar nowego życia, staje się i powołaniem i zadaniem, aby wiernie żyjąc łaską, osiągnąć świętość życia. 

Tajemnica 2 - Kana Galilejska 

Odbywało się wesele i zaproszono na nie Jezusa, Jego Matkę i apostołów. Dyskretne oczy Maryi dostrzegły brak wina, więc zwróciła się do Jezusa: „Synu, wina nie mają”, a do sług: „uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Prostota jest znamieniem wiary i zaufania Bogu, bo tylko wtedy dokonują się znaki i cuda. Chyba nie ma człowieka, który by nie oczekiwał pomocy od Jezusa i Maryi, ale mało jest ludzi, którzy wzorem sług w Kanie Galilejskiej, czynią wszystko cokolwiek Bóg nakaże. Rodzina Ulmów żyła ubogo, często – zwłaszcza w czas wojny – doświadczała braków, ale nigdy nie zaniedbywała powinności chrześcijanina – modlitwy i czynów miłości. Sami mając niewiele, potrafili jeszcze dzielić z innymi: dom, chleb, dobre słowo oraz wspierać ich konkretnymi czynami. Prawdziwi Samarytanie z Markowej zostawili po sobie świadectwo usłużnej miłości bliźniego, jak dobre wino w Kanie Galilejskiej.

Tajemnica 3 - Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do pokuty

Piękna to tajemnica i bogata w treść, która otwiera człowiekowi nową perspektywę życia: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię, bo przybliżyło się do was Królestwo Boże. Jest w wezwaniu Jezusa szeroka płaszczyzna dla wiary, nadziei, radości, innego spojrzenia na codzienność, która poza widzialną stroną życia ukazuje to, co niewidzialne. Boże Słowo ma moc poruszyć serce tak, że nie lęka się całkowicie zwrócić ku Bogu. Życie rodziny Ulmów jest jakby załącznikiem do powyższych słów. Oczyma wiary sięgali poza horyzont doczesności, aby stamtąd czerpać moc i siłę do kroczenia drogą Ewangelii pomimo: lęku, braków, wojny, ubóstwa. Królestwo Boże to jedyny i jasny cel, jaki realizowali wiernie i odważnie.   

Tajemnica 4 - Przemienienie Pana Jezusa na Górze Tabor

Małe światło Taboru miało być dla wybranych apostołów umocnieniem na czas Kalwarii. Czy było? Chyba nie tak mocne, skoro tylko Jan wytrwał pod krzyżem Chrystusa do końca. Widzieli jasne szaty swojego Mistrza w chwale, słyszeli głos Ojca i rozmowę Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem. Było im dobrze, że chcieli stawiać namioty… ale to trwało krótko. Codzienność przesłoniła im epizod z Góry Tabor. Ulmowie nie wznieśli się na Górę Tabor, nie oglądali Proroków i nie słyszeli Ojca. Wystarczyła im prosta, ufna niemal dziecięca wiara i to, co mogli wyczytać na stronicach Pisma Świętego, jakie mieli w domu. Pracowita codzienność, rodzinna miłość i nadzieja nieba – to cały świat, w którym zdobywali szlify miłości aż do… ofiary z życia. Wiodła ich prosta zasada ewangeliczna: TAK – tak; NIE – nie, co nadto jest od złego pochodzi. Zawsze trzymali się mocno słowa życia. 

Tajemnica 5 -  Ustanowienie Eucharystii

Wieczernik, jako miejsce ostatniej wieczerzy, stał się równocześnie początkiem nowego i wiecznego Przymierza we Krwi Jezusa. Ryt konsekracji, której Pan Jezus dokonał – najpierw chleba, a po wieczerzy wina – posłużył Mu do ustanowienia dwóch nierozerwalnie złączonych ze sobą sakramentów: Eucharystii i Kapłaństwa. W ten oto sposób Zbawiciel pozostał z nami aż do skończenia świata, zapewniając ludziom duchowy pokarm na drogę do nieba. Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew będzie żył na wieki. 

 Ulmowie korzystali z tego daru tak, jak pozwalało na to ówczesne prawo. Dopiero ich najstarsza córka Stasia, przygotowywała się w 1944 roku do wczesnej, pierwszej komunii świętej, ale zginęła wcześniej i nie zdążyła spotkać się z Jezusem w Eucharystii. Warto nadmienić, że z domu Józefa i Wiktorii, zachował eucharystyczny obrazek, na którym widnieje informacja o przynależności Józefa do Związku Mszalnego. 

Z wieczernika na Golgotę miłość wiodła Cię o Chryste… bez tej niepojętej miłości Boga do człowieka nie można zrozumieć Najświętszej Ofiary, jakiej dokonał na krzyżu. Oddać życie może tylko ten, kto kocha. Ulmowie do końca poszli za Jezusem drogą największej miłości; „oddali swe życie za przyjaciół swoich”.

