By Administrator on niedziela, 24 wrzesień 2017
Category: Modlitwa

Milczenie pomaga nam modlić się

Milczenie pomaga, aby w ogóle móc się modlić, aby nastawić swego ducha na Boga i będąc skupionym na czytaniu duchownym, przysłuchiwać się słowom Boga. Istnieje także modlitwa bez słów i bez obrazów. Jednak taki sposób modlenia się jest darem łaski. Pierwszy stopień modlitwy to czytanie, w którym osoba przyjmuje słowo Boże i stara się o to, aby ono przemówiło do niego osobiście. Stopniem drugim jest modlitwa, w której człowiek odpowiada na to, co przeczytał. Można przerywać czytanie. Klękać, lub zajmować inne postawy, aby odpowiedzieć Bogu na to słowo, które trafiło do jego serca.
Czytanie i modlitwa to dwie strony dialogu między Bogiem a człowiekiem. W czytaniu mówi Bóg, w modlitwie – człowiek. Natomiast w rozważaniu (medytacji), jako trzecim stopniu, osoba daje po prostu działać temu słowu, które przeczytała. Przestaje czytać i pozwala, aby słowo wprowadziło ją w skupione milczenie, w którym to słowo, bez potrzeby analizy, może przeniknąć całe serce i je przemienić. Człowiek nie potrzebuje już wypowiadać jakichkolwiek słów, ale w milczeniu pozostaje pod wrażeniem słowa. Cisza tej medytacji nie jest ciszą pustą, lecz wypełnioną, ciszą u stóp Słowa, ciszą w obecności Boga. Jest to cisza przeżywana z Tym, który na mnie patrzy, któremu nie muszę wypowiadać jakichkolwiek pobożnych słów, w którego obecności mogę być, pozwalając siebie oglądać i dając się przenikać Jego Słowu i Jego obecności.


Obecność Chrystusa konkretyzuje się poprzez słowo, które czytam. Obrazy, które spotykam czytając, pozwalają na to, żeby przed moimi oczami powstał ludzki obraz Jezusa, nawet ludzki obraz Boga; trwam przed Nim w ciszy, ponieważ wystarczy samo rozważanie i to, że pozwalam sobie rozmyślać. Słowo samo stwarza ciszę, prowadzi mnie w ciszę pełnią życia, w cichy dialog z Bogiem, którego obraz milcząco przemawia do mnie. Ostatnim stopniem naszej modlitwy jest – kontemplowanie Boga, stan uniesienia w Bogu. Tu kończą się obrazy, myśli i pojęcia. Tu Bóg daje się bezpośrednio doświadczyć w czystym milczeniu. Jednakże kontemplacji nie osiąga się własną siłą. Jest ona darem. Przez moje uciszenie się nie mogę zmusić Boga, aby mnie napełniał duchowymi bogactwami. To byłaby duchowa chciwość. Osoby zakonne nie traktują milczenia jako techniki, sprowadzającej doznanie Boga. Milczenie opanowuje człowieka, gdy go słowo Boże tak głęboko poruszy, że milkną własne słowa i myśli.


Milczenie w kontemplowaniu jest reakcją na działanie Boga, a nie metodą, dla umożliwienia lepszej modlitwy. Dlatego trzeba trzymać się trzech pierwszych stopni, a nie rozglądać się niecierpliwie za stopniem czwartym. Milczenie jest reakcją na głębokie doświadczenie Boga, a nie na odwrót: środkiem wytworzenia doznania Boga. I choć milczenie może pomóc w otwarciu się na Boga, do wyczucia Jego obecności, to jednak głębokie milczenie zawsze jest reakcją, spowodowaną przez zjawienie się Boga. To Bóg sam wywołuje milczenie. Możemy jednie zrobić miejsce dla ciszy i skupienia, ale czystego milczenia nie można się nauczyć, jest ono reakcją, oniemieniem przed Bogiem, wobec którego w człowieku gubi się nie tylko mowa, ale też i myślenie. Ćwiczyć można jedynie czytanie, modlitwę i medytację. Wszystko inne jest dziełem Boga.


To co winniśmy na modlitwie uczynić, to uciszyć myśli gniewne i smutne. Ciągle doświadczamy tego, że wówczas, gdy chcemy się modlić, pojawiają się myśli o ludziach, którzy nas denerwują, którzy wyrządzili nam krzywdę. Święci mówią, że demon gniewu chciałby nas takimi myślami powstrzymać przed spotkaniem z Bogiem. Dlatego należy najpierw pozbyć się takich myśli, aby móc naprawdę modlić się. To co uniemożliwia modlitwę to nie tylko myśli gniewne, ale wszelkie inne. Duch nasz zajmuje się myślami zamiast Bogiem. Zależy nam na obrazach i uczuciach, które błędnie traktujemy jako przeżywanie Boga, lub przeżycia religijne. Rodzące się w nas wyobrażenia czy uczucia o Bogu sprawiają, że pozostajemy przy uczuciach, a nie spotykamy się z prawdziwym Bogiem. Nasza modlitwa jest przez długi czas wytrzymywaniem własnej pustki, milczeniem naszych myśli i uczuć, nie doświadczeniem, a tylko przeczuwaniem pełni pośród pustki. Modlitwa milczenia, nie jest rezygnacją z wszelkich obrazów i wyobrażeń, niepotrzebnych dla człowieka, który wszedł w bezpośredni kontakt z Bogiem. Milczenie ogarnia człowieka, czasem wypala, opróżnia, boli, czasem jest to milczenie wypełnione, spowodowane przez samego Boga, przeniknięte Jego obecnością. Lecz wówczas człowiek już nie potrafi o tym mówić.