TAJEMNICE BOLESNE

Tajemnica 1 -  Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

Jest taka noc ciemna, która rozpoczyna drogę ku śmierci. To noc w Ogrójcu. Pan Jezus, świadom tego, co Go czeka, na modlitwie szukał sił do przyjęcia krzyża. Ojcze, oddal ode Mnie ten kielich, ale nie jako Ja chcę, lecz jako TY, Ojcze… Agonia w Getsemani i krwawy pot zmagania wystarczą, żeby uświadomić sobie ogrom boleści Syna Człowieczego. Jezus znał wszystkie detale, widział szczegóły męki, krzyża i śmierci, a mimo to, wstał i wyszedł naprzeciwko zdrajcy…

Ulmowie, choć wiedzieli, że grozi im śmierć za pomoc i ukrywanie Żydów, to nie znali ani dnia ani godziny swojej tragedii. Nie wiedzieli, że ktoś zdradzi ich tajemnicę i doniesie Niemcom… Pomimo iż wiedzieli o grożącej śmierci, nie wypędzili Żydów, ani nie zmienili swojej życzliwej postawy… Dziękowali Bogu za kolejną noc i modlitwą podświadomie przygotowywali się na krwawe wydarzenia.    

Tajemnica 2- Biczowanie Pana Jezusa

Pojmanego Jezusa przyprowadzono na sąd, była to raczej parodia sądu, o czym dobitnie świadczą słowa Piłata: ja nie znajduję w Nim żadnej winy… każę Go ubiczować i uwolnię… Bez winy, nocą, sądzony niezgodnie z kodeksem prawa i ostatecznie skazany na karę za… niewinność! Tyle tylko że Bóg cierpiał za nasze winy i grzechy, by ceną swojej krwi odkupić upadłą ludzkość. Tradycja bezprawia w sądach ma niestety swój ciąg dalszy, aż do dzisiaj. Rodzina Ulmów zginęła o świtaniu, również bez sądu, bez wyroku, bez uzasadnienia decyzji… Zginęli dlatego, że tak zdecydował niemiecki okupant. 

Tajemnica 3 - Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa

Każdy ludzki grzech i niewierność ma swoje odzwierciedlenie w boleściach Pana Jezusa, „w Jego ranach jest nasze uzdrowienie”. Korona cierniowa włożona na głowę to przypadłość, jaką wymyślili oprawcy, żeby zakpić z królewskiej godności Jezusa. Ubrali Go w szkarłatny płaszcz, do ręki włożyli trzcinę, jako berło, zawiązali oczy i bili Go po głowie. Cena naszego zbawienia tkwi w szczegółach męki Pana Jezusa. Trzeba się nad nimi długo pochylać i rozważać, aby poznać tę miłość Boga wyrażoną w poniesionej męce. 

Józef, Wiktoria oraz ich siedmioro dzieci, rozstrzelani niemal na progu domu, ostatecznie pokazali światu, że ich miłość Boga i bliźniego była większa od życia własnego! Gdyż tylko miłość jest zdolna do takiej ofiary. 

Tajemnica 4 - Dźwiganie krzyża na Kalwarię 

Skazany na ukrzyżowanie Pan Jezus, musiał wziąć krzyż na poranione biczowaniem ramiona i wnieść go na Golgotę. Szedł pośród gawiedzi szydzącej i naśmiewającej się z Nauczyciela. Człowiek bez serca i sumienia, zawsze – nawet w godzinie śmierci – nie uszanuje godności, cierpienia, nie okaże współczucia tylko będzie szydził z ludzkiej tragedii. A prawda, jako druga strona medalu, jest zupełnie inna, niż ją widzą kpiarze. 

W godzinie egzekucji Ulmów jeden z oprawców też głośno krzyczał: „patrzcie jak giną polskie świnie, które pomagają Żydom”.  Jeden z żandarmów przeszukiwał ofiary żeby znaleźć jakieś klejnoty, a jeszcze inny strzelał do dzieci w formie najlepszej zabawy. Droga przez mękę jest zawsze trudna, ale ostatecznie zwycięstwo krzyża jaśnieje nowym życiem.  

Tajemnica 5 - Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa na krzyżu 

Kiedy na Golgocie skończyła się droga krzyżowa, to Pana Jezusa odarto z szat i tępymi gwoźdźmi przybito do krzyża. To nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech – słowa tej pieśni kierują myśl na przyczynę i skutek tragedii. Bez tego rozeznania nikt nie zrozumie ani ceny odkupienia, ani Ofiary Mszy świętej, która na ołtarzu uobecnia wydarzenie Kalwarii. Oczyma wiary inaczej postrzega się owo tu i teraz, które wygląda na niby ludzką tylko sprawiedliwość; a w rzeczywistości na krzyżu rozegrała się Boska Sprawiedliwość. Syn Boży spłacił Ojcu dług za nasze grzechy. Wykonało się! Znaczy piekło zawarte, niebo otwarte… Jeszcze tylko ciało Pana będzie przez trzy dni w ciemnościach grobu, ale śmierć już nad Nim nie zapanuje

Rodzina Ulmów zaraz po rozstrzelaniu została wrzucona do wspólnego dołu, który wykopali mieszkańcy Markowej. Kilka dni później przełożono ich ciała do prowizorycznych trumien, a dopiero 11 stycznia 1945 roku, pod osłoną nocy, zostali przewiezieni na cmentarz, gdzie spoczywają oczekując na beatyfikację.   

TAJEMNICE CHWALEBNE

Tajemnica 1 - Zmartwychwstanie Pana Jezusa

Życie się zmienia, ale się nie kończy! Śmierć jest przejściem do nowego życia. Kiedy Pan Jezus stanął przed grobem Łazarza, zapłakał… i powiedział: Łazarzu, wyjdź z grobu! On wyszedł, zostawiając grób pusty. Kiedy Jezus zmartwychwstał, grób – jedyny świadek zmartwychwstania – opustoszał, zostały w nim tylko płótna i chusta. Szukającym Pana niewiastom anioł powiedział: nie ma Go tu, zmartwychwstał! Prawda jest na tyle nowa i szokująca, że strażnicy dostali pieniądze za głoszenie kłamstwa: gdyśmy spali, przyszli uczniowie i wykradli ciało. I do dziś w przekazie o śmierci i zmartwychwstaniu funkcjonuje prawda i fałsz. 

Życie ma swój wymiar na wektorze czasu – i poza nim, w wieczności. Wiara rozprasza mrok fałszu, a zmartwychwstanie rzuca światło na cień śmierci. Kto żyje i wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie. W świetle wiary, tragiczna śmierć całej Rodziny Ulmów, była przejściem z ziemi do nieba. Choć ich męczeńska krew wsiąkła w ziemię i w niej spoczęły ciała, to beatyfikacja odsłoni prawdę, że ONI ŻYJĄ! Są już szczęśliwi w domu Ojca, bo wszyscy razem doszli tam, dokąd my też zmierzamy.   

Tajemnica 2 - Wniebowstąpienie Pana Jezusa

Na górze Oliwnej znajduje się mała, co prawda muzułmańska świątynia-kapliczka, gdzie jedynym przedmiotem kultu jest kamień, świadek ostatniego dotknięcia ziemi przez stopę Jezusa. Właśnie stamtąd poszedł przygotować nam miejsce w domu Ojca, gdzie jest mieszkań wiele. Tajemnica nadziei zakorzeniona w słowie Boga staje się pewnikiem, rękojmią tych dóbr, których się spodziewamy, gdyż tak obiecał Bóg. Nadzieja i pewność to niewzruszona prawda wiary, zdolna obalić każdy lęk, fałsz i pokusę, aby wytrwać do końca w tej miłości, jaką Bóg objawił i jakiej oczekuje. 

W postawie Ulmów zdumiewa nadzieja, owa niewzruszona łaska pewności niemal jak u Abrahama, że Bóg mocen jest ocalić życie i pokonać każdego wroga, który zagraża miłości. Miłość, przewodnia siła w ich codzienności, nie lękała się przyjąć w dom Żydów, pomagać innym wybudować lepiankę w lesie, znosić od bliskich i znajomych urągania i pogróżki. Święci to są heroldowie wiary, nadziei i miłości!   

Tajemnica 3 - Zesłanie Ducha Świętego

Wydarzenie Pięćdziesiątnicy, jako zakończenie wspólnej z Maryją modlitwy w Wieczerniku, jest duchową metamorfozą wystraszonych apostołów. W jednej chwili, gdy dał się słyszeć szum z nieba i zstąpiły na nich ogniste języki, to jakby się zbudzili z letargu strachu. Otworzyli drzwi i poszli na krańce świata głosić Ewangelię o zmartwychwstałym Mistrzu. Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi, posyłani, by innym zwiastować pokój i nowe życie, jakie daje Duch Święty. 

Ulmowie wiernie pielęgnowali to nowe życie, jakie daje chrzest i bierzmowanie. Bogaty księgozbiór w ich domu zdumiewa ilością literatury z dziedziny duchowej, wręcz mistycznej. Także na bieżąco dokształcali się z wydawnictw Sodalicji Mariańskiej i Posłańca Serca Jezusowego. Nieustanna troska o życie, służba bliźnim, jako owoc samarytańskiej pomocy, dobitnie świadczy, że prowadził ich Duch Boży! Wobec tego nie były im obce ani dary, ani owoce Ducha Świętego. 

Tajemnice 4 - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny 

Prawda wiary o tym, że Maryja z ciałem i duszą została wzięta do nieba, dopełnia tajemnicę zmartwychwstania. Człowiek żyje na ziemi, ale nie dla ziemi tylko dla nieba! Jest pielgrzymem, który zmierza tam, gdzie się kończą wszystkie drogi, smutki, trudy, prace i nadzieja; gdzie Bóg otrze każdą łzę i napełni radością, której nikt nie odbierze. Wiara, przewodniczka do nieba, już tu na ziemi daje przedsmak szczęścia temu, kto w Bogu pokłada nadzieję i pełni Jego wolę. Maryja od Nazaretu po Kalwarię swoje FIAT wcielała wiernie, cicho, z miłością, służąc Bogu i ludziom. Dzięki Jezusowi Matka Boża niebo miała w domu! „Bóg uwielbił duszę jej i ciało, wziął do nieba i otoczył chwałą”. Zaiste, tajemnica życia człowieka jest święta!   

Życie Rodziny Ulmów było też drogą z ziemi do nieba. Wiara była ich niezawodną nawigacją, codzienność bojowaniem, a nieodłączne od życia radości i smutki ubogacały dusze łaską wierności. W chwili śmierci świetlane dusze oddali niebu, a ciała pozostały w ziemi aż do zmartwychwstania.     

Tajemnice 5 - Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi 

Bóg, sędzia sprawiedliwy, który za dobro wynagradza, dał Maryi koronę chwały! Tajemnica wiecznej nagrody jest imponująca dla pełnej łaski Służebnicy Pańskiej. Królewska korona i tytuł królowej nieba i ziemi może wzbudzić i zachwyt, i zazdrość. Lucyfer ze zbuntowanymi aniołami wybrał to drugie… ale już się dla nich miejsce w niebie nie znalazło. Spełniają się natomiast prorocze słowa magnificat: Odtąd błogosławić Mnie będą wszystkie pokolenia… Mijają czasy, a ludzie przez wieki i na różne sposoby błogosławią Matkę Boga modlitwami, pielgrzymkami, sanktuariami, śpiewem starych i nowych pieśni… co wzbudza w nich zachwyt i rozwija pobożność.    

Ulmowie byli też z pokolenia, które obrało Maryję za Matkę, u Niej szukało wsparcia i pomocy. Czcili Maryję w markowskim wizerunku obecnym w parafialnej świątyni. Posiadali obrazki, książki i książeczki z modlitwami do Matki Bożej. W Maryi, Wiktoria jako żona i matka, upatrywała swój ideał. Od Niej uczyła się szacunku dla życia i pokornej miłości służebnej. Może nawet swoje brzemienności zawierzała oczekującej na Jezusa Niepokalanej Matce Zbawiciela. 

Zakończenie

Nie wyczerpie się skarbiec wiary zanurzony w Boską nieskończoność. Na Rodzinę Ulmów też można patrzeć jak na ikonę, która odsłania detale bliskie sercu i nowe, promienne światłem nieba, dokąd poszli odebrać swoją nagrodę. Na krętych drogach świata wędrówka podobna jest do labiryntu i potrzebny jest ktoś, kto wskaże właściwą ścieżkę do prawdy. Ulmowie mogą pomóc w tym, czego sami w życiu doświadczyli. I choć nie było ono długie, ale intensywne miłością, którą realizowali, na co dzień w różnej odmianie czynów miłości przynależnych sytuacji, bo jak napisał święty Paweł: Miłującym Boga – wszystko pomaga ku dobremu! /Rz 8,28/      

WIECEJ
  1055 odsłon

Modlitwa do Świętego Anioła Stróża

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa do Świętego Anioła Stróża

 

Boże, który z niewymownej opatrzności swojej świętych aniołów swoich na strzeżenie nas posyłać raczysz, daj nam, prosimy, abyśmy się ich obroną zasłaniali, a potem z nimi Ciebie chwalili w niebie. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

WIECEJ
  757 odsłon

Modlitwa w dzień imienin

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa w dzień imienin

 

O Boże i Ojcze Niebieski! Według mądrego rozporządzenia Twojego świętego Kościoła nadane mi zostało na chrzcie świętym imię jednego ze świętych Twoich. O dobry Boże! Jakże się wstydzę, gdy moje życie porównuję do życia świętych Twoich, a szczególnie mojego patrona, od którego uczę się, jak się mam stać wiernym naśladowcą Zbawiciela mojego Jezusa Chrystusa. O Święci Boży, o święty mój patronie, uproście mi u Boga tę łaskę, abym zawsze żył cnotliwie i sprawiedliwie, a z czasem stał się także godny uczestnictwa w owej szczęśliwości, w której już Wy w królestwie Ojca Niebieskiego uczestniczycie na wieki. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

WIECEJ
  554 odsłon

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie